ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:17
fragment ksiązki Stefana Korbońskiego "Polacy, Żydzi i Holocaust"
ŻYDZI W POLSCE POWOJENNEJ
Po niespodziewanym ataku 22 czerwca 1941 roku, wojska niemieckie w ciągu
kilku miesięcy dotarły do przedmieść Leningradu na północy, Moskwy w centrum
i brzegów Wołgi pod Stalingradem. Jednakże Niemcom nie udało się przekroczyć
Wołgi i odciąć głównych połączeń komunikacyjnych między Rosją północną i
południową. Kilka miesięcy ciężkich walk znalazło swoją kulminację w bitwie
pod Stalingradem i poddaniem się 300-tysięcznej niemieckiej armii 31 stycznia
1943. To był punkt zwrotny wojny i początek odwrotu Niemców. 3 stycznia 1944
armia sowiecka dotarła do granicy z Polską, w pobliżu miasta Sarny.

Stalin dobrze pamiętał cele Rewolucji Październikowej, które obejmowały m.
in. włączenie Polski jako przejścia do pobitych i buntowniczych Niemiec oraz
całkowicie wyczerpanej Francji - z widokami na rozprzestrzenienie
komunistycznej rewolucji na całą Europę. Pierwszym krokiem było w 1920 roku
ustanowienie komunistycznego rządu w Polsce w Białymstoku, zajętym przez
Armię Czerwoną, w którym powstał Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski.
Komitet, jako pierwszy komunistyczny polski rząd, miał w swoich szeregach J.
Marchlewskiego, E.Próchniaka, F.Kona i J.Unszlichta. Komuniści nie docenili
siły niedawno odzyskanej przez Polskę niepodległości (11 listopada 1918). W
sierpniu 1920 armia sowiecka pod dowództwem marszałka Tuchaczewskiego została
pokonana w Bitwie Warszawskiej przez pospiesznie utworzone Wojsko Polskie pod
wodzą Józefa Piłsudskiego. Pierwsza Armia Konna Siemiona Budionnego została
rozbita i rozpierzchła się w popłochu. W sztabie Budionnego pracował wówczas
młody komisarz polityczny nazwiskiem Stalin, którego zadaniem było strzeżenie
przestrzegania ortodoksyjnego komunizmu wśród żołnierzy. Pamięć o tej
sromotnej porażce i zwycięstwie polskich ułanów pozostawiła głęboki ślad w
pamięci Stalina.

Porażka poniesiona w Bitwie Warszawskiej położyła kres sowieckim planom na
stworzenie komunistycznej Europy. 18 marca 1921 roku podpisano w Rydze układ
pokojowy między Związkiem Sowieckim i suwerennym polskim rządem. Pozostawał
on w mocy aż do 17 września 1939 roku, kiedy to Armia Czerwona złamała układ
ryski i zaatakowała Polskę. Atak powtórzono znów 4 stycznia 1944, gdy Armia
Czerwona wkroczyła do Polski w pogoni za wycofującymi się wojskami
niemieckimi.

Gdy tylko Stalin ujrzał, że zwycięstwo nad Niemcami leży w zasięgu ręki,
odżył plan, który nie doszedł do skutku w roku 1920. Wiedział, że Niemcy
opuszczą Polskę, a na ich miejsce wejdą żołnierze sowieccy, gotowi do
ukonstytuowania rządu pochodzącego z jego wyboru. Nie stanie im na drodze
opór zbrojny, jak to miało miejsce w 1920 i Polska będzie zdobyta. Ponieważ
jednak pojawiały się sympatie z zachodnimi sprzymierzeńcami, 10 czerwca 1943
roku Stalin stworzył w Moskwie Związek Patriotów Polskich, którego członków
sam wybrał i który pozostawał pod jego rozkazami. Od porażki 1920 roku Stalin
nienawidził Polaków. Dowiódł tego rozkazem egzekucji 4 000 polskich oficerów,
głównie rezerwistów, których kazał aresztować w 1939 roku i których groby
odkryto w Katyniu w 1943 roku. 10 000 innych polskich oficerów wysłano za
koło polarne i nad Morze Białe. Słuch o nich zaginął. Większość z nich byli
to ludzie wykształceni, urzędnicy państwowi lub przedstawiciele innych
zawodów. Celem Stalina było pozbawienie polskiego społeczeństwa "głowy" przez
eksterminację jego przywódców.

Aby zrealizować swój plan osiągnięcia pełnej kontroli nad Polską, Stalin
utworzył dwa obozy: jeden, aby zadowolić zachodnich sojuszników, drugi, by
faktycznie sprawował rządy w kraju. Na czele pierwszego stanęła komunistka,
Wanda Wasilewska, a drugiego Jakub Berman, którego Stalin dobrze znał.

Wybór Bermana związany był z jego żydowskim pochodzeniem, które oczyszczało
go z podejrzenia o patriotyzm i sprzyjanie niepodległości Polski. Stalin
uważał Żydów za kosmopolitów, którzy są lojalni raczej wobec syjonizmu niż
wobec kraju, który zamieszkują.

Z czasem, 21 lipca 1944 Związek Patriotów Polskich przekształcił się w Polski
Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), który 21 lipca 1945 roku utworzył w
Moskwie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Spośród 21 członków gabinetu, 17
było komunistami lub popierało komunizm. Jednym z czterech Demokratów był
Stanisław Mikołajczyk, polski przywódca chłopski i były premier londyńskiego
Rządu na Uchodźstwie, który powrócił do Polski.

    • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:19
      Żydzi w komunistycznej policji politycznej


      Przywódca drugiego ugrupowania, Jakub Berman, obywatel sowiecki, został ukryty
      na drugoplanowej pozycji podsekretarza stanu Ministerstwa Spraw Zagranicznych,
      a później w Biurze KC, z którego sprawował kontrolę nad wszystkimi organami
      rządu. Posiadał bezpośrednią linię telefoniczną na Kreml i do samego Stalina. Z
      telefonu skorzystał kiedyś, po godzinach pracy, William Tonesk, Amerykanin
      polskiego pochodzenia, który opisał to wydarzenie w wywiadzie opublikowanym
      przez New York Polish Daily 9 czerwca 1987 roku.

      Głównym instrumentem władzy Bermana była pełna kontrola nad Ministerstwem
      Bezpieczeństwa Publicznego, które zaczęło - zgodnie z poleceniem Stalina -
      likwidację wszystkich ośrodków możliwej opozycji, często po prostu mordując
      osoby podejrzane o poglądy niepodległościowe, szczególnie byłych członków Armii
      Krajowej, która w czasie okupacji walczyła z Niemcami.

      W czasie kampanii wyborczej poprzedzającej wybory 19 stycznia 1947 roku, agenci
      policji politycznej, nazywanej "Bezpieką", zabili 118 aktywistów niezależnych
      partii, Polskiej Partii Socjalistycznej i Stronnictwa Ludowego. Lista ich
      nazwisk została opublikowana w książce Stefana Korbońskiego W imię Kremla.
      Nazwiska zamordowanych przez policję polityczną dziesięciu pozostałych członków
      Stronnictwa Ludowego i czterech Polskiej Partii Socjalistycznej, podały Zeszyty
      paryskiej Kultury.

      Stosunki między Bermanem i Stalinem opisane są w wywiadzie, którego udzielił on
      Teresie Torańskiej, opublikowanym w jej książce Oni. Opisuje ona wystawne
      przyjęcia dla wąskiego grona znajomych odbywające się w daczy Stalina,
      zaczynające się o 22.00 i trwające aż do świtu. Na jednym z takich przyjęć, z
      reguły nie było żadnych kobiet, Berman tańczył walca z Mołotowem, a Stalin
      nastawiał gramofon i zmieniał płyty.

      Kariera Bermana skończyła się w roku 1957, gdy został wyrzucony przez tajną
      policję Bezpieki z “Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej” (która faktycznie
      była partią komunistyczną) za “poważne naruszenie prawa”. “Naruszeniem prawa”
      nazwano aresztowania oparte na fałszywych oskarżeniach, torturowanie więźniów i
      zamordowanie tysięcy ludzi.

      Na początku swoich rządów Berman zebrał wokół siebie grupę dygnitarzy, samych
      Żydów. Byli to:

      1. Generał Roman Romkowski (Natan Grunsapau-Kikiel) został wiceministrem Urzędu
      Bezpieczeństwa Państwa. Był członkiem nielegalnej Organizacji Młodych
      Komunistów i przeszedł szkolenie w Kominternie “Szkoła Lenina”. Jako
      wiceminister Urzędu Bezpieczeństwa, konfident Bermana nadzorował departamenty:
      śledczy, szkolenia i inwigilacji. Zarządzał również tajnym skarbcem Politbiura,
      kontrolowanym przez Jakuba Bermana, Hilarego Minca i Bolesława Bieruta,
      zrusyfikowanego Polaka popieranego przez Stalina. Bierut służył przez wiele lat
      jako międzynarodowy agent Kominternu.

      Jedynie Romkowski miał dostęp do trzech olbrzymich sejfów, które zawierały
      miliony dolarów w gotówce, sztabki złota i diamenty. Romkowski często osobiście
      przesłuchiwał więźniów, między innymi Stefana Korbońskiego. Aktywnie włączył
      się w sfałszowanie wyborów z 19 stycznia 1947 roku i prowadził dochodzenie w
      sprawie Władysław Gomułki, o którym będzie mowa później. Wysłany do Budapesztu
      w związku ze sprawą Laszlo Rayka i do Pragi w sprawie Slansky’ego. Obaj ci
      przywódcy komunistyczni zostali straceni za rzekome odejście od linii Partii.
      Po dojściu Gomułki do władzy, Romkowski został 5 kwietnia 1955 roku usunięty z
      partii komunistycznej, aresztowany i skazany na 15 lat więzienia
      za “naruszenia” w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.

      2. Generał Juliusz Hibner, urodzony jako Dawid Schwartz, był komunistą, który
      brał udział w Wojnie Domowej w Hiszpanii w latach 1936-1938. Był tam prawą ręką
      ministra Bezpieczeństwa Państwowego, dowódcą Przygranicznych Korpusów Obrony i
      Korpusów Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W latach 1951-1956 był dowódcą
      państwowych sił zbrojnych, a w latach 1956-1960, wiceministrem Spraw
      Wewnętrznych.

      3. Luna Brystygier była dyrektorką piątego departamentu Ministerstwa
      Bezpieczeństwa Publicznego. Józef Światło (Licht), pułkownik policji
      bezpieczeństwa, który uciekł do Stanów Zjednoczonych 5 stycznia 1953 roku, tak
      pisze o Brystygier:

      Do oficjalnych zadań jej departamentu należało prześladowanie zagranicznych i
      niesowieckich wpływów w polskich partiach politycznych, poza samą partią
      komunistyczną, w handlu i organizacjach młodzieżowych. Luna Brystygier jest
      szczególną postacią. Ma powyżej pięćdziesięciu lat, czas jej nie służy, jako że
      miała burzliwy życiorys.

      Karierę rozpoczęła we Lwowie, w momencie wstąpienia do armii sowieckiej w 1939
      roku. Jako była żona dra Natana Brystygiera, przedwojennego działacza
      syjonistycznego, Luna posiadała wszystkie potrzebne kontakty i powiązania.
      Natychmiast po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa w 1939 roku, Brystygier zaczęła
      donosić na taką skalę, że zraziła do siebie nawet niektórych członków partii
      komunistycznej. To był początek jej nienawiści z pułkownikiem Różańskim,
      obecnie dyrektorem departamentu śledczego policji politycznej Bezpieki. W tym
      samym czasie ona, Różański i Borejsza, jego brat, prześcigali się w
      denuncjacjach do NKWD (obecnie KGB). W tej dziedzinie toczyła się między nimi
      ostra rywalizacja. Aby okazać się najlepszą, Brystygier napisała do NKWD
      raport, oskarżając Różańskiego o przynależność do rodziny syjonistów. Prawdą
      było, że jego ojciec, dr Goldberg, przed wojną był wydawcą syjonistycznego
      pisma “Haynt”. Różański wiedział o tym raporcie i odpowiedział na niego,
      skarżąc się: “Pomyślcie tylko, towarzyszu, że... doniosła na mnie! Ale
      towarzyszka Luna zapomniała, że moja kariera w NKWD jest dłuższa niż jej.”
      Różański rzeczywiście miał duże zasługi dla NKWD i dlatego pozostał na swoim
      stanowisku.

      Po wejściu Armii Czerwonej do Lwowa, Brystygier prowadziła działalność
      informatora, organizując tak zwany Komitet dla Więźniów Politycznych. Komitet
      miał na celu wyłapanie dla NKWD niepoprawnych politycznie członków partii. W
      ten sposób Brystygier wykończyła niektórych towarzyszy. Obecnie ma bardzo
      wysoką pozycję w Bezpiece. Nazywają ją pięćdziesiątym wiceministrem
      Bezpieczeństwa Publicznego. A to dlatego, że w czasie pobytu w Rosji,
      Brystygier przez długi czas była kochanką jednocześnie Bermana, Minca i Szyra.
      Dwaj pierwsi mają do niej szczególną słabość. Właśnie dlatego, kiedy Brystygier
      chce przeprowadzić coś w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, nawet wbrew
      swoim przełożonym: Radkiewiczowi i Romkowskiemu, zawsze jej się to udaje.
      Wielokrotnie zdarzało się, że Radkiewicz nawet nie zdążył przedstawić
      propozycji Bierutowi, gdy sam Bierut, lub Berman, wzywał go i mówił: “Masz na
      swoim biurku to i to. Dlaczego nam o tym nie powiedziałeś?” Wiedzieli wszystko,
      zanim Radkiewicz zdążył im zdać raport, ponieważ Brystygier opowiadała im o
      wszystkim w nocy. Pięknie, towarzyszu Tomaszu? Ale to dzięki tobie i twoim
      najbliższym współpracownikom, Bermanowi i Mincowi, ona zyskała taką władzę...

      4. Pułkownik Anatol Fejgin był dyrektorem dziesiątego departamentu Ministerstwa
      Bezpieczeństwa Publicznego. Jego zadaniem było tropienie i likwidowanie
      wszelkiego rodzaju wpływów zachodnich oraz gromadzenie kompromitujących
      materiałów na temat wszystkich członków Partii, z wyjątkiem Bieruta. Po
      aresztowaniu Władysława Gomułki w lipcu 1951 (zwolniono go grudniu 1954) i
      dezercji na Zachód (5 grudnia 1953) jego zastępcy, pułkownika policji
      bezpieczeństwa, Józefa Światło (Licht), Fejgin został aresztowany w kwietniu
      1955 roku i skazany na 15 lat więzienia.

      5. Pułkownik policji bezpieczeństwa Józef Światło w młodości należał do Związku
      Młodych Komunistów. W 1942 roku wstąpił do tworzącej się w Rosji armii Berlinga
      i
      • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs3 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:20
        5. Pułkownik policji bezpieczeństwa Józef Światło w młodości należał do Związku
        Młodych Komunistów. W 1942 roku wstąpił do tworzącej się w Rosji armii Berlinga
        i został przydzielony do pracy w zakresie bezpieczeństwa, gdzie spotkał swego
        kolegę z organizacji komunistycznej, Romkowskiego. Potem został przeniesiony do
        Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (polski odpowiednik KGB) i mianowany
        zastępcą dyrektora dziesiątego departamentu, na którego czele stał pułkownik
        Anatol Fejgin. Ze względu na znajomość z Romkowskim, Światło miał faktycznie
        wyższą pozycje niż Fejgin, bezpośrednie połączenie telefoniczne z Moskwą i
        prawo dostępu do prawej ręki Stalina, Berii. Dwa stalowe sejfy stojące w jego
        biurze mieściły materiały kompromitujące każdą ważną osobistość od Bermana w
        dół i były trzymane w celu szantażu. W roku 1953 Światło zdał sobie sprawę z
        tego, że wie za dużo i w czasie wizyty w Berlinie Zachodnim 5 grudnia 1953 roku
        uciekł do Stanów Zjednoczonych i 23 grudnia znalazł się w Waszyngtonie.

        Podczas dziesięciomiesięcznego śledztwa Światło powiedział wszystko, co wie.
        Jego zeznania, opracowane przez Zbigniewa Błażyńskiego z Radia Wolna Europa,
        były nadawane w Polsce przez tę stację w około 200 odcinkach i wywołały efekt
        bomby jądrowej. W rezultacie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego zostało
        zlikwidowane 7 grudnia 1954 roku, a Romkowski i Fejgin zostali wyrzuceni z
        Partii i skazani na 15 lat więzienia. Szef departamentu śledczego w
        Ministerstwie, pułkownik Józef Różański, został aresztowany w tym samym czasie.

        6. Pułkownik Józef Różański (Goldberg), były urzędnik warszawskiego biura
        prawniczego i weteran komunistyczny, był szefem departamentu dochodzeniowego w
        Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. W 1945 roku przejął sprawę Stefana
        Korbońskiego, byłego Delegata polskiego Rządu na Uchodźstwie w Londynie,
        uznanego przez rządy krajów alianckich. Delegat - w czasie Powstania
        Warszawskiego był nim Jan Stanisław Jankowski - był przywódcą Polskiego Państwa
        Podziemnego, sprawującym kontrolę nad całym ruchem oporu i Armią Krajową.
        Korboński i jego żona, Zofia, zostali aresztowani w Krakowie w nocy 28 czerwca
        1945 roku. Różański przetrzymywał ich w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa
        Publicznego lecz nie stosował tortur, choć był to jego ulubiony sposób
        uzyskiwania zeznań. Stosował za to męczące, całonocne przesłuchania i straszył
        egzekucją całej rodziny. Jego stosunkowo łagodne podejście z pewnością można
        wytłumaczyć opinią najwyższego zwierzchnika, Jakuba Bermana, który
        powiedział: “Korboński był jedynym w tej reakcyjnej bandzie, który próbował
        ratować Żydów.” Oskarżony o nadużycie władzy i torturowanie więźniów, Różański
        został skazany w grudniu 1955 roku najpierw na 5, a następnie na 15 lat
        więzienia.

        7. Pułkownik Czaplicki (fałszywe nazwisko), który stał na czele trzeciego
        departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a jego zadaniem było
        prześladowanie Armii Krajowej, która była organizacją walczącą z faszystami w
        czasie II wojny. Przezwano go “Akower”, co było żydowską wersją inicjałów AK.
        Okazywał nieco mniej okrucieństwa niż inni szefowie Bezpieki.

        8. Zygmunt Okret był dyrektorem departamentu archiwów Ministerstwa i odpowiadał
        za nagrania i teczki osobowe.

        Wyżej wymienieni dygnitarze nie byli oczywiście jedynymi Żydami w
        Ministerstwie. Wiktor Kłosiewicz, komunista i członek Rady Państwa, tak
        rozpoczął wywiad, który przeprowadziła z nim Teresa Torańska: “W 1955 roku
        trzeba było zakończyć porachunki i szkoda, że wszyscy dyrektorzy departamentu w
        Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego byli Żydami.”

        Powodem tego była decyzja Stalina, żeby nie obsadzać tych stanowisk Polakami,
        którym nie ufał, lecz bardziej kosmopolitycznym elementem. Sytuację tę trafnie
        opisał Abel Kainer w eseju Żydzi i komunizm, który został opublikowany w
        kwartalniku Krytyka.

        W pierwszych dziesięciu latach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, archetyp Żyda
        generalnie funkcjonował jako agent tajnej policji politycznej. Prawdą jest, że
        za Bieruta i Gomułki (przed rokiem 1948) kluczowe stanowiska w Ministerstwie
        Bezpieczeństwa Publicznego zajmowali Żydzi, lub osoby żydowskiego pochodzenia.
        Tego faktu nie można pominąć, chociaż jest mało znany na Zachodzie i rzadko się
        o nim mówi wśród Żydów w Polsce. I tu i tam wolą raczej mówić o antysemityzmie
        Stalina (spisek “lekarzy”, etc.). System komunistycznego terroru działał w
        Polsce w sposób podobny do tego, jaki funkcjonował w innych krajach na świecie
        rządzonych przez komunistów. Odpowiedzi wymaga tylko pytanie: dlaczego kierują
        nim Żydzi? Powodem jest to, że policja polityczna, stanowiąca podstawę rządów
        komunistycznych, wymagała personelu o niekwestionowanej lojalności wobec
        komunizmu. Byli to ludzie, którzy wstąpili do Partii przed wojną, a w Polsce
        byli to przede wszystkim Żydzi.

        Stąd hierarchia: na szczycie Stalin w Moskwie, wydający rozkazy Bermanowi
        ustnie podczas jego wizyt i całonocnych zabaw lub telefonicznie; Berman
        rozdzielający obowiązki dyrektorom różnych departamentów w Ministerstwie, z
        których każdy jest Żydem. Ponieważ w tamtych czasach Ministerstwo decydowało o
        życiu i śmierci, utrzymywało terror w Polsce w latach 1945-1955, kosztem wielu
        ofiar. Brak jest dokładnych danych, ale powszechnie wiadomo, że tysiące ludzi
        zginęło w więzieniach, było torturowanych i maltretowanych, np. Przewodniczący
        Rady Jedności Narodowej, Kazimierz Pużak. Innych po prostu rozstrzeliwano, tak
        jak Władysława Kojdera czy Narcyza Wiatra, dowódców Batalionów Chłopskich.
        Ofiary pierwszego dziesięciolecia rządów terroru narzuconego przez Stalina i
        egzekwowanego przez podporządkowanych mu Żydów liczy się w dziesiątkach
        tysięcy. Większość z nich to Polacy, którzy walczyli z Niemcami w ruchu oporu.
        Komuniści sądzili, i słusznie, że tacy Polacy najpewniej będą się sprzeciwiać
        rządom sowieckim i dlatego ich usuwali. Zadanie to zlecono Żydom, ponieważ
        uważano, że są pozbawieni patriotyzmu wobec Polski, który był faktycznym
        wrogiem.

        • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs4 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:23
          Copyright (c) 2000 Fundacja Antyk. Wszelkie prawa zastrzeżone.
          Inne ważne osobistości żydowskie


          Obok kierowania Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego, które odgrywało rolę
          analogiczną do hitlerowskiego gestapo, Żydzi piastowali inne stanowiska rządowe
          w reżimie komunistycznym.

          Hilary Minc, ekonomista i weteran komunizmu, który lata 1939-1944 spędził w
          Rosji i którego Stalin dobrze znał, ustępował znaczeniem jedynie Bermanowi. Był
          dyktatorem ekonomicznym i autorem Planu Trzyletniego. Minc był wicepremierem i
          członkiem Politbiura w latach 1944-1956. Sam zrezygnował ze stanowiska,
          przyznając się do “błędów i wypaczeń”.

          Trzecią postacią rządzącą w Polsce był Roman Zambrowski, urodzony jako Rubin
          Nussbaum, który zajmował kolejno różne ważne stanowiska. W 1947 roku był
          wicemarszałkiem Sejmu i jego faktycznym marszałkiem wobec słabego Władysława
          Kowalskiego. Kiedy Stefan Korboński przemawiał w Sejmie 21 lutego 1947 roku na
          temat propozycji amnestii, krytykując ostro prześladowania wobec byłych
          członków ruchu oporu i żądając całkowitej amnestii dla wszystkich walczących o
          wolność, wicemarszałek Zambrowski w swojej odpowiedzi nazwał apel
          Korbońskiego “niewiarygodną prowokacją”.

          Innym starszym dygnitarzem był Tadeusz Zabłudowski, bezwzględny dyrektor Biura
          Prasowego, Wydawnictw i Rozrywki, która faktycznie spełniała rolę cenzury.
          Zakazał on publikowania przemówień sejmowych, takich jak to, które wygłosił
          Korboński na temat amnestii, i rozciągnął kontrolę na wszystkie publikacje,
          również książki, sztuki teatralne oraz filmy i programy radiowe. Pomagała mu w
          tym Julia Minc, żona Hilarego Minca, kierująca Polską Agencją Prasową, mającą
          wyłączność na rozpowszechnianie wiadomości i zarządzanie prasą. Po nim
          stanowisko objął długoletni komunista, Stanisław Staszewski, którego rodzina
          zginęła w czasie Holokaustu.

          Ważną rolę odgrywał również Roman Werfl, komunista od czasów młodości i
          uzdolniony dziennikarz, który z sukcesem wydawał takie czasopisma, jak: Nowe
          Widnokręgi, Głos Ludu i Nowe Drogi. Był dyrektorem wydawnictwa Książka i
          Wiedza, która miała monopol na wydawnictwa książkowe. Leon Kasman, przedwojenny
          komunista, był wydawcą oficjalnego organu Partii.

          Jedną z najważniejszych postaci na polu działalności wydawniczej był Jerzy
          Borejsza, brat pułkownika tajnej policji, Jerzego Różańskiego, który wytyczał
          politykę i cele prasy.

          Pomagał mu w tym “generał” Wiktor Grosz, który awansował w czasie wojny w
          Związku Sowieckim z szeregowca na generała służby politycznej. Stał na czele
          departamentu edukacji politycznej armii polskiej i odpowiadał za komunistyczną
          indoktrynację wojska.

          Ważną rolę odgrywał również Eugeniusz Szyr, weteran hiszpańskiej wojny domowej
          i członek utworzonego w Związku Sowieckim “Związku Patriotów Polskich”.
          Piastował urząd wicepremiera.

          Kluczową pozycję w partii komunistycznej zajmował Artur Starewicz, sekretarz
          Komitetu Centralnego Partii, również członek Związku Patriotów Polskich,
          powszechnie nazywanych “Moskwiczanami”.

          Inna rola przypadła Adamowi Schaffowi, przedwojennemu komuniście, uczonemu i
          profesorowi. Poświęcił się on upowszechnianiu filozofii marksistowskiej i wydał
          wiele prac na ten temat.

          • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs5 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:25
            Żydzi w Ministerstwie Spraw Zagranicznych


            Najważniejsze stanowiska w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zajmowali Żydzi,
            często przyjmując polsko brzmiące nazwiska. Wincenty Rzymowski, Polak, był
            osobą z pierwszego rzędu, z tytułem ministra, ale faktyczną kontrolę sprawował
            Zygmunt Modzelewski. Stanowisko Ministra Spraw zagranicznych zajmowali później
            tak mało znaczący ludzie, jak Stanisław Skrzeszewski, który przed wojną był
            nauczycielem w Krakowie, i inni, m.in. Stefan Werblowski, którego powracającego
            z podróży zagranicznej witała na lotnisku delegacja żydowskich dygnitarzy,
            Marian Naszkowski i inni. Kontrola nad Ministerstwem spoczywała w ręku
            Mieczysława Ogrodzińskiego, który - podobnie jak jego koledzy - przyjął polskie
            nazwisko.

            Ważną rolę polityczną odegrał Juliusz Katz-Suchy, wysłannik Polski na Narody
            Zjednoczone oraz Manfred Lachs, który był przewodniczącym komitetu prawnego
            Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych, a później został mianowany członkiem
            Międzynarodowego Trybunału w Hadze. Było też wielu ambasadorów i konsuli,
            między innymi Henryk Strasburger i Wacław Szymanowski; konsul Tadeusz Kassern,
            który przeżył rozczarowanie systemem i pełnił samobójstwo; Eugeniusz Milnikiel,
            ambasador w Londynie; Ludwik Rajchman, przewodniczący polskiej misji
            ekonomicznej w Stanach Zjednoczonych i wielu innych.

            Poza najważniejszymi osobistościami tu wymienionymi, wysoki odsetek urzędników
            wyższego i średniego szczebla stanowili Żydzi.

            Żydzi w Ministerstwie Sprawiedliwości


            Henryk Świątkowski, Polak i chrześcijanin, służył jako pionek z tytułem
            ministra. W rzeczywistości jego zadania wypełniał Leon Szajn, wiceminister,
            przedwojenny prezydent lewicowego Związku Pomocy Prawnej, a w czasie wojny
            członek Związku Patriotów Polskich. Po wojnie wstąpił do Stronnictwa
            Demokratycznego( * Nowy Leksykon PWN podaje, że Henryk Świątkowski był
            działaczem PPS, a nie SD), które komuniści utrzymywali dla zachowania pozorów
            pluralizmu i zadowolenia Zachodu. Wkrótce został sekretarzem generalnym i
            wiceministrem sprawiedliwości. Jego głównymi współpracownikami byli Stefan
            Rozmaryn i prokurator Jakub Sawicki, wraz z pułkownikiem Stefanem Kurowskim,
            który reprezentował Polskę na procesach norymberskich, gdzie sądzono
            hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Wszyscy oni byli Żydami. Gdy Sawicki
            chciał wysłać do Norymbergi jako świadka Stefana Korbońskiego, Kurowski odmówił
            udzielenia zgody na składanie osobistych zeznań. Zeznania Korbońskiego,
            dotyczące przede wszystkim masowych egzekucji ulicznych, zostały odczytane
            przez sowieckiego prokuratora, Smirnowa, i figurują w tomie 7 “Procesu głównych
            zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym”. Niemiecki
            gubernator Frank został skazany na śmierć i powieszony. Stefan Kurowski
            zakończył swoją karierę jako sędzia Sądu Najwyższego, w którym urzędowało kilku
            żydowskich sędziów, między innymi Mieczysław Szerer.

            Przywódcą rady obrońców był adwokat Maślanko, dziekan grupy obrońców
            politycznych, których jedynym zadaniem było doprowadzenie podejrzanych do
            przyznania się do udziału w faktycznym lub fikcyjnym przestępstwie, po czym
            obrońcy zobowiązywali się do prośby o złagodzenie kary. Ministerstwo
            Bezpieczeństwa Publicznego - Bezpieka, polski odpowiednik KGB - oczekiwało od
            prawników, że będą pomagać prokuratorom, a nie bronić oskarżonych. Dyrektor
            departamentu śledczego, Różański, postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady
            obrońców jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym. Sędziowie, chcąc stanąć
            po właściwej stronie tajnej policji politycznej, dzwonili do Różańskiego z
            pytaniem, jaki wyrok sugerowałby będąc na ich miejscu. Różański odpowiadał
            lakonicznie: “pięć... dziesięć lat... dożywocie...kara śmierci”.


            • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs6 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:27
              Żydzi w Ministerstwie Sprawiedliwości


              Henryk Świątkowski, Polak i chrześcijanin, służył jako pionek z tytułem
              ministra. W rzeczywistości jego zadania wypełniał Leon Szajn, wiceminister,
              przedwojenny prezydent lewicowego Związku Pomocy Prawnej, a w czasie wojny
              członek Związku Patriotów Polskich. Po wojnie wstąpił do Stronnictwa
              Demokratycznego( * Nowy Leksykon PWN podaje, że Henryk Świątkowski był
              działaczem PPS, a nie SD), które komuniści utrzymywali dla zachowania pozorów
              pluralizmu i zadowolenia Zachodu. Wkrótce został sekretarzem generalnym i
              wiceministrem sprawiedliwości. Jego głównymi współpracownikami byli Stefan
              Rozmaryn i prokurator Jakub Sawicki, wraz z pułkownikiem Stefanem Kurowskim,
              który reprezentował Polskę na procesach norymberskich, gdzie sądzono
              hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Wszyscy oni byli Żydami. Gdy Sawicki
              chciał wysłać do Norymbergi jako świadka Stefana Korbońskiego, Kurowski odmówił
              udzielenia zgody na składanie osobistych zeznań. Zeznania Korbońskiego,
              dotyczące przede wszystkim masowych egzekucji ulicznych, zostały odczytane
              przez sowieckiego prokuratora, Smirnowa, i figurują w tomie 7 “Procesu głównych
              zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym”. Niemiecki
              gubernator Frank został skazany na śmierć i powieszony. Stefan Kurowski
              zakończył swoją karierę jako sędzia Sądu Najwyższego, w którym urzędowało kilku
              żydowskich sędziów, między innymi Mieczysław Szerer.

              Przywódcą rady obrońców był adwokat Maślanko, dziekan grupy obrońców
              politycznych, których jedynym zadaniem było doprowadzenie podejrzanych do
              przyznania się do udziału w faktycznym lub fikcyjnym przestępstwie, po czym
              obrońcy zobowiązywali się do prośby o złagodzenie kary. Ministerstwo
              Bezpieczeństwa Publicznego - Bezpieka, polski odpowiednik KGB - oczekiwało od
              prawników, że będą pomagać prokuratorom, a nie bronić oskarżonych. Dyrektor
              departamentu śledczego, Różański, postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady
              obrońców jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym. Sędziowie, chcąc stanąć
              po właściwej stronie tajnej policji politycznej, dzwonili do Różańskiego z
              pytaniem, jaki wyrok sugerowałby będąc na ich miejscu. Różański odpowiadał
              lakonicznie: “pięć... dziesięć lat... dożywocie...kara śmierci”.
              • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs7 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:28
                Żydzi w Parlamencie i elitach politycznych


                W Sejmie na czele Żydów stał wspomniany wcześniej wicemarszałek Zambrowski.
                Jego współpracownikiem był Bolesław Drobner, przedwojenny członek Polskiej
                Partii Socjalistycznej, która nie była prokomunistyczna. Zapytany w kuluarach
                sejmowych przez dawnego przyjaciela, Mikołajczyka, jak udało mu się zasiąść w
                ławach komunistów, Drobner odpowiedział: “Odsiedziałem swoje w sowieckim
                wiezieniu i nie chciałbym przeżyć tego po raz drugi”. Inni żydowscy członkowie
                przedwojennej Partii Socjalistycznej, którzy przyłączyli się do komunistów, to:
                Dorota Kluszyńska, Alfred Krygier i Julian Hochfeld, żarliwy konwertyta.

                Wśród innych członków rządzącej elity żydowsko-komunistycznej można wymienić
                Stefana Żółkiewskiego, ministra edukacji w latach 1956-1959, który na pierwsze
                miejsce wysunął indoktrynację komunistyczną; Ludwika Grosfelda, byłego ministra
                finansów w Rządzie Londyńskim, który po powrocie do Polski został członkiem
                komunistycznej Rady Państwa; Emila Sommersteina, przed wojną członka
                parlamentu, mianowanego ministrem do spraw odszkodowań wojennych; wybitnego
                poetę Juliana Tuwima, który powrócił do Polski z Zachodu w 1946 roku, aby
                sławić wielkość komunistycznych rządów; Władysława Mątwina, jednego z członków-
                założycieli Związku Patriotów Polskich, który zajmował kilka ważnych stanowisk,
                był między innymi wydawcą naczelnego organu prasowego komunistów, Trybuny Ludu;
                Antoniego Alstera, wiceministra Spraw Wewnętrznych; Stefana Arskiego, znanego
                dziennikarza i wyższego urzędnika PZPR; Izaaka Kleinermana, przewodniczącego
                biura prezydium Rady Państwa; Jakuba Prawina, aktywistę partyjnego; Ozjasza
                Szechtera, zasłużonego komunistę.

                Większość członków tej grupy przywódców politycznych przybyła do Polski z
                Rosji, dokąd uciekli w czasie wojny. Sprawowali oni totalitarne rządy w Polsce
                od 1945 do około 1955 roku i do “Polskiego Października” 1956. Dla zapewnienia
                sobie pełnej kontroli w państwie, aresztowano czołowych nieżydowskich
                komunistów polskich: Władysława Gomułkę, Zenona Kliszkę, Mariana Spychalskiego,
                generała Grzegorza Korczyńskiego, generała Wacława Komara, marszałka Michała
                Żymirskiego i wielu innych.

                W wyniku Poznańskiego Czerwca 1956 nastąpiła zmiana warty: nieżydowscy
                komuniści, tacy jak Gomułka, przejęli władzę i wysłali do wiezienia
                Romkowskiego, Fejgina, Różańskiego i im podobnych.

                Żydowskie elity, które odgrywały naczelna rolę w rządach komunistów w
                powojennej Polsce, znalazły swój epilog w exodusie mającym miejsce w latach
                1967-68. Krakowski Tygodnik Powszechny w wydaniu z 20 marca 1988 opublikował
                wyjątki z artykułu zaczerpniętego z komunistycznego czasopisma Nowe Drogi,
                który opisywał wydarzenia z marca 1968:

                Między drugą połową 1967 i 68 roku, 341 oficerów żydowskiego pochodzenia
                zostało wydalonych z wojska. Przeprowadzono również czystkę w partii
                komunistycznej... W Warszawie 483 osoby usunięto z wyższych stanowisk
                urzędniczych, z tego 365 z ministerstw i central, 49 ze stanowisk akademickich
                i 24 z instytucji prasowych i kulturalnych... Sześciu ministrów usunięto z
                urzędu, 35 dyrektorów i naczelników departamentu... około 70 profesorów i
                wykładowców... do połowy 1969 roku ponad 20 000 Żydów wyemigrowało z Polski.

                Przyczyny tego exodusu należy szukać z dala od Polski. Było to zwycięstwo armii
                izraelskiej w sześciodniowej wojnie z Egiptem i innymi arabskimi sąsiadami.
                Zwycięstwo to przyjęto w Polsce z radością i głośnymi okrzykami: “Nasi Żydzi
                zniszczyli sowieckich Arabów!” Ta reakcja znalazła się w raportach na
                najwyższym szczeblu Kremla, nie za przyczyną spokojnych sowieckich Żydów, lecz
                polskich, a to wystarczyło, żeby rozpocząć wydalenia. Dla kontrastu, sowieccy
                Żydzi byli zatrzymani w Rosji jako zakładnicy Zachodu. Oto jak w Polsce
                interpretowano te wydarzenia.

                W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej wyjazd z Polski żydowskich
                dygnitarzy komunistycznych spotkał się z burzą protestów, między innymi tysięcy
                amerykańskich profesorów. Stefan Korboński tak o tym pisał w liście
                opublikowanym 13 lipca 1968 roku w New York Times:

                Do Wydawcy:

                W pełni uzasadniony protest tysiąca profesorów wobec obecnie przeprowadzanej w
                Polsce czystki antyżydowskiej (ogłoszonej 2 lipca) nie uwzględnia we właściwym
                stopniu faktu, że Polacy nie biorą żadnego udziału w tych działaniach, które
                obserwujemy w łonie partii komunistycznej, ponieważ większość wygnańców jest
                jej wysoko postawionymi członkami.

                Ludność polska, która w tej, ani w innych sprawach, nie ma nic do powiedzenia,
                uważa te decyzje za rozliczenia wewnątrzpartyjne obecnych “władców Polski”. I
                jeśli nikt nie uroni łzy z powodu zwolnienia takich osobistości okresu
                stalinowskiego, jak Roman Zambrowski, Stefan Żółkiewski, Juliusz Katz-Suchy,
                Stefan Staszewski i prof. Adam Schaff, to nie dlatego, że są oni Żydami, ale
                dlatego, że są komunistami odrzuconymi przez Polaków tak samo, jak Gomułka i
                jego klika, albo generał Moczar i jego tajna policja.

                Stefan Korboński

                Waszyngton, 2 lipca 1968

                Autor był członkiem Polskiego Parlamentu w roku 1947, reprezentującym
                antykomunistyczne Polskie Stronnictwo Ludowe.

                Dziesięciu lat rządów żydowskich w Polsce nie da się łatwo zapomnieć. Była to
                epoka nocnego pukania do drzwi, aresztowań według upodobania, tortur, a czasem
                potajemnych egzekucji. Większość odpowiedzialnych za te rządy terroru opuściło
                Polskę, a po przyjeździe na Zachód przedstawiało się jako ofiary komunizmu i
                antysemityzmu. Na Zachodzie już w to wierzono, dzięki czemu mogli oni uzyskać
                pełne poparcie swoich gospodarzy.

                • Gość: diabeł ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs8 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:30
                  W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej wyjazd z Polski żydowskich
                  dygnitarzy komunistycznych spotkał się z burzą protestów, między innymi tysięcy
                  amerykańskich profesorów. Stefan Korboński tak o tym pisał w liście
                  opublikowanym 13 lipca 1968 roku w New York Times:

                  Do Wydawcy:

                  W pełni uzasadniony protest tysiąca profesorów wobec obecnie przeprowadzanej w
                  Polsce czystki antyżydowskiej (ogłoszonej 2 lipca) nie uwzględnia we właściwym
                  stopniu faktu, że Polacy nie biorą żadnego udziału w tych działaniach, które
                  obserwujemy w łonie partii komunistycznej, ponieważ większość wygnańców jest
                  jej wysoko postawionymi członkami.

                  Ludność polska, która w tej, ani w innych sprawach, nie ma nic do powiedzenia,
                  uważa te decyzje za rozliczenia wewnątrzpartyjne obecnych “władców Polski”. I
                  jeśli nikt nie uroni łzy z powodu zwolnienia takich osobistości okresu
                  stalinowskiego, jak Roman Zambrowski, Stefan Żółkiewski, Juliusz Katz-Suchy,
                  Stefan Staszewski i prof. Adam Schaff, to nie dlatego, że są oni Żydami, ale
                  dlatego, że są komunistami odrzuconymi przez Polaków tak samo, jak Gomułka i
                  jego klika, albo generał Moczar i jego tajna policja.

                  Stefan Korboński

                  Waszyngton, 2 lipca 1968

                  Autor był członkiem Polskiego Parlamentu w roku 1947, reprezentującym
                  antykomunistyczne Polskie Stronnictwo Ludowe.

                  Dziesięciu lat rządów żydowskich w Polsce nie da się łatwo zapomnieć. Była to
                  epoka nocnego pukania do drzwi, aresztowań według upodobania, tortur, a czasem
                  potajemnych egzekucji. Większość odpowiedzialnych za te rządy terroru opuściło
                  Polskę, a po przyjeździe na Zachód przedstawiało się jako ofiary komunizmu i
                  antysemityzmu. Na Zachodzie już w to wierzono, dzięki czemu mogli oni uzyskać
                  pełne poparcie swoich gospodarzy
                  • Gość: diabeł kolaboracja 1 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 17:28
                    arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010203/200102030054.html
                    "Przemilczana kolaboracja"

                    Straszne dla Polaków czasy

                    W związku z artykułem profesora Tomasza Strzembosza podzielę się bolesnymi
                    wspomnieniami. Mój ojciec, sierżant Józef Ungar, był komendantem posterunku
                    Policji Państwowej w Śniatyniu na Kresach. Zawsze zamykał prewencyjnie
                    komunistów w areszcie przed 1 Maja. Zmarł w czerwcu 1939 roku. Tuż po 17
                    września 1939 roku, zanim Sowieci wkroczyli do miasta, jeden z tych komunistów
                    założył komitet rewolucyjny. Jego syn, na białym koniu, witał chlebem i solą
                    Armię Czerwoną pod bramą triumfalną wystawioną przez wielu miejscowych Żydów i
                    komunistów. On sam robił listy osób do aresztowania i prześladował miejscową
                    ludność, m.in. Żydów. Likwidował prywatne żydowskie sklepy bławatne. Ale przy
                    tym kradł i na początku 1940 roku NKWD aresztowało go za malwersacje. Jego żona
                    również była działaczką komunistyczną. Jednak po tym, jak aresztowano męża,
                    NKWD wsadziło ją i jej syna do transportu na Syberię, razem z moją rodziną.
                    Jechaliśmy w jednym wagonie.

                    Moja matka Maria i dwie siostry - Jadwiga i Maria (trzej bracia uciekli do
                    Wojska Polskiego we Francji) zostały zadenuncjowane przez Żydów w Śniatyniu
                    jako rodzina polskiego policjanta. Deportowano nas 13 marca 1940 roku. O
                    trzeciej nad ranem przyszli do naszego mieszkania enkawudzista, dwóch żołnierzy
                    Armii Czerwonej oraz miejscowy Żyd. Aresztowano nas, załadowano do wagonu i
                    deportowano.

                    Żydzi zrobili listy osób do wysyłki. Ci Żydzi, których spotkały jakieś krzywdy,
                    mścili się i meldowali do NKWD. Była to zemsta za przedwojenne zadrażnienia:
                    prawdziwe i wyimaginowane.

                    Na przykład nauczyciel gimnastyki z miejscowego gimnazjum, profesor Władysław
                    Bielecki, postawił dwójkę żydowskiemu uczniowi; chłopiec nie został dopuszczony
                    do matury. Po wejściu Sowietów ojciec ucznia zadenuncjowal profesora
                    Bieleckiego do NKWD. Znaliśmy go, gdyż ten kolaborant był kożusznikiem i przed
                    wojną szył nam kożuchy. Powiedział mojej matce: "Po co profesor Bielecki syna
                    mi oblał? Teraz sobie posiedzi". Władysław Bielecki został rozstrzelany przez
                    NKWD jako oficer rezerwy WP. Podobnie kilku profesorów gimnazjum (na przykład
                    profesor Wasilewski, nauczyciel przyrody) zostało aresztowanych przez Sowietów
                    ku uciesze części żydowskich uczniów, którzy ich zadenuncjowali.

                    To były straszne dla Polaków czasy.

                    Jadwiga Ungar

                    • Gość: diabeł kolaboracja 2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 17:30
                      arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010203/200102030054.html
                      Doradca przy NKWD

                      Zwrócę uwagę na relacje żydowskie z terenu tzw. zachodniej Białorusi, które
                      wyraźnie potwierdzają, że miejscowi Żydzi ustalali listy deportowanych Polaków
                      i brali udział w deportacjach. Michel (Mendel) Mielnicki, pochodzący z
                      Wasilkowa koło Białegostoku, opisał w swoisty sposób, w wydanym ostatnio w
                      Kanadzie pamiętniku "Bialystok to Birkenau" (Vancouver: Ronsdale Press and
                      Vancouver Holocaust Education Centre, 2000), działalność agenturalną swego ojca
                      Chaima, który nie miał żadnych związków z komunistami w latach
                      międzywojennych. "Nie wiem dokładnie, jak mój ojciec związał się z NKWD. (...)
                      Jednak pamiętam, jak NKWD-owscy komisarze z Moskwy, którzy często przychodzili
                      do nas do domu po zmierzchu, siedzieli w naszej bawialni (...), przeglądali
                      listy podejrzanych o przynależność do piątej kolumny (tak zwanych polskich
                      volksdeutschów), polskich faszystów, ultranacjonalistów oraz innych miejscowych
                      ÇzdrajcówČ oraz ÇkontrrewolucjonistówČ.

