Publikacja ,która odsłania całą prawdę o polskiej

03.10.05, 10:40
gospodarce w czasach rządów SLD.
Wstrzasający obraz marnotrawienia szans, niebotycznej korupcji i sprzyjajacej
rozwojowi gospodarczemu sytuacji międzynarodowej.
Gorąco polecam a Marynata o kilka słów własnego komentarza proszę. Bardzo
proszę.

www.tiger.edu.pl/kolodko/wystapienia/chengdu_cn.lecture.pdf
    • henryk.log Uups!:-)homciu_głupciu:-) niech stracę i FK :) n/t 03.10.05, 19:55
    • szatek100 Re: Publikacja ,która odsłania całą prawdę o pols 03.10.05, 19:59
      Jakos tak po chinsku to napisali :)


      pzdr
      • m.marle Re: Publikacja ,która odsłania całą prawdę o pols 04.10.05, 02:36
        Kodeks etycny wreczony p. Marcinkiewiczowi, kandydatowi na premiera ma już
        swoja historie i legendę.
        "Pamiętaj, aby stać przodem do klienta, z którym rozmawiasz!" Taką między
        innymi instrukcję otrzymali od prezydenta Kaczyńskiego urzędnicy miejscy.
        Prezydent wydał bowiem poradnik dobrego wychowania mający sprawić, by urzędnicy
        byli bardziej uprzejmi dla klientów. Uprzejmość rzeczywiście jest wskazana,
        szczególnie w ostatnich latach, gdy załatwienie sprawy w urzędzie trwa coraz
        dłużej.

        Traf zdarzył, że w dniu, w którym poradnik ujrzał światło dzienne, w jednym z
        warszawskich sądów odbyła się rozprawa przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu z
        powództwa Marii Machery, pielęgniarki zwolnionej w lipcu 2003 roku ze Szpitala
        Bielańskiego.

        Pewnego lipcowego wieczoru przyszła do tego szpitala po poradę lekarską pani
        Ewa Ziomecka-Junczyk, znajoma Lecha Kaczyńskiego (nawiasem mówiąc, prezydent
        zaraz po objęciu władzy umieścił ją w radzie nadzorczej lukratywnej spółki
        miejskiej "Zarząd Pałacu Kultury i Nauki"). Kobieta czuła się źle po
        przeprowadzonej wcześniej operacji. Niestety, dyżurujący chirurdzy byli w tym
        momencie zajęci na sali operacyjnej. Wkrótce więc do szpitala przyjechał sam
        Kaczyński.

        Relacje świadków z tego, co się działo dalej, są takie straszne, że aż
        śmieszne. Oburzony prezydent biegał i krzyczał, że pozwalnia lekarzy i
        pielęgniarki i zamknie szpital. Domagał się, żeby lekarze przerwali operację i
        zeszli do jego znajomej. Krzyki było słychać w całym oddziale.

        "Ale kto krzyczał?" - chciał doprecyzować sędzia. "No, nie bardzo wiem, bo ich
        jest dwóch Kaczyńskich" - odparł świadek.

        Prezydent beształ nie tylko personel, ale też pacjentów. Wpadł do jednej z sal,
        nie mówiąc nawet "dobry wieczór". Gdy jedna z pacjentek zapytała go: "Czego pan
        tu szuka?", Kaczyński odburknął jej: "Nie twój interes!" Pielęgniarka dyżurna
        odezwała się do niego: "Dziwię się, że taki znany człowiek tak się zachowuje!"
        Kaczyński krzyknął na nią: "Praca się pani znudziła? Zapamięta pani ten dzień
        do końca życia!" Jakby zgadł: w kilka dni później pielęgniarka została
        zwolniona. Znajoma prezydenta została zaś umieszczona w małej sali oddziału
        męskiego, skąd najpierw usunięto pacjenta.

        To nie pierwszy popis arogancji Lecha Kaczyńskiego. Jeszcze w 2002 roku podczas
        kampanii wyborczej huknął na starszego mężczyznę zaczepiającego go na wiecu
        przedwyborczym: "Spieprzaj, dziadu!" Bardziej od wulgaryzmu w ustach wykładowcy
        uniwersyteckiego uderzyło mnie wtedy słówko "dziadu". Jak bardzo trzeba gardzić
        ludźmi, by tak się do nich odruchowo zwracać...

        Ale i wulgaryzmy weszły dzięki Kaczyńskiemu do oficjalnego języka warszawskiego
        samorządu. To radny Prawa i Sprawiedliwości krzyknął kiedyś na sesji Rady
        Warszawy do mających odmienne zdanie kolegów: "Przestańcie rozpier...ć obrady!"
        Dobrze więc, że Kaczyński wydał poradnik dobrego wychowania. Przyda się nie
        tylko premierowi i urzędnikom, ale także posłom i radnym PiS.

        =====================

        W słowach jeno chęć widzim
        W działaniu potegę
        Trudniej dzień dobre przeżyć
        Niz napisać ksiegę
        • polak-prawdziwy Kaczyński to kawał chama i wnuk rabina 04.10.05, 02:38
          w dodatku KORowiec wyznaczony do zdrady w Magdalence.
    • homosovieticus Nikt, jak bywa to w zwyczaju u forumowiczłów, nie 04.10.05, 10:59
      przeczytał ze zrozumieniem tekstu Profesora.
      Gdyby to zrobił, to zamiast wypisywać głupstwa o bezczelnym zachowaniu jakiejś
      pielęgniarki w jednym z warszawskich szpitali,napisałby o tym, jak to, po
      obradach okragłego stołu , Wirzynek nie mógł się doliczyć srebnych sztućców ,
      ktore jeden z ludzi honoru, pożyczył od znanego restauratora. Pozyczył i nie
      oddał, bo STOŁOWICZE ukradli.!
Pełna wersja