Gość: prowokat
IP: *.telimeny / 192.168.0.*
09.09.02, 11:28
nie wstajesz za szable nie chwytasz, w słusznej sprawie nie walczysz. Jakże
to tak ???
Newsweek 09.09.2002
Wojna o dusze
Spór ojca Tadeusza Rydzyka i prymasa Józefa Glempa to batalia o przyszłość
polskiego Kościoła. Czyja wizja zwycięży?
Pada nawet słowo "schizma". Mocne. Zbyt mocne? Ale sporu księdza Tadeusza
Rydzyka i kardynała Józefa Glempa na pewno nie można rozpatrywać w
kategoriach zwykłej gry ambicji. Tu chodzi o coś znacznie ważniejszego. O
stawkę dużo, dużo wyższą. To otwarta, bezpardonowa walka o dusze, która
zdecyduje o kształcie polskiego Kościoła. Rydzyk to Kościół lęków i
frustracji. Zamknięty w sobie, nieufny wobec świata. Z ducha przedsoborowy.
Prymas - nawet jeśli w głębi duszy podziela część poglądów Rydzyka -
opowiedział się za Kościołem, jakiego potrzebuje Polska i integrująca się
Europa. I taki Kościół kardynał Glemp chce budować.
Prymas wielokrotnie próbował podporządkować swej wizji Kościoła działania
toruńskiego zakonnika. Bezkutecznie. Od ponad dekady ojciec Rydzyk buduje w
Kościele swój własny Kościół, a wszelkie pouczenia, pretensje i zalecenia ze
strony hierarchów ma za nic. Kiedy episkopat zdecydował, że nie będzie
bezpośrednio angażować się w politykę, Rydzyk organizował Ligę Polskich
Rodzin i wprowadzał ją do Sejmu. Gdy po powrocie z Brukseli episkopat
przychylnie, choć z zastrzeżeniami, wypowiedział się o naszym wejściu do
Unii, Rydzyk głosił, że będzie to kolejny rozbiór Polski. Gdy biskupi
wysłali księdza Waldemara Chrostowskiego, specjalistę ds. dialogu z
judaizmem, do prowadzenia w Radiu Maryja katechezy, Rydzyk próbował się go
pozbyć, chętnie za to udzielając w studiu gościny "kłamcy oświęcimskiemu"
Dariuszowi Ratajczakowi oraz jego ideowym sojusznikom. I tak władze
kościelne swoje, a Rydzyk swoje.
W ciągu minionych dziesięciu lat ojciec Rydzyk zbudował prawdziwe imperium,
w którym sprawuje władzę absolutną. Jest absolutnym przywódcą swojej własnej
wspólnoty religijnej, którą wykroił z Kościoła powszechnego. Jest redaktorem
naczelnym i ideologiem w swoim własnym księstwie medialnym i propagandowym.
Jego radio ma 4 miliony słuchaczy. Jest wszechwładnym demiurgiem politycznym
na skrajnej prawicy - wedle swego uznania kreuje polityków i strąca ich w
niebyt, powołuje i rozwiązuje koalicje, wprowadza partie do parlamentu i
usuwa je stamtąd. Jest też pozbawionym wszelkiej kontroli ministrem skarbu w
autonomicznym królestwie biznesu i finansów. Tak naprawdę nikt nie wie,
jakimi pieniędzmi obraca i ile przynoszą mu regularne zbiórki prowadzone w
Polsce i za granicą na rzecz Radia Maryja.
Pierwszego września ksiądz prymas wezwał wiernych diecezji warszawskiej, by
zamiast utrzymywać toruńskie Radio Maryja, zaczęli wspierać warszawskie
Radio Józef. W ten sposób kardynał Glemp porwał się na prawdziwą potęgę i
wypowiedział jej wojnę, którą może przegrać. Choć stoi na czele instytucji
dysponującej w Polsce gigantycznymi wpływami i tysiącletnią tradycją, to
jednak szef Radia Maryja był górą we wszystkich dotychczasowych starciach -
a każda wygrana potyczka dodatkowo go wzmacniała.
Co będzie, jeśli po którymś starciu gigantów ojciec Rydzyk ostatecznie
wypowie posłuszeństwo hierarchii kościelnej i odłączy swe autonomiczne
królestwo od Kościoła powszechnego? Ilu wiernych podąży wówczas jego
śladami? Historia zna takie przypadki. Noszą one nazwę schizmy.