Dodaj do ulubionych

Honorowy komitet kandydata PiS na prezydenta

03.09.05, 07:17
To będzie uczta duchowa dla mas, kiedy pozyskani przez Kaczyńskich artyści –
jan pietrzak i Krzysztof Cugowski – zaśpiewają w duecie.
Już w 1990 r. po rozwiązaniu SB od razu dostrzec było można, że z pietrzakiem
coś jest nie tak. Pracując własnym już rozumem poszedł do Wałęsy jako
prezydenta państwa, żeby przydzielił mu lokal na kabaret, tak jak za
socjalizmu chodził do I sekretarza KW w tej sprawie. Wałęsa postąpił z
pietrzakiem jak z całym narodem – obiecał, ale nie dał. Zresztą jedyny lokal,
jakim dysponował, nazywa się Belweder i Wałęsa uskarżał się, że trapi go
ciasnota: biurowa, nie myślowa.
W epoce rządów Wałęsy, który do ludu mówił językiem gaździny Bigosowej,
pietrzak naśmiewał się w swoim kabarecie z polszczyzny aparatczyków PZPR
epoki Gomułki: wicie, rozumicie. Śpiewał patriotyczny song „Żeby Polska była
Polską”, czyli żeby masło było maślane. Mijały lata, a on w swoim kabarecie
ciągle walczył z komuną, aż wreszcie wypędził ostatniego widza. Przeniósł się
wówczas do Chicago, gdzie w knajpach Jackowa rozśmieszał kotlety schabowe
jedzone z kapustą przez gości niedokładnie pamiętających, czy w starym kraju
rządzi jeszcze Bolesław Chrobry, czy już Bolesław Bierut.
W polskiej telewizji pietrzak pojawił się po latach w kabaretowej roli
kandydata na prezydenta kraju. Ludzie licznie otwierali telewizję, żeby się
pośmiać. Niestety, pietrzak potraktował widownię niepoważnie, ponieważ siebie
traktował poważnie. Zamiast dowcipów recytował frazesy przepisane od
konkurentów. Zapamiętano pietrzaka jako króla nudziarzy. I oto teraz, po
kolejnych latach zacięta maska zapomnianego pietrzaka pojawia się wśród tych,
którzy zapewniają, że walczyli z komuną, chociaż absolutnie nie byli
kapusiami. pietrzak śpiewa o swej niewinności w trzeciej linii chóru.

Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka