emerytka.z.rzeszowa
30.09.05, 23:35
Ja osobiście wolałabym kazaczoka:)
Takich pytań w kaczej Polsce przyjdzie nam sobie postawić wiele (być może
nawet trzeba bedzie zejść do podziemia).
Czy po 1 stycznia we wszystkich szkołach, szpitalach, urzędach wisieć będzie
nowe godło Polski (inicjatywę o zmianę dotychczasowego - jak znam życie -
zgłosi SD) - dwugłowy, wzorowany na rosyjskim orle, kaczor?
Czy podczas pobytu w szpitalach zamiast wyjścia do toalety proponować nam
będą kaczkę? Co się stanie, jeśli się nie zgodzimy? Czy zrobią z nami to samo
co z pewną panią ze Szpitala Bielańskiego, która nie chciała opatrzeć rany
kaczej kochanki?
Czy w barach i restauracjach kotlet pożarski albo schaboszczak z kapustą
zastąpiony zostanie kaczką ze śliwkami? Co z daniami kaszubskimi (węgorz w
śmietanie) lub krakowskimi (precle)? Co będzie z blinami, szczi i Sauerkraut -
wiadomo wszak, że Kaczyńskie mają obsesje antyrosyjskie i antyniemieckie.
Co z bajką o Kaczorze Donaldzie? Puszczana będzie non stop w dworakowej TVP
czy zniknie z ekranów, bo "za bardzo się kojarzy"? Czy nie będzie nam już
dane obejrzeć muminków - wiadomo przecież, że współpracowały (powiedział to
Kurtyka w Gazecie Polskiej)?
Czy Warszawa przemianowana zostanie - z inicjatywy wybitnego pisarza - na
Kaczogród? Czy ulica Kacza stanie się główną arterią stolicy?
Czy zakaże się piosenki z kabaretu Lipińskiej "hej jadą z forsą wory...",
godzącej w dobre imię PiS?
Tyle nie wiadomych przed nami...