Kogo poprze Borowski, a kogo Lepper

14.10.05, 10:23
Andrzej Lepper - elektorat do wynajęcia ;)
    • smentuff Re: Kogo poprze Borowski, a kogo Lepper 14.10.05, 11:14
      Nie powinno to nikogo obchodzić, oprócz ich rodzin. Jeśli ktoś liczy, że ja
      zagłosuje tak, jak mi ktoś doradzi... . Pewnie tacy są, kroniki kryminalne mają
      przecież o czym pisać z cyklu "dał (dała) 1000 zł, bo jej wmówili, że wygra
      1 000 000 000 USD jak da".
      • block-buster Sklep z napisem"Sama Brona da kazdemu za cos" 14.10.05, 13:32
        Tego brygadziste z PGR Darlowo trzeba traktowac,tak jak on sam traktuje
        polityke.Tylko olac.Firme sobie burak zalozyl do frymarczenia,zamiast gnojowice
        rozlewac na polach...
        • anatol_ciekawski Burak, ale z poczuciem humoru! To był żart! 16.10.05, 11:06
          > Tego brygadziste z PGR Darlowo trzeba traktowac,tak jak on sam traktuje
          > polityke.Tylko olac.Firme sobie burak zalozyl do frymarczenia,zamiast
          > gnojowice rozlewac na polach...
          --------------------------------------------------------------------------
          Burak, ale z poczuciem humoru! Żartował, że chce zostać marszałkiem sejmu -
          powiedziała Hojarska, karana za oszustwa bankowe i sfałszowanie przepustki do
          odbywającego karę więzienia synalka, jedna z czołowych postaci Samejbrony.
          TO BYŁ ŻART?!
      • jola_z_dywit SAMOOBRONA ZAWSZE STAWIAŁA NA UCZCIWTCH 14.10.05, 15:41
        I ludzi o Polskich korzeniach.Nigdy nie popieraliśmy malwersantów z
        Gdańska,ludzi którzy ręczyli za przestępców ,oceniamy realnie.Ludzi którzy są
        faktycznie przestępcami gospodarczymi nie robiliśmy europosłami.Nie możemy też
        opowiadać się jak większość skazanych przebywających w zakładach karnych za
        ludźmi którzy nie gwarantują uczciwej Polski.
    • jurwal Handel głupolami czyli sprzedaż elektoratu 15.10.05, 19:11
      Przecież to są jakieś kretyńskie żarty. Elektorat to nie przedmioty. Nie można
      nikomu nakazać na kogo ma głosować. Nawet w socjaliźnie było to niemożliwe i
      trzeba było fałszować wybory. Jak widać wolność i demokracja pozwlją na
      wydawanie dowolnego polecienia ludziom a oni natychmiast spełnią życzenie swego
      kandydata na prezydenta.
      Jeśli Lepper twierdzi że jest taka grupa ludzi, którzy będą głosować tak jak on
      powie to znaczy że ci ludzie nie powinni mieć prawa głosu gdyż są bezmyślni.
      Patrząc na to z innej strony:
      Propozycja odstąpienia swego elektoratu obu byłych chętnych na stanowisko
      prezydenta RP przypuszczam, że nie jest propozycją bezinteresowną. Co więc się
      za tym kryje ? Czego chcą w zamiam Lepper i Borowski ?
      Przypomina mi to zwykłe oszustwo obiecanki załatwienia przyjęcia na studia
      każdemu kto się zgłosi z pieniędzmi i oddawanie pieniędzy tym, których dzieci
      nie dostały się na studia. Oczywiście przyjmujacy łapówki nie robił nic żeby
      komukolwiek, cokolwiek załatwić.
      • rakunica Re: Handel głupolami czyli sprzedaż elektoratu 16.10.05, 10:54
        "Propozycja odstąpienia swego elektoratu obu byłych chętnych na stanowisko
        prezydenta RP przypuszczam, że nie jest propozycją bezinteresowną. Co więc się
        za tym kryje ? Czego chcą w zamiam Lepper i Borowski ?"
        ---------

        www.republika.pl/xyz234/artykuyz3.htm
        Liberałowie wszelkiej maści, dawni towarzysze z PZPR, aferałowie znaleźli
        wreszcie swoje miejsce — Platformę Obywatelską

        Platforma do wynajęcia

        Paweł Siergiejczyk

        Mówią o sobie, że są nową jakością na scenie politycznej. Twierdzą, iż potrafią
        zmienić dotychczasowe zasady uprawiania polityki. Przekonują, że chcą stworzyć
        nowoczesną centroprawicę wzorującą się na partiach zachodnich. Ale im większego
        rozpędu nabiera Platforma Obywatelska, tym lepiej widać, jacy ludzie zasilają
        jej szeregi. A są to w dużej mierze ludzie, którzy przez ostatnie dwanaście lat
        dali już się poznać, i to z nie najlepszej strony. Prześledźmy więc kariery
        czołówki tego ugrupowania.

        Liberał Olechowski – “ten, co się przyznał”

        Zacząć wypada od najważniejszej niewątpliwie osoby w całej Platformie, czyli
        Andrzeja Olechowskiego. Bo chociaż nie zamierza on kandydować do parlamentu
        (cierpliwie czekając na kolejne wybory prezydenckie), to jego znakomite kontakty
        w ważnych kręgach zarówno krajowych, jak i zagranicznych czynią go postacią
        kluczową w PO. Pisaliśmy o nim już nieraz, ale przypomnijmy najważniejsze etapy
        jego kariery. W okresie PRL: oficjalnie – praca w agendach ONZ w Genewie oraz w
        Banku Światowym w Waszyngtonie, a nieoficjalnie – współpraca z ówczesnym
        wywiadem, podobno “tylko gospodarczym”. Natomiast po roku 1989: I wiceprezes NBP
        (1989–1991), wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą (1991–1992),
        minister finansów (1992), doradca ds. ekonomicznych prezydenta Wałęsy
        (1992–1993), minister spraw zagranicznych (1993–1995), a także wieloletni
        przewodniczący Rady Nadzorczej Banku Handlowego, znanej twierdzy czerwonej
        nomenklatury. Czy taki człowiek może zbudować “nową jakość” w polskiej polityce?

        Koledzy z Belwederu

        Jednak Olechowski to nie tylko “fachowiec do wynajęcia”, zwłaszcza w dziedzinie
        ekonomii, ale również – o czym się często zapomina – czynny polityk mający za
        sobą dwie znaczące inicjatywy “porządkujące” prawicę.

        Pierwszą było utworzenie Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform na bazie
        otoczenia Wałęsy w 1993 roku. Olechowski był wówczas kandydatem tego ugrupowania
        na premiera, ale gdy okazało się, że BBWR uzyskał zaledwie 5 proc. głosów,
        zarówno niedoszły premier, jak i sam prezydent stracili zainteresowanie swoim
        “dziełem”, które tylko powiększyło zamieszanie po prawej stronie. Ale kontakty z
        tamtego czasu przetrwały, bowiem Olechowski jeszcze po przegranej Wałęsy
        zasiadał we władzach Instytutu jego imienia, a w Platformie znaleźli się inni
        wierni pretorianie byłego prezydenta: nadworny prawnik Lech Falandysz, lider
        prowałęsowskiej “Sieci” w “Solidarności” poseł Jerzy Borowczak, czy były szef
        kontrwywiadu UOP, również poseł, Konstanty Miodowicz (dwaj ostatni do dziś są
        członkami władz Instytutu Lecha Wałęsy). Miodowicz jest zresztą kolejnym
        oficerem służb specjalnych, który znajduje swoje miejsce w nowym ugrupowaniu –
        niedawno pisaliśmy m.in. o generałach Czempińskim i Petelickim, stanowiących
        najbliższe otoczenie samego Olechowskiego, a także o byłym wiceministrze MSW z
        lat 1997–1999 Wojciechu Brochwiczu, obecnie działaczu warszawskiej PO.

