zara_int
14.10.05, 12:17
za źródłem - Powściągliwość i Praca (nr 6, 1988 r.)
(...) Jak na pewno wiecie, środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna
żydokomuna. To jest żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się
ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami. Być komunistą
znaczyło wtedy coś więcej niż przynależność do partii to oznaczało
przynależność do pewnego języka, do pewnej kultury, fobii, namiętności.
Niejednokrotnie spierając się z moimi kolegami, którzy wywodzili się z
podobnego środowiska właśnie w kontekście dyskusji o mojej książce — mówiłem
im: zastanówcie się, jak trudno jest wam wziąć się za łeb z syndromem
żydokomuny l Dlaczego? Dlatego, że widzicie nie tylko paskudztwo jego
skutków, ale też wszystkie żeby tak rzec realne wartości motywacyjne, które
niesie: nadzieję na sprawiedliwość społeczną, przekonanie dłużników, że
trzeba się angażować po to, aby zmieniać świat i czynić go lepszym... Do tego
wszystkiego jesteście przywiązani i nie godzicie się na zniszczenie całej tej
tradycji en bloc(...).