Gość: Wniosek
IP: *.proxy.aol.com
11.09.02, 23:17
FASZYZM KATOLICYZMU
Nie ma jednoznacznej definicji faszyzmu. Ta, która funkcjonuje w potocznej
świadomości, zamyka się zazwyczaj w obrębie Włoch - Musolliniego i Niemiec -
Hitlera. Typologia tego systemu nie jest wcale taka oczywista. Np. francuski
historyk, Henri Michael, o argentyńskim peronizmie wyraził się jako
o „demagogicznym faszyzmie lewicowym”. Zwolennicy apartheidu w RPA, to
według niego także faszyści. Podobnie klasyfikuje epokę Nassera w Egipcie.
USA ze swoim rasizmem i „prymitywnym antykomunizmem” - to również faszyzm.
Należy wymienić jeszcze Hiszpanię gen. Franco; Portugalię Salazara, Grecję z
rządami pułkowników, czy Chile - Pinocheta. Czerwony faszyzm stalinowski i
brunatny hitlerowski równoważą się pod każdym względem. Możemy mówić także o
faszyzmie rumuńskiego dyktatora, Ceausescu. Nie sposób wymienić tutaj
wszystkich. I tak naprawdę, cała ta faszystowska menażeria różni się tylko
kolorami.
Faszyzm[1] jest światopoglądem, w którym wyznaje się skrajne,
antydemokratyczne, (likwidacja demokracji parlamentarnej lub jej całkowite
podporządkowanie), nacjonalistyczne i totalitarne idee, reprezentujące
interesy najbardziej agresywnych odłamów społeczeństwa danego kraju...
Można sobie darować jeden z jego elementów, jakim jest burżuazja. Faszyzm,
jako ideologia, wcale nie musi opierać się na tej klasie społecznej i jej
pieniądzach, lub stać na straży li tylko jej interesów.
Włoski faszyzm był powiązany z finansjerą; niemiecki, znalazł poparcie w
kołach przemysłu ciężkiego, a faszyzm hiszpański w sferach obszarniczo-
klerykalnych. Stalinowski faszyzm opierał się na klasie społecznej, którą z
kolei zwalczały faszyzmy Musolliniego, Hitlera czy Franco.
Charakterystycznymi cechami faszyzmu są: zakaz wolności słowa, myśli,
przekonań. Dochodzi jeszcze do tego psychiczny i moralny terror, oraz
fizyczna likwidacja przeciwników politycznych na większą lub mniejszą skalę.
I nie ważne, czy cechy te odnoszą się do „świętej”, (religinej) odmiany
panowania nad ludźmi, czy materialistycznej, bez udziału boga. Zgodność metod
działania, pozwala, a wręcz nakazuje „sfaszyzować” te wszystkie święte i nie
święte dyktatury. Pomijam tutaj nacjonalizm, który jest przedmurzem, a może
raczej nasieniem, z którego wyrasta faszyzm.
Międzynarodówka Komunistyczna w połowie lat trzydziestych naszego stulecia
sformułowała tezę, że „Faszyzm sprawujący władzę to jawna, terrorystyczna
dyktatura najbardziej reakcyjnych, najbardziej szowinistycznych i najbardziej
imperialistycznych elementów kapitału finansowego...”.
Amerykański politolog, A. Gregor, stwierdza: „Współczesne nauki społeczne nie
zapewniły nam jasnej definicji faszyzmu. Wielu historyków nie jest zdolnych
do wypracowania lub udowodnienia uogólnień...”
„Nie należy zapominać, - pisze George L. Mosse - że faszyzm, będąc sam pod
wieloma względami religią, nie miał pobłażania dla religii, które z nim
współzawodniczyły.”
POCZĄTKI KATOLICKIEGO FASZYZMU.
Zalążki nacjonalizmu znajdujemy w Piśmie świętym, w którym przytoczono
zalecenie Zbawiciela, nakazującego kochać bliźniego swego jak siebie samego.
Oczywiście, z tej nacjonalistycznej rady ewangelicznej, nic dobrego nie
wynika, gdyż Jezus mówił o „bliźnim” tej samej rasy, religii oraz
przekonań. I to miał na myśli Nauczyciel, a nie, jak literalnie, dosłownie,
tłumaczy teologia, ma się to odnosić do każdego człowieka. 2000 lat
wykazało, że tą ewangeliczną „miłością bliźniego” nikt się nie przejmował.
A już akurat najmniej, papieże...
Łukasz ewangelista zapisał mordercze słowa wypowiedziane przez Jezusa
Chrystusa: „Tych zaś, przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował
nad nimi, przyprowadźcie tu, i zabijcie na moich oczach.” (19: 27). Mamy
tutaj jaskrawy przykład nacjonalizmu i jedynowładztwa, u podłoża których leży
terror i przymus.
Następca Jezusa, Piotr apostoł, rzekomy pierwszy papież, kontynuując metody
swojego Nauczyciela, zabija pewne małżeństwo za odstępstwo od zasad
obowiązujących w chrześcijańskiej komunie. Taki był debiut chrześcijaństwa,
początki „etyki” katolickiej i „miłości bliźniego”. A dalej...?
Dużo później, papież Innocenty III zwołał do Lateranu w roku 1215 sobór, na
którym m.in. potępiono głosy żądające praw dla ubogich. Na tymże soborze
kler przypisał sobie przywilej pobierania dziesięcin i danin, oraz
zobowiązano Żydów do noszenia ubiorów, które miały ich wyróżniać od
chrześcijan. Ponadto zakazano im pokazywać się na ulicy w okresie Wielkiego
Tygodnia. Zalecono także tworzenie w miastach osobnych kwartałów dla Żydów,
czyli tak zwanych: gett.
Papież Grzegorz IX (1227-1241) w roku 1231 rozpowszechnił inkwizycję na
wszystkie kraje katolickie i zaprowadził urząd inkwizytora. Zbrodnicza
machina papiestwa, poszła w ruch...
Papież Innocenty IV (1243-1254) ogłosił 15 maja 1252 r., bullę, którą
sankcjonował metody inkwizycji, aprobując stosowanie tortur i karę śmierci
wobec nieposłusznych woli Kościoła, co natychmiast stało się regułą.
Szatański Innocenty IV zobowiązał dzieci, aby donosiły na swoich rodziców,
którzy nie wykazywali się mocną i głęboką wiarą w słowo boże...
Trzeba pamiętać, że zadaniem inkwizycji nie była ewangelizacja i
nawracanie „błądzących w wierze”, ale planowe, metodyczne wyszukiwanie
heretyków i ich fizyczne unicestwianie w imię boga i wiary. Siłą wprowadzano
zasadę: Jeden papież, jedna władza, jedna religia. Setki lat później świat
usłyszał coś podobnego: „Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer!” – (jeden lud,
jedna Rzesza, jeden Wódz!).
Rzymskie chrześcijaństwo nigdy nie tolerowało „konkurencji” w sferze religii,
wiary oraz boga, a tym bardziej myśli ateistycznej i bezpardonowo tępiło
postawy niezgodne z linią papieży. Kościół obnosząc się po świecie z
jakąś „misją”, przypisał sobie prawo jedynego i kompetentnego sternika
ludzkiej myśli i postawy.
Adolf Hitler (wł. A. Schicklgruber: 1889-1945), głosząc mesjanizm i
posłannictwo własnego światopoglądu, pisał w „Mein Kampf”: „Nas wybrało
Przeznaczenie na świadków katastrofy, która będzie najlepszym dowodem
słuszności nacjonalistycznej teorii rasowej”.
Hitlerowskie i stalinowskie mechanizmy totalnego terroru, przejęły z
katolickich wzorców inkwizycyjnych wiele sprawdzonych metod działania. Był
czas w dziejach Kościoła, kiedy papieże byli jedynymi panami świata. Oni
wprowadzali na tron władców świeckich i jednocześnie ich detronizowali, kiedy
tylko uznali to za korzystne dla siebie.
NACJONALIZM NIEMIECKI.
Od czasu, gdy Otton I Wielki (912-973), a więc od roku 951, podporządkował
sobie papieży,[2] i sięgnął po koronę cesarską w Rzymie, Niemcy byli
przekonani, że są narodem wybranym do panowania nad światem.
Król niemiecki, Henryk IV (1050-1105: od 1084 cesarz), mając 25 lat, zadarł z
papieżem Grzegorzem VII (1073-1085), rozpoczynając z nim walkę o inwestyturę.
Chcąc go zdetronizować, zebrał 25 biskupów niemieckich do Worms (Wormacja) i
kazał im pozbawić papieża władzy. Biskupi, z wyjątkiem jednego, posłuszni
woli władcy, spełnili rozkaz, ogłaszając papieża intruzem i fałszywym
mnichem. Grzegorz VII w odpowiedzi rzucił na Henryka klątwę, a ten zląkłszy
się jej następstw, udał się 27 stycznia 1077 r., do Canossy, prosząc
Grzegorza VII o wybaczenie.
Serwilizm biskupów niemieckich wobec króla Henryka wywołał taką wściekłość
papieża Grzegorza VII, iż w liście do prymasa Niemiec, Siegfrieda,
arcybiskupa mogunckiego, papież zwrócił się do niego słowami: „Sciat Vestra
fatuitas” - (Niech wie Wasza Głupota).
Katolicki kler niemiecki był głównym narzędziem nacjonaliz