Tajne zespoły Kaczyńskiego

12.10.05, 18:36
Przygotowując pracę licencjancką znalazłem taki artykuł sprzed kilku lat. Nie
było mnie wtedy w Polsce, nigdy wcześniej o tym nie słyszałemm czy ktoś coś
wie na temat?


Tajne zespoły Kaczyńskiego
Minister Iwanicki odcina się od działań swego poprzednika

Notatka Elżbiety Kruk, szefowej gabinetu politycznego Lecha Kaczyńskiego,
stała się podstawą do nakazania przez byłego ministra sprawiedliwości
wszczęcia śledztwa przeciwko dziennikarzom "Rzeczpospolitej". Stanisław
Iwanicki, obecny szef resortu, rozwiązał powołane przez poprzednika tajne
zespoły prokuratorskie.

Uznał, że prowadziły one "quasi operacyjne działania, by skompromitować
kolegów prokuratorów i zbierały plotki o dziennikarzach".

- Co się z państwem stało? - pytał Iwanicki podczas piątkowej narady z
kierownictwem prokuratur apelacyjnych i okręgowych z całej Polski. Nie
wymieniając nazwiska Lecha Kaczyńskiego, Iwanicki skrytykował poprzednika i
zapowiedział, że prokuratura powinna być apolityczna. - Koniec z działaniem
pod publikę, koniunkturalnym podejściem do prokuratury i wydawaniem
prokuratorom terenowym poleceń ze szczebla centralnego - mówił Iwanicki. -
Myślałem, że ręczne sterowanie właściwe poprzedniej epoce przeszło do lamusa,
a prokuratorzy chociaż podporządkowani hierarchicznie, są niezależni.
Tymczasem, niektórzy z was, z własnej woli uczestniczyli w karygodnych akcjach
prowadząc śledztwa w tajnych zespołach. Podejmowali quasi operacyjne działania
nawet na wysokich szczeblach, by skompromitować kolegów prokuratorów lub
zbierali plotki o dziennikarzach - mówił Iwanicki w obecności premiera Jerzego
Buzka, ministrów Janusza Pałubickiego i Marka Biernackiego, posłów Jana Marii
Rokity, Konstantego Miodowicza, Marka Markiewicza, Aleksandra Bentkowskiego,
Jerzego Wierchowicza i szefów UOP i policji.

Minister Iwanicki odtajnił materiały zbierane przez tajne grupy prokuratorów
nadzorowanych bezpośrednio przez Zbigniewa Wassermanna przeciwko dziennikarzom
oraz prokuratorom.

Kazimierz Krasny, dyrektor departamentu postępowania przygotowawczego w
Ministerstwie Sprawiedliwości, po zwolnieniu go przez ministra z obowiązku
zachowania tajemnicy, ujawnił szczegóły tych postępowań:

- 9 grudnia 2000 r. Elżbieta Kruk, szefowa gabinetu politycznego ministra
sprawiedliwości, napisała notatkę służbową. Powiadomiła w niej, że 8 grudnia
"pozyskała informację, że Anna Marszałek i Bertold Kittel otrzymali zlecenie
do wyeliminowania z życia publicznego trzech polityków: Marka Kempskiego,
Jerzego Widzyka i Lecha Kaczyńskiego.

Celem prowadzenia działań medialnych ma być ułatwienie powrotu do władzy
polityków związanych z tzw. ÇspółdzielniąČ. Akcja odbywa się w porozumieniu z
UOP".

Na podstawie tej notatki 8 stycznia powołano zespół do tej sprawy składający
się z trzech prokuratorów: Anny Wężyk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i
prokuratorów Romana Pietrzaka z Katowic i Józefa Giemzy z Kielc. Tego samego
dnia wszczęto śledztwo. Przesłuchana Elżbieta Kruk, powiedziała, że dostała te
informacje telefonicznie od Jana Ołdakowskiego z Ministerstwa Kultury.
Ołdakowski, którego przesłuchano, wyjaśnił, że takie plotki przekazali mu
dziennikarze w kawiarni "Manufaktura" i nie ma żadnych informacji na ten temat.

- Po takich sprawdzeniach każdy prokurator mógłby umorzyć śledztwo. Tutaj
jednak je kontynuowano - mówił dalej prokurator Krasny. - Przesłuchano
rzekomych pokrzywdzonych w sprawie, czyli Kempskiego, Widzyka i samego Lecha
Kaczyńskiego. Żaden z nich nie miał informacji na temat związków dzienikarzy
"Rz" z UOP. Nawet Kaczyński, powiedział, że tylko słyszał to od innych
dziennikarzy. Mimo to śledztwo kontynuowano. Prokurator Wężyk złożyła wniosek
o wyłączenie jej z tej sprawy, ale go nie uwzględniono. Zgromadzono 21 tomów
akt w sprawie, która nie wymagała śledztwa. W całym kraju przesłuchiwano w
związku z nią prokuratorów, przeprowadzano eksperymenty, a 5 czerwca 2001 r.
zamówiono opinię na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego,
przesyłając do analizy ok. 30 tekstów z "Rzeczpospolitej".

Prokuratura wystąpiła do ministra sprawiedliwości o umorzenie tego śledztwa i
rozwiązania zespołu prokuratorskiego. Giemza i Pietrzak w ostatnim dniu
urzędowania zostali przez Kaczyńskiego awansowani do Prokuratury Krajowej.

Prokurator Krasny mówił też o specjalnej grupie prokuratorów, którzy pod
nadzorem Wassermanna zbierali informacje o innych prokuratorach.

- Poważnie traktuję zapewnienia państwa, że prokuratorzy powinni i będą
apolityczni - powiedział zebranym Jerzy Buzek. Premier dodał też, odwołując
się do ostatnich głośnych spraw gospodarczych, że "państwo potrzebuje
otrzeźwienia" i niezależnie od tego, kogo śledztwa dotyczą i ile jeszcze czasu
zostało do wyborów, praca policji, UOP i prokuratury będzie kontynuowana.

Anna Marszałek, Jan Ordyński
    • ja.kaczynski Nie mam nic tajnego :))). Wszystko jest widoczne : 12.10.05, 18:37
      • goldenwomen Re: Nie mam nic tajnego :))). Wszystko jest widoc 12.10.05, 18:48
        i ta odpowiedz mi sie podoba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! cmok
    • major.hab.dudek Re: Tajne zespoły Kaczyńskiego 12.10.05, 19:59
      Kaczory lubią knuć. Teraz im się żurnaliści dobiorą do kuprów.
      • ja.kaczynski Kaczory nie knuja :). 12.10.05, 21:19
        To knury knuja. Po kaczce (dziennikarskiej) wszystko splywa :).
        • major.hab.dudek Re: Kaczory nie knuja :). 13.10.05, 17:53

          Teraz za kaczki knują Kurskie.
    • szpikulec1 Prowokator z Ciebie 12.10.05, 21:20
      Przyszedł już czas bys zniszczyl Tuska w sobie
      • ja.kaczynski Jak czas to czas :). 12.10.05, 21:32
Pełna wersja