mariner4
12.10.05, 13:36
Lech Kaczynski zna Donalda Tuska od wielu lat i z całą pewnością dobrze wie, z
jakiej rodziny pochodzi jego dzisiejszy konkurent.
Tymczasem z cynicznym spokojem patrzał, jak jego pretorianin J. Kurski
obrzucał rodzinę Tuska błotem. Pierwsze wypowiedzi Kaczora nie pozostawiają tu
żadnych wątpliwości.
Oczywiście, to jeszcze nie przestępstwo, ale czy to przystoi kandydatowi na
najwyższy urząd w państwie? Gdyby tak postąpił urzędnik niskiej rangi w walce
o awans, to można by to zrozumieć. Wyższa pensja, problemy rodzinne itp. A
tutaj pretendent na stanowisko Prezydenta RP, obwołany przez swoich klakierów
„Mężem stanu”, zachowuje się ten urzędniczyna z gminy w walce o awans.
Ponadto zawiodła Kaczyńskiego inteligencja! Gdybym był na jego miejscu, to po
pomówieniu Kurskiego, wywaliłbym tego łobuza na zbitą mordę i zebrał punkty
wyborców. Ale w tym wypadku potrzebna była natychmiastowa reakcja.
Oczekiwanie, że wyborcy lubią takie podłości i postawa Piłata „umywającego
ręce", nienajlepiej świadczy o bystrości umysłowej tego pożal się Boże, „Męża
stanu”.
Pomyślcie sobie o tym logicznie i tak na spokojnie. Czy o taką uczciwość w
życiu politycznym Wam chodzi?. I nie ma tu znaczenia, że sztab Tuska też nie
zawsze grał fair, np. występ Hani w hospicjum.
Moje pytanie brzmi:
Czy tak może postępować kandydat na Prezydenta RP jak w omawianej sprawie?
Mnie się wydaje, że Lech Kaczyński to po prostu mały człowieczek i nie chodzi
mi bynajmniej o jego wzrost
M.