                      Rozumiałem, że on służył jako doradca przy NKWD (...), których z miejscowych
                      Polaków wysłać na Syberię albo jakoś się nimi zająć. (É) ÇMusimy się pozbyć
                      faszystówČ - powiedział mojej matce. ÇZasłużyli na Syberię. Nie są dobrzy dla
                      ludu żydowskiegoČ.

                      Oczywiście wiadomości o tajnych działaniach mego ojca wyszły na wierzch. Czarna
                      limuzyna, którą komisarze parkowali w podjeździe do naszego domu, była
                      wystarczająco wymowna, aby sprawa się wydała. Jako rezultat tego nazwisko
                      Chaima Mielnickiego znalazło się na listach proskrypcyjnych miejscowych
                      antysemitów (których okazało się być więcej, niż ktokolwiek sobie wyobrażał)
                      oraz ich nowych sojuszników z gestapo".

                      Sytuację w Ejszyszkach opisuje Yaffa Eliach w książce "There Once Was a World"
                      (Boston: Little, Brown, 1998). Symptomatyczne, los deportowanych Polaków
                      autorki w ogóle nie obchodzi. "W samych Ejszyszkach sztetlowi komuniści
                      przygotowali listę osób do deportacji, ale w ramach osobistej przysługi dla
                      Mosze Sonensona (ojca autorki - przyp R.T.) Luba Ginunska usunęła nazwiska
                      rodziny Sonensonów oraz ich przyjaciół Kuczewskich z listy. (...) Luba Ginunska
                      była przewodczynią lokalną partii [komunistycznej - przyp. R.T.], a wśród
                      najbardziej aktywnych działaczy partia ta miała Chaima Szustera, jego
                      dziewczynę Mejtke Bielicką, [przewodczynię komsomolu] Rywke Bojarską di
                      Bulbiczke (ÇZiemniaczekČ), Welwka Katza oraz Pesacha Kofnasa. Priorytetem dla
                      Luby był podział ziemi i własności. Posiadłości wielkiego magnata polskiego
                      Seklutskiego [?] oraz reszty szlachty zostały rozparcelowane".

                      Według miejscowego yizkor Book podobna sytuacja panowała w Szczuczynie
                      niedaleko Jedwabnego: "Nagle, o pierwszej nad ranem [w czerwcu 1941], NKWD
                      zjawiło się z nakazami rewizji zestawionymi na podstawie oficjalnej listy
                      przedstawionej przez Komunistyczny Komitet Obywatelski. [?] (...) Przywozili
                      ludzi z całych okolic na stację [w Grajewie], aby ich wysłać na Syberię. Ludzie
                      upchani byli w wagonach jak śledzie. Było tam też wielu Polaków. Razem stały 72
                      wagony na 300 osób. Zanim wepchnięto nas do środka, NKWD przeszukało nas
                      ponownie i sprawdziło listy nazwisk".

                      Yitzhak Arad, historyk związany z Jad Vashem w Jerozolimie, opisał w swym
                      pamiętniku "The Partisan" (New York: Holocaust Library, 1979) warunki panujące
                      w rodzinnych Święcianach na Wileńszczyźnie. "Nocą 14 czerwca 1941 całe
                      miasteczko było zaskoczone, gdy członkowie NKWD i milicji zabrali setki osób z
                      domów i wsadzili do więzienia. Większość z aresztowanych to urzędnicy polskiego
                      rządu, ziemianie, oficerowie armii polskiej (É) Tej nocy podobne akcje
                      przeprowadzono wszędzie na Litwie; aresztowano i wywieziono na Syberię i do
                      Kazachstanu prawie 30 tys. osób, często całe rodziny. (É) Żydzi odgrywali dość
                      poważną rolę w aparacie partii komunistycznej, która stała za tą operacją".

                      Nie stanowiły te wypadki novum w stosunkach polsko-żydowskich na Kresach.
                      Odnotowano, według źródeł żydowskich, potwierdzenie zajść w Stawiskach
                      niedaleko Jedwabnego, które miały miejsce zaledwie dwadzieścia lat wstecz.

                      Trudno zrozumieć, z jakich względów historycy Jan Tomasz Gross i Andrzej
                      Żbikowski przeoczyli szeroko dostępne materiały, które zaprzeczają ich tezie,
                      że podobne wydarzenia nie miały miejsca lub też nie miały zasadniczego
                      znaczenia. Wobec tych licznych materiałów zredukowanie całego tego
                      skomplikowanego zjawiska historycznego do schematu tzw. polskiego antysemityzmu
                      należy kategorycznie odrzucić jako fałszywe i wielce szkodliwe.

                      W związku z dyskusją o polskiej zemście należy zwrócić uwagę na to (choć nie z
                      powodu usprawiedliwienia niczego, albowiem przebieg zajść w Jedwabnem w lipcu
                      1941 roku wciąż jest niejasny), że liczne pamiętniki żydowskie opisują setki
                      przypadków zemsty dokonanej przez Żydów na Polakach za czyny tych ostatnich
                      podczas okupacji niemieckiej. Na przykład partyzanci żydowscy chełpią się tym,
                      iż wyrżnęli kilkuset Polaków - w tym kobiety i dzieci - w Koniuchach na
                      Wileńszczyźnie wiosną 1944 roku za to, że wieśniacy ośmielali się bronić przed
                      grabieżą. Po tzw. wyzwoleniu podobnych wypadków było o wiele więcej.

                      Ryszard Tyndorf,

                      Toronto, Kanada
                      • Gość: diabeł kolaboracja 3 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 17:32
                        arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010203/200102030054.html
                        Współpraca z okupacyjną władzą

                        Mój ojciec, profesor Tadeusz Żak, mieszkał w Brodach i Lwowie.

                        Jego wspomnienia z lat 1939 - 1941 pokrywają się z opisem w "Przemilczanej
                        kolaboracji". Wprowadzanie władzy sowieckiej odbywało się przy czynnym udziale
                        środowiska żydowskiego, które doskonale orientowało się w sytuacji wszystkich
                        mieszkających Polaków, a zwłaszcza należących do tzw. lokalnej elity. Władza
                        sowiecka miała dokładne informacje o miejscowych Polakach, dlatego wywózki na
                        Syberię i do Kazachstanu były przeprowadzone niezwykle precyzyjnie i ogarnęły
                        najwartościowszą i najbardziej patriotycznie nastawioną część polskiego
                        społeczeństwa.

                        Kolaboracja społeczeństwa żydowskiego na ziemiach okupowanych przez Związek
                        Radziecki w latach 1939 - 1941 była zerwaniem kilkusetletniego pokojowego
                        współistnienia społeczeństw polskiego i żydowskiego. Współpraca z okupacyjną
                        władzą sowiecką w wywózkach na śmierć setek tysięcy Polaków wywołała na wielkim
                        obszarze Polski falę niechęci, a niekiedy nienawiści, która w skrajnych
                        przypadkach doprowadziła do samosądów i morderstw. Należy ubolewać, że do nich
                        doszło, i przykładnie ukarać sprawców, jednak należy również oczekiwać
                        przeprosin ze strony środowisk żydowskich za współpracę z sowieckim okupantem,
                        którego celem była polityczna i fizyczna likwidacja narodu polskiego. W tych
                        tragicznych czasach nikt nie był bez winy i wszystkie strony powinny dojść do
                        tej konkluzji. Niemcy dokonały rozrachunków po wojnie, Rosjanie w latach
                        osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, my, Polacy, jesteśmy w trakcie
                        odnajdywania swoich ciemnych stron historii. Nikt jednakże nie zwalnia narodu
                        żydowskiego od podobnych poszukiwań i nie może być tak, że ludzi dążących do
                        prawdy nazywa się antysemitami.

                        Pomimo tragicznych doświadczeń z początku wojny moja rodzina przechowywała i
                        uratowała od śmierci niejednego Żyda, a po wojnie rodzice moi przyjaźnili się z
                        ludźmi, o których wiele lat później dowiedziałem się, że są Żydami. Świadczy
                        to, że jest możliwe pojednanie i przyjaźń. Wymaga jednak uczciwego wyjaśnienia
                        wszystkich ciemnych kart z naszej historii.

                        Marek Żak

                        • Gość: diabeł kolaboracja 4 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 20:17
                          Zdrada kolegi

                          Profesor Tomasz Strzembosz poruszył bardzo ważny temat, którego historycy
                          zwykle unikają ("Przemilczana kolaboracja", "Rz" nr 23, 27 - 28.01.2001 r.).
                          Winna była temu cenzura w Polsce, a na Zachodzie brak badań naukowych. Temat
                          ten dotyczy bezpośrednio mnie i mojej rodziny. 12 września 1939 roku wraz z
                          grupą studentów Politechniki Lwowskiej i działaczy Młodzieży Wszechpolskiej
                          wyszedłem z domu we Lwowie w poszukiwaniu wojska. Chciałem bić się z Niemcami.

                          Skończyło się na tym, że uniknęliśmy Niemców, wymknęliśmy się grupie Ukraińców,
                          która próbowała nas rozstrzelać, i wyłgaliśmy się kilku małomiasteczkowym
                          komitetom rewolucyjnym złożonym z Żydów i Ukraińców, które usiłowały nas
                          aresztować. Szczęśliwie dotarliśmy do Wojska Polskiego we Francji. Walczyłem w
                          Norwegii, we Francji, siedziałem w obozie w Hiszpanii, a potem w Anglii latałem
                          w 304. Dywizjonie im. Ziemi Śląskiej RAF. Później osiadłem w USA. Moja rodzina
                          miała mniej szczęścia. Na drugi dzień po przyjściu do Lwowa Sowietów mój kolega
                          gimnazjalny, który był pochodzenia żydowskiego, przyprowadził do mojego domu
                          NKWD. Mojego ojca, Wilhelma Zakrzewskiego, podkomisarza policji państwowej,
                          aresztowano. Został zamordowany, ale nie wiadomo, w jakich okolicznościach.
                          Później aresztowano moją matkę i dwie siostry. Deportowano je na Syberię. Matka
                          zmarła z wyczerpania. Siostry przeżyły i wyszły z generałem Andersem. Jedna
                          mieszka obecnie w Anglii, a druga w Kanadzie.

                          Z kolegą tym chodziłem do jednej klasy w IV Gimnazjum im. Jana Długosza we
                          Lwowie przez osiem lat. Pamiętam go jako bladego, cherlawego chłopaka,
                          stroniącego od innych. Nie miał ani polskich, ani żydowskich kolegów. Nie wiem,
                          czy był komunistą przed wojną; nie wiem, co nim kierowało, gdy wydał wyrok
                          śmierci na moich rodziców.

                          Zdzisław Zakrzewski, San Francisco, Kalifornia, USA
    • Gość: diabeł nie ma powodów do niechęci wobec Żydów ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 01:33
      niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej okazji
      o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
      niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
      nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????
      • Gość: znawca Re: nie ma powodów do niechęci wobec Żydów ? IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.09.02, 17:52
        Gość portalu: diabeł napisał(a):

        > niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej
        okazj
        > o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
        > niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
        > nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????


        ZNAWCA : Ma on ( czyli polski antysemityzm ) solidne podstawy .
        Przypomnijmy jeszcze zerowanie Zydow na nedzy polskich chlopow panszczyznianych
        czyli wiekszosci Polakow w I RP. Natomiast zbrodnie popelnione na Polakach
        przez Zydow sa niezliczone ( zwlaszcza w latach 1939-53 ).....bylo to istne
        morze krwi. Zydzi pruboja ten fakt zataic dlatego krzycza o polskim
        antysemityzmie ,ktory jest uzasadniony,bo dlaczego Polacy mieliby lubic swoich
        katow i wyzyskiwaczy ? Pozatym antysemityzm Polakow byl bezkrwawy ! Natomiast
        antypolonizm Zydkow byl krwawy ( mordowali
        Polakow ).

        ps. rzecz najwazniejsza : przyjecie do Polski ludnosci Zydowskiej bylo zle i
        w ten sposob niejako Polacy sami sobie wpuscili na podworko niebezpieczne
        obrzezane stwory......
      • Gość: Manius przegrancy polaczki potrzebuja kogos winic IP: 198.86.247.* 18.09.02, 20:05
        co kosztuje energie i utrzymuje polaczkow w pozycji przegrancow
        Gość portalu: diabeł napisał(a):

        > niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej okazji
        >
        > o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
        > niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
        > nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????
      • Gość: Manius przegrancy polaczki potrzebuja kogos winic IP: 198.86.247.* 18.09.02, 20:05
        co kosztuje energie i utrzymuje polaczkow w pozycji przegrancow
        Gość portalu: diabeł napisał(a):

        > niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej okazji
        >
        > o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
        > niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
        > nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????
      • Gość: eres Re: nie ma powodów do niechęci wobec Żydów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 23:37
        Gość portalu: diabeł napisał(a):

        > niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej
        okazji
        >
        > o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
        > niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
        > nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????

        Zapewne przez niedopatrzenie nie dodałeś innych cytatów, a Korboński pisał też:
        „18 marca 1943 roku (...) Kierownictwo Walki Cywilnej wystosowało następną
        proklamację, aby przeciwdziałać stosowaniu szantażu wobec Polaków udzielających
        schronienia Żydom:
        Kierownictwo Walki Cywilnej ogłasza, co następuje: naród polski, sam będąc
        ofiarą straszliwego terroru, z przerażeniem i współczuciem zaświadcza o rzezi
        pozostałej jeszcze przy życiu ludności żydowskiej w Polsce. (...) Ich owocna
        pomoc Żydom uciekającym z gett i obozów zagłady skłoniła niemieckiego okupanta
        do wydawania dekretów grożących śmiercią Polakom, którzy będą pomagać Żydom w
        ukrywaniu się. Ale niektórzy, pozbawieni czci i honoru, rekrutujący się ze
        świata przestępczego, odkryli nowe, świętokradcze źródło korzyści:
        SZANTAŻOWANIE POLAKÓW UKRYWAJĄCYCH ŻYDÓW I SAMYCH ŻYDÓW. (...).”
        I pisze Korboński dalej: „Zgodnie z instrukcjami Kierownictwa Walki Cywilnej,
        po ogłoszeniu niniejszej proklamacji, sądy podziemne WYDAŁY WIELE WYROKÓW
        ŚMIERCI. (...). ZA PRZEŚLADOWANIE ŻYDÓW WYROKI WYKONANO NA NASTĘPUJĄCYCH
        POLAKACH: (tu wymienia Korboński 11 nazwisk). Cytuję dalej: „W nagłych
        przypadkach, kiedy przedłużenie sprawy mogło zagrażać życiu lub bezpieczeństwu
        ukrywających się Żydów lub ukrywających ich ludzi, Kierownictwo Walki Cywilnej,
        dekretem z dnia 7.02.44 roku, zezwoliło na natychmiastową likwidację
        szantażystów i donosicieli, bez wyroku sądowego, (...)”. Korboński nie wspomina
        natomiast o gorliwych w wysługiwaniu się okupantowi polskich
        policjantach „granatowych”, z których większość wiodła prym w węszeniu za
        ukrywającymi się Żydami i w denuncjacji. Brali oni zresztą również aktywny
        udział – ramię w ramię z esesmanami Stroopa - w pacyfikowaniu powstania w
        getcie warszawskim. Jak wiadomo, w okresie okupacji na służbie niemieckiego
        okupanta było 10 do 11 tysięcy przedwojennych granatowych policjantów (z pośród
        28 tys. funkcjonariuszy PP II Rzeczpospolitej).
        Warto dodać, że na mocy wyroków sądów podziemnych zlikwidowano konfidentów i
        agentów ogółem około 2500 (na około 3 do 3,5 tys. wydanych wyroków śmierci).
        Jawi się jednak pytanie, dlaczego Kierownictwa Walki Cywilnej wydało ową
        proklamację dopiero na początku roku 1944 (choć o ile pamiętam, władze
        podziemia wydały podobną proklamację wcześniej, w roku 1942), przecież
        szmalcownicy i inni denuncjatorzy wykonywali swój proceder od początku
        tworzenia gett.


        • Gość: diabeł do Eresa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.02, 23:51
          Gość portalu: eres napisał(a):

          > Gość portalu: diabeł napisał(a):
          >
          > > niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej
          > okazji
          > >
          > > o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
          > > niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia mo
          > że
          > > nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????
          >
          > Zapewne przez niedopatrzenie nie dodałeś innych cytatów, a Korboński pisał
          też:
          >

          Nie przez niedopatrzenie, tylko celowo. Myślałem o wątku Zbrodnie Polaków,
          ale nie mam na niego dobrego pomysłu. Konfidentów i folksdojczów, było
          wśród Polaków wielu, i Żydzi nie byli ich jedynym, czy głownym celem.
          Uważam , że to ciekawy temat, jeszcze większe tabu niż zbrodnie Żydów.
          PS. Zignorowałes moje pytanie i sugerujesz mi stronniczość. W tym watku nie
          zamierzałem zajmować się zbrodniami Polaków. Diabeł.
        • Gość: diabeł do eresa 2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 00:04
          poza tym Tobie należałoby zarzucić stronniczość.
          nie można zbrodni stalinowskich wykonanych przez Żydów na Akowcach
          usprawiedliwiać
          tym, że kolaboranci i folksdojcze narodowości Polskiej sprzedawali Niemcom
          ukrywajacych sie Żydów podczas okupacji.
          Dalczego? Dlatego, że pomoc Polaków i Polskiego Państwa Podziemnego dla Żydów
          była wielokrotnie bardziej znacząca i nawet przedwojenni antysemiccy księża z
          parafii graniczącej z gettem przemycali stamtąd Żydów by ratować im życie.

          Poza tym folksdojcze i inni kolaboranci to zdrajcy Polski , którzy byli
          likwidowanie, za donoszenie na Żydów też.

          Zresztą uważam, że licytowanie sie na winy obu stron nie ma sensu, tym bardziej
          ich porównywanie.

          Gdyby otwarcie mówiono o czarnych stronach historii
          Żydów to tzw. antysemici mieliby mniej argumentów, i nie wywoływałoby to takich
          negatywnych emocji jak jednostronne milczenie o własnych grzechach przez Żydow
          i nagłaśnianie cudzych na cały ŚWIAT ( tak jak w przypadku Jedwabnego :
          byłem wówczas na drugim końcu świata, gdzie rzadko pisze sie o Polsce, ale
          pewnego dnia przeczytałem w gazecie, że polscy biskupi przeprosili za
          współudział w holokauście, a to uważam już naprawda za nadużycie !( delikatnie
          mówiąc) Diabeł
    • Gość: diabeł Jewish War Crimes IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 00:13
      Part 1
      Jewish War Crimes and Crimes Against Humanity
      Under Communism


      The Pre-German Slaughter of Ukrainians by the NKVD

      Out of the voluminous material on the topic of Jewish war crimes and crimes
      against humanity under Communism, I will limit myself to a single event: the
      slaughter by the Jewish-dominated NKVD of non-Jews, primarily Ukrainians, in
      the summer of 1941 immediately prior to the occupation of Ukraine by German
      forces.

      Concerning the pre-German slaughter of Ukrainians by the NKVD, there appears to
      be widespread agreement, the slaughter being widely acknowledged in a diversity
      of sources, and in particular detail in the Einsatzgruppen reports reproduced
      farther below:

      While the movement to the East was taking place, the NKVD carried out mass
      arrests and executions, chiefly of Ukrainians — especially those who tried to
      avoid evacuation. In the jails most prisoners whose period of imprisonment was
      more than three years were shot; others were evacuated if possible. In several
      cities the NKVD burned prisons with prisoners in them. (Volodymyr Kubijovyc,
      editor, Ukraine: A Concise Encyclopaedia, University of Toronto Press, Toronto,
      1963, Volume I, p. 878, Vsevolod Holubnychy and H. M. wrote this section)

      The Bolsheviks succeeded in annihilating some 10,000 political prisoners in
      Western Ukraine before and after the outbreak of hostilities (massacres took
      place in the prisons in Lviv, Zolochiv, Rivne, Dubno, Lutsk, etc.). (Volodymyr
      Kubijovyc, editor, Ukraine: A Concise Encyclopaedia, University of Toronto
      Press, Toronto, Volume 1, p. 886)

      Before fleeing the German advance the Soviet occupational regime murdered
      thousands of Ukrainian civilians, mainly members of the city's [Lviv's]
      intelligentsia. (Encyclopedia of Ukraine, Volume 3, p. 222)

      The Soviets' hurried retreat had tragic consequences for thousands of political
      prisoners in the jails of Western Ukraine. Unable to evacuate them in time,
      the NKVD slaughtered their prisoners en masse during the week of 22-29 June
      1941, regardless of whether they were incarcerated for major or minor
      offenses. Major massacres occurred in Lviv, Sambir, and Stanyslaviv in
      Galicia, where about 10,000 prisoners died, and in Rivne and Lutsk in Volhynia,
      where another 5000 perished. Coming on the heels of the mass deportations and
      growing Soviet terror, these executions added greatly to the West Ukrainians'
      abhorrence of the Soviets. (Orest Subtelny, Ukraine: A History, University of
      Toronto Press, Toronto Buffalo London, 1994, p. 461)

      Right after the entry [of German forces] we were shown 2,400 dead bodies of
      Ukrainians liquidated with a shot at the scruff of the neck at the city jail of
      Lemberg [Lviv] by the Soviets prior to their marching off. (Hans Frank, In the
      Face of the Gallows, p. 406)

      In Lvov, several thousand prisoners had been held in three jails. When the
      Germans arrived on 29 June, the city stank, and the prisons were surrounded by
      terrified relatives. Unimaginable atrocities had occurred inside. The prisons
      looked like abattoirs. It had taken the NKVD a week to complete their gruesome
      task before they fled. (Gwyneth Hughes and Simon Welfare, Red Empire: The
      Forbidden History of the USSR, 1990, p. 133)

      We learned that, before the Russian troops had left, a very great number of
      Lemberg [Lviv] citizens, Ukrainians and Polish inhabitants of other towns and
      villages had been killed in this prison and in other prisons. Furthermore,
      there were many corpses of German men and officers, among them many Air Corps
      officers, and many of them were found mutilated. There was a great bitterness
      and excitement among the Lemberg population against the Jewish sector of the
      population. (Erwin Schulz, from May until 26 September, 1941 Commander of
      Einsatzkommando 5, a subunit of Einsatzgruppe C, in John Mendelsohn, editor,
      The Holocaust: Selected Documents in Eighteen Volumes, Garland, New York, 1982,
      Volume 18, p. 18)

      On the next day, Dr. RASCH informed us to the effect that the killed people in
      Lemberg amounted to about 5,000. It has been determined without any doubt that
      the arrests and killings had taken place under the leadership of Jewish
      functionaries and with the participation of the Jewish inhabitants of Lemberg.
      That was the reason why there was such an excitement against the Jewish
      population on the part of the Lemberg citizens. (Erwin Schulz, from May until
      26 September, 1941 Commander of Einsatzkommando 5, a subunit of Einsatzgruppe
      C, in John Mendelsohn, editor, The Holocaust: Selected Documents in Eighteen
      Volumes, Garland, New York, 1982, Volume 18, p. 18)

      Chief of Einsatzgruppe B reports that Ukrainian insurrection movements were
      bloodily suppressed by the NKVD on June 25, 1941 in Lvov. About 3,000 were
      shot by NKVD. Prison burning. Hardly 20% of Ukrainian intelligentsia has
      remained. (Operational Situation Report USSR No. 10, July 2, 1941, in Yitzhak
      Arad, Shmuel Krakowski, and Shmuel Spector, The Einsatzgruppen Reports:
      Selections from the Dispatches of the Nazi Death Squads' Campaign Against the
      Jews July 1941-January 1943, Holocaust Library, New York, 1989, p. 2)

      • Gość: diabeł Jewish War Crimes . IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 00:15
        Location: Lvov

        According to reliable information, the Russians, before withdrawing, shot
        30,000 inhabitants. The corpses piled up and burned at the GPU prisons are
        dreadfully mutilated. The population is greatly excited: 1,000 Jews have
        already been forcefully gathered together. (Operational Situation Report USSR
        No. 11, July 3, 1941, in Yitzhak Arad, Shmuel Krakowski, and Shmuel Spector,
        The Einsatzgruppen Reports: Selections from the Dispatches of the Nazi Death
        Squads' Campaign Against the Jews July 1941-January 1943, Holocaust Library,
        New York, 1989, p. 4)

        Location: Zviahel (Novograd-Volynski)

        ...

