szpikulec1
14.10.05, 02:21
Huragan braw zerwał się, gdy Lech Kaczyński wczesnym popołudniem zjawił się w
sali gimnastycznej gimnazjum w podbiałostockim Wasilkowie, gdzie wczoraj
zaczął się zjazd "S". Takiej owacji zgotowanej politykowi przez związkowców
nie było nawet za czasów AWS. - Chyba tylko poparcie dla Wałęsy w 1990 r.
było równie żywiołowe - mówili starzy bywalcy zjazdów "S".
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2967026.html