        Kanapa Stu

        Drugą inicjatywą byłego ministra, niezbyt odległą personalnie od BBWR, było
        utworzenie w 1995 roku Komitetu Stu, przekształconego później w Ruch Stu.
        Olechowski był w tej partii przez dwa lata i chociaż pełnił funkcję szefa Rady
        Politycznej, to odszedł stamtąd na skutek konfliktu z prezesem Czesławem
        Bieleckim. Jednak ostatecznie to nie Bielecki (nieco już dzisiaj zapomniany
        poseł AWS), lecz Olechowski okazał się prawdziwym liderem tej
        konserwatywno–liberalnej “kanapy”, skoro czołowi działacze Ruchu Stu znajdują
        się dziś na Platformie. Wymieńmy tu przede wszystkim takie osoby, jak:
        Aleksander Grad – były wojewoda tarnowski i wiceminister zdrowia z lat 1999–2000
        (obecnie pełnomocnik PO w okręgu tarnowskim), poseł Paweł Graś – były doradca
        premiera Buzka ds. obronności (pełnomocnik w okręgu chrzanowsko–oświęcimskim),
        Lucyna Szmurło (pełnomocnik w okręgu elbląskim) czy prof. Jan Winiecki, skrajnie
        liberalny ekonomista, który znalazł się w gronie założycieli warszawskiej Platformy.

        Powrót aferałów

        Znajomi Olechowskiego z różnych etapów jego życia to jednak tylko jedno ze
        środowisk, jakie znalazły się w nowym ugrupowaniu. Równie znaczącym, a na pewno
        liczniejszym są działacze Unii Wolności, którzy odeszli z tej partii wraz z
        Donaldem Tuskiem. W większości są to dawni członkowie Kongresu
        Liberalno–Demokratycznego – partii istniejącej zaledwie kilka lat (1989–1994),
        ale zapamiętanej przez wyborców pod wdzięczną nazwą “aferałów”. Dzisiaj KLD–owcy
        odżyli i pojawiają się we wszystkich rejonach Polski, tym razem jako aktywiści
        Platformy. Mamy więc byłego premiera z nadania Wałęsy Jana Krzysztofa
        Bieleckiego, byłego dwukrotnego ministra prywatyzacji Janusza Lewandowskiego
        (chce być ponownie posłem z Gdańska), szefa Instytutu Badań nad Gospodarką
        Rynkową Jana Szomburga oraz czołowego pomorskiego biznesmena Jacka Merkla, który
        buduje dla Platformy nowy koncern medialny (przejął już m.in. dziennik “Życie”).
        W Platformie Obywatleskiej objawił się były krakowski poseł Jan Pamuła, wobec
        którego prokuratura jeszcze niedawno prowadziła śledztwo pod zarzutem przyjęcia
        łapówki, a także inni posłowie byłego KLD: Paweł Abramski z Olsztyna (dziś
        senator SKL), Filip Kaczmarek z Poznania, Wiesław Wójcik z Koszalina, Mirosław
        Drzewiecki z Łodzi, Jan Rzymełka z Katowic, Grzegorz Schetyna z Wrocławia czy
        Tadeusz Jarmuziewicz z Opola (czterech ostatnich zasiada w Sejmie obecnej kadencji).

        Warszawski folwark

        Najbardziej znanym przedstawicielem tego środowiska jest jednak Paweł Piskorski,
        od dwóch lat prezydent Warszawy, a obecnie także szef kampanii wyborczej
        Platformy. Dzięki opanowaniu przez niego stołecznych struktur UW teraz PO ma nie
        tylko prezydenta, ale i dwóch wiceprezydentów miasta (Wojciecha Kozaka i Tomasza
        Siemoniaka), sześciu radnych w Radzie Warszawy, dziewięciu w Radzie Gminy
        Centrum i tyluż w Sejmiku Województwa Mazowieckiego. W tej ostatniej instytucji
        szefem klubu Platformy jest bardzo charakterystyczna postać – Piotr Fogler,
        niegdyś poseł Unii Demokratycznej, potem członek Partii Konserwatywnej, SKL i
        znowu UW, najbardziej jednak chyba znany z obecności na liście Macierewicza pod
        kryptonimem “Turysta”. Inni radni PO w Sejmiku to Jan Dworak –
        wiceprzewodniczący Radiokomitetu w czasach, gdy rządziła nim udecka ekipa
        Andrzeja Drawicza, oraz Zbigniew Eysmont – biznesmen i poseł SKL, który swoją
        karierę parlamentarną rozpoczynał w szeregach Polskiej Partii Przyjaciół Piwa.

        Skoro jesteśmy już przy biznesie, to warto zwrócić uwagę na osobę pełnomocnika
        PO na warszawską gminę Białołęka – Jeremiego Mordasewicza, do niedawna wiceszefa
        Zarządu Business Center Club. Z kolei pełnomocnikiem na Woli jest były burmistrz
        tej dzielnicy Paweł Bujalski, obecnie – z nadania prezydenta Piskorskiego –
        prezes Zarządu Pałacu Kultury i Nauki. Tak oto ludzie Platformy, dzięki
        sojuszowi z postkomunistami, uczynili ze stolicy swój prywatny folwark.

        Towarzysze z Platformy

        Takich folwarków i związków z dawnymi towarzyszami z PZPR nowe ugrupowanie ma
        zresztą znacznie więcej. Wymieńmy te najważniejsze: Wrocław, gdzie od 11 lat
        rządzi formalnie bezpartyjny Bogdan Zdrojewski (dziś pełnomo
        • rakunica Re: Handel głupolami czyli sprzedaż elektoratu 16.10.05, 10:55
          cd.
          www.republika.pl/xyz234/artykuyz3.htm

          Towarzysze z Platformy

          Takich folwarków i związków z dawnymi towarzyszami z PZPR nowe ugrupowanie ma
          zresztą znacznie więcej. Wymieńmy te najważniejsze: Wrocław, gdzie od 11 lat
          rządzi formalnie bezpartyjny Bogdan Zdrojewski (dziś pełnomocnik PO), Gliwice z
          prezydentem Zygmuntem Frankiewiczem i Nowy Sącz z Andrzejem Czerwińskim (również
          pełnomocnicy PO), Kraków z dwoma wiceprezydentami (Krzysztofem Adamczykiem i
          Tomaszem Szczypińskim), a wreszcie Trójmiasto, w całości opanowane przez ludzi
          tej formacji: Gdańskiem rządzi Paweł Adamowicz, Gdynią – Wojciech Szczurek,
          Sopotem – Jacek Karnowski.

          Wśród niedawnych jeszcze członków UW, dziś zasilających Platformę, trafiają się
          i takie postaci, jak pełnomocnik na okręg Bielsko–Biała Andrzej Georg, członek
          PZPR w latach 1973–1989 (wystąpił dopiero 3 czerwca 1989 r.!), jego kolega z
          tego samego miasta Jan Kanik, należący do PZPR w latach 1980–1982, albo
          pełnomocnik na okręg lubuski Władysław Kościelniak – działacz reżimowego
          Stronnictwa Demokratycznego w latach 1964–1993.

          Imperium Balazsa

          Kilkuletnie członkostwo w PZPR (1975–1981) nigdy nie przeszkadzało też tym,
          którzy przyczyniali się do rozwoju kariery Artura Balazsa. Dzisiaj ten polityk
          SKL kolejny raz zamierza zostać posłem ze Szczecina, tym razem z listy
          Platformy. Przypomnijmy więc, iż od dwóch lat jest on ministrem rolnictwa i to
          już trzeci jego udział w rządach: w gabinetach Mazowieckiego i Olszewskego był
          ministrem bez teki, a po drodze zdążył być posłem w kilku klubach, m.in. Unii
          Demokratycznej.

          Obecność Balazsa w PO jest klasycznym przykładem obłudy tego ugrupowania: mówi
          ono dużo o rozdziale polityki od gospodarki, sprzeciwia się upartyjnianiu
          państwa, ale nie przeszkadza mu minister, który dokładnie obsadził swoimi
          kolegami kilka ogromnych instytucji – Agencję Rynku Rolnego, Agencję Własności
          Rolnej Skarbu Państwa czy Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa
          (szefem tej ostatniej jest Mirosław Mielniczuk, lider SKL w
          Zachodniopomorskiem). Zastępca Balazsa, SKL–owski wiceminister Zbigniew
          Chrzanowski, jest pełnomocnikiem Platformy w okręgu siedlecko–ostrołęckim.

