emerytka.z.rzeszowa
05.10.05, 12:46
I na tym polega głowna różnica (o którą ktoś mnie pytał na tym forum)
pomiędzy "mężem prawym i sprawiedliwym" a kandydatką PD.
Podczas gdy Tusk i Kaczyński prześcigali się we wzajmnym opluwaniu, Bochniarz
gościła wczoraj w studiu u pani Czajkowskiej, gdzie odpowiadała na pytania
dotyczące gospodarki, polityki zagranicznej etc. Prostowała brednie, jakie
wydalali z siebie Giertych, Lepper i Kalinowski, wspierana od czasu do czasu
przez Borowskiego.
Takiej reprezentantki nam trzeba. Wykształconej (dr ekonomii), obytej
(mnóstwo lat spędziła w USA), komunikatywnej (znajomość trzech języków jest
jej atutem - spójrzcie na Tuska, który umie tylko po kaszubsku), otwartej na
kontakty z ludźmi. No i ma inteligentnego męża, co też trzeba zaliczyć in
plus (żaden z pozostałych kandydatów nie ma małżonka).
Dlatego, mimo swoich lewicowych poglądów zagłosuję w niedzielę na Bochniarz.
Prezydent i tak nie ma decydującego wpływu na gospodarkę, a miło jest
popatrzeć na mądrą i oczytaną kobietę, jak radzi sobie z chmarą populistów z
LPR, PSL i PiS. W przeciwieństwie do Tuska i Kaczyńskiego buduje poprawne
logicznie zdania oraz odpowiada na pytania amerykańskich dziennikarzy w
języku Wilde'a, nie musielibyśmy się więc jej wstydzić na europejskich
salonach.
W niedzielę wybieram konkrety, wybieram Bochniarz !!