Komu zwierzyla sie jarucka.

31.08.05, 08:58
w nr 35/2005 polityki pisza, ze jarucka zwierzyla sie z klopotow swojemu
ginekologowi. ten zas naruszajac zasade tajemnicy lekarskiej opwiedzial ta
historie swojemu znajomemu, ktory blyskawicznie podzielil sie rewelacjami z
miodowiczem. miodowicz poinformowal o tym cala polske. czyzby to byla zabawa
w gluchy telefon.
pomijajac cala historie z jarucka dobrze byloby znac nazwisko pana doktora,
ktory przy kieliszku wina opowiada historie pacjentek swoim kolegom.
miodowicz wie, ze kiedy nazwisko pana doktora dostanie sie do wiadomosci
opinii publicznej kariera pana doktora bedzie nadszarpnieta. nie interesuja
go jednak inne nadszarpniete kariery.
    • witek.bis Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 09:15
      savena napisała:

      > w nr 35/2005 polityki pisza, ze jarucka zwierzyla sie z klopotow swojemu
      > ginekologowi. ten zas naruszajac zasade tajemnicy lekarskiej opwiedzial ta
      > historie swojemu znajomemu, ktory blyskawicznie podzielil sie rewelacjami z
      > miodowiczem. miodowicz poinformowal o tym cala polske. czyzby to byla zabawa
      > w gluchy telefon.
      > pomijajac cala historie z jarucka dobrze byloby znac nazwisko pana doktora,
      > ktory przy kieliszku wina opowiada historie pacjentek swoim kolegom.
      > miodowicz wie, ze kiedy nazwisko pana doktora dostanie sie do wiadomosci
      > opinii publicznej kariera pana doktora bedzie nadszarpnieta. nie interesuja
      > go jednak inne nadszarpniete kariery.

      Myślisz, że "te sprawy" objęte są tajemnicą lekarską? Nawet wtedy, kiedy "te
      sprawy" zupełnie nie wiążą się ze stanem zdrowia pacjentki? Nawet wtedy, gdy w
      związku z "tymi sparawami" przesłuchana zostaje żona lekarza? I czy to Polityka
      napisała o tym "kieliszku wina" i użyła liczby mnogiej ("historie pacjentek").
      I jeszcze jedno - kiedy Miodowicz poinformował o tym "całą Polskę"?
      • savena Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 12:31
        w artykule ,,pan i pani j.,, bylo to wszystko co napisalam i o kieliszku wina i
        o naruszeniu tajemnicy lekarskiej. zreszta rozpowiada to miodowicz. przczytaj
        artykul i nie rob mi zarzutow , ja tego nie wymyslilam.
        artykul znajdziesz w kiosku onet.pl
        • alex.4 Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 12:32
          dziś Miodowicz nie ma odwagi cywilnej przyznać się do swojego błędu. Oj
          nieładnie...
        • witek.bis Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 12:48
          savena napisała:

          > w artykule ,,pan i pani j.,, bylo to wszystko co napisalam i o kieliszku wina
          i
          >
          > o naruszeniu tajemnicy lekarskiej. zreszta rozpowiada to miodowicz. przczytaj
          > artykul i nie rob mi zarzutow , ja tego nie wymyslilam.
          > artykul znajdziesz w kiosku onet.pl

          Nie robiłem Ci zarzutów, tylko chciałem się upewnić czy te sformułowania
          pochodzą od autora artykułu. Nie wiedziałem, że to jest w sieci. Dzięki za
          namiary. Chętnie poczytam o tym "naruszeniu tajemnicy lekarskiej".
          • pandada Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:07
            Witku. Lekarza obejmuje tajemnica lekarstwa wobec wszystkiego, czego sie dowie od pacjenta w czasie wizyty lekarskiej.