          Partia ministrów

          Jeśli zaczęliśmy już temat Stronnictwa Konserwatywno–Ludowego, to przypomnijmy
          podstawowy fakt – że jest to (obok Uniii Wolności, której zresztą SKL jest
          dzieckiem) partia ludzi rządzących Polską od 1989 roku. Wszakże to jej prezes,
          Jan Maria Rokita, starający się już po raz piąty o mandat poselski z Krakowa,
          faktycznie kierował rządem Hanny Suchockiej jako szef Urzędu Rady Ministrów w
          latach 1992–1993. Wcześniej taką samą funkcję w gabinecie Mazowieckiego pełnił
          Jacek Ambroziak, od czterech lat wiceminister skarbu z ramienia SKL. Również u
          Mazowieckiego ministrem bez teki był Aleksander Hall, dziś przewodniczący Rady
          Politycznej SKL, a wcześniej lider niezliczonej ilości pseudoprawicowych
          “kanap”. W liczbie zmienianych ugrupowań może się on mierzyć z sekretarzem
          generalnym swojej partii Wojciechem Arkuszewskim, który zaczynał od
          warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, potem był posłem i członkiem
          najwyższych władz “Solidarności”, przeszedł do UW, a wreszcie do SKL i PO.
          Zdążył też być szefem doradców premiera Buzka. Ministrów z partii Rokity jest
          zresztą więcej: Bronisław Komorowski (1989–1993 wiceminister, a obecnie minister
          obrony), Jacek Janiszewski (1997–1999 minister rolnictwa), pełnomocnik PO na
          okręg Kalisz–Leszno Andrzej Wojtyła (1992–1993 minister zdrowia), Jerzy
          Eysymontt (1991–1992 szef CUP, od 1998 wiceminister gospodarki), Arkadiusz
          Rybicki (wiceminister kultury), Kazmierz Ferenc (wiceminister spraw
          wewnętrznych), Jan Kozłowski (wiceszef Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu).

          Platforma w rządzie Buzka

          Tę galerię członków kolejnych rządów na Platformie uzupełnijmy jeszcze o kilka
          nazwisk spoza KLD i SKL. I tak oto kandydatem na posła z ramienia PO w Łodzi
          zamierza być Jacek Saryusz–Wolski, formalnie bezpartyjny sekretarz Komitetu
          Integracji Europejskiej, który w ostatnią środę oddał się do dyspozycji premiera
          Buzka w związku ze swoją wypowiedzią, dotyczącą daty wstąpienia Polski do Unii
          Europejskiej. Być może wpływ na kandydowanie z ramienia PO miała zastępczyni
          Saryusza–Wolskiego, Katarzyna Skórzyńska z SKL, a może fakt, że w ubiegłym roku
          przejął on po Andrzeju Olechowskim funkcję prezesa Stowarzyszenia
          Euroatlantyckiego (które stworzyli jako przeciwwagę dla prawicowego Klubu
          Atlantyckiego i w którym dominują ludzie udecji). Na kandydowanie z list
          Platformy mają ochotę także: wiceminister finansów Rafał Zagórny z Katowic
          (bliski współpracownik ministrów Balcerowicza i Bauca), wiceminister zdrowia
          Andrzej Ryś z Krakowa oraz szef Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta Tadeusz
          Aziewicz z Gdańska. Pełnomocnikiem PO w Legnicy został natomiast były szef
          Urzędu Mieszkalnictwa Sławomir Najnigier, taką samą funkcję w Krakowie sprawuje
          były wiceminister obrony Bogdan Klich, zaś wspiera go tam inny były wiceminister
          finansów i wicewojewoda krakowski Jerzy Miller.

          Z kolei w Warszawie szeregi Platformy zasilił Dariusz Ledworowski, minister
          współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Bieleckiego (obecnie prezes Rabo
          Bank Polska SA), a także Jan Bazyl Lipszyc, znany dziennikarz ekonomiczny (m.in.
          “Gazeta Wyborcza”), niegdyś prawa ręka udeckiego ministra finansów Jerzego
          Osiatyńskiego i współpracownik Balcerowicza. Obecność Lipszyca w PO jest zresztą
          dobitnym potwierdzeniem tezy, iż w Polsce żadna znacząca partia nie obejdzie się
          bez przedstawicieli najbardziej wpływowej mniejszości narodowej...

          Mają też wojewodów

          Do tej długiej listy ludzi władzy w – podobno – opozycyjnym ugrupowaniu dorzućmy
          jeszcze kilka nazwisk wojewodów, także aktywnie uczestniczących w budowaniu
          Platformy. Pamiętajmy bowiem, że trzeci z jej założycieli, marszałek Sejmu
          Maciej Płażyński, przez sześć lat (1990–96) był wojewodą gdańskim, co stanowiło
          dla niego trampolinę do wielkiej polityki.

          I tak, obok już wymienionych (Grad, Miller) w Opolu pełnomocnikiem PO jest
          wieloletni wojewoda opolski Ryszard Zembaczyński, zaś w Sieradzu – odwołany w
          tym roku wicewojewoda łódzki Cezary Grabarczyk z UW.

          W okręgu nowosądeckim do liderów Platformy należy obecny wicewojewoda małopolski
          Tadeusz Parchański, a nie można zapominać, że SKL w dalszym ciągu ma dwóch
          wojewodów – Adama Pęzioła w Opolskiem i Józefa Rogackiego w Kujawsko–Pomorskiem.

          Z partii do partii

          Na koniec warto też wspomnieć o kilku postaciach, których polityczne życiorysy
          można określić jako co najmniej ciekawe. Do takich niewątpliwie należy najnowszy
          nabytek PO, dotychczasowy poseł AWS Piotr Żak, który przez kilka lat był
          rzecznikiem prasowym związku zawodowego “Solidarność”, a dziś zamierza
          kandydować z listy formacji skrajnie antyzwiązkowej i antysocjalnej.

          Podobny manewr wykonała dwójka posłów niegdyś należących do KPN: Dorota
          Arciszewska–Mielewczyk z Gdańska i Krzysztof Kamiński z Lublina. Oboje po
          kilkuletnim flircie z AWS–em są obecnie w klubie SKL i chcą kandydować z PO
          (Kamińskiemu odmówiono ostatnio prawa do udziału w prawyborach). Zastanawiać
          powinna także obecność w tym ugrupowaniu łódzkiej posłanki Iwony
          Śledzińskiej–Katarasińskiej, znanej z tego, że antysyjonistyczne publikacje z
          1968 roku odebrały jej szansę na fotel ministra kultury w 1997 roku. Ale
          posłanka ta podczas swej dziesięcioletniej kariery wykazała się przede wszystkim
          lewicowymi poglądami nawet na tle jej rodzimej Unii Wolności, np. jako jedna z
          niewielu udeków głosowała przeciwko konkordatowi.

          Z kolei w okręgu rzeszowskim, a konkretnie w Nisku, “odnalazła się”
          • rakunica Re: Handel głupolami czyli sprzedaż elektoratu 16.10.05, 10:57
            cd. cz.III
            www.republika.pl/xyz234/artykuyz3.htm

            Liberałowie wszelkiej maści, dawni towarzysze z PZPR, aferałowie znaleźli
            wreszcie swoje miejsce — Platformę Obywatelską

            Platforma do wynajęcia
            Paweł Siergiejczyk


            Z kolei w okręgu rzeszowskim, a konkretnie w Nisku, “odnalazła się” posłanka
            poprzedniej kadencji Lidia Błądek, o której Polska usłyszała wtedy, gdy z
            macierzystego klubu PSL przeszła do... Unii Wolności, co było sensacją nie
            mniejszą niż obecne postępowanie posła Żaka.

            ***

            Patrząc na szeregi Platformy Obywatelskiej, nie sposób oprzeć się refleksji, że
            takie ugrupowanie musiało powstać. Po prostu za dużo jest w naszym kraju
            zużytych posłów, senatorów, ministrów, wojewodów, prezydentów miast, a nawet
            oficerów służb specjalnych, żeby mogli się wszyscy pomieścić w istniejących
            dotąd partiach. Inicjatywa trzech panów jest więc ostatnią deską ratunku dla
            setek karierowiczów i nieudaczników, którzy nie potrzebują żadnych idei, a
            jedynie wygodnych posad opłacanych z państwowej kiesy. AWS i UW już od dawna nie
            dawały gwarancji, że dla wszystkich chętnych wystarczy u nich miejsca. Dlatego
            utworzono coś, co ma być lepszym, świeżym wydaniem tych skompromitowanych
            partii. Taka jest prawda o Platformie i dobrze, aby wyborcy jak najszybciej ją
            poznali. I by nie dali się omamić czysto propagandowym twierdzeniom o jej
            prawicowości.

            "NASZA POLSKA" NR 22/2001
Pełna wersja