nielubiegazety2
07.09.05, 00:22
Tym razem prowokacja Miodowicza uderzyła we mnie.
Właśnie napisałem post o cudownym nawróceniu na Włodzimierza Marianowicza.
Wysyłam. Zwiecha.
Loguje się po kolei 2005 razy. Dalej wałek.
Trochę się wystraszyłem. Może to zły OMEN. Czyżby Wołodia Marianowicz nawet
TAM miał wrogów?
Nagle na ekranie monitora pojawiła się postać. Zrazu niewyraźna. Wtem
głośników wydobył się donośny głos: Cimoszewicz ty świno!!!! Poznałem ten
głos to był pułkownik. Postać była coraz wyraźniejsza.
Szybko zasłoniłem monitor Krótkim kursem historii WKPb. Następnie, trzymając
w ręku zdjęcie Majestatu Rzeczypospolitej sprzed liftingu, uczyniłem
trzykrotnie znak sierpa i młota. Koszmar się skończył.
Zalogowałem się bez problemów.
Ale post wcięło. Taki ładny był. Na stronę internetową się nadawał.
Niestety, nie pamiętam treści. Tatuś mi powtarzał, że od dziecka miałem
krótką pamięć. Ostrzegał: synu z taką pamięcią, to nakłamać nie będziesz
potrafił. Ponad 80% ludzi w moim przysiułku mówi, że tatuś miał rację.
Trudno. Nikt nie jest doskonały. A post i tak wyślę. Bezpośrednio do sztabu.