            Zasadę tę można zawiesić przy zgłaszaniu przestępstw ściganych z urzędu, ale tylko za zgodą pacjenta lub przy domniemaniu takiej zgody.
            Lekarz nie może np. ujawnić sprawcy przestępstwa, jeżeli dowiedział sie o tym podczas leczenia go.
            • witek.bis Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:16
              pandada napisał:

              > Witku. Lekarza obejmuje tajemnica lekarstwa wobec wszystkiego, czego sie
              dowie
              > od pacjenta w czasie wizyty lekarskiej.
              >
              > Zasadę tę można zawiesić przy zgłaszaniu przestępstw ściganych z urzędu, ale
              ty
              > lko za zgodą pacjenta lub przy domniemaniu takiej zgody.
              > Lekarz nie może np. ujawnić sprawcy przestępstwa, jeżeli dowiedział sie o tym
              p
              > odczas leczenia go.

              A to rzeczywiście tego nie wiedziałem! Wygląda na to, że zakres tajemnicy
              obowiązującej lekarza jest niezwykle szeroki. Tajemnica spowiedzi przy tym
              wysiada. Jeśli rzeczywiście lekarz nie może poinformować policji o tym, że
              przed chwilą opatrywał rannego bandytę, to i nie dziwią mizerne współczynniki
              wykrywalności sprawców przestępstw.
        • witek.bis Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:06
          savena napisała:

          > w artykule ,,pan i pani j.,, bylo to wszystko co napisalam i o kieliszku wina
          i
          >
          > o naruszeniu tajemnicy lekarskiej. zreszta rozpowiada to miodowicz. przczytaj
          > artykul i nie rob mi zarzutow , ja tego nie wymyslilam.
          > artykul znajdziesz w kiosku onet.pl

          Niestety! Twój kiosk jest chyba lepiej zaopatrzony, bo w moim jest tylko
          zajawka tego artykułu. Ale rzeczywiście jest tam cytat z Miodowicza:

          Poseł Konstanty Miodowicz, który komisji ją przedstawił, opowiada:
          – Pani Jarucka zwierzyła się ze swoich stresów ginekologowi. Ten, naruszając
          tajemnicę lekarską, przy lampce wina opowiedział jej historię znajomemu, który
          okazał się także moim znajomym. W ten sposób informacja dotarła do mnie.

          Szkoda, że nie mogliśmy usłyszeć tej wypowiedzi Miodowicza, bo - jeśli się
          weźmie pod uwagę jego specyficzne poczucie humoru i sposób wysławiania się - w
          tym cytacie mogło zabraknąć paru cudzysłowów i emotikonek. Ale to oczywiście
          tylko domysł.
          • pandada Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:20
            Znajdź w googlach Ustawę o Zawodzie Lekarz, abyś nie mielił po próżnicy.
            • ayran Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:26
              Znajdź w google'u ystawe o języku polskim, żebyś me mełł po próznicy.
              Co do ustawy o zawodzie lekarza, to zachowania w tajemnicy dotyczy art. 40:



              "1. Lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z
              pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.
              2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, gdy:
              1) tak stanowią ustawy,
              2) badanie lekarskie zostało przeprowadzone na żądanie uprawnionych, na
              podstawie odrębnych ustaw, organów i instytucji; wówczas lekarz jest obowiązany
              poinformować o stanie zdrowia pacjenta wyłącznie te organy i instytucje,
              3) zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia
              pacjenta lub innych osób,
              4) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie
              tajemnicy, po uprzednim poinformowaniu o niekorzystnych dla pacjenta skutkach
              jej ujawnienia,
              5) zachodzi potrzeba przekazania niezbędnych informacji o pacjencie związanych
              z udzielaniem świadczeń zdrowotnych innemu lekarzowi lub uprawnionym osobom
              uczestniczącym w udzielaniu tych świadczeń,
              6) jest to niezbędne do praktycznej nauki zawodów medycznych,
              7) jest to niezbędne dla celów naukowych;
              ujawnienie tajemnicy może nastąpić wyłącznie w niezbędnym zakresie.
              3. Lekarz, z zastrzeżeniem sytuacji, o których mowa w ust. 2 pkt 1-4, 6 i 7,
              jest związany tajemnicą również po śmierci pacjenta."




              4. Lekarz nie może podać do publicznej wiadomości danych umożliwiających
              identyfikację pacjenta bez jego zgody.