        Before leaving, the Bolsheviks, together with the Jews, murdered several
        Ukrainians; as an excuse, they used the attempted Ukrainian uprising of June
        25, 1941, which tried to free their prisoners.

        According to reliable information, about 20,000 Ukrainians have disappeared
        from Lvov, 80% of them belonging to the intelligentsia.

        The prisons in Lvov were crammed with the bodies of murdered Ukrainians.
        According to a moderate estimate, in Lvov alone 3-4,000 persons were either
        killed or deported.

        In Dobromil, 82 dead bodies were found, 4 of them Jews. The latter were former
        Bolsheviki informers who had been killed because of their complicity in this
        act. Near Dobromil an obsolete salt mine pit was discovered. It was
        completely filled with dead bodies. In the immediate neighborhood, there is a
        6X15m mass grave. The number of those murdered in the Dobromil area is
        estimated to be approximately several hundred.

        In Sambor on June 26, 1941, about 400 Ukrainians were shot by the Bolsheviks.
        An additional 120 persons were murdered on June 27, 1941. The remaining 80
        prisoners succeeded in overpowerng the Soviet guards, and fled. ...

        As early as 1939, a larger number of Ukrainians was shot, and 1,500 Ukrainians
        as well as 500 Poles were deported to the east.

        Russians and Jews committed these murders in very cruel ways. Bestial
        mutilations were daily occurrences. Breasts of women and genitals of men were
        cut off. Jews have also nailed children to the wall and then murdered them.
        Killing was carried out by shots in the back of the neck. Hand grenades were
        frequently used for these murders.

        In Dobromil, women and men were killed with blows by a hammer used to stun
        cattle before slaughter.

        In many cases, the prisoners must have been tortured cruelly: bones were
        broken, etc. In Sambor, the prisoners were gagged and thus prevented from
        screaming during torture and murder. The Jews, some of whom also held official
        positions, in addition to their economic supremacy, and who served in the
        entire Bolshevik police, were always partners in these atrocities.

        Finally, it was established that seven [German] pilots who had been captured
        were murdered. Three of them were found in a Russian military hospital where
        they had been murdered in bed by shots in the abdomen. ...

        ... Prior to their withdrawal, the Bolsheviks shot 2,800 out of 4,000
        Ukrainians imprisoned in the Lutsk prison. According to the statement of 19
        Ukrainians who survived the slaughter with more or less serious injuries, the
        Jews again played a decisive part in the arrests and shooting. ...

        The investigations at Zlochev proved that the Russians, prior to their
        withdrawal, arrested and murdered indiscriminately a total of 700 Ukrainians,
        but, nevertheless, included the entire [local] Ukrainian intelligentsia.
        (Operational Situation Report USSR No. 24, July 16, 1941, in Yitzhak Arad,
        Shmuel Krakowski, and Shmuel Spector, The Einsatzgruppen Reports: Selections
        from the Dispatches of the Nazi Death Squads' Campaign Against the Jews July
        1941-January 1943, Holocaust Library, New York, 1989, p. 29-33)

        Location: Pleskau [Pskov] ...

        The population is in general convinced that it is mostly the Jews who should be
        held responsible for the atrocities that are committed everywhere. ...

        As it was learned that the Russians before they left have either deported the
        Ukrainian intelligentsia, or executed them, that is, murdered them, it is
        assumed that in the last days before the retreat of the Russians, about 100
        influential Ukrainians were murdered [in Pleskau]. So far the bodies have not
        been found — a search has been initiated.

        About 100-150 Ukrainians were murdered by the Russians in Kremenets. Some of
        these Ukrainians are said to have been thrown into cauldrons of boiling water.
        This has been deduced from the fact that the bodies were found without skin
        when they were exhumed. ...

        ... Before leaving Dubno, the Russians, as they had done in Lvov, committed
        extensive mass-murder.

        ... Before their flight [from Tarnopol], as in Lvov and Dubno, the Russians
        went on a rampage there. Disinterments revealed 10 bodies of German soldiers.
        Almost all of them had their hands tied behind their backs with wire. The
        bodies revealed traces of extremely cruel mutilations such as gouged eyes,
        severed tongues and limbs.

        The number of Ukrainians who were murdered by the Russians, among them women
        and children, is set finally at 600. Jews and Poles were spared by the
        Russians. The Ukrainians estimate the total number of [Tarnopol] victims since
        the occupation of the Ukraine by the Russians at about 2,000. The planned
        deportation of the Ukrainians already started in 1939. There is hardly a
        family in Tarnopol from which one or several members have not
        disappeared. ... The entire Ukrainian intelligentsia is destroyed. Since the
        beginning of the war, 160 members of the Ukrainian intelligentsia were either
        murdered or deported. Inhabitants of the town had observed a column of about
        1,000 civilians driven out of town by police and army early in the morning of
        July 1, 1941.

        As in Lvov, torture chambers were discovered in the cellars of the Court of
        Justice. Apparently, hot and cold showers were also used here (as in Lemberg
        [Lviv]) for torture, as several bodies were found, totally naked, their skin
        burst and torn in many places. A grate was found in another room, made of wire
        and set above the ground about 1m in height, traces of ashes were found
        underneath. A Ukrainian engineer, who was also to be murdered but saved his
        life by smearing the blood of a dead victim over his face, reports that one
        could also hear screams of pain from women and girls. (Operational Situation
        Report USSR No. 28, July 20, 1941, in Yitzhak Arad, Shmuel Krakowski, and
        Shmuel Spector, The Einsatzgruppen Reports: Selections from the Dispatches of
        the Nazi Death Squads' Campaign Against the Jews July 1941-January 1943,
        Holocaust Library, New York, 1989, p.38-40)


        In closing this section on Jewish crimes against Ukrainians under Communism, it
        is important to underline two points. First, although the above quotations
        provide considerable detail, they are far from exhaustive — volumes of similar
        detail are readily available on these same events. Second, the above
        quotations concern events that took place within the space of a few weeks.
        However, similar Jewish war crimes and crimes against humanity committed
        against Ukrainians during the Communist reign had been taking place for
        decades, but are too numerous to detail here.

        • Gość: diabeł The Domination of the NKVD by Jews IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 00:16
          The Domination of the NKVD by Jews

          Who was responsible for the 1941 pre-German slaughter of Ukrainians? The NKVD,
          obviously, and it is frequently stated in the passages above that the NKVD was
          dominated by Jews. But, was this claim, or this perception, of
          disproportionate Jewish participation in the Soviet secret police accurate?
          Observations such as the following suggest that perhaps it was: Yoram Sheftel,
          John Demjanjuk's Israeli defense attorney, reports the following in connection
          with his visit to the Simferopol, Ukraine, KGB headquarters in 1990:

          On the right-hand wall was a stone memorial plaque engraved with the names of
          about thirty KGB men from Simferopol who had fallen in the Great Patriotic War,
          as the Soviets call World War II. I was shocked and angry as I read the names:
          the first was Polonski and the last Levinstein, and all those between were ones
          like Zalmonowitz, Geller and Kagan — all Jews. The best of Jewish youth in
          Russia, the cradle of Zionism, had sold itself and its soul to the Red Devil.
          (Yoram Sheftel, The Demjanjuk Affair: The Rise and Fall of a Show-Trial, Victor
          Gollancz, London, 1994, p. 301)


          What Sheftel seems to be saying, then, is that out of thirty names of
          Simferopol KGB personnel who died in the war, all thirty were Jewish. Of
          course Sheftel's sample of 30 is not necessarily a sample that is
          representative of the entire NKVD; however the Jewish domination of the entire
          NKVD is not a rare or dubious hypothesis, but is one, rather, that is upheld
          from more than one direction:

          As a Jew, I'm interested in another question entirely: Why were there so many
          Jews among the NKVD-MVD investigators — including many of the most terrible?
          It's a painful question for me but I cannot evade it. (Yevgenia Albats, The
          State Within a State: The KGB and its Hold on Russia, Past, Present and Future,
          1994, p. 147)

          Jews abounded [also] at the lower levels of the Party machinery — especially in
          the Cheka and its successors, the GPU, the OGPU and the NKVD.... It is
          difficult to suggest a satisfactory reason for the prevalence of Jews in the
          Cheka. It may be that having suffered at the hand of the former Russian
          authorities they wanted to seize the reins of real power in the new state for
          themselves. (Leonard Shapiro, The Role of Jews in the Russian Revolutionary
          Movement, Slavonic and East European Review, 1961, 40, p. 165)

          • Gość: diabeł Jewish War CrimesUnder German Occupation IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 14:45
            Jewish War Crimes and Crimes Against Humanity
            Under German Occupation



            Much is made — in the media, and perhaps also within your Department of
            Justice — of the fact that numbers of Ukrainians collaborated with the
            occupying Germans. However, the Jews also had their kapos (Jewish Nazi
            police), their Judenrat (Council of Elders administering Nazi policies), their
            Jewish collaborators and informers. The media make much of Ukrainian auxiliary
            police helping the Germans, but seem to be unaware that under threat of
            immediate death, collaboration was forthcoming from more than one direction:

            The Jüdische Ordnungsdienst, as the Jewish police in the ghettos were called,
            furnished thousands of men for seizure operations. In the Warsaw ghetto alone
            the Jewish police numbered approximately 2500; in Lodz they were about 1200 men
            strong; the Lvov ghetto had an Ordnungsdienst of 500 men; and so on. (Raul
            Hilberg, The Destruction of the European Jews, Quadrangle Books, Chicago, 1961,
            p. 310)


            Given such large numbers of Jewish police as those mentioned above — we are
            talking about thousands — then for every story of Ukrainian police auxiliary
            coming to arrest a Jew on behalf of the Nazis, would it be hard to find a story
            of Jewish police auxiliary coming to do exactly the same? In the game of
            saving one's life by serving a ruthless master with the requisite enthusiasm,
            were there not a few Jews who also excelled? And has your Department of
            Justice placed the list of Ukrainian collaborators side by side with the list
            of Jewish collaborators, and impartially determined that the Ukrainian list is
            the longer of the two, or the more reprehensible — or, rather, does your
            Department of Justice not even have a Jewish list?

            But to point out that Jews also provided manpower for Nazi police actions may
            be to understate the case. In fact, it is possible to entertain the notion
            that wherever feasible, anti-Jewish police actions fell within the exclusive
            jurisdiction of the Jewish kapos:

            The Satanic plan of the Nazis assured that the personal fate of each Jew —
            whether for life or death — be exclusively left up to the decisions of
            the "councils of elders" [Judenrat]. The Nazis, from time to time, decided
            upon a general quota for the work of the camps and for extermination, but the
            individual selection was left up to the "council of elders", with the
            enforcement of kidnappings and arrests also placed in the hands of the Jewish
            police (kapos). By this shrewd method, the Nazis were highly successful in
            accomplishing mass murder and poisoning the atmosphere of the ghetto through
            moral degeneration and corruption. (Reb Moshe Shonfeld, The Holocaust Victims
            Accuse: Documents and Testimony on Jewish War Criminals, Neturei Karta of
            U.S.A., Brooklyn, 1977, pp. 119-120, emphasis added)


            In his moving letter to the editor below, Israel Shahak underlines that almost
            all the administrative tasks and policing required by the Nazis was placed in
            Jewish hands, that Jewish collaborators were ubiquitous, and that it was Jewish
            collaborators who rendered the Jewish Holocaust feasible and who stood as
            obstacles in the path of Jewish resistance. Note, particularly, that the
            children of the Warsaw ghetto were taught to fear the Jewish collaborator more
            than the Ukrainian collaborator:

            • Gość: diabeł Jewish War CrimesUnder German Occupation 2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 20:38
              Falsification of the Holocaust

              Letter to the editor by Prof. Israel Shahak,
              published on 19 May 1989 in Kol Ha'ir, Jerusalem. Available online at:
              www.kaiwan.com/codoh/newsdesk/890519.HTML
              I disagree with the opinion of Haim Baram that the Israeli education system has
              managed to instil a "Holocaust awareness" in its pupils (Kol Ha'Ir 12.5.89).
              It's not an awareness of the Holocaust but rather the myth of the Holocaust or
              even a falsification of the Holocaust (in the sense that "a half-truth is worse
              than a lie") which has been instilled here.

              As one who himself lived through the Holocaust, first in Warsaw then in Bergen-
              Belsen, I will give an immediate example of the total ignorance of daily life
              during the Holocaust. In the Warsaw ghetto, even during the period of the
              first massive extermination (June to October 1943), one saw almost no German
              soldiers. Nearly all the work of administration, and later the work of
              transporting hundreds of thousands of Jews to their deaths, was carried out by
              Jewish collaborators. Before the outbreak of the Warsaw Ghetto Uprising (the
              planning of which only started after the extermination of the majority of Jews
              in Warsaw), the Jewish underground killed, with perfect justification, every
              Jewish collaborator they could find. If they had not done so the Uprising
              could never have started. The majority of the population of the Ghetto hated
              the collaborators far more than the German Nazis. Every Jewish child was
              taught, and this saved the lives of some of them "if you enter a square from
              which there are three exits, one guarded by a German SS man, one by an
              Ukrainian and one by a Jewish policeman, then you should first try to pass the
              German, and then maybe the Ukrainian, but never the Jew".

              One of my own strongest memories is that, when the Jewish underground killed a
              despicable collaborator close to my home at the end of February 1943, I danced
              and sang around the still bleeding corpse together with the other children. I
              still do not regret this, quite the contrary.

              It is clear that such events were not exclusive to the Jews, the entire Nazi
              success in easy and continued rule over millions of people stemmed from the
              subtle and diabolical use of collaborators, who did most of the dirty work for
              them. But does anybody now know about this? This, and not what is "instilled"
              was the reality. Of the Yad Vashem (official state Holocaust museum in
              Jerusalem — Ed.) theatre, I do not wish to speak at all. It, and its vile
              exploiting, such as honouring South Africa collaborators with the Nazis are
              truly beneath contempt.

              Therefore, if we knew a little of the truth about the Holocaust, we would at
              least understand (with or without agreeing) why the Palestinians are now
              eliminating their collaborators. That is the only means they have if they wish
              to continue to struggle against our limb-breaking regime.

              Kind regards,

              [Israel Shahak]


              Here is the story of one such Jewish collaborator:

              Moldetsky, a leader of the Zionist Workers Party (Poalei Zion), who was
              appointed head of the council of elders in Bedzin, and who, over the course of
              years, chose thousands of Jews for forced labor and extermination, succeeded in
              remaining alive. For the mass deportations, Moldetsky published a decree which
              was completely fraudulent and deceiving, in which he said: "Jews, dress up in
              your holiday clothes and march joyfully to the gathering places mentioned
              above. No one is to remain at home. ..." The Jews, in their innocence,
              obeyed him. The result was that people with large families — as well as the
              elderly — a total of 8,000, were sent to Auschwitz. The babies were pushed
              into sacks by the Nazis.

              ...

              After the war, Moldetsky — by merit of Zionist activities — was understandably
              one of the first to receive an immigration certificate to Palestine. His
              collaboration in the murder of tens of thousands of Jews did not make him unfit
              in the eyes of the officials of the Jewish Agency, who were distributing the
              certificates. He went to Eretz Yisroel where, it has been reported, the
              revengeful hand of the Jews of Bedzin killed him while he was taking a trip in
              the mountains. (Reb Moshe Shonfeld, The Holocaust Victims Accuse: Documents
              and Testimony on Jewish War Criminals, Neturei Karta of U.S.A., Brooklyn, 1977,
              pp. 122-123)

              • Gość: diabeł Jewish War CrimesUnder German Occupation 3 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 13:54
                The media make much of Ukrainians welcoming the invading Germans. For example,
                on October 24, 1993, Morley Safer stated on the 60 Minutes story The Ugly Face
                of Freedom that "The same square [in Lviv, Ukraine] greeted Hitler's troops
                fifty years ago as liberators," making this seem like a symptom of a Ukrainian
                sympathy for Naziism. What Mr. Safer did not specify is who were the people in
                that square who were welcoming Hitler's troops, and the truth was that all
                people — Ukrainians, Poles, and Jews — welcomed Hitler's troops. Jews welcomed
                Hitler's troops? Yes, so it would appear:

                The prevailing conviction [was] that bad things came from Russia and good
                things from Germany. The Jews were historically oriented away from Russia and
                toward Germany; not Russia but Germany had been their traditional place of
                refuge. During October and November, 1939, that conviction, among other
                things, drove thousands of Jews from Russian-occupied Poland to German-occupied
                Poland. The stream was not stopped until the Germans closed the border.
                Similarly, one year later, at the time of Soviet mass deportations in the newly
                occupied territories, [there was] widespread unrest among Ukrainians, Poles,
                and Jews alike. Almost everyone was waiting for the arrival of the German
                army. When the army finally arrived, in the summer of 1941, old Jews in
                particular remembered that in the First World War the Germans had come as quasi-
                liberators. These Jews did not expect that now the Germans would come as
                persecutors and killers. (Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews,
                Quadrangle Books, Chicago, 1961, p. 206)


                Upon experiencing the impulse to blame Ukrainians for welcoming the Germans,
                the impartial observer might recognize that all groups had been traumatized by
                their exposure to Communism, that in Western Ukraine in the first days of the
                war none knew whether the Germans were bringing good or ill, and that all hoped
                that the change of administrations would bring relief.

                The media make much of Ukrainian cruelty on behalf of the Nazis, sometimes
                passing along the facile comment that Ukrainians were in some sense "worse than
                the Nazis." For example, Morley Safer, addressing himself to Simon Wiesenthal
                on the same 60 Minutes story disclosed that "I get the impression from people
                that the actions of the Ukrainians, if anything, were worse than the Germans."
                What Mr. Safer seemed to be unaware of is that an impartial review of history
                reveals a similar cruelty among Jews, and warrants a similar condemnation:

                Question survivors of the ghettoes and camps. They all certify that the
                beatings they received at the hands of the Jewish "golden youth" were filled
                with scorn. They fulfilled their tasks with a zeal and cruelty to a greater
                extent than that required by the German commanders. (Y. Efroiken, Sanctity and
                Valor of the Jews, in Reb Moshe Shonfeld, The Holocaust Victims Accuse:
                Documents and Testimony on Jewish War Criminals, Neturei Karta of U.S.A.,
                Brooklyn, 1977, p. 21)

                He [K. Tzetnik] depicts the figure of Eliezer Greenbaum, son of Yitzchak
                Greenbaum, who, thanks to his tactics of acting as informant and displaying
                cruelty — to an extent which amazed even the Germans — was elevated to the rank
                of the bloc commander. (Reb Moshe Shonfeld, The Holocaust Victims Accuse:
                Documents and Testimony on Jewish War Criminals, Neturei Karta of U.S.A.,
                Brooklyn, 1977, p. 21)

                Practically all of the kapo officers were academicians — persons with degrees —
                who behaved like wild beasts and at times were more cruel than the Nazis. (Reb
                Moshe Shonfeld, The Holocaust Victims Accuse: Documents and Testimony on Jewish
                War Criminals, Neturei Karta of U.S.A., Brooklyn, 1977, p. 121)


                Is it in the interests of Canadian justice to prosecute the Ukrainian
                collaborators while at the same time granting immunity to the Jewish
                collaborators? Are the Jewish collaborators to be forgiven because they served
                their German masters under duress? If so, then why should Ukrainians not be
                accorded the same understanding? — They served under a comparable duress. The
                Ukrainian populace was treated by the Germans with the utmost severity and
                cruelty. More importantly, the bulk of the Ukrainian camp guards were
                conscripted from Soviet prisoners of war who had no motivation to remain loyal
                to the Soviets by whom they had been brutalized, who knew nothing of any future
                Holocaust, and whose only option was to remain in the German POW camps and
                perish. If collaboration with the Germans is exculpated by the defense of
                escape from a holocaust, then these Ukrainian POWs must receive full
                exculpation, as they were being exterminated in the German POW camps by the
                millions:

                Confident of victory and anxious to eliminate "surplus" Slavs, Nazi authorities
                herded the prisoners into open-air camps encircled by barbed wire and allowed
                them to die of exposure, disease, and hunger. Often they simply executed their
                captives. Consequently, by the end of the war, of the 5.8 million Soviet
                prisoners who had fallen into German hands, about 3.3 million had perished.
                About 1.3 million of these fatalities occurred in Ukraine. (Orest Subtelny,
                Ukraine: A History, University of Toronto Press, Toronto Buffalo London, 1994,
                p. 468)

                • Gość: diabeł The Post-War War Criminals Were Jews IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 23:30
                  Part 3
                  Jewish War Crimes and Crimes Against Humanity
                  Immediately Following the Second World War


                  All evidence in this section is taken from John Sack's En Eye for an Eye: The
                  Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York,
                  1993.



                  The Author

                  John Sack, author of An Eye for an Eye is Jewish, and is described on the back
                  cover of the book as follows:

                  John Sack has been a journalist for fifty years. He was a newspaper reporter
                  in North and South America, Europe, Africa, and Asia; a contributor to
                  Harper's, The Atlantic, and The New Yorker; a contributing editor of Esquire; a
                  writer, producer, and special correspondent for CBS News, and its bureau chief
                  in Spain; a war correspondent in Korea, Vietnam, and Iraq; and the author of
                  seven nonfiction books, including M and Lieutenant Calley.



                  The Post-War War Criminals Were Jews

                  He was appointed chief of the Office of State Security for Silesia, opened an
                  office in Kattowitz, put up a picture of Stalin, and put Jews in charge of
                  Intelligence, Imprisonment, etcetera, and in three-fourths of the other
                  officers' jobs. But still, Josef was not the good fairy.

                  The good fairy was Stalin. Stalin's fondness for Jews wasn't strange to the
                  Jews, who assumed that he wanted the Germans pursued by the hounds of hell:
                  themselves. ...

                  Why then was Stalin so partial to Jews? Stalin didn't say. ... On his
                  orders, a Jew whose father had died at Treblinka would be chief of the Office
                  of State Security, and Jews would be chiefs of all the departments, though from
                  now on their names wouldn't be Jewish ones but "General Romkowski"s
                  and "Colonel Rozanski"s. In time, these people appointed all the security
                  chiefs for Poland — including Josef, who now would be Jozef, and who'd never
                  wonder, Why does Stalin like Jews? (John Sack, En Eye for an Eye: The Untold
                  Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993,
                  pp. 52-53)

                  A friend in Prague was in Czechoslovakia's own Office of State Security,
                  which ... Stalin had also packed with Jews. (John Sack, An Eye for an Eye: The
                  Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York,
                  1993, p. 96)

                  On Wednesday, October 17, the President of Poland decreed that the Germans who
                  weren't in prisons be thrown out of Poland and Poland-administered Germany,
                  and, to the pealing of bells, the Polish police now rounded them up and herded
                  them — ten million people — onto the trains, enforcing the biggest migration in
                  all human history. In Kattowitz, as in Kielce, Breslau, Stettin, and some
                  other cities, the chief of police was a Jew. Many were former partisans who,
                  in August, 1944, had been celebrating in Lublin when the police chief of
                  Poland, a Catholic ... made a Jew the police chief of Lublin and Jews all the
                  precinct chiefs there. The next year, 1945, these people became the chiefs in
                  some of Poland and Poland-administered Germany.

                  In Breslau, the biggest city in Poland-administered Germany, with 300,000
                  inhabitants, the chief of police, the chief of the Office's section for
                  Germans, the chief of the Polish army's own Office (its Corps of Internal
                  Security) and even the mayor of Breslau were Jews. (John Sack, An Eye for an
                  Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books,
                  New York, 1993, p. 138)

                  In places like Gleiwitz, the Poles stood against the prison wall as [the
                  Jewish] Implementation tied them to big iron rings,
                  said, "Ready!" "Aim!" "Fire!" shot them, and told the Polish guards, "Don't
                  talk about this." The guards, being Poles, weren't pleased, but the Jacobs,
                  Josefs and Pineks, the Office's brass, stayed loyal to Stalin, for they thought
                  of themselves as Jews, not as Polish patriots. And that's why the Good Fairy
                  Stalin ... had hired all the Jews ... and had packed them into his Office of
                  State Security, his instrument in the People's Republic of Poland. (John Sack,
                  An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945,
                  Basic Books, New York, 1993, p. 139)

                  The police chief in Kattowitz was Pinek Pakanowski, and the police chief in
                  Breslau was Shmuel "Gross," who used the Polish name Mieczyslaw "Gross." Some
                  other Jewish police chiefs in Poland and Poland-administered Germany were
                  Yechiel Grynspan in Hrubieszow, Ayzer Maka in Bielsko-Biala, and an
                  unidentified man in Zabkowice. The partisans in Lublin — two hundred men, all
                  Jews — were in the "Chiel Group" of the Holod Battalion: the group commander
                  was Captain Yechiel "Chiel" Grynspan and the battalion commander ... was
                  Captain Aleksander Skotnicki, known as Zemsta. The police chief of Poland was
                  Juzwak, known as General Witold.... "Gross" became the police chief of
                  Lublin ... and one of his eight precinct chiefs was Sever Rubinstein.
                  According to "Gross," eighty percent of the police officers in Lublin and fifty
                  percent of the policemen in Lublin were Jews. (John Sack, An Eye for an Eye:
                  The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New
                  York, 1993, p. 215)

                  • Gość: diabeł Some of the Post-War War Crimes that Jews Committe IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 00:17
                    Some of the Post-War War Crimes that Jews Committed

                    Day after day, the Germans in Shlomo's cellar went to the second and third-
                    floor offices. As many as eight interrogators, almost all Jews, stood around
                    any one German saying, "Were you in the Nazi Party?" Sometimes a German
                    said, "Yes," and the boys shouted, "Du schwein! You pig!" and beat him and
                    broke his arm, perhaps before sending him to his cell....

                    ...

                    But sometimes a German wouldn't confess. One such hard case was a fifty-year-
                    old who was strolling along when a $200 informant said, "You were in the
                    Party! I know it!" The man was brought to the gray building and to a third-
                    floor interrogation room, and a boy asked him, "Were you in the Party?"

                    "No, I wasn't in it."

                    "How many people work for you?"

                    "In the high season, thirty-five."

                    "You must have been in the Party," the boy deduced. He asked for the German's
                    wallet, where he found a fishing license with the stamp of the German Anglers
                    Association. Studying it, he told the German, "It's stamped by the Party."

                    "It's not," said the German. He'd lost his left arm in World War I and was
                    using his right arm to gesture with, and, to the boy, he may have seemed to be
                    Heiling Hitler. The boy became violent. He grabbed the man's collar, hit the
                    man's body onto the floor, and, in his boots, jumped on the man's cringing
                    chest as though jumping rope. A half dozen other interrogators, almost all
                    Jews, pushed the man onto a couch, pulled off his trousers, and hit him with
                    hard rubber clubs and hard rubber hoses full of stones. The sweat started
                    running down the Jews' arms, and the blood down the man's naked legs.

                    "Warst du in der Partei?"

                    "Nein!"

                    "Warst du in der Partei?"

                    "Nein!" the German screamed — screamed, till the boys had to go to Shlomo's
                    kitchen for a wooden spoon and to use it to cram some rags in the German's
                    mouth. Then they resumed beating him. (John Sack, An Eye for an Eye: The
                    Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York,
                    1993, p. 75)

                    She [Lola, the Jewish camp commandant] didn't intervene when her guards got
                    drunk, opened the cells, pulled out the Germans, put blankets on them so the
                    welts wouldn't embarrass the Polish courts, said, "Pigs!" and then used their
                    guns like clubs. At Auschwitz, the Jews weren't raped (the SS men could be
                    hanged for it) but at Gleiwitz one ardent interrogator pulled off a German
                    girl's clothes, pulled her onto his lap, and told her, "Let's do it! I've got
                    a Persian lamb coat for you!" but if Lola knew about it, she just ignored it.
                    In time, the Germans' screams seemed an attribute of the prison air, but Lola
                    said nothing, and if any inner voice told the Jewish guards, You don't know
                    he's guilty, then the Germans' blond hair, blue eyes, and the German's own
                    German language attested that they were Hitler's hatchet men.

                    One day, a German in pitch-black pants, the SS's color, showed up in Lola's
                    prison. ... Some guards, all girls, then seized the incriminating evidence:
                    the man's black pants, pulling them off so aggressively that one of his tendons
                    tore. The man screamed, but the girls said, "Shut up!" and they didn't
                    recognize that the pants were part of a boy scout uniform. The "man" was
                    fourteen years old.

                    The girls decided to torture him. By now, the Office of State Security had 227
                    prisons for Germans, and each had its characteristic way of taking revenge for
                    World War II. The boys used sticks in Breslau but splinters in Frankenstein,
                    forcing them up a German's nails. The boys in Wunschelberg whipped a German,
                    poured coffee into the whip-wounds, and told him, "You won't just die! You'll
                    croak!" At the 800-person prison in Myslowitz, whose commandant was a Jew from
                    Auschwitz, twenty years old, the boys dumped excrement on a German's head, told
                    him, "Pick that shit up," and, when the German did, dumped it on his head
                    again. The boys in Glatz played accordians to drown out the "Nein"s as they
                    knocked a German's teeth out, and one Jewish boy in Neisse made a German pull
                    out his own gold tooth....

                    The girls in Gleiwitz used fire. They held down the [fourteen-year-old] German
                    boy, put out their cigarettes on him, and, using gasoline, set his curly black
                    hair afire. ... At last released, the German went home, fell into bed, and,
                    wrapping his arms around his head like a boxer who's on the ropes, continued
                    screaming, "Don't do it!" His scalp was a moth-eaten rug.... In time, he was
                    sent to a mental ward, and he never left it. (John Sack, An Eye for an Eye:
                    The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New
                    York, 1993, pp. 87-88)

                    The guards used clubs, bedboards, crowbars, and the Germans' own crutches, ...
                    and at times blurred the distinction between corporal and capital punishment by
                    seizing a German's arms and legs and swinging his head against the wall like a
                    battering ram. In the center ring, Shlomo used his pet birchwood stools on the
                    Germans, but he was unsatisfied and his guards came back again and again on
                    many marathon nights.

                    The dead bodies went to the morgue every morning ... and the dead people's
                    names went to Shlomo. ...

                    The body count was enormous.... ... They got the Germans to beat each other:
                    to jump on each other's spines and to punch each other's noses, and hit the
                    Germans so hard that they once knocked a German's glass eye out. The guards
                    raped the German women — one, who was thirteen years old, got pregnant — and
                    trained their dogs to bite off the German men's genitals at the command
                    of "Sic!" ...

                    ...

                    In time, three-fourths of the Germans in Shlomo's camp were dead, and Shlomo
                    announced, "What the Germans couldn't do in five years at Auschwitz, I've done
                    in five months at Schwientochlowitz." (John Sack, An Eye for an Eye: The
                    Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York,
                    1993, pp. 106-107)

                    At Potulice, more Germans died than Jews had died there during the
                    war. ... "You pigs!" the Jews cried, whipping the Germans, and one hundred
                    died at Myslowitz every day. At Grottkau, the Germans were buried in potato
                    sacks, but at Hohensalza, they climbed right into the coffins, where the
                    commandant wasted them. At Blechhammer, the Jewish commandant wouldn't even
                    look at the Germans, and they died sight unseen. ... In that vast area, the
                    Office of State Security ran 1,255 camps for Germans, and twenty to fifty
                    percent of the Germans died in virtually every one.

                    But the word got out. Taking trains to Berlin, the whistle-blowers reported
                    this to the British and Americans.... [O]n Thursday, August 16, 1945, Winston
                    Churchill rose in the House of Commons and said, "Enormous numbers [of Germans]
                    are utterly unaccounted for. It is not impossible that tragedy on a prodigious
                    scale is unfolding itself behind the Iron Curtain." Another member of the
                    Commons said, "Is this what our soldiers died for?" and in Washington an
                    American senator put in the Congressional Record of Friday, August 2, "One
                    would expect that after the horrors in Nazi concentration camps, nothing like
                    that could ever happen again. Unfortunately...." The senator then told of
                    beatings, shootings, of water tortures, or arteries cut, of "brains splashed on
                    the ceiling" in the Office's concentration camps. ...

                    The loudest objection was by the Red Cross — not the International one, in
                    Geneva, but the American one. Its people in Warsaw drove down to Kattowitz to
                    speak with the Jewish boy who was Secretary of State Security: Pinek.... (John
                    Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in
                    1945, Basic Books, New York, 1993, pp. 110-111)

                    In the next three years, from sixty thousand to eighty thousand would die in
                    • Gość: diabeł Some of the Post-War War Crimes that Jews Commited IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.02, 21:18
                      In the next three years, from sixty thousand to eighty thousand would die in
                      the Office's institutions, much, much less than the number of Jews who'd died
                      at Auschwitz but more than the number who'd died at Belsen or Buchenwald or one
                      thousand places the Jews of the world now proclaim, "We will never forget."
                      (John Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against
                      Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993, p. 114)

                      Often the "Nazis" were well below the minimum membership age. At one of
                      Chaim's camps in Silesia was a German who'd just been born, and at a camp near
                      the Baltic Sea was a whole barracks of white-striped cribs and of eight-pound
                      prisoners. They didn't have milk, for the red-headed doctor, a Jew from
                      Auschwitz, didn't let the mothers in, telling the Polish inspectors, "It's
                      enough if my papers say I did." Of the fifty babies there, forty-eight died.
                      (John Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against
                      Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993, p. 128)

                      One day, the [Jewish] deputy [Czeslaw] started a fire in one of the German
                      barracks, cried, "Sabotage!" and as the German women scooped up the sand,
                      carried it in their skirts, and dumped it on the ferocious flames, he pushed
                      the hysterical women in. As for the guards, they once put a German's black
                      beard in a vise, locked the vice solidly, and set the German afire.

                      Every day the names of the Germans who'd died went to Czeslaw, who always
                      said, "Why so few?" In time, almost all of Bielitz was dead.... The
                      wretchedest Germans there were the women of Gruben. During the war, the SS had
                      buried some Poles, five hundred bodies, in a wide meadow near Lamsdorf, but
                      Czeslaw had heard there were ninety thousand, and he ordered the women of
                      Gruben to dig them up. The women did, and they started to suffer nausea as the
                      bodies, black as the stuff in a gutter, appeared. The faces were rotten, the
                      flesh was glue, but the guards — who had often seemed psychopathic, making a
                      German woman drink urine, drink blood, and eat a man's excrement, inserting an
                      oily five-mark bill in a woman's vagina, putting a match to it — shouted at the
                      women of Gruben, "Lie down with them!" The women did, and the guards
                      shouted, "Hug them!" "Kiss them!" "Make love with them!" and, with their
                      rifles, pushed the backs of the women's heads until their eyes, noses and
                      mouths were deep in the Polish faces' slime. The women who clamped their lips
                      couldn't scream, and the women who screamed had to taste something vile.
                      Spitting, retching, the women at last stood up, the wet tendrils still on their
                      chins, fingers, clothes, the wet seeping into the fibers, the stink like a mist
                      around them as they marched back to Lamsdorf. There were no showers there, and
                      the corpses had all had typhus, apparently, and sixty-four women of Gruben
                      died. (John Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge
                      Against Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993, pp. 130-131)

                      According to the International Committee of the Red Cross, in Geneva, it wasn't
                      allowed to visit the camps for German POWs in Poland until the summer of 1946,
                      and it was never allowed to visit the camps for German civilians. At the order
                      of the German Parliament, a secret study was made by the German Federal
                      Archives and was delivered to Parliament on May 28, 1974. The report
                      concluded, "In the Polish camps and prisons, there were probably 200,000 or
                      more people, with a death rate of twenty to fifty percent. This would mean
                      that 40,000 to 100,000 but certainly more than 60,000 people perished there."
                      Since at some camps the death rate was fifty percent, 40,000 would be too low,
                      and since at some camps the death rate was twenty percent, 100,000 would be too
                      high, and I've estimated that 60,000 to 80,000 died. The number, in fact, may
                      be higher, for though the report doesn't say so, the death rate at some camps
                      was eighty percent. (John Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story of Jewish
                      Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993, p. 206)

                      Anne O'Hare McCormick, in her column in the New York Times of February 4, 1946,
                      compared what the Poles were doing to the Germans to Nazi cruelties, and
                      Congressman B. Carroll Reece, of Tennessee, in the House of Representatives on
                      May 16 1957, called it genocide.

                      Of the Germans who'd lived in Poland and Poland-administered Germany after the
                      war, I calculate that by 1950 approximately 1,467,700 died. (John Sack, An Eye
                      for an Eye: The Untold Story of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic
                      Books, New York, 1993, p. 215
                      • Gość: diabeł Some of the Post-War War Crimes that Jews Commited IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 21:06
                        Specificity of the Eye For an Eye Evidence
                        John Sack provides detailed notes and sources, and lists a large number of the
                        Jews who were involved in the above crimes. Within Sack's documentation can be
                        found the following note indicating the existence of vast archives testifying
                        to Jewish war crimes and crimes against humanity following World War II, and
                        whose analysis could keep a small army of Canadians in your Justice
                        Department's war crimes unit employed for years:

                        Just as thousands of Jews made oral and written statements about their
                        experiences in the Holocaust, so did thousands of Germans write statements
                        about their experiences after the war. Forty thousand of these are stored at
                        the Bundesarchiv, the German Federal Archives, in Koblenz. Of these, 748 are
                        published in eight volumes.... (John Sack, An Eye for an Eye: The Untold Story
                        of Jewish Revenge Against Germans in 1945, Basic Books, New York, 1993, p. 218)

                        I might take this opportunity to ask whether you have directed your Justice
                        Department to examine any of the above forty thousand eye-witness accounts, and
                        if not, then why not?


    • Gość: diabeł czy antysemityzm był racjonalny ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 00:18
      niech teraz wyjaśnia mi uprzejmie intelektualiści, krzyczący przy każdej okazji
      o antysemityzmie Polaków i o tym, że jest on bezpodstawny, irracjonalny i
      niezrozumiały ( a nieraz o tym tu czytałem) jak tak nieodległa historia może
      nie mieć wpływu na odczucia społeczne ?????

      • Gość: Ania Re: czy antysemityzm był racjonalny ? IP: *.upc.chello.be 19.09.02, 08:43
        Zobacz Diabelku tytul bardzo prowokujacy:"Zbrodnie Zydow" a nie ma zadnego
        chetnego do dyskusji.Eres sie plata ,a on nigdy przeciez nie omija watkow o
        tematyce zydowskiej by nie napisac czegos na temat antysemityzmu Polakow.A tu
        nic.Cisza.Pan waw z Gdanska zalozyl watek do zydozercow i antysemitow ,Grom
        tez zalozyl watek ale tu sie zaden nie pojawia by podyskutowac.
        Ale nic to ja sobie poczytalam troche.
        Pozdrawiam
        • Gość: diabeł TABU IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 11:26
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Zobacz Diabelku tytul bardzo prowokujacy:"Zbrodnie Zydow" a nie ma zadnego
          > chetnego do dyskusji.

          niestety to fakt, ale teraz już go nie zmienie. Uważam za jedna z przyczyn tzw.
          antysemityzmu zakłamaną historię. Gdyby o zbrodniach Żydów mówiono otwarcie i
          nie był to temat tabu nie wywoływałoby to takich emocji.
          Ale jest odwrotnie, o zbrodniach na Żydach wolno mówic i jest to political
          correct, ale mówienie o zbrodniach żydów jest TABU.
          Dopóki tego tabu sie nie przełamie dalej bedą trwały niepotrzebne emocje
          wokóltej tematyki.

          Podobnie było z KAtyniem, zbrodnia przez lata oficjalnie w polskiej prasie
          prezentowana jako niemiecka, wywoływała nienawiść do Rosjan.
          Żydzi nie potrafia sie przyznać do swoich ciemnych stron i to zakłamanie
          podtrzymuje do nich niechęc, gdyby nie to wiele z przyczyn już dawno
          by sie zneutralizowało.

          Eres sie plata ,a on nigdy przeciez nie omija watkow o
          > tematyce zydowskiej by nie napisac czegos na temat antysemityzmu Polakow.A tu
          > nic.Cisza.Pan waw z Gdanska zalozyl watek do zydozercow i antysemitow ,Grom
          > tez zalozyl watek ale tu sie zaden nie pojawia by podyskutowac.
          > Ale nic to ja sobie poczytalam troche.
          > Pozdrawiam
        • Gość: Jarek Re: czy antysemityzm był racjonalny ? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.09.02, 21:46
          Dziwisz sie? Nie dopisza sie bo wiedza, ze nie zaprzecza faktom.
          • Gość: diabeł Re: czy antysemityzm był racjonalny ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 21:56
            Gość portalu: Jarek napisał(a):

            > Dziwisz sie? Nie dopisza sie bo wiedza, ze nie zaprzecza faktom.

            ale przecież historii już nikt nie zmieni !

            chyba Żydzi do tego stopnia przyjeli na siebie rolę ofiar, że nie są w stanie
            przyznać sie do swoich potworności, inaczej to trudno zrozumieć....

            nadal twierdze, że zakłamywanie i przemilczanie historii jest jednym ze zródeł
            tzw "antysemityzmu"
        • Gość: TG Re: czy antysemityzm był racjonalny ? IP: *.computerland.pl 23.09.02, 18:00
          Bo czasu troche szkoda na takie dyskusje - dlatego tak to wyglada.
          Zydzi w Polsce najbardziej sa potrzebni antysemitom - a geneza niecheci do nich
          jest prosta: jak ktos jest nieudacznikiem to zawsze znajdzie sobie Zyda ( czy
          kogokolwiek ) winnego swoich niepowodzen.
          W tym sensie antysemityzm jest racjonalny - to darmowa pseudo-psychoterapia
          dla słabych.
          Nie zgadzamy sie jak sądze - tym niemniej zycze powodzenia.
          Tomek

          • Gość: diabeł nowa definicja antysemity polskiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 18:49
            Gość portalu: TG napisał(a):

            > Bo czasu troche szkoda na takie dyskusje - dlatego tak to wyglada.
            > Zydzi w Polsce najbardziej sa potrzebni antysemitom - a geneza niecheci do
            nich
            >
            > jest prosta: jak ktos jest nieudacznikiem to zawsze znajdzie sobie Zyda (
            czy
            > kogokolwiek ) winnego swoich niepowodzen.

            D :1. a jak ktoś jest człowiekiem sukcesu i nie lubi Żydów to co ??????
            2. gdzie zauważyłeś tutaj kogoś kto o swoje niepowodzenia obwinia Żydów ????


            > W tym sensie antysemityzm jest racjonalny - to darmowa pseudo-psychoterapia
            > dla słabych.

            D : Rozumiem, że antysemici w Polsce to a/ bezrobotni b/ bezdomni c/
            alkoholicy d/ recydywiści e/narkomani f/ludzie wpadający w depresje


            > Nie zgadzamy sie jak sądze - tym niemniej zycze powodzenia.
            > Tomek


            >
            • Gość: TG Re: nowa definicja antysemity polskiego IP: *.computerland.pl 24.09.02, 19:27
              Nie tylko polskiego i nie tylko antysemity - tak sie rodza z reguly uprzedzenia
              narowosciowe.
              Wartosciowanie ludzi przez pryzmat narodowosci jest bezsensowne i
              niesprawiedliwe z zalozenia - kazdy narod jest zroznicowany, i jest tak samo
              daleko np. od Dzierzynskiego do Papieza, jak od Korczaka do przykladowo
              Bermana.
              A juz Zydzi sa zróżnicowani wyjątkowo - taka juz ich 'uroda', ze jako narod
              czerpali z bardzo wielu bardzo roznych kultur.
              A antysemici w Polsce ( i nie tylko ) to ludzie ubodzy umyslowo albo potomkowie
              takich ('normalny' czlowiek tez sie moze zarazic - np. od bliskich ) -
              antysemityzm to jest uproszczenie świata, ale niestety glupie . Tak samo
              jak 'polish jokes' w Stanach.
              Dobranoc
              Tomek
              • Gość: diabeł Re: nowa definicja antysemity polskiego IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 20:41
                Gość portalu: TG napisał(a):

                > Nie tylko polskiego i nie tylko antysemity - tak sie rodza z reguly
                uprzedzenia narowosciowe.

