Gość: Budda
IP: *.unl.edu
28.03.01, 17:44
Mam apel do wszystkich dyskutantow. Zapomnijcie na chwile o swych nienawisciach
do komunizmu, kapitalizmu, i do czegokolwiek. Przestanmy sie bawic w czerwona,
czarna lub jakakolwiek apologetyke. Chlodny umysl, to jest to czego nam potrzeba
na tym forum. Oto rzucam takie haslo: W obojetnie jakim sytemie, czy to
kapitalizmie, czy socjalizmie, czy komunizmie, rzecza ktora ma kolosalne
znaczenie, i poprzez ktora oceniami "dobro" systemu, jest i bylo WYNAGRODZENIE
za prace.
Nie trzeba byc ekonomista, zeby widziec, ze bylismy rabani i przez panstwo
jako pracodawce i teraz przez nowobogackich kapitalistow. W roznych sektorach
roznie to wygladalo i wyglada, ale generalnie, zawsze uwazalismy i uwazamy, ze
mamy za malo pieniedzy. Skad to sie bierze ? Czy z prywatnej wlasnosci srodkow
produkcji
jak mowil Marks, czy moze z czegos innego ? Jesli tak to z czego ?
Skad biora sie rekiny finansowe, zarabiajace krocie, a ci ktorzy wlasnymi rekami
przysparzaja produktow i uslug, dostaja praktycznie tylko srodki na odtworzenie
swej sily, by nastepnego dnia moc podniesc sie z lozka i tak w kolko ?
Co z konceptem PRACY ABSTRAKCYJNEJ Marksa ? Dla tych, ktorzy nie wiedza co to
jest, wyjasniam, ze jest to "ogolny naklad sil, zdolnosci i intelektu, ktory
zawarty jest w produkcie". Czy jest mozliwosc zmierzenia ile np. jednostek
pracy abstrakcyjnej w produkcie X dostarczyl robotnik Y a ile inzynier Z ?
A ile dozorca fabryczny ? Ktos powie : przeciez dostali zaplate i jako koszt
zawarta jest ta zaplata w wartosci produktu.
Wlasnie to uwazam za przyczyne zla. Kto tak naprawde decyduje, ze pan Iksinski
warty jest 5 zlotych na godzine a pan igrekowski 12 zlotych na godzine. Wydaje
mi sie, ze to nie jest kategoria rynkowa, jak mowia ekonomisci. Ta kalkulacja
wynika z zupelnie innego zrodla. Juz nie ekonomicznego. Jest to wykalkulowane w
ten sposob, zeby wlasciciel zmaksymalizowal swe zyski, baczac jednak, zeby
ci ktorzy pracuja u niego, nie pomarli z glodu, no i mieli troche uciechy
w zyciu, co wypic, pojsc do kina i kupic synowi skooter na 18-tke.
Gdzies robimy blad w wynagradzaniu, i to bez wzgledu na sytem wlasnosci.
A co z "wartoscia dodatkowa", ktora splywa w postaci dochodow tylko dla elity
w zakladzie pracy ? Ludzie wytwarzaja dobra czy maszyny ?
Ale nie chodzi mi tu o zanegowanie prawa do posiadania srodkow produkcji. Tu
chodzi o zwykla przyzwoitosc miedzyludzka, z ktorej nikt
nigdy nie byl i nie jest rozliczany. Co myslicie o tym ? Prosze tylko o
rozsadne, z chlodnym umyslem odpowiedzi.
Budda.