            • witek.bis Re: Komu zwierzyla sie jarucka. 31.08.05, 13:37
              pandada napisał:

              > Znajdź w googlach Ustawę o Zawodzie Lekarz, abyś nie mielił po próżnicy.

              A może być "ustawa o zawodzie lekarza", a nie "o zawodzie lekarz"? Jeśli tak,
              to nie widzę w niej tego zakazu ujawniania przestępców. Mozesz wskazać
              konkretny artykuł?

              Znalazłem natomiast coś takiego:

              Art. 40.

              1. Lekarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy informacji związanych z
              pacjentem, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu.

              2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się, gdy:

              1) tak stanowią ustawy,

              2) badanie lekarskie zostało przeprowadzone na żądanie uprawnionych, na
              podstawie odrębnych ustaw, organów i instytucji; wówczas lekarz jest obowiązany
              poinformować o stanie zdrowia pacjenta wyłącznie te organy i instytucje,

              3) zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia
              pacjenta lub innych osób,

              4) pacjent lub jego przedstawiciel ustawowy wyraża zgodę na ujawnienie
              tajemnicy, po uprzednim poinformowaniu o niekorzystnych dla pacjenta skutkach
              jej ujawnienia,

              5) zachodzi potrzeba przekazania niezbędnych informacji o pacjencie związanych
              z udzielaniem świadczeń zdrowotnych innemu lekarzowi lub uprawnionym osobom
              uczestniczącym w udzielaniu tych świadczeń,

              6) jest to niezbędne do praktycznej nauki zawodów medycznych,

              7) jest to niezbędne dla celów naukowych;

              ujawnienie tajemnicy może nastąpić wyłącznie w niezbędnym zakresie.


              Choć zakres tajemnicy został tu opisany dość enigmatycznie, to z wyjątków
              zawartych w ustepie 2 można się domyślić, że chodzi tutaj o informacje o stanie
              zdrowia pacjenta. Co więcej - informacje pozyskane w związku z wykonywaniem
              zawodu i podczas badania lekarskiego. Czy to znaczy, że pan doktor dowiedział
              się o tym wszystkim z analizy moczu pani Jaruckiej? A może usłyszał o tym przez
              stetoskop?
    • oborovy Ks. Cybula tez wszystko jak zwykle wiedzial? 31.08.05, 13:21
      • savena Re: Ks. Cybula tez wszystko jak zwykle wiedzial? 31.08.05, 13:51
        ciekawi mnie czy jarucka zwierzajac sie z klopotow osobistych ginekologowi
        miala swiadomosc, ze ta sprawa przybierze taki obrot. czy pan doktor uzyskal
        jej zgode na powtarzanie szczegolow jej problemow innnemu panu itd.
        tego wszystkiego dowiemy sie pewnie po przesluchaniu jaruckiej, a wtedy biada
        ci miodowicz.
        • witek.bis Re: Ks. Cybula tez wszystko jak zwykle wiedzial? 31.08.05, 14:07
          savena napisała:

          > ciekawi mnie czy jarucka zwierzajac sie z klopotow osobistych ginekologowi
          > miala swiadomosc, ze ta sprawa przybierze taki obrot. czy pan doktor uzyskal
          > jej zgode na powtarzanie szczegolow jej problemow innnemu panu itd.
          > tego wszystkiego dowiemy sie pewnie po przesluchaniu jaruckiej, a wtedy biada
          > ci miodowicz.

          Chyba Jarucka wspominała już o tym podczas przesłuchania przed komisją.

          „Ja uznałam, że to po prostu już wystarczy, że nie możemy się bać instytucji,
          która jest powołana do ochrony interesów obywateli tak naprawdę. I rzeczywiście
          ja we wtorek rozmawiałam z kilkoma znajomymi osobami na temat tej sprawy i
          wtedy już we wtorek mówiłam, że ja chciałabym się skontaktować z kimś z
          członków komisji. Jeden ze znajomych poprzez jeszcze jedną znajomą osobę
          skontaktował mnie wtedy z panem posłem Miodowiczem i spotkałam się z nim w
          czwartek.”

