emerytka.z.rzeszowa
06.10.05, 22:55
Powiedziała mi to ta sama wróżka, u której byłam zasiegnąć rady odnośnie
szans Bochniarz.
**
Ubrałam się elegancko i wyruszyłam do Elżbiety już wczesnym rankiem (zdołałam
jedynie wspólnie z wnusiem napić się kawy frappe i zjeść tartę, poranną
Trybunę zaledwie przekartkowałam), bo podobno wtedy są najlepsze warunki do
wróżenia (zupełna odwrotność tego co słyszałam u magów we Wrocławiu!).
Zapukałam trzy razy i chrząknęłam - ospale otwarły się dzrwi i ukazała się w
nich Elżbieta. Nieco podpita (wczoraj miała być balanga u rzeszowskich
funków) z butelką w garści zabełkotała: a czego ty tu ku.. jeszcze szukasz?
Chrząknęłam nerwowo i poprawiłam sobie różę w butonierce. Krzyknęłam
(Elżbieta jest nieco przygłucha - to od walki z Ukraińcami w 1946): przyszłam
po moje 2000 złotych!! I nie udawaj głupiej, wiesz że zawsze możesz ode mnie
pożyczyć, ale grzebanie w emeryciej torebce już pachnie Suchocką.
(...)
Siedzimy przy stoliku. Światła wszystkie zgaszone. Trzymamy się za ręce -
mocniej! Nie, to nie seans spirytystyczny. Tak bada się gwiazdy na niebie -
czy będą dla lewicy pomyślne, czy też znów przyniosą szczęście zwolennikom
rozliczeń i czystek.
- Przygotowałaś dane Kaczyńskiego? Datę urodzenia, imię kota, ojca i matki?
Co z Jarosławem?
- Mam wszystko w teczce.
- Daj.
(...)
Rajmundowicz nie ma szans - rzekła autorytatywnie Elżbieta.
- Nie mówisz tego, by mnie pocieszac?
- Nie, skądże znowu. To sprzeczne z naszą etyką zawodową. Ja poza lewicą mam
jeszcze normalną pracę. Co by powiedzieli w branży, gdybym robiła prognozy na
zamówienie?!
- Co wskazuje na przegraną Kaczyńskiego? Gwiazdy?
- Ba!
- Wyjasnij mi bliżej..
- Nic tu nie ma do wyjaśniania. I tak nie zrozumiesz, bo nie uczyłaś się
astrologii, a poza tym jesteś materialistką. No, dobrze wytłumaczę Ci co
nieco. Patrz...
(...)
Uff. Elżbieta to porządna kobieta i na pewno by mnie nie oszukała. Skoro
twierdzi, ze Kaczyńskie poniosą klęskę to na pewno tak się stanie.
- Czy mam wobec tego głosowac na Bochniarz czy ją sobie odpuścić, skoro i tak
kacze niebezpieczeństwo zażegnane?
- Naturalnie, że głosować. Mogę Ci nawet powiedzieć, że Henryka dostanie w
Twojej miejscowości 4 głosy!
- Zaraz: ja, wnuczek, córka i ciotka... To Zenek nie zagłosuje? Taki z niegoi
liberał!
(...)
- Dawaj już te 1000 złotych, bo dzisiaj idę na bankiet w GS-ie.
- Znowu?
- A co?
Wysupłałam z emeryckiej torebeczki dziesięć banknotów z Jagiełłą i wręczyłam
Elżuni.
- Niech Ci się dobrze pije!
Wychodząc z pieczary potknęłam się i chyba zwichnęłam nogę. Ale jestem
szczęśliwa. Lepsza emerytka bez nóg niż Polska z Kaczorem.
**
Z wnusiem na obiad zjedliśmy kaczkę ze śliwkami i popiliśmy winem francuskim
rocznik 1998. Na deser była szarlotka z lodami i kawa. Później śmieliśmy się
do rozpuku z reklamówek Tuska i Borowskiego. Głupcy, nie wiedzą jeszcze kto
wygra, a kto przegra. My wiemy już wszystko - jak Wildstein.