chaynik
27.08.05, 20:46
O tę partię i sekretarzowanie podstawowej organizacji partyjnej w Instytucie
część byłych koleżanek ma do niej ogromne pretensje. Szczególnie o to, co
stało się po 13 grudnia 1981 roku. – Gdy inni rzucali legitymacje partyjne,
Henryka Bochniarz wypisała się z Solidarności, do której od jakiegoś czasu
należała – mówi Ewa Sadowska, była pracownica Instytutu. Koleżanki stawiają
zarzuty: że weryfikowała pracowników Instytutu, pisząc im złe opinie, że za
jej sprawą członkowie Solidarności nie dostawali podwyżek ani premii, że ich
szykanowała, a sama często jeździła za granicę, że koniunkturalistka.
– Taka sprytna, która umie wykorzystać do swych celów różne wiatry. Dla mnie
najgorsze jest to, że nie potrafi się przyznać do tego, że popełniała błędy –
mówi Ewa Drewnowska, była pracownca IKiC. Henryka Bochniarz zarzuty koleżanek
zna i komentuje krótko: – Niepoważne.
Przekroj
Jak sie to przeczyta to widac wyraznie ze tam gdzie kasa wieje tam nasza
bohaterka wystawia zagle.