o tworzeniu wizerunku - ze specjalista...

09.09.05, 18:29
...Kiedy zaczynam pracować z politykiem, przy drugim czy przy trzecim
spotkaniu, kiedy on już nabierze do mnie zaufania, robię mu jakby spowiedź.
Zadaję mu serię bardzo twardych pytań. O majątek, życie intymne, o sytuację
dzieci. Muszę wiedzieć wszystko....

za

www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20050909/WYBORY/50908008
    • kataryna.kataryna Re: o tworzeniu wizerunku - ze specjalista... 09.09.05, 18:40
      Jak można w tym zawodzie tak plotkowac o klientach? Mistewicz jest koszmarnie
      nieprofesjonalny a to

      - Pojawi się kochanka?
      - Proszę napisać, że w tym momencie Mistewicz zamilkł.

      go prowokuje domysły. Chlapie ozorem, zero dyskrecji, niechby się chociaż
      pochwalił jakimś sukcesem.


      • andrze_n Re: o tworzeniu wizerunku - ze specjalista... 09.09.05, 18:44
        jesli jest prawdziwa teoria , ze takie plotki czasem "unormalniaja" kandydata,
        to moze "tym" chcial mu sie przysluzyc?
        • kataryna.kataryna Re: o tworzeniu wizerunku - ze specjalista... 09.09.05, 18:49
          andrze_n napisał:

          > jesli jest prawdziwa teoria , ze takie plotki czasem "unormalniaja"
          kandydata,
          > to moze "tym" chcial mu sie przysluzyc?



          Nie chodzi mi o Tuska tylko o samego Mistewicza. To gadanie, że uczesał Religę,
          że coś tam, niesmaczne. To zawód gdzie trzeba być dyskretnym. Nie zgadzam się
          też zupełnie z krytyką kampanii Kaczyńskiego, nie mówiąc już o tym, że wcale mu
          nie spada. Może się nie lubi z tym kto robi kampanię Kaczorowi :) A może po
          prostu sam pracuje dla Tuska, co by wyjaśniało jego kadzenie mu.
          • andrze_n Re: o tworzeniu wizerunku - ze specjalista... 09.09.05, 18:57
            a ja poprostu uwazam, ze im wiecej o kulisach tej pracy bedziemy wierdziec, tym
            lepiej oprzemy sie "urokowi" niektorych idoli...

            PS
            oczywiscie, to bylo o czyms jeszcze innym niz Ty zaczelas...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja