piotr7777
07.09.05, 08:43
Wczoraj w programie TVN 24 pokazano wypowiedź Nałecza nt. kadłubka komisji
śledczej ds. właściwie już nie wiadomo czego- wypowiedź, która stała się do
prowadzęcego (Miecugow), gościa (Daukszewicz), dzwoniącej pani oraz
internautów okazją do żartów z profesora, tymczasem gdyby odrzucić typową dla
niego ostatnio otoczkę okazuje się, że co do meritum miał rację - oto
kadłubek komisyjny po raz kolejny wykroczył poza swoje uprawnienia wykazując
urzędowe zainteresowanie transakcjami giełdowymi Cimoszewicza w ogóle nie
związanymi ze spółką PKN Orlen. Wcześniej były np. (jeszcze w pełnym
składzie) przesłuchanie mec. Widackiego w kwestiach w ogóle niezwiazanych z
aferą Orlenu czy domaganie się pełnej listy sponsorów od fundacji Jolanty
Kwaśniewskiej. Ci panowie już nawet nie próbują udawać, że działają w ramach
mandatu sejmowego, zresztą w większości kontestują parlament, który ich
powołał.
Swoją drogą gdyby w jakimś organie pozostali wyłącznie posłowie lewicy i
Samoobrony, słyszelibyśmy o Samoobronie jako "brudnej wycieraczce" SLD. Ale
gdy przedstawiciel Samoobrony na równych zasadach uczestniczy w pogrążaniu
postkomunistycznej lewicy nagle wycieraczka przestaje być taka brdna.