Jak wazna byla i jest lustracja-lista Macierewicza

20.09.05, 17:23
Dopoki nie zostana wyjasnione takie sprawy (wiem, ze jest post mortem),
dopoty jestesmy glupiutkimi przedszkolakami a nie spoleczenstwem. Mowa o
kluczowych stanowiskach i kluczowych decyzjach dla kraju:

Por.:
##########
Uchwała Sejmu

Ni stąd ni zowąd, 28 maja na jednym z posiedzeń Sejmu będący wówczas posłem
lider Unii polityki Realnej (UPR) Janusz Korwin–Mikke zgłosił projekt uchwały
zobowiązującej szefa MSW do podania do 6 czerwca 1992 r. pełnej informacji na
temat będących współpracownikami UB i SB w latach 1945 – 1990 osób -
urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także senatorów i
posłów. W ciągu dwóch miesięcy informacja ta miała być rozszerzona na
sędziów, prokuratorów i adwokatów oraz w ciągu sześciu miesięcy na radnych
gmin i członków zarządów gmin.

Uchwała ta – z przyczyn czysto formalnych - była bezprawna. Wkraczała ona w
kwestie regulowane ustawami (m.in. o tajemnicy państwowej), zaś jej
sprzeczność z obowiązującą wówczas konstytucją potwierdził później Trybunał
Konstytucyjny. Jednak Sejm, większością głosów uchwałę tę przyjął.

„Lista Macierewicza”

4 czerwca o godz. 10 rano minister Macierewicz przekazał do Sejmu
przygotowane w MSW dokumenty. Szeregowi posłowie otrzymali jedynie ogólną
informację o zasobach archiwalnych MSW, natomiast do rąk przewodniczących
komisji i klubów poselskich trafiła lista 64 nazwisk posłów, senatorów i
innych wysokich urzędników państwowych będących – według Macierewicza –
tajnymi współpracownikami służb specjalnych PRL.

Dodatkową listę z nazwiskami „o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa
państwa” otrzymali ponadto Prezydent Lech Wałęsa, marszałkowie Sejmu i
Senatu, premier, I prezes Sądu Najwyższego i prezes Trybunału
Konstytucyjnego. Na listach tych znajdowały się następujące nazwiska:

Posłowie i senatorowie: Aleksander Bentkowski, Michał Boni, Tadeusz Boral,
Georg Bryłka, Józef Błaszeć, Wiesław Chrzanowski (Marszałek Sejmu),
Włodzimierz Cimoszewicz, Józef Cinal, Eugeniusz Czykwin, Piotr Fogler, Antoni
Furtak, Andrzej Gąsienica–Makowski, Tomasz Holc, Roman Jagieliński, Zbigniew
Janowski, Jerzy Jaskiernia, Eugeniusz Kielek, Aleksander Krawczuk, Tadeusz
Lasocki, Jan Majewski, Wit Majewski, Janusz Maksymiuk, Piotr Mochnaczewski,
Leszek Moczulski, Jerzy Osiatyński, Jacek Piechota, Bohdan Pilarski,
Władysław Reichelt, Wojciech Saletra, Ryszard Smolarek, Ewa Spychalska,
Grażyna Staniszewska, Marian Starownik, Herbert Szafraniec, Bogumił Szreder,
Tadeusz Szymańczak, Jan Świtka, Mariusz Wesołowski, Bogumił Zych, Jan Zylber,
Gerhard Bartodziej, Władysław Findeisen, Krzysztof Horodecki, Jan Jesionek,
Stanisław Kostka, Andrzej Kralczyński, Eugeniusz Wilkowski, Mieczysław
Włodyka, Jan Zamoyski, Stanisław Żak.

Ministrowie, wiceministrowie i urzędnicy Kancelarii Prezydenta: Michał
Jagiełło, Wojciech Misiąg, Jan Komornicki, Aleksander Krzymiński, Jan
Majewski, Andrzej Olechowski, Andrzej Podsiadło, Andrzej Siciński, Krzysztof
Skubiszewski, Jacek Stankiewicz, Stanisław Szuder, Lech Falandysz, Jerzy
Milewski, Janusz Ziółkowski, Lech Wałęsa.

#########
encyklopedia.servis.pl/wiki/Jerzy_Milewski


    • douglasmclloyd Byla i jest niewazna 20.09.05, 17:26
      Lustracje trzeba przeprowadzic w sposob profesjonalny.
      • istotnie Nowe panstwo mialo 3 lata niecale - 20.09.05, 17:27
        i chyba niczego nie zrobilo w sposob profesjonalny wtedy jeszcze. Co nie
        znaczy, ze nie nalezy nic robic. Kazdy chirurg ma swoj cmentarzyk....
        • douglasmclloyd Ale Olszewski z Maciarewiczem razem mieli ze 110 20.09.05, 17:58
          • istotnie 110 na dwoch to duzo? 20.09.05, 18:05
            Troche ponad setke, ledwie.
    • waldek.kiepski Antek Maciora - polski Bin Laden 20.09.05, 18:08
      Tylko on razem ze stetryczałym staruszkiem Olszewskim swoimi listami
      doprowadzą Polskę do rozkwitu gospodarczego!
      • istotnie Spiep**aj dziadu! 20.09.05, 18:09
        • waldek.kiepski Spiep**aj dziadu? Elektorat Kaczora? 20.09.05, 18:11
          Miłośnik sądów kapturowych i Wielebnego Ojca Rydzyka - pocłaniacza
          wdowich emerytur?
      • douglasmclloyd Re: Antek Maciora - polski Bin Laden 20.09.05, 18:38
        waldek.kiepski napisał:

        > Tylko on razem ze stetryczałym staruszkiem Olszewskim swoimi listami
        > doprowadzą Polskę do rozkwitu gospodarczego!

        Najbardziej pomogl naszemu rozkwitowi gospodarczemu Bezruch Odbudowy Polski.
    • klip-klap o uchwale lustracyjnej 20.09.05, 20:03
      TK nie mial prawa sie nia zajmowac
      --

      "Zdanie odrębne
      z dnia 19 czerwca 1992 r.
      sędziego Trybunału Konstytucyjnego Wojciecha Łączkowskiego
      do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego
      wydanego w sprawie sygn. akt U. 6/92.

      Zdanie odrębne opieram na twierdzeniu, że Trybunał Konstytucyjny orzekając w
      sprawie uchwały Sejmu RP z dnia 28 maja 1992 r., przekroczył swoje uprawnienia
      określone w Konstytucji i w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Zarówno art. 33a
      Konstytucji RP, jak i art. 1 ust. 1 pkt 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym
      stanowią, iż kontroli Trybunału podlegają akty normatywne.

      Treść zaskarżonej uchwały Sejmu z dnia 28 maja 1992 r. nie pozwala zaliczyć jej
      do kategorii aktów normatywnych. Występuje w niej jednostkowo określony adresat,
      konkretnie wskazane czynności, które ma on wykonać, a ponadto z natury uchwały
      wynika, że jej wykonanie powoduje samoistną utratę jej mocy obowiązującej.

      Adresatem uchwały jest Minister Spraw Wewnętrznych, który zgodnie z obecnym
      brzmieniem Konstytucji podlega Sejmowi (art. 20 ust. 1 w zw. z art. 37 ust. 1
      Konstytucji RP). Uchwała zawiera polecenie podania w trzech konkretnie
      oznaczonych terminach, pełnych informacji o współpracownikach UB i SB pełniących
      oznaczone w uchwale funkcje publiczne. Po dostarczeniu tych informacji uchwała w
      sposób naturalny traci swój byt, wygasa bez potrzeby jej uchylenia i nie
      wskazuje terminu, do którego ma obowiązywać. Taka jest bowiem istota jej treści.
      Nie jest ona zatem aktem normatywnym.

      Treść uchwały może wskazywać, że jest to rezolucja podjęta zgodnie z art. 48 pkt
      1 Regulaminu Sejmu. Co więcej - tekst uchwały mógłby być nawet treścią
      interpelacji lub zapytań poselskich, na skutek których ministrowie zobowiązani
      są udzielać Sejmowi informacji i wyjaśnień. Zaskarżona uchwała zobowiązuje
      Ministra Spraw Wewnętrznych wyłącznie do przedstawienia informacji, nie
      wskazując skutków prawnych i celu, któremu te informacje mają służyć.

      Pod tym względem przypomina inną uchwałę Sejmu z dnia 6 czerwca 1992 r. w
      sprawie powołania Komisji do badania wykonywania przez Ministra Spraw
      Wewnętrznych uchwały Sejmu RP z dnia 28 maja 1992 r. (MP nr 17, poz. 130).

      Uchwała ta w § 2 w swej treści prawnej jest niemal identyczna z treścią uchwały
      będącej przedmiotem niniejszej sprawy.

      Co więcej - dopuszcza dużą grupę posłów do samego źródła zasobów archiwalnych
      dotyczących poszczególnych osób. Różnice dotyczą jedynie kontekstu politycznego
      który nie powinien ciążyć nad Trybunałem Konstytucyjnym. Tymczasem chwała z dnia
      6 czerwca 1992 r. nie została przez nikogo zaskarżona i nie jest kontrolowana
      przez Trybunał Konstytucyjny z inicjatywy własnej.

      Uchwała Sejmu z dnia 28 maja 1992 r. nie określa expressis verbis podmiotu,
      któremu Minister Spraw Wewnętrznych zobowiązany jest przekazać owe informacje.
      Jednak interpretacja logiczna wskazuje, że chodzi tu o Sejm. Zgodnie bowiem z
      zasadami logiki zapytywany odpowiada pytającemu. Ewentualne wątpliwości w tym
      zakresie podnoszone teraz mają charakter czystej spekulacji. Sposób przekazania
      przez Ministra Spraw Wewnętrznych informacji wskazuje, że wątpliwości takich w
      praktyce nie było. Informacje imienne otrzymali bowiem tylko członkowie Konwentu
      Seniorów - w dodatku z zastrzeżeniem dochowania tajemnicy, którą to tajemnicę
      posłowie i tak musieliby zachować na podstawie ustaw.

      Reasumując twierdzę, że uchwały Sejmu, jeśli nie są aktami normatywnymi, nie
      podlegają orzecznictwu Trybunału Konstytucyjnego. Ma to miejsce w przypadku
      zaskarżonej uchwały.

      Zgodzić się trzeba z tezą, że ochrona praw osoby ludzkiej stanowi fundamentalną
      zasadę obowiązującą także Trybunał Konstytucyjny. Zasada ta oczywiście powinna
      znajdować swój wyraz nie tylko w aktach normatywnych, lecz także w aktach
      indywidualnych. Mogłaby ona ewentualnie wiązać się z rozpatrywaną sprawą tylko
      wówczas, gdyby z treści zaskarżonej uchwały dało się wyprowadzić wniosek, że jej
      celem jest podanie do publicznej wiadomości (ujawnienie) nazwisk osób, które
      współpracowały z UB i SB. Mogłoby to bowiem uzasadniać zarzut, że sama treść
      uchwały może naruszyć dobra osobiste, wkraczając w materię ustawową. Tak jednak
      nie jest. Uchwała zobowiązuje Ministra Spraw Wewnętrznych jedynie do
      dostarczenia Sejmowi określonych informacji, a nie do ich ogłaszania. Trudno
      byłoby także zgodzić się z zarzutem, że uchwała nie zapewniła ochrony dóbr
      osobistych, skoro w praktyce przedostały się do publicznej wiadomości informacje
      dostarczone Sejmowi przez Ministra Spraw Wewnętrznych, co także, choć pośrednio,
      mogłoby wskazywać na wkroczenie w materię ustawową. Gdyby taką argumentację
      zastosować analogicznie do przepisów prawa, to mogłoby się okazać, że większość
      z nich jest sprzeczna z Konstytucją, ponieważ nie zawiera dostatecznych
      gwarancji zapobiegających ich naruszaniu. Uwagę tę odnieść by można np. do
      ustawy o tajemnicy państwowej, skoro tak często dochodzi do jej łamania.