          Jarucka nie wspomina, że ma jakiś żal do swojego ginekologa. Wygląda na to, że -
          ja na razie - największe pretensje do ginekologa Jaruckiej mają Cimoszewicz i
          Nałęcz.
    • wylogowany1 Re: Teraz wiemy że jednak mówiła prawdę 31.08.05, 13:45
      jeśli rzeczywiście historia z ginekologiem jest prawdziwa, to jarucka mówiła
      prawdę. Biedny Ściemniaszkiewicz i biedny Nałęcz. Czy teraz będą wmawaić, że
      jarucka okłamała ginekologa albo ten przy kileiszku nakłama komuś innemu.
      zobaczymy co znowu wymyślą , żeby ukryć prawdę.
      • savena Re: Teraz wiemy że jednak mówiła prawdę 31.08.05, 13:57
        ona nie musiala klamac, mogla konfabulowac aby przekonac lekarza, ze klopoty w
        pracy powoduja stress i w zwiazku z tym powinna otrzymac zwolnienie
        lekarskie.mogla sie nie spodziewac, ze pan doktor powtorzy komus ta rozmowe.
        • wylogowany1 Re: Teraz wiemy że jednak mówiła prawdę 31.08.05, 14:05
          savena napisała:

          > ona nie musiala klamac, mogla konfabulowac aby przekonac lekarza, ze klopoty
          w
          > pracy powoduja stress i w zwiazku z tym powinna otrzymac zwolnienie
          > lekarskie.mogla sie nie spodziewac, ze pan doktor powtorzy komus ta rozmowe.
          Nie ma wątpliwości że nałęcz wymyśli niejedno podłe zagranie by pognebić tę
          kobietę.
          Oczywiście można też gadać tak jak i Ty: że oto kobita idzie do ginekologa, łga
          u niego a potem po jakimś czasie cała sprawa wychodzi przy okazji kampanii
          prezydenckiej. Jak ktoś chce mieć kłamcę jako prezydenta i zastanawiać się nad
          tym co panie z nim współpracujące opowiadają ginekologom to oczywiście ma
          idealnego kandydata - Włodzimierza Cimoszewicza.
          Wg mnie jest tak. Panią łączyły z kandydatem relacje pozasłużbowe. pani
          zzaczęła za bardzo naciskać, to kandydat postanowił uzyć kumpli z ABW do
          uciszenia pani (stąd te stycznowie historie jaruckiej). Panią trochę uciszono,
          ale ona była gadatliwa i opowiadała na lewo i prawo różne hostoryjki. Dotarło
          to do Miodowicza. Ten ją przekonał do zeznań, a ona się zgodziła bo ma okazję
          odegrać się na cimoszewiczu.
          tak czy owak Cimoszeiwcz ze swoimi oszustwami nie ma szans
          • pawka.morozow trafiłeś w sedno 31.08.05, 14:15
            a te banialuki panadady o tajemnicy lekarskiej nijak się mają chyba do takiego
            przykładu:
            pedofil uszkodził sobie narząd podczas aktu przemocy,wedlug logiki panadady ze
            sztabu WC obowiązuje lekarza tajemnica po udzieleniu mu stosownej pomocy.
            Co za bełkot,no ale tu idzie walka o władzę,jeśli bełkot pomoże to trzeba
            zastostować rzekli w sztabie!
            Swoją drogą za bardzo Cimoszewicz drąży temat ginekologa,to daje do myślenia że
            i ta sprawa badań ginekologicznych mogła być przedmiotem konwersacji pryncypała
            z asystentką.
            • wylogowany1 Re: trafiłeś w sedno 31.08.05, 15:05
              ja nie znam prawdy i nie mam pojęcia czy rzeczywiście Jarucka powiedziała
              ginekologowi, a ten przy kielonku komuś innemu, a ten z kolei komuś......
              Ja wiem jedno Cimoszeiwcz nie potrafi wytłumaczyć najprostszych spraw i łże.
              badania wskazują że by ukryć jedno kłamstwo trzeba poczynić 20 następnych. I na
