emerytka.z.rzeszowa
11.09.05, 17:32
Dziś urodziny Dzierżyńskiego. Zimny szampan obowiązkowo.
Powie kto, a co mnie to obchodzi, że dzisiaj urodziny Feliksa Edmundowicza?
Ja mam żonę, dzieci etc. Widocznie jednak nie jest to mało ważna rocznica,
skoro zdecydowały się ją przemilczeć dworakowe media.
Był Dzierżyński postacią kontrowersyjną. Uważany za zbrodniarza i kanalię,
został wyklęty przez sanacyjno-endeckie elity II Rzeczpospolitej z panteonu
wielkich Polaków.
Po II wojnie światowej zrehabilitowany. Młodzież zaczęła żartować, że
zasłużył się nam jak mało kto - mordując więcej Rosjan niż krwawi carowie
Polaków. Ale zaczęto też dostrzegać pozytywne strony charakteru Feliksa: jego
sumienność, ideowość, pracowitość. Do końca życia pozostał wierny swej
rodzinie, którą – mimo arystokratycznego pochodzenia – szanował i dbał o nią,
podsyłając grube sumy w kopertach z Łubianki. Dobry ojciec, opiekun, ale i
miłośnik sztuki, którą nie miał się czasu zająć ze względu na napięty
kalendarz działań. Poeta, człowiek emocjonalnie reagujący na otaczającą Go
rzeczywistość. Wrażliwiec.
Dzierżyński jest postacią zbyt trudną, by stawiać go bez zastrzeżeń na
piedestał. Wiadomo o wypaczeniach praworządności socjalistycznej, gdy
szefował OGPU. Ja sama znam parę takich przypadków. Jako Polacy powinniśmy
być jednak dumni, że nigdy nie wyrzekł się polskości (Stalin proponował mu
wpisanie „russkij” do rubryki narodowość, Edmundowicz odmówił).
Polacy w czasie PRL sprzeciwiali się narzuconemu odgórnie (moim zdaniem
przedwcześnie) kultowi Dzierżyńskiego. Trudno było wymagać od warszawian, by
zgodzili się bez szemrania na zmianę nazwy Placu Banków. Dziś jednak znaczna
ich liczba sprzeciwia się odgórnemu zohydzaniu bohatera rewolucji
październikowej. Dlatego zaczynają w stolicy powstawać komitety apelujące o
powrót Dzierżyńskiego do grona patronów nazw ulic. I to popieram – dobrze, że
takie sprawy się dzieją oddolnie. Ciekawe, co na to Kaczyńśki?
Dodam, że Dzierżyński czczony i szanowany jest na Białorusi, gdzie nadal
patronuje odrodzonej i zreformowanej KGB. Białorusini robią to, mimo że
wiedzą o jego polskim pochodzeniu. Zadaje to kłam plotkom o rzekomym
prześladowaniem naszej mniejszości przez Łukaszenkę. Prześladuje się tych,
którzy mylą działalność oświatowo-kulturalną z brudną polityką. Warto też
pamiętać, że przed wojną Dzierżyński był autorem utworzenia polskiego obwodu
autonomicznego (sławna „Dzierżyńszczina”, obecnie Kojdanów). Mimo
działalności w ZSRR nie pozostał więc obojętny na sprawy narodu, sam wstawiał
się u Stalina za niektórymi działaczami.
Miarą poświęcenia się Dzierżyńskiego sprawom kraju jest fakt, że żywot
zakończył na posiedzeniu Biura Politycznego WKP(b), referując jeden z
projektów ustawowych. Piękna śmierć, porównywalna może tylko ze śmiercią
Łomnickiego na deskach teatru.
Dlatego dziś proponuję (zamiast biadolić nad rocznicą obalenia Salwadora
Alende) wznieść toast (dobrym szampanem) za Feliksa Edmundowicza. Nie
pamiętajmy mu zbrodni (te i tak wałkowano w Polsce zbyt długo i ze złą wolą),
a pamiętajmy uśmiech, który gościł na jego twarzy, gdy spotykał po miesiącach
rozłąki swą rodzinę, tulił do piersi córeczkę lub podpisywał zarządzenia.
Miejmy w pamięci jego sumienność, ideowość, szacunek do szarego obywatela.
Dostrzeżmy wreszcie w nim człowieka, a nie tylko pomnik z „muzeum” w
Kozłówki.
Tak to widzę dziś, po 15 latach od zrzucenia pomnika na Placu Banków w
Warszawie.
Emerytka