      Poza tym próba uzasadnienia kognicji Trybunału Konstytucyjnego zarzutem
      naruszenia przez uchwałę dóbr osobistych, jest nie do przeprowadzenia zarówno ze
      względów prawnych jak i etycznych. Trzeba by rozważyé, czy zarzut taki dotyczy
      wszystkich osób, których nazwiska przedostały się do opinii publicznej. W
      szczególności należałoby wykazać na czym miałoby polegać naruszenie czci i
      dobrego imienia rzeczywistych współpracowników UB i SB, jeżeli informacje
      dotyczące tych osób byłyby prawdziwe. Zaskarżona uchwała mówi tylko o takich
      informacjach. Jeśli zatem nastąpiło naruszenie dóbr osobistych innych osób, nie
      jest to efektem treści uchwały. Ponadto, gdyby nawet przyjąć, że podanie
      prawdziwych informacji mogło naruszyć dobra osobiste byłych współpracowników UB
      i SB, to względy etyczne, a także zasady sprawiedliwości i równości kazałyby w
      pierwszej kolejności występować w obronie praw osób represjonowanych czego nie
      robiono ani w przeszłości, ani w pełni nie robi się tego obecnie.

      W tej sytuacji nie ma już potrzeby zajmowania stanowiska wobec tych wszystkich
      wywodów zawartych w sentencji i w uzasadnieniu orzeczenia Trybunału
      Konstytucyjnego, które mają na celu wykazanie niezgodności zaskarżonej uchwały
      Sejmu z Konstytucją, z ustawodawstwem zwykłym, a nawet z Regulaminem Sejmu.
      Całkowicie pomijam tu także ocenę polityczną oraz kontekst historyczny
      zaskarżonej uchwały. Nie należy również do Trybunału Konstytucyjnego ocena, czy
      Minister Spraw Wewnętrznych wykonał uchwałę dostarczając informacji wyłącznie o
      współpracownikach UB i SB, czy też rozszerzył te informacje na inne osoby i czy
      te informacje były pełne. Jest to sprawa faktów, a nie prawa, dla oceny którego
      powołany jest Trybunał Konstytucyjny.

      Z drugiej jednak strony, już poza aspektem czysto prawnym związanym z samą
      uchwałą, nie należy pomijać skutków moralnych ewentualnych błędów w
      dostarczonych przez Ministra Spraw Wewnętrznych informacjach oraz ich
      przeniknięcia do opinii publicznej. Jest to ogromny dylemat tkwiący u podłoża
      tej sprawy. Dylemat ten zapewne nie przestałby istnieć także w przypadku
      regulacji ustawowej, która to regulacja byłaby oczywiście niezbędna, gdyby miało
      np. nastąpić ujawnienie współpracowników UB i SB oraz wyciągnięcie z tego faktu
      konsekwencji prawnych. Jest także oczywiste, że dla takich rozwiązań konieczne
      są procedury ustawowe. Jeżeli niezależnie od uchwały i poza nią, nastąpiło już
      bezprawne ujawnienie niektórych nazwisk, to pozbawienie dzisiaj mocy
      obowiązującej zaskarżonej uchwały, wbrew pozorom, utrudni, jeśli nawet nie
      uniemożliwi naprawienie w jej trybie tych negatywnych zdarzeń. Właśnie ze
      względów etycznych bowiem chodzi o jak najszybsze sprawdzenie, czy uchwała
      została w pełni i dokładnie wykonana (zawarte w niej pierwsze polecenie), to
      znaczy, czy informacje dotyczą tylko rzeczywistych współpracowników UB i SB oraz
      które nazwiska nie powinny się w nich znaleźć. Oczywiście dla ochrony dóbr
      osobistych zawsze pozostawała i pozostaje
      • klip-klap c.d. 20.09.05, 20:05
        gdyby miało np. nastąpić ujawnienie współpracowników UB i SB oraz wyciągnięcie z
        tego faktu konsekwencji prawnych. Jest także oczywiste, że dla takich rozwiązań
        konieczne są procedury ustawowe. Jeżeli niezależnie od uchwały i poza nią,
        nastąpiło już bezprawne ujawnienie niektórych nazwisk, to pozbawienie dzisiaj
        mocy obowiązującej zaskarżonej uchwały, wbrew pozorom, utrudni, jeśli nawet nie
        uniemożliwi naprawienie w jej trybie tych negatywnych zdarzeń. Właśnie ze
        względów etycznych bowiem chodzi o jak najszybsze sprawdzenie, czy uchwała
        została w pełni i dokładnie wykonana (zawarte w niej pierwsze polecenie), to
        znaczy, czy informacje dotyczą tylko rzeczywistych współpracowników UB i SB oraz
        które nazwiska nie powinny się w nich znaleźć. Oczywiście dla ochrony dóbr
        osobistych zawsze pozostawała i pozostaje nadal otwarta droga sądowa. Jednak w
        tak moralnie delikatnej sprawie, jak cześć i dobre imię człowieka, może być ona
        dla wielu osób wyjątkowo bolesna, uciążliwa, a w praktyce mało skuteczna.
        Dlatego wyrażam pogląd, że także z tych względów lepiej byłoby w trybie
        zaskarżonej uchwały doprowadzić do rozproszenia wszelkich wątpliwości. Uchwała
        nie zamyka zresztą drogi dla regulacji ustawowej, której potrzeba jest
        bezdyskusyjna, zwłaszcza, jeśli stwierdzenie współpracy z UB lub SB miałoby
        wywołać jakiekolwiek konsekwencje prawne. "

        (-) W. Łączkowski
      • bladatwarz Re: o uchwale lustracyjnej 20.09.05, 23:41
        No i kto tu jest oszolomem?
        Ludzie, po ktorych stronie jest prawo i racja, czy szczekajace agorowskie
        antylustracyjne pieski?
    • karlin Piotr Fogler? 20.09.05, 20:05
      Czy to ten działacz PO od afery mostowej?

      Ależ z tego Macierewicza jasnowidz:)
    • 9111951u Re: Jak wazna byla i jest lustracja-lista Maciere 21.09.05, 07:06
      jak się pierze mózgi ????!!
      otóz pisze się ni stąd ni z zowąd ...itd. Facet jest swięcie przekonany, że
      zowąd polski parlament , który stanowi prawo w zadnym razie nie powinien
      wiedzieć, ilu agentów jest wśród polskich paralmenatarzystów , którzy stanowią
      obowiązujace wszystkich Polaków prawo !!!! komu taka myśl mogła przejść przez
      głowę aby posłowie wiedzieli ?? otóz tylko głupkowi zdaje się , boc to
      tajemnica państwowa a żeby tak istotna tajemnicę państwową znał polski
      parlamnet to zdrada stanu !!! i bezprawie czysto formalnie !
      Prawda, ze lepiej aby paralament nie wiedział , kto jest lub był agentem wśród
      ludzi stanowiących prawo i prawo to egzekwujace ?
      Tak to czyste bezprawie !
      jak trzeba mieć wyprany mózg aby takie dyrdymały pisać ?
      • istotnie No.... 21.09.05, 13:24
        wystarczy spojrzec na liste stanowisk J. Milewskiego i skojarzyc z faktem, ze
        mogl byc na czyims sznureczku. Konsekwencje wydaja sie oczywiste.
Pełna wersja