              tym etapie jest teraz Cimoszewicz - wymyśla kolejne kłamstwa by ukryć to iż
              świadomie zatajał to że wachlował na giełdzie akcjami. Konstrukcja się wali bo
              pojawiają się nieprzewidziane przeszkody jak choćby jarucka, albo dodatkowe
              oświadczenia w kancelarii, albo jakieś akcje BMC etc. wszystko się sypeie.
              Przywódca narodu - panie chodzą po ginekologach i sobie opiowadają o wielkim
              prezydencie. Albo mu ktoś pieczątki świsnął, to znów dyski, tu mu coś pod
              bokiem wybudowali, a on nic nie wiedział, to znów mu się papierki pomyliły etc.
              To jest facet specjalnej troski.
          • tatonka Problem Cimoszewicza polega na tym 31.08.05, 14:25
            ze jesli ta pani miala motyw, to tym motywem nie byl maz, a sprawy prywatne w
            ktore Cimoszewicz byl zaangazowany.. Gdyby chodzilo o meza teraz - robilaby
            wszystko by sprawy nie ulegly naglosnieniu. Nieprawdaz?
            A wiec motyw jest inny niz sugerowany przez naciagacza Nalecza a kobieta
            postepuje tak jak postepuja kobiety wtedy gdy jakis typ probuje je wykorzystac i
            oszukac.
            Probuje dojsc sprawiedliwosci- swojej sprawiedliwosci - kobiecej...
            Tak to wyglada w tej chwili a wlodzimierzowie bardzo sie wija... Jak zwykle..
            Dali by sobie spokoj bo im glebiej draza w tej sprawie tym bardziej sie
            pograzaja.. Dla ich przeciwnikow to moze i lepiej, ale przykro patrzec jak sztab
            Cimoszewicza traktuje kobiety...
    • normalny.normals Re: Cimoszewicz załatwił pracę Jaruckiemu w ABW 31.08.05, 15:50
      W taj samej Polityce Paradowska pisze, iż Barcikowskiemu Jaruckiego polecił
      "ktoś z kręgu W. Cimoszewicza". Dziwne że Cimoszewicz wypierał się tego u
      Olejnikowej, a teraz Barcikowski go wkopał ;-)
      • kropekuk Mloda Barcikowska na prosbe kolezanki JARUCKIEJ: 31.08.05, 16:28
        przeciez niedawno baby same sie do tego przyznaly (jest i cos w stenogramach
        rozmow przed komisja).
        • witek.bis Re: Mloda Barcikowska na prosbe kolezanki JARUCKI 31.08.05, 17:46
          kropekuk napisał:

          > przeciez niedawno baby same sie do tego przyznaly (jest i cos w stenogramach
          > rozmow przed komisja).


          Baby same się do tego przyznały? Czyżby Barcikowska zabrała głos w tej sprawie?
          A w stenogramie rzeczywiście "coś" jest, ale chyba nie "to", co sugerowałeś:

          "...i o ile ja wiem, to został polecony przez jednego ze współpracowników pana
          ministra Morawskiego, bo mój mąż pracował w ministerstwie transportu w czasie,
          kiedy ministrem był pan minister Morawski – miał o nim dobrą opinię. I o ile mi
          wiadomo, właśnie jeden z jego współpracowników polecił mojego męża jako
          specjalistę w tej właśnie dziedzinie. I został zatrudniony właśnie na
          stanowisku dyrektora gospodarstwa pomocniczego ABW."

          PS
          To nie jest stenogram "rozmów" przed komisją, tylko stenogram przesłuchania.
          • ayran Re: Mloda Barcikowska na prosbe kolezanki JARUCKI 31.08.05, 19:57
            Bo "Minister Morawski" to ksywa młodej Barcikowskiej, która na praktyce robiła
            za gońca w MSZ, a jak wiadomo o pracy gońca mówi się 'robić w Ministerstwie
            Transportu'.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja