hugus1
30.09.05, 00:39
Kiedy po wielomiesięcznym pobycie z dala od Kraju, dowiedziałem się jakież to terminy wyborów ustalił prezydent, zacząłem zastanawiać się o co mu chodziło.
W swojej naiwności sądziłem, że ma to jakiś związek z terminami konstytucyjnymi, czy z czymś takim.
Teraz widać jak na dłoni; nasz jeszcze "Hospody pomyłuj" prezydent, zorganizował powrót, może nie triumfalny, ale mocny, naszych niezawodnych komunistów, którzy na świeczniki wypchnęli nieopierzoną młodzież. Stary krętacz, widząc, że postkomuna ledwo zipie i prawica weźmie Parlament, obmyślił jakby tu doprowadzić do szybkich nowych wyborów.
Metoda prosta, koalicjanci musza się wyciąć z powodu konfliktu interesów związanego z wyborami prezydenckimi, brak możliwości powołania rządu, no i wybory wiosną 2006 roku.
Dobrze świadczy to o makiawelicznym umyśle tego pana, ale również o tym, że wcale nie stawiał on na Cimoszewicza, którego rezygnację teraz można teraz wreszcie zrozumieć.
Oto teraz w Polskę pójdzie nowina!; "prawica nie jest w stanie stworzyć nowego rządu, my będziemy go mogli stworzyć tylko dajcie nam szansę i zagłosujcie na LSD, PSL< UP< SDPL itd."
Pod przewodem Alexandra, który już nie będzie prezydentem wszystkich Polaków i wszechpolaków, lewica sie skonsoliduje i pojedziemy od nowa starym, dobrym , utartym szlakiem, pod przywództwem cieni Oleksego, Janika , Jaskierni, Różańskiego, Łybackiej...
Oczywiście w telewizorze będzie widać Olejniczaka i tego drugiego, bo to młodość przyszła ozdrowieńcza do LSD, choc wczoraj jak to towarzycho rozchodziło się po swojej konferencji, to akurat młodość gdzieś się ukryła.
Niech PiPO bawi się nadal, stary cynik Kwaśniewski jeszcze wam pokaże jak robi się polityke, niestety.......