                D : Napewno sa to grupy społeczne podatne na hasła nacjonalistyczne.
                Co do antysemityzmu jest to napewno bardzo dużym uproszczeniem.

                > Wartosciowanie ludzi przez pryzmat narodowosci jest bezsensowne i
                > niesprawiedliwe z zalozenia - kazdy narod jest zroznicowany, i jest tak samo
                > daleko np. od Dzierzynskiego do Papieza, jak od Korczaka do przykladowo
                > Bermana.

                D : Ależ to OCZYWISTE ! Niestety istota problemu polega na tym, że wielu
                Żydów to nacjonaliści i ten nacjonalizm wywołuje w reakcji antysemityzm...
                Antysemityzm nie bierze sie z bezrobocia i eksmisji na bruk, tudzież
                alkoholizmu... troche rozsądku...


                > A juz Zydzi sa zróżnicowani wyjątkowo - taka juz ich 'uroda', ze jako narod
                > czerpali z bardzo wielu bardzo roznych kultur.

                D : Zróżnicowani sa intelektualnie , ale tak wogóle to są skrajnie hermetyczni.
                Przynajmniej elity izraelskie i amerykańskie.
                To właśnie ich "moralnośc plemienna" , i uzurpowanie sobie praw do
                specjalnego statusu wywołuje negatywne reakcje w stosunku do nich.

                > A antysemici w Polsce ( i nie tylko ) to ludzie ubodzy umyslowo albo
                potomkowie takich ('normalny' czlowiek tez sie moze zarazic - np. od
                bliskich ) - antysemityzm to jest uproszczenie świata, ale niestety glupie .

                Diabeł : podałeś definicje antysemity , ale nie antysemityzmu, dlatego nie do
                końca Cie rozumiem. Np : Jeśli kibice dwóch druzyn piłkarskich wyzywaja sie od
                Żydów to jest to kretynizm, a nie antysemityzm... (a mam wrażenie, że o
                takim "antysemityzmie" piszesz...)

                Dobranoc. Diabeł

                Tak samo jak 'polish jokes' w Stanach.
                > Dobranoc
                > Tomek
    • Gość: rypski tu nadaje "znienawidzony" rypski IP: *.nyc.rr.com 20.09.02, 01:06
      Nic ujac troche dodac. Fakty z Korbonskiego znane mi sa od dziecka, a w okresie
      licealnym stracilem kilka dobrych ksiazek na rzecz MO i chyba Skarbu Panstwa.
      O nielojalnosci Zydow wobec mlodej wladzy Rzeczpospolitej napisano stosy.
      Marszalek Pilsudski oficjalnie dekretem panstwa wybaczyl takowa Zydom wilenskim
      w roku 1921. Jako ciekawostke podam, ze ojciec Wandy Wasilewskiej byl bliskim
      doradca Marszalka i sygnatariuszem traktatu w Rydze. Corka mu sie nie udala.
      Ta wielka polska patriotka zmarla w Kijowie i tam jes pochowana.
      Z jednym sie nie zgadzam. Pisze pan, ze Berman dzialal jako Zyd. Niestety musze
      pana rozczarowac. On byl ideologicznym bolszewikiem. NKWD i UB to nie twory
      zydowskie lecz bolszewickie. Faktem jest, ze zydzi w duzej liczbie jak mawial
      moj ojciec komunizowali przed wojna. Byc moze idea dojscia do stanowisk im
      przyswiecala. Faktem jest tez, ze i w imperialnej Rosji i w miedzywojennej
      Polsce Zydzi nie mogli piastowac zadnych stanowisk panstwowych.

      Teraz juz nie mam czasu
      Ciag dalszy moich wywodow nastapi i moze znajdzie czytelnikow.
      Dziekuje.
      • Gość: +++IGNOR Ale to słusznie nie dopuszczano żydów do urzędów IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.02, 02:24
        • Gość: rypski Re: Ale to słusznie nie dopuszczano żydów do urzę IP: *.nyc.rr.com 20.09.02, 02:54
          W tamtym okresie bardziej brane bylo pod uwage wyznanie niz narodowosc.
          Pierwszenstwo mieli katolicy.
          Jesli twierdzisz, ze byla to sluszna polityka to powinienes napisac chociaz
          slowo uzasadnienia. Jesli przyczyna uzasadniajaca twoja niechec do zydow jest
          ich postawa w okresie miedzywojennym i okupacji sowieckiej to byc moze
          prrzyczyna ich nielojalnosci i ochoczej wspolpracy z bolszewikami byla
          dyskryminacja jakiej doznali w Polsce? Zgodzisz sie, ze zakaz piastowania
          funkcji w urzedach panstwowych jest forma dyskryminacji. Nie wszyscy byli
          nielojalni. Sporo walczylo w polskim mundurze w armii Andersa, choc czesc
          zdezerterowala w Palestynie. Dobrze jest poczytac Wankowicza.
      • Gość: diabeł narodowość i ideologia oraz W.W. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 10:21
        Gość portalu: rypski napisał(a):

        > O nielojalnosci Zydow wobec mlodej wladzy Rzeczpospolitej napisano stosy.
        > Marszalek Pilsudski oficjalnie dekretem panstwa wybaczyl takowa Zydom
        wilenskim w roku 1921. Jako ciekawostke podam, ze ojciec Wandy Wasilewskiej byl
        bliskim doradca Marszalka i sygnatariuszem traktatu w Rydze. Corka mu sie nie
        udala.
        > Ta wielka polska patriotka zmarla w Kijowie i tam jes pochowana.
        -----------
        Wanda Wasilewska (1905-1964). Jedna z najbardziej znanych działaczek
        socjalistycznych i komunistycznych. Pisarka. Od 1923 roku członek Związku
        Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (ZNMS). W latach 1934-37 Wasilewska
        zasiadała w Radzie Naczelnej Polskiej Partii Socjalistycznej. Od 1939 roku
        przebywała we Lwowie, a następnie udała się do Moskwy, gdzie dzięki wcześniej
        działalności na rzecz ZSRR została deputowaną do Rady Najwyższej. W 1941 roku
        została członkiem WKP(b). W latach 1941-43 była komisarzem politycznym Armii
        Czerwonej. W 1943 razem z innymi komunistami współorganizowała Związek
        Patriotów Polskich, a także polskie siły zbrojne w ZSRR. W 1944 roku została
        członkiem Centralnego Biura Komunistów Polskich, wiceprzewodniczącą PKWN i
        posłanką do KRN. Po zakończeniu wojny pozostała w ZSRR. Uważana jest za jednego
        z największych orędowników stworzenia Polskiej Socjalistycznej Republiki
        Radzieckiej.
        ----------------------------------------------------------------
        D: Jak na polską patriotkę iście fascynujący życiorys!
        --------------------------------------------------------------------------------
        -
        > Z jednym sie nie zgadzam. Pisze pan, ze Berman dzialal jako Zyd. Niestety
        musze pana rozczarowac. On byl ideologicznym bolszewikiem.
        --------------------------------------------------------------------
        D : bolszewik to nie narodowość ! jeśli przyjmuje się, żę zbrodni w Jedwabnem
        dokonali Polacy (nawet jeśli z inspiracji niemieckiej) to należy przyjąc, że
        wielu zbrodni stalinowskich dokonali Żydzi ( nawet jeśli z inspiracji
        stalinowskiej) Czy zbrodni dokonali judaiści, syjoniści, talmudyści, socjaliści
        czy bolszewicy to inna sprawa. Opcja polityczna czy religijna nie wpływa na
        narodowość zbrodniarza!

        NKWD i UB to nie twory zydowskie lecz bolszewickie.

        D: Nie mieszaj ideologii z narodowością! Przecież o to chodzi, że żydowskie i
        bolszewickie zarazem. Bolszewickie ideologicznie, a realizowane przez Żydów!


      • Gość: diabeł zakaz piastowania stanowisk państwowych? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 10:26
        Gość portalu: rypski napisał(a):

        ) Faktem jest, ze zydzi w duzej liczbie jak mawial
        ) moj ojciec komunizowali przed wojna. Byc moze idea dojscia do stanowisk im
        ) przyswiecala. Faktem jest tez, ze i w imperialnej Rosji i w miedzywojennej
        ) Polsce Zydzi nie mogli piastowac zadnych stanowisk panstwowych.
        ----------------------------------
        D : Fakty historyczne temu przeczą : fragment ksiązki Korbońskiego

        /.../Polska Partia Socjalistyczna, założona w 1892 roku, odegrała ważną rolę w
        polskim życiu politycznym okresu międzywojennego. Kilku jej przywódców i
        członków parlamentu było pochodzenia żydowskiego, m. in. Feliks Perl, Herman
        Lieberman, Herman Diamand, Adam Pragier i Lidia Ciołkosz.

        Feliks Perl był jednym z założycieli PPS. Wyjechał zagranicę w 1892 roku,
        więziony przez władze carskie w latach 1904-1905, w 1924 został przewodniczącym
        komitetu wykonawczego Partii Socjalistycznej oraz członkiem parlamentu.

        Herman Diamand był członkiem austriackiego parlamentu w latach 1907-1918.
        Podczas I wojny służył w Legionach Piłsudskiego. Lecz po Przewrocie w 1926 roku
        przyłączył się do opozycji i został uwięziony w twierdzy Brześć. Skazany na
        trzy lata wiezienia, uciekł do Czechosłowacji, a w 1941 został ministrem
        sprawiedliwości w rządzie Sikorskiego.

        Lidia Ciołkosz współpracowała ze swym mężem, Adamem, jednym z przywódców PPS,
        jako niezależny polityk. Mieszka w Londynie, jako jeden z przywódców PPS na
        emigracji.

        W Sejmie i Senacie Stanisław Stroński, Bolesław Motz i Stanisław Posner
        odegrali ważne, ale odmienne role.

        Stroński był w latach 1913-1914 członkiem parlamentu galicyjskiego, 1922-1927
        członkiem Sejmu (prawicowe skrzydło Partii Narodowo-Chrześcijańskiej), a 1928-
        1935 członkiem parlamentu, reprezentującym równie prawicową Partię Narodową.
        Znany wydawca i publicysta, a jednocześnie przeciwnik Piłsudskiego i jego
        frakcji, Stroński w latach 1939-1943 piastował urząd wicepremiera i ministra
        informacji w emigracyjnym rządzie generała Sikorskiego.

        Bolesław Motz, aresztowany za udział w Rewolucji 1905 roku w Rosji i wywieziony
        na Syberię, po ucieczce stamtąd otworzył pod patronatem międzynarodowych
        milionerów praktykę lekarską w Paryżu. Mimo że mieszkał w Paryżu, został
        wybrany senatorem w niepodległej Polsce i regularnie dojeżdżał do Warszawy na
        sesje parlamentarne.

        Senator Stanisław Posner reprezentował Partię Socjalistyczną w Sejmie w latach
        1922-1930, pełniąc funkcję wice-przewodniczącego Senatu. Senator Adam
        Czerniakow, członek partii Piłsudskiego w latach 1931-1935, został w czasie II
        wojny wyznaczony przez Niemców na przewodniczącego Rady Żydowskiej (Judenrat) w
        getcie. Zmuszony przez Gestapo do podpisania w lipcu 1942 roku rozkazu
        deportacji Żydów z warszawskiego getta do obozów śmierci, popełnił samobójstwo.

        Na czele grupy żydowskiej w Sejmie stał Izaak Grunbaum, przywódca syjonistów i
        orędownik imigracji żydowskiej do Palestyny. Na konferencji prasowej w
        Warszawie, w dniu 2 sierpnia 1936 roku, powiedział: "Stragany w Polsce zyskują
        szlachectwo. Musimy wyjeżdżać. Nadszedł czas wyjścia narodu żydowskiego z
        Polski. Bez emigracji, Polska będzie miała wkrótce 5 lub 6 milionów Żydów."

        Wielu Polaków żydowskiego pochodzenia było członkami rządu. Na czele
        Ministerstwa Przemysłu i Handlu stali kolejno Hipolit Gliwic, Czesław Klarner i
        Henryk Floyar Richman. Państwowy Bank Handlowy był zarządzany przez Romana
        Goreckiego, a jeszcze większa instytucja finansowa, Pocztowa Kasa
        Oszczędnościowa, przez Henryka Grubera.

        Po Przewrocie Majowym, poza rządem istniał "gabinet kuchenny" zwany "Klubem
        Pułkowników". Jego członkami było trzech legionowych pułkowników: Reichman,
        Wyżeł-Ścieżyński i Librach.

        Byli też inni byli legioniści, generałowie żydowskiego pochodzenia: Benedykt
        Mond, dowódca korpusu wojskowego w Krakowie i Jakub Krzemiński, przewodniczący
        Państwowego Stowarzyszenia Księgowych, piastujący jedno z najwyższych stanowisk
        w rządzie.

        W Ministerstwie Spraw Zagranicznych i służbach dyplomatycznych również nie
        dyskryminowano Żydów. Franciszek Sokal był członkiem polskiej delegacji do Ligi
        Narodów w latach 1920-1924 i stałym delegatem Polski w latach 1926-1927.
        Tadeusz Gwiazdoski stał na czele Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Władysław
        Nueman był ambasadorem w Norwegii, Karol Bader ambasadorem na Dalekim
        Wschodzie, Jan Ciechanowski ostatnim polskim ambasadorem w Stanach
        Zjednoczonych, Anatol Muhlstein doradcą polskiej ambasady w Paryżu, Emanuel
        Szerer radcą prawnym w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Jan Weinstein
        zastępcą naczelnika konsulatu, Jan Fryling czynnym ambasadorem w Indiach, Jan
        Librach doradcą w ambasadzie w Paryżu. Oprócz tych wyższych urzędników było też
        wielu innych urzędników służb zagranicznych żydowskiego pochodzenia.

        W czasie, gdy jedni Polacy żydowskiego pochodzenia włączali się w główny nurt
        życia politycznego, inni tworzyli własne, żydowskie partie polityczne, takie
        jak socjalistyczny Bund, na czele którego stali Henryk Erlich, Wiktor Alter i
        Leon Feiner oraz socjalistyczna partia robotnicza Poalei Syjon. Obie te partie
        różniły się poglądem na emigrację i prowadziły żywą polemikę. Istniała również
        nielegalna Polska Partia Komunistyczna, której przywódcy – Jakub Berman, Hilary
        Minc, Leon Chajn, Stefan Staszewski i Eugeniusz Szyr – odegrali czołowe role w
        roku 1945 i następnych latach.

        Uczestnictwo tak dużej liczby Żydów w życiu politycznym i kulturalnym oraz
        akceptacja takiego stanu rzeczy przez polską większość narodowościową dowodzą,
        że oszczerstwa na temat polskiego antysemityzmu są bezpodstawne. Wymowne
        świadectwo dają temu niektórzy członkowie polskich elit, którzy przeżyli
        Holocaust i obecnie mieszkają w Izraelu. Są to głównie Żydzi urodzeni w
        Krakowie, którzy tej "Polskiej Jerozolimie" poświęcili dziesiątki książek
        wydanych w Izraelu. Przykładem może być poruszający, dowcipny i pełen uczucia
        pamiętnik Ruttermana-Abira, pt. "Niełatwo zapomnieć Kraków". Wydawnictwo Ekked
        z Tel-Awiwu ostatnio wydało książkę pod tytułem "Pozostaje tylko legenda",
        zawierającą dziesięć rozdziałów napisanych przez jedenastu autorów: Artura
        Fischera, Meir Bosak, Natana Grossa, Miriam Akawia, Halinę Nelken, Felicję
        Schechter-Karay, Irenę Rothberg-Bronner, Józefa Bau, Józefa Bosaka, Miriam i
        Mardocheusza Pelegów. Piszą oni o przeszłości Krakowa i obecności Żydów w tym
        mieście aż do czasu Holokaustu. Przywołują oni wspomnienia o pięknie Krakowa i
        jego niepowtarzalnym uroku, o swoim życiu w "Żydowskiej Jerozolimie". Książka
        zawiera krótkie opowiadania, fragmenty osobistych dzienników, liryczne w
        tonacji eseje wyrażające tęsknotę za rajem utraconym - światem młodości,
        rozwoju intelektualnego i rozszerzania horyzontów. Są tu wspomnienia o mądrych
        i dobrych ludziach, o przyjaźniach między Polakami i Żydami, którzy dzielili
        się i wzajemnie ubogacali wartościami kulturalnymi. Są tu też wspomnienia
        ponurych czasów wojny i różnych reakcji na ten dramat, a wszystko opisane
        piękną polszczyzną. Publikacja powstała z inicjatywy Komitetu Wydawniczego
        Haubenstock i Koła Krakowiaków w Izraelu. Wydali oni już dziesięć książek
        poświęconych historii Krakowa i jego żydowskim mieszkańcom.

        Ta polsko-żydowska elita żyła nieświadoma rzekomego antysemityzmu Polaków,
        podobnie jak 3 miliony Żydów, którzy w ciągu kilku wieków żyli wśród polskich
        chłopów i robotników. W żadnej z tych klas społecznych nie było tendencji
        antyżydowskich. Chłopi przyzwyczaili się do tego, że mogą polegać na żydowskich
        sprzedawcach w miasteczkach, a robotnicy pozostawali pod wpływem wiodącej roli
        Żydów w partii socjalistycznej.

        Istniał jednak pewien wyjątek do tej harmonijnej koegzystencji. Narodowa
        Demokracja, założona przez Romana Dmowskiego, krytycznie podeszła do roli, jaką
        pełnili Żydzi w Polsce. Członkowie tej partii twierdzili, że 3 miliony nie
        zasymilowany
      • Gość: diabeł bolszewicy czy Żydzi ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 10:54
        Diabeł : prawda czy mistyfikacja ? (w kontekście Pana twierdzenia, że to
        bolszewicy, a nie Żydzi.)
        -----------------------------------------------
        Ponizej dany "Referat Jakuba Bermana" jest wziety z ksiazki "Judeopolonia -
        nieznane karty historii" wydanej w Krakowie w 1981 roku. Brak jest nazwy firmy
        wydawczej i nazwiska autora, ktory ukrywa sie pod pseudonimem XYZ. W jej
        wstepie autorzy pisza:

        CYTAT: "Chcemy tym, do ktorych dotrze ta ksiazka uswiadomic, ze nadal - mimo
        formalnego zmienienia szyldu przez ekipe rzadzaca - narod polski jest
        odlamywany, eksploatowany, jest instrumentem w niepolskich rekach." - KONIEC
        CYTATU.

        CYTAT, strony 235-238: ""Referat Jakuba Bermana"

        Sekretarza Stanu Rady Ministrow i Czlonka Biura Politycznego PPR, Czlonka
        Tymczasowego Rzadu Jednosci Narodu oraz Sekretarza Poalej-Syjon, wygloszony w
        kwietniu 1946 r. na posiedzeniu egzekutywy Komitetu Zydowskiego.

        /wedlug stenogramu/

        Zydzi maja okazje do ujecia w swoje rece calosci zycia panstwowego w Polsce i
        rozszerzenia nad nim swojej kontroli. Nie pchac sie na stanowiska
        reprezentacyjne. W ministerstwach i urzedach tworzyc tzw. drugi garnitur.
        Przyjmowac polskie nazwiska. Zatajac swoje zydowskie pochodzenie. Wytwarzac i
        szerzyc wsrod spoleczenstwa polskiego opinie i utwierdzac go w przekonaniu, ze
        rzadza wysunieci na czolo Polacy, a Zydzi nie odgrywaja w panstwie zadnej roli.

        Celem urabiania opinii i swiatopogladu narodu polskiego w pozadanym dla nas
        kierunku, w rekach naszych musi sie znalesc w pierwszym rzedzie propaganda z
        jej najwazniejszymi dzialami i prasa, filmem i radiem. W wojsku obsadzic
        stanowiska polityczne, spoleczne, gospodarcze, wywiad. Mocno utwierdzac sie w
        gospodarce narodowej. W ministerstwach na plan pierwszy przy obsadzaniu ich
        Zydami wysuwac nalezy: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Skarbu, Przemyslu,
        Handlu Zagranicznego, Sprawiedliwosci. Z instytucji centralnych - centrale
        przemyslowe, banki panstwowe, centrale handlowe, spoldzielnosc. W ramach
        inicjatywy prywatnej w okresie przejsciowym utrzymac silna pozycje w dziedzinie
        handlu.

        W partii zastosowac podobna metode - siedziec za plecami Polakow lecz wszystim
        kierowac.

        Osiedlanie sie Zydow powinno byc przeprowadzone z pewnym planem i korzyscia dla
        spoleczenstwa zydowskiego. Moim zdaniem nalezy osiadac w wiekszych skupiskach,
        jak Warszawa, Krakow; w centrum zycia gospodarczego i handlowego: Katowice,
        Wroclaw, Szczecin, Gdansk, Gdynia, Lodz, Bielsko. Nalezy rowniez tworzyc typowe
        osrodki zydowskie przemyslowe i rolnicze, glownie na ziemiach odzyskanych, nie
        poprzestajac na Walbrzychu i Rychbachu /obecnie Dzierzoniow/. W tych osrodkach
        mozemy przystosowac przyszle kadry nasze w tych zawodach, z ktorymi bylismy
        slabo obeznani.

        Uznac antysemityzm za zdrade glowna i tepic go na kazdym kroku. Jezeli
        stwierdzi sie, ze jakis Polak jest antysemita, natychmiast go zlikwidowac przy
        pomocy wladz bezpieczenstwa lub bojowek PPR jako faszyste nie wyjasniajac
        organom wykonawczym sedna sprawy.

        Zydzi musza pracowac dla swego zwyciestwa, pracujac jednoczesnie nad
        zwyciestwem i ugruntowaniem komunizmu w swiecie, bo tylko wtedy i przy takim
        ustroju narod zydowski osiagnie najwyzsza pomyslnosc i zabezpieczy sobie
        najsilniejsza pozycje.

        Sa male widoki by doszlo do wojny. Jesli Ameryka zacznie sie szybko
        socjalizowac, to ta droga mniejszych lub wiekszych wstrzasow wewnetrznych i tam
        musi zapanowac komunizm. Wtedy reakcja zydowska, ktora dzis trzyma z reakcja
        miedzynarodowa zdradzi ja i uzna, ze racje mieli Zydzi stojacy po drugiej
        stronie barykady. Podobny przypadek wspoldzialania Zydow calego swiata
        wyznajacych dwie rozne koncepcje ustrojowe - komunizm i kapitalizm - zaistnial
        w ostatniej wojnie. Dwa najwieksze mocarstwa swiatowe kontrolowane przez Zydow
        i bedac pod ich wielkim wplywem, podaly sobie rece. Trud Zydow pracujacych
        wokol Roosevelta doprowadzil do tego, ze USA wspolnie z ZSRR wystapily do walki
        przeciw Europe Srodkowej, gdzie byla kolebka nowej idei, opartej na nienawisci
        do Zydow. Zrobili to Zydzi gdyz wiedzieli, ze w przypadku zwyciestwa Osi, a
        glownie Niemiec, ktore doskonale przejrzaly plany polityki zydowsksiej,
        niebezpieczenstwo rasizmu stanie sie w USA faktem dokonanym i Zydzi znikna z
        powierzchni swiata. Dlatego tez Zydzi sowieccy dla tego celu poswiecili krew
        narodu rosyjskiego, a Zydzi amerykanscy zaangazowali swoje kapitaly.

        Nalezy sie liczyc z dalszym naplywem Zydow do Polski, poniewaz na terenie Rosji
        jest jeszcze duzo Zydow. Przed wkroczeniem Niemcow w poszczegolnych miastach
        ZSRR bylo kilka skupisk Zydow polskich: Charkow - 36 200, Kijow - 17 800,
        Moskwa - 53 000, Leningrad - 61 000, w zachodnich republikach - 184 730. Zydzi
        skupieni w tych osrodkach to przewaznie inteligencja zydowska i dawne kupiectwo
        zydowskie. Element ten jest obecnie szkolony w ZSRR. Sa to kadry budowniczych
        nowej Polski demokratycznej. Zgodnie z zalozeniami polityki sowieckiej wobec
        Polski - tzn. projektem polit-biura - fachowcy ci obsadzac beda najwazniejsze
        dziedziny zycia w Polsce, a ogol Zydow bedzie rozlokowany w glownych centrach
        kraju.

        Stara polityka zydowska zawiodla. Obecnie przyjelismy nowa, zespalajac cele
        narodu zydowskiego z polityka ZSRR. Podstawowa zasada tej polityki jest
        stworzenie aparatu rzadzacego, zalozonego z przedstawicieli ludnosci zydowskiej
        w Polsce.

        Kazdy Zyd musi miec swiadomosc, ze ZSRR jest wielkim przyjacielem i protektorem
        narodu zydowskiego, ze jakkolwiek liczba Zydow w stosunku do stanu
        przedwojennego ulegla olbrzymiemu spadkowi, to jednak dzisiejsi Zydzi wykazuja
        wieksza solidarnosc. Kazdy Zyd musi miec wpojone to przekonanie, ze obok niego
        dzialaja wszyscy inni, owiani tym samym duchem prowadzacym do wspolnego celu.

        Kwestia zydowska jakis czas bedzie jeszcze zajmowala umysly Polakow, lecz
        ulegnie to zmianie na nasza korzysc, gdy zdolamy wychowac choc dwa pokolenie
        polskie.

        Wedlug danych wojewodzkiego Komitetu Zydowskiego na terenie Slaska Gornego i
        Dolnego, jest obecnie ponad 40 000 Zydow. Okolo 15 000 Zydow ma byc
        zatrudnionych w osadnictwie. Powiat Rychbach /Dzierzoniow/ i Nysa sa
        przewidziane do tych celow. Akcja osadnicza finansowana jest z zydowskich
        funduszow zagranicznych i panstwowych. Zydzi celowo tworza nowa, choc chwilowo
        nieznaczna, koncentracje elementu zydowskiego, kladac podwaline pod zawod
        rolnika i robotnikow przemyslowych.

        Jest to budowanie przyszlego podloza szerszych celow politycznych.

        Jakub Berman

        - - - - - - - - - - -
    • Gość: diabeł terroryzm 1 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 22:39
      PRAWDA O TERRORYŹMIE NA B. WSHODZIE

      DEIR YASSIN - ANATOMIA ZBRODNI
      fragment artykułu - autor Artur Ziaja
      W dniu 29 listopada 1947 r., Organizacja Narodów Zjednoczonych - poprzez
      głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego - zadecydowała o podziale Palestyny
      (brytyjskiego terytorium mandatowego), tym samym opowiadając się za
      rozwiązaniem faworyzowanym przez stronę żydowską, w nabrzmiewającym z coraz
      większą siłą konflikcie palestyńsko-żydowskim. Fakt ów, w decydującym stopniu,
      przyczynił się do wzmożenia działań zbrojnych Palestyńczyków przeciwko stronie
      żydowskiej. Do wiosny 1948 roku, Palestyńczycy zdołali poddać swej kontroli
      wszystkie ważniejsze szlaki komunikacyjne, prowadzące do żydowskich osad, w tym
      także drogę z Tel Avivu do Jerozolimy, mającą znaczenie wybitnie strategiczne,
      ze względu na liczną kolonię żydowską, zamieszkującą w tym ostatnim mieście.
      Mała wioska palestyńska Deir Yassin - ulokowana na dalekich południowo-
      zachodnich krańcach Jerozolimy - znajdowała się w pobliżu parowu, którym
      przebiegała szosa Tel Aviv - Jerozolima i ze względu na tę okoliczność, była
      miejscem częstych zasadzek, organizowanych przez palestyńskich partyzantów -
      mieszkańców okolicznych wsi - na usiłujące się tędy przedrzeć do Jerozolimy
      konwoje żydowskie. Mieszkańcy samej osady Deir Yassin nie brali udziału w owych
      akcjach zbrojnych, "podpisawszy" swoisty pakt o nieagresji z żydowską Haganą -
      zbrojną organizacją, walczącą o niepodległy Izrael - sumiennie honorowany przez
      obydwie strony.
      Taki stan rzeczy trwał do 9 kwietnia 1948 r. Tego dnia, wczesnym rankiem,
      sporych rozmiarów oddział, składający się z członków skrajnie szowinistycznych,
      żydowskich organizacji: Irgun (na jego czele stał Menachem Begin) oraz grupa
      Sterna, niewykluczone - co do tego nie ma absolutnej pewności - iż wspomagany
      przez oddziały Palmach (kadrowe jądro Hagany), zaatakował Deir Yassin i po
      krótkiej walce - pokonawszy słaby opór zaskoczonej samoobrony wsi - rozpoczął
      systematyczną rzeź jej mieszkańców. Wyciąganych z domu ludzi - bez względu na
      wiek i płeć - ustawiano w szereg i rozstrzeliwano. Dwadzieścia kilka osób
      załadowano na ciężarówkę i zawieziono do żydowskiej dzielnicy Jerozolimy, gdzie
      oprowadzano ich po ulicach, bijąc i upokarzając na różne sposoby. Po powrocie
      do Deir Yassin, podzielili oni los pozostałych mieszkańców wsi. Do mordowania
      mieszkańców Deir Yassin użyto także noży i bagnetów, którymi zakłuwano i
      rozpruwano ofiary, nie wyłączając ciężarnych kobiet.
      Świadkiem zbrodni w Deir Yassin był Szwajcar Jacques de Reynier, przedstawiciel
      Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Palestynę, który na miejsce tragedii
      zdołał dotrzeć tuż po zakończeniu masakry. O zdarzeniu został on poinformowany
      przez stronę palestyńską, która zwróciła się do niego z prośbą o uratowanie
      rannych i wywiezienie zabitych ze wsi. Agencja Żydowska (główne
      przedstawicielstwo strony żydowskiej w Palestynie) odmówiła pomocy, zasłaniając
      się brakiem kontaktu z Irgunem. Podobnie Brytyjczycy umyli ręce od całej
      sprawy. Wykorzystując prywatne kontakty w kierownictwie Irgunu, zdołał Reynier
      uzyskać mgliste zezwolenie na wyjazd do Deir Yassin. Po przybyciu na miejsce
      zbrodni, oficerowie Irgunu zakazali mu bezwzględnie wejścia na teren wsi.
      Jednakże i tym razem do Szwajcara uśmiechnęło się szczęście. Oficer wywiadu
      Irgunu o nazwisku Moshe Barzilai - któremu w okresie II wojny MCK trzykrotnie
      uratował życie - postanowił spłacić dług wdzięczności, zaciągnięty względem tej
      organizacji i zezwolił Reynierowi na inspekcję wsi, służąc mu za przewodnika.
      Reynier, w zniszczonych częściowo domostwach, natrafił na kilkunastu rannych
      Palestyńczyków, których - wbrew protestom części żołnierzy żydowskiego
      oddziału - zdołał ewakuować (przy pomocy ciężarówki, którą przybył) do
      jerozolimskiego szpitala.
      Jacques de Reynier, relację z pobytu w Deir Yassin, zawarł w oficjalnym
      raporcie do centrali MCK w Genewie - za którego obiektywną treść, grożono mu
      śmiercią ze strony żydowskiej - oraz w prywatnych pamiętnikach, porównując
      Masakrę w Deir Yassin do ekscesów oddziałów SS w okupowanych podczas II wojny
      światowej Atenach, których był naocznym świadkiem. Liczbę zamordowanych w Deir
      Yassin, Reynier oszacował na 200 osób. Masakra w Deir Yassin była przedmiotem
      postępowania, prowadzonego przez organy brytyjskiej administracji w Palestynie.
      W raporcie przesłanym do brytyjskiego zarządu Palestyny, Richard Catling -
      prowadzący postępowanie - stwierdził, iż nie ma wątpliwości co do tego, ze w
      Deir Yassin żydowscy partyzanci dokonali na palestyńskiej populacji wsi całego
      szeregu okrutnych czynów, włączając gwałty - a następnie zabójstwa - nieletnich
      dziewcząt oraz zabójstwa niemowląt. Pewna kobieta przesłuchiwana przez
      Catlinga - ocalała z rzezi mieszkanka Deir Yassin - zeznała, iż jeden ze
      zbrodniarzy zastrzelił z zimna krwią jej siostrę, będącą w 9 miesiącu ciąży, a
      następnie rozpłatał łono kobiety rzeźnickim nożem. Jej koleżanka, która
      próbowała ratować płód, została również zastrzelona. Wydaje się, iż szczególnie
      odrażające zbrodnie, polegające na mordowaniu kobiet w ciąży i rozcinaniu ich
      łon, nie były dokonywane w amoku, przez zamroczonych nienawiścią żołdaków, lecz
      wynikały z wyrachowanej kalkulacji, mającej na celu zastraszenie palestyńskich
      wieśniaków, poprzez danie im wyraźnie do zrozumienia, iż stare, arabskie
      obyczaje wojenne, biorące w ochronę dzieci, kobiety i starców, nie będą w tym
      konflikcie honorowane.
      Taki stan rzeczy, zmuszal palestynskich bojowników do zaniechania regularnych
      akcji zbrojnych i skoncentrowania sie na obronie najblizszych w ich miejscach
      zamieszkania. Dominujacy nurt syjonizmu (Agencja Zydowska, Hagana), odcial sie
      od wszelkiej odpowiedzialnosci za wydarzenia w Deir Yassin, wskazujac na Irgun
      i Grupe Sterna - ekstremalny element ruchu syjonistycznego - jako winnych
      popelnionej zbrodni. Nie negujac generalnej zasadnosci takiego stwierdzenia,
      nalezy jednakze podkreslic, iz nie ma absolutnej pewnosci co do tego, czy
      komando Irgunu i Grupy Sterna nie bylo wspomagane przez oddzialy Hagany,
      zwlaszcza, iz zaledwie w trzy dni po dokonanej masakrze, wszystkie trzy
      organizacje zawarly porozumienie o scislej wspólpracy. Za wyrachowanym
      charakterem masakry w Deir Yassin, przemawia równiez inny fakt. Otóz strona
      zydowska, chcac rozpropagowac wsród Palestynczyków wiesc o zbrodni,
      wytransmitowala - informujaca o zdarzeniu - audycje radiowa w jezyku arabskim.
      Ponadto wielokrotnie, podczas starc zbrojnych zydowsko-palestynskich (i
      zydowsko - arabskich od maja 1948 r.), majacych miejsce po masakrze w Deir
      Yassin, oddzialy zydowskie (izraelskie) transmitowaly z glosników radiowych
      audycje o Deir Yassin, w celu oslabienia ducha bojowego palestynskich
      (arabskich) zolnierzy. Stronie zydowskiej - innymi slowy - zalezalo na
      rozpowszechnieniu wiadomosci o Deir Yassin w obrebie Palestyny (wsród
      Palestynczyków) i stlamszeniu informacji o zbrodni, poza jej granicami. Strona
      palestynska równiez "naglosnila" fakt masakry w Deir Yassin, liczac na
      wzbudzenie w Palestynczykach zadzy odwetu. Skutek, jednakze, byl raczej
      odwrotny do zamierzonego, dokladnie taki, jakiego sobie zyczyla strona
      zydowska. Menachem Begin - komentujac poklosie masakry - stwierdzil, iz w
      konsekwencji zbrodni w Deir Yassin, Arabowie - z Palestyny przyznanej Zydom -
      zaczeli uciekac w trosce o swe zycie.
      Masakra w Deir Yassin nie miala charakteru wyjatkowego. W dniu 22 lipca 1946
      r. - jeszcze przed formalnym podzialem Palestyny - czlonkowie Irgunu wysadzili
      w powietrze hotel króla Dawida w Jerozolimie, usmiercajac okolo 90-ciu Arabów,
      Brytyjczyków i Zydów. Ów akt bezwzglednego terroryzmu, w polaczeniu z
      powieszeniem (znów bylo to dzielo Irgunu) dwóch brytyjskich sierzantów, których
      ciala po smierci zostaly "wysadzone w powietrze" dynamitem, wzburzyl brytyjska
      • Gość: diabeł terroryzm 2 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 22:42
        publiczna. W Wielkiej Brytanii doszlo do antysemickich zajsc, które swa
        kulminacje znalazly w zdemolowaniu synagogi w Derby. Warto w tym miejscu dodac -
        abstrahujac troche od zasadniczego watku - iz fakt ów jest stosunkowo malo
        znany, a przeciez wlasnie Derby sa podrecznikowym przykladem "spontanicznego
        antysemityzmu", w przeciwienstwie do pogromu kieleckiego z lipca 1946 r., w
        którym element politycznej prowokacji odgrywal najprawdopodobniej spora role.
        W dniu 10 kwietnia 1948 r., oddzial Hagany zajal osade Nasr Al - Din, w poblizu
        Tyberiady i wysadzil w powietrze wszystkie domy we wsi, grzebiac pod gruzami
        jej 10 mieszkanców. W nocy z 14 na 15 lutego 1948 r., silny oddzial Hagany
        zajal palestynska wies Sasa i wysadzil w powietrze 20 domów pelnych ludzi,
        usmiercajac tym samym okolo 60 Palestynczyków, glównie kobiety i dzieci.
        Zolnierze Hagany, mieli pelna swiadomosc obecnosci ludzi w wysadzanych w
        powietrze domach, mimo to jednak nie zezwolili oni Palestynczykom na ich
        opuszczenie. W dniu 12 lipca 1948 r., w miejscowosci Lydda - gdzie doszlo do
        starc miedzy izraelska armia, a buntujaca sie ludnoscia palestynska -
        skierowane do tlumienia rozruchów izraelskie oddzialy wojskowe, zabily okolo
        250 palestynskich cywilów, przy czym zastosowany modus operandi polegal na
        wlamywaniu sie uzbrojonych po zeby zolnierzy do domów i strzelaniu na oslep do
        zgromadzonych w nich mieszkanców. W pazdzierniku 1948 r. okolo 70-ciu
        Palestynczyków z miejscowosci Hula (przy granicy z Libanem) zostalo zapedzonych
        przez izraelskich zolnierzy do lokalnego meczetu i tam rozstrzelanych z broni
        maszynowej. Po dokonaniu zbrodni, meczet - wraz ze zwlokami ofiar - zostal
        wysadzony w powietrze. Równiez w pazdzierniku 1948 r., zolnierze izraelscy
        zabili okolo 250 Palestynczyków (glównie starców, którzy nie byli w stanie
        salwowac sie ucieczka) w miejscowosci Ed - Dawayimeh (w poblizu Hebronu).
        Palestynczycy schronili sie w wiejskim meczecie, do którego wtargneli izraelscy
        zolnierze i usmiercili wszystkich tam obecnych strzalami z broni maszynowej.
        Ponura lista zbrodni popelnionych na ludnosci palestynskiej przez oddzialy
        Irgunu, Grupy Sterna, Hagany a nastepnie regularna armie izraelska jest bardzo
        dluga, co znów przemawia za ich wykalkulowanym charakterem. Zdaje sie, iz
        brutalne obchodzenie sie z ludnoscia cywilna przeciwnika, bylo z góry
        zaplanowanym elementem zydowskiej (izraelskiej) strategii, obliczonej na
        podminowanie ducha palestynskich (arabskich) bojowników. Za taka teza przemawia
        równiez odezwa (z 1948 r.) naczelnego rabina izraelskiej armii, Abrahama
        Avidana, w której nawolywal on do zabijania palestynskiej (arabskiej) ludnosci
        cywilnej. Powolujac sie na talmud babilonski (sic!), twierdzil on, iz zabijanie
        nawet najszlachetniejszych sposród gojów jest w okresie wojny usprawiedliwione,
        gdyz nigdy nie ma absolutnej pewnosci co do tego, iz "oszczedzona" ludnosc
        cywilna przeciwnika nie bedzie w przyszlosci dzialac na szkode Izraela,
        poprzez - na przyklad - udzielanie informacji zolnierzom swojej armii. Nalezy
        jeszcze raz podkreslic, iz ów poglad - zywcem zaczerpniety ze
        starotestamentowych realiów - glosil naczelny rabin armii Izraela, którego
        status mozna porównac do biskupa polowego Wojska Polskiego.
        Strona palestynska równiez nie przebierala w srodkach. W dniu 13 kwietnia 1948
        r. - cztery dni po masakrze w Deir Yassin - zydowski konwój samochodowy,
        skladajacy sie z 10-ciu pojazdów zmierzal w kierunku Wzgórza Scopus, polozonego
        na obrzezach Jerozolimy, gdzie znajdowal sie Uniwersytet Hebrajski oraz
        zydowski szpital Hadassa. Konwój skladal sie z ambulansów, wiozacych - miedzy
        innymi - rannych w Deir Yassin czlonków komanda Irgunu i Grupy Sterna,
        autobusów wypelnionych personelem medycznym szpitala Hadassa, ciezarówek
        transportujacych zaopatrzenie dla placówki Hagany na Wzgórzu Scopus, oraz dwóch
        aut pancernych, stanowiacych eskorte kolumny. Tuz przed wjazdem na teren
        szpitala Hadassa, pod stanowiacym awangarde kolumny samochodem pancernym,
        eksplodowala mina. Utworzony na wskutek eksplozji potezny lej, zablokowal
        przejazd konwoju. Kilka pojazdów z konca kolumny, zdolalo umknac do Jerozolimy,
        wiekszosc jednakze zostala z furia zaatakowana przez setki Palestynczyków,
        którzy rzucili sie na broniacych konwoju zolnierzy Hagany z okrzykiem "Deir
        Yassin". W trakcie zazartych walk zginelo 75 Zydów z konwoju, glównie cywilów
        sposród personelu szpitala Hadassa. Ci, co zdolali sie uratowac, zawdzieczali
        swe ocalenie interwencji oddzialów brytyjskich stacjonujacych w poblizu oraz
        wypadowi z odsiecza, zorganizowanemu przez placówke Hagany ze Wzgórza Scopus.
        Miesiac pózniej, 12 maja 1948 r., oddzial palestynski skladajacy sie z
        zolnierzy Legionu Arabskiego (zorganizowanego i wyszkolonego przez
        Brytyjczyków) oraz palestynskich ochotników ze wsi wokól Hebronu, zaatakowal
        zydowska kolonie Kfor Etzion, polozona przy drodze z Hebronu do Jerozolimy i
        przez to posiadajaca militarne znaczenie. Po dwóch dniach zacietych walk,
        pozostala przy zyciu garstka osadników (50 osób), w tym kobiety i dzieci,
        poddala sie przewazajacym silom palestynskim. Zgromadzono ich na glównym placu
        wsi, a nastepnie rozstrzelano lub zakluto bagnetami, przy czym spiritus movens
        calego przedsiewziecia byli ochotnicy z pobliskich wsi, którzy dokonujac mordu
        na bezbronnych jencach wykrzykiwali "Deir Yassin". Zolnierze z Legionu
        Arabskiego wykazywali znacznie wieksza rezerwe i czterech uratowanych z zaglady
        osadników Kfor Etzion, wlasnie im zawdzieczalo zycie. Palestynczycy, tak przed
        masakra w Deir Yassin - jak i szczególnie pózniej - nie stronili od ataków
        wymierzonych w ludnosc cywilna przeciwnika. Tym niemniej, analizujac postawe
        obydwu walczacych stron, dochodzi sie do konkluzji, iz slowa znacznie wiekszej
        krytyki naleza sie stronie zydowskiej (izraelskiej) niz palestynskiej
        (arabskiej). W swietle bowiem koncepcji wojny sprawiedliwej, Zydzi byli
        agresorami, a Palestynczycy, broniacymi swej ojczyzny (wojna obronna) przed
        najezdzca z zewnatrz.
        Uzasadnienie tej tezy wymaga cofniecia sie w czasie, gdyz jak kazdy wspólczesny
        konflikt etniczny, takze ten, palestynsko - zydowski ma swoje korzenie w
        przeszlosci.
        W rezultacie dwóch nieudanych powstan przeciwko Rzymowi, pierwszego z lat 66-70
        n.e. (opisanego dokladnie przez Józefa Flawiusza) oraz drugiego, Bar Kochby z
        lat 132 - 135 n.e., ludnosc zydowska Palestyny poniosla ogromne straty.
        Dziesiatki tysiecy Zydów zginelo, jeszcze wiecej zostalo przymusowo
        deportowanych z Palestyny lub sprzedanych w niewole, swiatynia jerozolimska
        zostala zrównana z ziemia. Zydom - w tym takze judeochrzescijanom - zabroniono
        wstepu do Jerozolimy, z wyjatkiem kilku dni w roku, przeznaczonych na
        oplakiwanie zniszczonej swiatyni. Tym niemniej - i jest to uwaga niezwykle
        istotna - znaczna czesc zydowskiej populacji Palestyny, ostala sie wszelkim
        przeciwnosciom losu, trwajac z uporem na ziemi przodków.
        Po roku 135 n.e., w Palestynie wciaz bylo bardzo duzo Zydów. Ich sytuacja
        ulegla nawet pewnemu polepszeniu gdy Antoninus Pius odwolal szereg edyktów
        Hadriana, wymierzonych przeciwko nim. W miejscowosci Usha (w poblizu Hajfy)
        funkcjonowal Sanhedryn, najwyzszy zydowski organ sadowo-religijny. Ta sama
        miejscowosc (a pózniej Tyberiada) byla siedziba zydowskiego patriarchy,
        cieszacego sie wsród Zydów wielkim autorytetem, powazanego takze przez Rzymian,
        którzy traktowali go jako - sui generis - rzecznika zydowskich interesów.
        Sanhedryn uchwalil szereg praw, zakazujacych opuszczania przez Zydów Palestyny,
        jak równiez zachecajacych ich do kupowania ziemi od "niewiernych". Pomimo
        takiego stanu rzeczy, emigracja z Palestyny nasilila sie w III wieku n.e., co
        bylo zwiazane z ogólnym kryzysem ekonomicznym, doswiadczanym przez imperium
        rzymskie. Emigranci kierowali sie na zachód, do miast wloskich, greckich i
        egips
        • Gość: diabeł terroryzm 3 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 22:47
          Emigranci kierowali sie na zachód, do miast wloskich, greckich i egipskich, jak
          równiez - przede wszystkim - na wschód, do Babilonu i Mezopotamii, który to
          region z biegiem czasu, skupil duza liczbe zydowskich emigrantów i stal sie
          silnym centrum judejskiej religii i kultury, wyprzedzajac pod tym wzgledem
          rodzima Palestyne.
          Fale emigracji zydowskiej, po klesce powstania Bar Kochby, nie byly zjawiskiem
          nowym w dziejach narodu zydowskiego. Juz w VI wieku p.n.e., wielu Zydów nie
          powrócilo z niewoli babilonskiej, decydujac sie na pozostanie w regionie
          Miedzyrzecza. To wlasnie do potomków tych Zydów, dolaczyli emigrujacy na wschód
          po upadku powstania Bar Kochby. Równiez w okresie hellenskim (rzady
          Ptolemeuszów w Egipcie i Seleucydów w Syrii) oraz po wejsciu na arene dziejów
          rzymskiego panstwa, trwala bardzo intensywna - calkowicie dobrowolna -
          emigracja Zydów z ojczystej Palestyny, co zaskutkowalo powstaniem gmin
          zydowskich - cieszacych sie spora autonomia - we wszystkich wiekszych miastach
          imperium rzymskiego. Z poczatkiem VII wieku n.e., zamieszkiwalo Palestyne -
          pomimo trwajacej emigracji - okolo 250 tysiecy Zydów, których sytuacja, wraz z
          ekspansja chrzescijanstwa stawala sie stopniowo coraz trudniejsza. Tym
          niemniej - nalezy to wyraznie podkreslic - nigdy nie zostali oni wypedzeni lub
          w drastyczny sposób zmuszeni do opuszczenia kraju przez cesarzy bizantyjskich,
          za których rzadów, caly dzisiejszy Bliski Wschód przezywal okres gospodarczej
          prosperity, z którego to boomu ekonomicznego, korzystala takze spolecznosc
          zydowska.
          W 614 r. Zydzi palestynscy opowiedzieli sie masowo po stronie Persji, w
          konflikcie tejze z Bizancjum i okazali sie krytycznym czynnikiem przy zdobyciu
          Jerozolimy, w której - za zezwoleniem perskim - dokonali masakry
          kilkudziesieciu tysiecy chrzescijan, w tym okolo 20 tysiecy nieuzbrojonych
          jenców. W 628 r. Jerozolima zostala odbita przez cesarza Herakliusza i tym
          razem chrzescijanie wzieli krwawy odwet na Zydach, aczkolwiek akt masowej
          banicji Zydów z Palestyny i tym razem nie nastapil. Fala masowej emigracji
          zydowskiej, która miala miejsce po odbiciu Jerozolimy i skierowala sie do
          zachodniej czesci Plw. Arabskiego, wyniknela, przede wszystkim, z checi
          unikniecia skutków wojen persko - bizantyjskich. Po zdobyciu Palestyny (i
          Jerozolimy) przez Arabów (638 r.) sytuacja Zydów ulegla znacznemu polepszeniu,
          jako ze Mahometanie traktowali ich jako - swego rodzaju - pobratymców w wierze,
          dzielac z nimi "doktrynalnie" szereg swoich proroków. Islam we wczesnym stadium
          swojego rozwoju, bardziej przypominal (i tak byl przez wielu traktowany)
          judejska herezje niz odrebna, autonomiczna religie.
          Tolerancyjny stosunek do Zydów ze strony arabskich kalifów, wyrazil sie
          zaproszeniem przez Omara (pierwszy kalif) do zamieszkania w Jerozolimie, 70
          znaczacych rodzin zydowskich, co przekreslilo - de facto - zakaz osiedlania sie
          w Jerozolimie Zydów, wydany po klesce powstania Bar Kochby. Z rozkazu tego
          kalifa, uporzadkowano takze teren bylej swiatyni zydowskiej, której ruiny - w
          momencie zajecia Jerozolimy przez Arabów - sluzyly ludnosci miasta za wysypisko
          smieci. Okolo roku 935, za rzadów nastepców Omara, jerozolimskim Zydom
          zezwolono na budowe malej synagogi w poblizu "sciany placzu", jedynego,
          zachowanego fragmentu swiatyni, zburzonej przez Rzymian w okresie wojny 67 - 70
          r. n.e. Wzglednie znosny okres - podczas którego mozliwym byl powrót Zydów z
          diaspory do Palestyny - trwal do konca XI wieku, to jest do zajecia Palestyny
          (i Jerozolimy) przez Turków Seldzuckich i konsekwencji tego faktu w postaci
          krucjat.
          Okres od 1099 r. (zdobycie Jerozolimy przez krzyzowców) do 1517 r., w którym
          Palestyna zostala poddana wladzy imperium otomanskiego, to czas glebokiego
          kryzysu zydowskiej spolecznosci Palestyny. Jego glównymi przyczynami byly
          krucjaty oraz wywolane nimi, liczne konflikty zbrojne miedzy chrzescijanami i
          Muzulmanami, w których strona poszkodowana bywali czesto Zydzi. Z poczatkiem
          XVI wieku, Palestyne zamieszkiwalo nie wiecej niz 8-10 tysiecy Zydów.
          Opanowanie tego kraju przez panstwo otomanskie, znów w zasadniczym stopniu
          zmienilo kondycje tej garstki Zydów, która sie ostala. W panstwie otomanskim
          Zydzi byli skupieni w odrebnym millecie (grupa etniczno-religijna) i jako tacy
          cieszyli sie wolnoscia kultu i samorzadem w obrebie gminy religijnej.
          Szczególnie rzady Sulejmana Wspanialego (1520 - 1565) okazaly sie im
          przychylne. Ów sultan, zezwolil na uczynienie z zachodniej sciany swiatyni
          jerozolimskiej ("sciany placzu"), zydowskiego miejsca pielgrzymek i czci, a
          jego nadworny architekt Sinan, zbudowal dla nich w tym miejscu dom modlitewny.
          Za rzadów otomanskich (trwajacych do konca I wojny swiatowej) istniala
          mozliwosc emigracji Zydów z diaspory na tereny Palestyny. Co wiecej, w 1560 r.,
          Józef Nasi - Zyd, poborca podatkowy, doradca porty otomanskiej - wystapil z
          idea zorganizowania w Tyberiadzie i jej najblizszych okolicach, swoistego
          refugium, dla wypedzonych z Portugalii i Hiszpanii Zydów. Projekt spotkal sie z
          poparciem ze strony tureckich wladz. Jego wcielenie w zycie nie zakonczylo sie
          jednakze sukcesem, a to ze wzgledu na niechec palestynskiej ludnosci Tyberiady
          do tego przedsiewziecia, jak równiez - przede wszystkim - z powodu slabego
          zainteresowania samych Zydów, którzy nad biedna, peryferyjna Palestyne
          przedkladali Stambul i Saloniki. Przez caly, kilkusetletni okres otomanski w
          historii Palestyny, emigracja zydowskiej diaspory na ziemie Palestyny byla
          minimalna. W 1850 r., Palestyne zamieszkiwalo 300 - 340 tysiecy Palestynczyków
          oraz 8 - 10 tysiecy Zydów. Sytuacja ulegla raptownej zmianie z koncem XIX
          wieku, wraz z narodzinami politycznego syjonizmu.
          Powyzszy wywód historyczny byl niezbedny ze wzgledu na koniecznosc ukazania
          prawdziwych i wszystkich przyczyn powstania zydowskiej diaspory. Klasyczna teza
          ideologii syjonistycznej glosi, iz w rezultacie dwóch powstan (z lat 66 - 70
          n.e. oraz Bar Kochby) ludnosc zydowska zostala przymusowo deportowana z miejsca
          swojego zamieszkania, to jest z Palestyny. Uznanie takiego stwierdzenia za
          zgodne z rzeczywistoscia historyczna, oznacza zarazem, zaakceptowanie prawa
          potomków wypedzonych do powrotu na lono ojczyzny przodków. Problem jednakze w
          tym, iz owa teza - co staralem sie wykazac w bardzo skróconym sila rzeczy
          wywodzie - nie odpowiada prawdzie historycznej. Ogromna liczba Zydów opuscila
          Palestyne z wlasnej woli i podejmujac decyzje o opuszczeniu nie dzialala w
          stanie bezposredniego przymusu fizycznego lub psychicznego, a motywy którymi
          sie oni kierowali byly przede wszystkim natury ekonomicznej. Moralne prawo
          potomków tych Zydów do powrotu na ziemie Palestyny w pierwszej polowie XX
          wieku, bylo bardzo watpliwe, zwlaszcza, ze ich przodkowie - majac ku temu
          niejedna okazje - nie zdecydowali sie na reemigracje. Równoczesnie nalezy
          bardzo mocno zaakcentowac fakt, iz wspólczesni Palestynczycy nie sa - jak chce
          tego propaganda syjonistyczna - potomkami Arabów, którzy w VII wieku podbili
          Palestyne. Arabowie - owszem - wywarli duzy wplyw na lokalna kulture, z uplywem
          lat gleboko ja arabizujac oraz wzbogacajac miejscowa populacje o nowy
          pierwiastek etniczny. Tym niemniej, zasadniczy, etniczny element palestynski,
          swoimi korzeniami siega bezposrednio do preabrahamowego, kananejskiego okresu.
          Pierwsza, znaczaca fala emigracji zydowskiej na tereny Palestyny, miala miejsce
          w okresie 1882 r.-1903 r. Wzieli w niej udzial glównie Zydzi rosyjscy,
          opuszczajacy Rosje w konsekwencji narastajacych, antysemickich zajsc, majacych
          miejsce po zabójstwie cara Aleksandra II w 1881 r. Emigrujacy Zydzi nie byli
          oredownikami syjonizmu politycznego, gloszacego potrzebe powolania do zycia
          zydowskiego panstwa. Holdowali syjonizmowi kulturowemu (religijnemu),
          opowiadajacemu sie za koncentracja ludnosci zydowskiej na ziemi jej p
          • Gość: diabeł terroryzm 4 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 22:50
            Holdowali syjonizmowi kulturowemu (religijnemu), opowiadajacemu sie za
            koncentracja ludnosci zydowskiej na ziemi jej przodków, wylacznie ze wzgledów
            natury religijnej. Pod koniec tej pierwszej fali emigracyjnej, wladze tureckie
            (sultan Abdul Hamid II), zaczely czynic coraz wiecej przeszkód oraz niechetnie
            spogladac na nowych przybyszów, obawiajac sie, iz w ich szeregach moga
            znajdowac sie szpiedzy, pracujacy na rzecz Rosji, tradycyjnego wroga panstwa
            tureckiego. Tym niemniej - w rezultacie pierwszej fali emigracyjnej - okolo 20
            tysiecy Zydów zdolalo osiedlic sie na terenach Palestyny. Koncowe lata okresu
            pierwszej fali emigracyjnej, przyniosly takze narodziny politycznego syjonizmu.
            W 1896 r . Teodor Herzl, austriacki Zyd, dramaturg i dziennikarz, oburzony
            wzrostem nastrojów antysemickich w Wiedniu i Paryzu (afera Dreyfussa)
            opublikowal ksiazke "Der Judenstadt" ("Panstwo Zydowskie"), w której
            sformulowal idee powolania do zycia zydowskiej siedziby narodowej (w
            perspektywie niepodleglego panstwa) w Palestynie. Herzl nie wykluczal innej
            lokalizacji geograficznej przyszlej, zydowskiej siedziby narodowej (zwracal
            szczególna uwage na Argentyne), jednakze ze wzgledów natury religijno -
            historycznej, zdecydowanie preferowal Palestyne. Zorganizowany przez niego -
            rok pózniej - I Kongres Syjonistyczny w Bazylei, doprecyzowal idee powolania do
            zycia zydowskiej panstwowosci oraz nadal jej ramy organizacyjno -
            administracyjne. Szczuplosc miejsca nie pozwala na doglebniejsze studium -
            jakze interesujacego - fenomenu politycznego syjonizmu. Dla "zaspokojenia
            potrzeb" wiodacego watku tejze rozprawy, wystarczy zaznaczyc, iz w konsekwencji
            drugiej fali emigracyjnej (1903 r. - 1914r.) - odbywajacej sie pod znakiem
            politycznego syjonizmu - osiedlilo sie w Palestynie okolo 25 tysiecy Zydów.
            Momentem przelomowym w historii ruchu syjonistycznego byl rok 1917, kiedy to
            francuski minister spraw zagranicznych Cambon, wyrazil - w imieniu francuskiego
            rzadu - sympatie dla idei syjonistycznej. W pazdzierniku tego samego roku, jego
            brytyjski kolega Balfour, wystapil do glowy brytyjskiej linii Rotschildów z
            deklaracja, gloszaca poparcie rzadu jego królewskiej mosci dla idei
            zorganizowania - na terenie Palestyny - zydowskiej siedziby narodowej.
            Brytyjczycy pod koniec 1917 roku, gdy ich general Allenby - wspomagany przez
            „Lawrence of Arabia” i jego arabskich partyzantów - gromil Turków w
            Palestynie, byli niemalze pewni, iz ten kraj przypadnie im w udziale, przy
            dzieleniu lupów po zakonczeniu wojny. Tytulem ciekawostki warto dodac, iz
            dyplomacja brytyjska, kokietujac syjonistów obietnica stworzenia zydowskiej
            siedziby narodowej w Palestynie, liczyla na zdobycie przychylnosci tak
            rosyjskich, jak i amerykanskich Zydów, których wplywy i mozliwosci w obydwu
            panstwach uwazano nad Tamiza za ogromne. Konsekwencja deklaracji Balfoura, byl
            potezniejacy z kazdym rokiem strumien zydowskich emigrantów, zdazajacych do
            Palestyny, która ostatecznie po I wojnie swiatowej, uzyskala status
            brytyjskiego terytorium mandatowego Ligi Narodów.
            Opór lokalnej ludnosci (pierwsze starcia miedzy Zydami a Palestynczykami mialy
            miejsce w 1908 r., w Jaffie), jak równiez restrykcyjna polityka wladz
            brytyjskich (przyjecie zasady kwot emigracyjnych, tak zwana "biala ksiega")
            ograniczyly naplyw emigrantów, ale calkowicie go nie wyeliminowaly. II wojna
            swiatowa, a zwlaszcza okres bezposrednio po niej nastepujacy, zaznaczyly sie
            dalszym naplywem mas ludnosci zydowskiej do Palestyny, szukajacej tutaj
            schronienia, po dramatycznych przejsciach na terenie Europy okupowanej przez
            Niemców.
            Bibliografia do artykułu "Deir Yassin - Anatomia zbrodni".
            Chomsky Noam. The Fateful Triangle: The United States, Israel and The
            Palestynians, Boston, 1983.
            Collins Larry, Lapierre Dominique. O Jeruzalem!, Richmond Hill, 1972.
            Johnson Paul. A History of The Jews, New York, 1996.
            Mulhall John W. America and The Founding of Israel. An Investigation of The
            Morality of America's Role, Los Angeles, 1995.
            Reynier de Jacques. The Red Cross Report, tlumaczenie z j. francuskiego na j.
            angielski: Matthew C. Hogan, Matthew C. Hogan, 1999.
            Sayigh Rosemary. Palestynians: From Peasants to Revolutionaries, London, 1979.
            Shahak Israel. Israel's Global Role. Weapons for Repression, Boston, 1982.
            Shahak Israel. Jewish History, Jewish Religion: The Weight of Three Thousand
            Years, London 1997.
    • Gość: Kagan Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 IP: *.vic.bigpond.net.au 22.09.02, 11:59
      Czemu nie wspomnisz najwiekszej zbrodni polskich zydow, czyli zmuszenie
      Polakow do wojny z Niemcami w roku 1939, ktorej to wojny Polska nie miala
      najmniejszej szansy wygrac? Czemu milczysz, ze sanacyjny minister spraw
      zagranicznych, Jozef Beck byl zydem? Napisz lepiej, ilu zydow rzadzilo
      przedwojenna Polska: nie tylko w rzadzie, armii i policji, ale tez w
      przemysle, handlu i bankowosci!
      O uczciwosc prosze, Panie Diable!
      Kagan
      • Gość: diabeł Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 20:23
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Czemu nie wspomnisz najwiekszej zbrodni polskich zydow, czyli zmuszenie
        > Polakow do wojny z Niemcami w roku 1939, ktorej to wojny Polska nie miala
        > najmniejszej szansy wygrac? Czemu milczysz, ze sanacyjny minister spraw
        > zagranicznych, Jozef Beck byl zydem? Napisz lepiej, ilu zydow rzadzilo
        > przedwojenna Polska: nie tylko w rzadzie, armii i policji, ale tez w
        > przemysle, handlu i bankowosci!
        > O uczciwosc prosze, Panie Diable!
        > Kagan

        Diabeł : Ograniczam sie do zbrodni !!!!!! Nie wiem nic o zbrodniach Żydów w
        okresie międzywojennym w Polsce. Przemysł, handel i bankowość mnie też nie
        interesują w tym wypadku.
        Tak więc narazie największe zbrodnie Żydów to : działalność w stalinowskim
        systemie w Polsce i Sowietach oraz po powstaniu państwa Izrael.
        Ograniczam sie do zródeł historycznych i mam na celu jedynie udowodnienie, że
        Żydzi wcale nie sa święci jak twierdzą syjoniści tylko tak jak inni mają swoje
        zbrodnie na koncie. Otworzyłbym też wątek Zbrodnie Polaków, ale jestem zupełnie
        nieprzygotowany.
        • Gość: Ania Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 IP: *.upc.chello.be 23.09.02, 23:46
          Gość portalu: diabeł napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > Czemu nie wspomnisz najwiekszej zbrodni polskich zydow, czyli zmuszenie
          > > Polakow do wojny z Niemcami w roku 1939, ktorej to wojny Polska nie miala
          > > najmniejszej szansy wygrac? Czemu milczysz, ze sanacyjny minister spraw
          > > zagranicznych, Jozef Beck byl zydem? Napisz lepiej, ilu zydow rzadzilo
          > > przedwojenna Polska: nie tylko w rzadzie, armii i policji, ale tez w
          > > przemysle, handlu i bankowosci!
          > > O uczciwosc prosze, Panie Diable!
          > > Kagan
          >
          > Diabeł : Ograniczam sie do zbrodni !!!!!! Nie wiem nic o zbrodniach Żydów w
          > okresie międzywojennym w Polsce. Przemysł, handel i bankowość mnie też nie
          > interesują w tym wypadku.
          > Tak więc narazie największe zbrodnie Żydów to : działalność w stalinowskim
          > systemie w Polsce i Sowietach oraz po powstaniu państwa Izrael.
          > Ograniczam sie do zródeł historycznych i mam na celu jedynie udowodnienie, że
          > Żydzi wcale nie sa święci jak twierdzą syjoniści tylko tak jak inni mają swoje
          > zbrodnie na koncie. Otworzyłbym też wątek Zbrodnie Polaków, ale jestem
          zupełnie
          >
          > nieprzygotowany.


          O zbrodnie Polakow sie nie marw to za Ciebie zrobia Eres i Snajper.
          • Gość: diabeł praca dla poważnego historyka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.02, 00:45
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Gość portalu: diabeł napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
            > >
            > > > Czemu nie wspomnisz najwiekszej zbrodni polskich zydow, czyli zmuszen
            > ie
            > > > Polakow do wojny z Niemcami w roku 1939, ktorej to wojny Polska nie m
            > iala
            > > > najmniejszej szansy wygrac? Czemu milczysz, ze sanacyjny minister spr
            > aw
            > > > zagranicznych, Jozef Beck byl zydem? Napisz lepiej, ilu zydow rzadzil
            > o
            > > > przedwojenna Polska: nie tylko w rzadzie, armii i policji, ale tez w
            > > > przemysle, handlu i bankowosci!
            > > > O uczciwosc prosze, Panie Diable!
            > > > Kagan
            > >
            > > Diabeł : Ograniczam sie do zbrodni !!!!!! Nie wiem nic o zbrodniach Żydów
            > w
            > > okresie międzywojennym w Polsce. Przemysł, handel i bankowość mnie też nie
            >
            > > interesują w tym wypadku.
            > > Tak więc narazie największe zbrodnie Żydów to : działalność w stalinowskim
            >
            > > systemie w Polsce i Sowietach oraz po powstaniu państwa Izrael.
            > > Ograniczam sie do zródeł historycznych i mam na celu jedynie udowodnienie,
            > że
            > > Żydzi wcale nie sa święci jak twierdzą syjoniści tylko tak jak inni mają s
            > woje
            > > zbrodnie na koncie. Otworzyłbym też wątek Zbrodnie Polaków, ale jestem
            > zupełnie
            > >
            > > nieprzygotowany.
            >
            >
            > O zbrodnie Polakow sie nie marw to za Ciebie zrobia Eres i Snajper.

            Niestety martwie się, że sie ograniczają tylko do zbrodni Polaków na Żydach....
            i to na dodatek jednej....
            Zbrodnie Polaków to naprawde trudny temat. Przydałby sie jakis rabin z NY....
            Może Rosjanie coś by pomogli....
            Może zgłoszą się jacyś chętni ?
            • Gość: Ania Re: Eresik juz cos wysmarowal IP: *.upc.chello.be 24.09.02, 00:56
              Patrioci i renegaci totot sie nazywa.Ale ja nie mam zdrowia do dyskusji z tym
              panem.
              • Gość: polishAM Re: Eresik juz cos wysmarowal IP: *.nas39.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 08.01.03, 09:58
                Jezeli cos wysmarowal to nie radze tego wachac.
    • piotr33k2 Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 10.10.02, 21:41
      a świstak zawija to wszystko w sreberka !
      • zgadzam_sie_z_paulinka Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 22.12.02, 00:02
        piotr33k2 napisał:

        > a świstak zawija to wszystko w sreberka !
        Juz nie zwija,bo siedzi.
        Sreberka byly kradzione,,,,,,
    • Gość: diabeł Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 IP: *.visp.energis.pl 21.12.02, 21:27
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=3836579
    • Gość: polishAM Re: ZBRODNIE ŻYDÓW krótki kurs1 IP: *.nas39.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 08.01.03, 04:53
      To piekny wyklad swiadczacy o antypolskiej kampani zydowskich kryminalistow.
Pełna wersja