inkwizytor.2005
02.10.05, 11:39
30 IX 2005 Radio Zet
Monika Olejnik: Panie senatorze, obserwował pan wczoraj polityczne show w
telewizji?
Stefan Niesiołowski: No niestety tak, to przykry spektakl.
Monika Olejnik: I co pan sobie myśli?
Stefan Niesiołowski: O samym spektaklu to nie chcę mówić, to było przykre. Te
prymitywne dowcipy Dorna, wysłuchiwanie tego. No źle się stało. Takie
spektakle nie są Polsce w ogóle potrzebne, nie na to Polacy głosowali. Ja to
mówiłem przed wyborami i mogę powtórzyć – cokolwiek do czego przyłoży rękę
Kaczyński się kończy źle. Ja dwukrotnie brałem udział w takich rozmowach, w
roku 1991, przy rządzie Suchockiej. Kaczyński się uprał, że musi być
Glapiński. Na nic w ogóle nie reagował, upierał się przy tym, w końcu słusznie
pani premier Suchocka nie zgodziła się na Glapińskiego, dziś widać, że miała
racje. On doprowadził m.in. do obalenia tego rządu, zafundował potem Polsce
kolejno premierów: Pawlaka, Cimoszewicza, Oleksego i dopiero teraz liczba
posłów SLD jest jak w roku 1991. Te 200, czy 180 posłów SLD, przez różne
kadencje, zawdzięczamy panu Kaczyńskiemu.