Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają do ...

    • Gość: Jada Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.kudowa-zdroj.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 12:31
      Już dawno mówiłem, że powinniśmy strzelać do gliniarzy biorących
      łapówki a teraz trzeba też odstrzelić grupę kombinatorów w
      szpitalach. Wiem iż krew czesto sprzedawana jest na lewo ...
      zapraszam do Dusznik Zdroju - tu można wiele zobaczyć ...
      Pozdrawiam wszystkich
    • Gość: Slawek Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.centrala.kbsa / 10.1.11.* 23.09.02, 12:35
      To o czym mowa w artykule uważam za skandaliczne ! Sam byłem
      kiedyś w podobnej sytuacji jak Ewka (autorka wątku) - pewien
      warszawski szpital położniczy UWARUNKOWAŁ przyjęcie mojej żony
      oddaniem przeze mnie krwii (mile widziana również rodzina).

      Przyznaję, jakoś do tej pory nie mogłem się zmobilizować by choć
      kilka razy oddać honorowo krew - i nie jest to dla mnie
      bynajmniej powód do dumy. Rozumiem też sytuację w służbie
      zdrowia - ale wszystko to nie tłumaczy chamstwa i prostactwa z
      jakim się na codzień muszą spotykać się pacjenci. A już
      stwarzanie zależności: TY nam krew, MY ci operację, jest
      skandaliczne, żeby nie powiedzieć, że powinien się tym
      zainteresować prokurator (kto naraża zdrowie lub życie drugiej
      osoby, podlega karze...).

      Za każdy taki przypadek jak opisany w artykule, gazety powinny
      dobierać się do tyłka szpitalom - i to solidnie...

      pzdr
      • Gość: Hans do Slawka IP: *.me.tut.fi 23.09.02, 14:19
        Slawku, pierdolisz jak Kacper suke!
        Wiesz co moze sie zastanawiasz co oni z ta krwia robia? Powiem
        Ci : ONI-LEKARZE JA PIJA TO WAMPIRY!!! A jak juz nie moga bo
        zygaja, z rozpasania to sie w niej kapia!
        Jak mozna byc kurwa takim ograniczonym, przeciez krew TO LEK,
        ktorego nic nie zastapi, ratuje zycie, a Ty sam powiedziales nie
        mogles sie zmobilizowac... korona Ci z glowy nie spadla,
        widzisz, dumny z tego nie jestes bo jestes BUCEM, pierdolonym
        fajtlapa! Ja oddaje od jakiegos czasu i jestem z tego dumny i
        mam w dupie co Ty o tym sadzisz. A lekarze gdyby nie musieli to
        by tak brutalnie nie postepowali!
        Otwarcia oczu zycze.
        Hans
    • Gość: AB Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.warta.pl 23.09.02, 13:30
      Dwukrotnie spotkałam się z problemem braku krwi.
      Po raz pierwszy 4 lata temu na Szaserów. Lekarz prowadzący w
      rozmowie przed operacją Mamy powiedział, że w związku z tym, że
      krwi jest coraz mniej - byłoby miło z mojej strony, jeżeli mogę,
      abym oddała krew w punkcie krwiodawstwa w szpitalu. I byłoby
      dobrze, gdybym propagowała ideę krwiodawstwa wśród młodych
      znajomych. Gdy oddałam krew - podziękował mi.
      Po raz drugi - dwa lata temu na Baracha lekarz przed operacją
      znajomej stwierdził, że musimy zorganizować krew, bo inaczej
      operacji nie będzie. Gdy dostał kilka kwitów "dedykowanych" (bo
      takich wymagał) usłyszałyśmy - "No, może być" ... i operacja się
      odbyła.
      Myślę, że tak różna postawa lekarzy wynikała przede wszystkim z
      różnic w kulturze każdego z nich.
    • Gość: sadki cos tu nie tak... IP: *.mim.pcz.czest.pl 23.09.02, 14:09
      Tak sie składa, że krew oddaję regularnie od 10 lat. Zatrwożył
      mnie bardzo ten artukuł i teraz sam sobie zadaję pytanie, czy
      kiedyś nie znajdę się w podobnej sutyacji. Tak się zastanawiam,
      czy nasza krew czasem nie wypływa gdzieś na zewnątrz kraju. W
      stacji krwiodawstwa wszak pustek nie widzać.....Ale pomimo
      wszystko, takie sytuacje nigdy nie powinny mieć miejsca i osoby
      za to odpowiedzialne zasługują jedynie na napiętnowanie.
    • Gość: kozic Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.compensazycie.com.pl 23.09.02, 14:37
      informuję, iż krew można oddawać nie co kwartał lecz co dwa
      miesiące. Proszę opublikowac tę informację gdyż krwi i tak jest
      mało a poprzez złą informację może jej znacząco nie przybyć.
    • Gość: Elza Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.09.02, 20:41
      To wzruszające, że brakuje krwi. Ja próbowałam oddać krew jakiś
      miesiąc temu, ale zasłabłam po około 200 ml (oddaje się po 450
      ml). I co? Krwi tak strasznie brakuje, że mojej nawet nie
      zbadali, tylko od razu WYLALI. Tłumaczenie pani ze stacji
      krwiodastwa były, łagodnie to określając śmieszne. Ogólnie rzecz
      biorąc, chyba krwi nie jest tak mało, skoro warto ją wylewać.
    • doral2 Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d 24.09.02, 09:51
      Zgadzam się z moimi przedmówca, że proceder wyłudzania
      (szantażowania rodzin) krwi trwa nie od dziś i nie od wczoraj.
      Sama byłam w podobnej sytuacji, kiedy mój mąż musiał zostać
      operowany z winy lekarza, który zaniedbał swoich obowiązków i w
      konsekwencji operacja stała się konieczna. Wyznaczono termin na
      operację z zastrzeżeniem, że jeśli dwie osoby ni
      oddadzą "honorowo" krwi dla mojego męża, to wtedy operacja nie
      dojdzie do skutku. BYło to trzy lata temu w szpitalu bródnowskim
      w Warszawie. Ja nie mogłam oddać krwi, poniewaz jestem po
      żółtaczce.
      Wiem, że takie "honorowe" oddawanie krwi jest nagminne prawie w
      całej Polsce.
      • Gość: czyzunia Re: Krew za krew, czyli jak szpitale nakłaniają d IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.09.02, 20:02
        jest to przedewszystkim sprawa organizacyjna.
        za matenki kom,uny bylem krwiodawca. oddalem niezawiele ok 5 l.krwi mialem
        kolegow ktorzy mieli zaliczone ok.30 litrow. to byli mistrzowie!
        krwiodawcy w onych czasach mieli jakies drobne przywileje, a to dzien wolny, a
        to leki za darmo.leki za darmo nie byly takim znow przywilejem gdyz wszystko to
        byli zdrowe chlopy.
        przez pewien czas prowadzilem ostatnio mala firme. pracownik zglosil sie do
        mnie zo wolny dzien w celu oddania krwi.
        ale tsk to wyszlo ze to ja musialem zaplaCIC dniowke. niech mam 5 krwiodawcow w
        firmie. krwiodawca moze oddac krew co trzy miesiace. mam wiec w plecy 20
        dniowek, w czasie gdy firmy ledwo ciagna, czesto wychodzac na zero zysku
        czekajacn na lepsze czasy. w ten sposob moja dzialalnosc charytatywna
        przekroczy wartosc pomocy czlonkow -biznesmenow bcc, uczestnikow balow
        charytatywnych pani prezydentowej, malo oni sie jeszcze nazra i gorzaly ochlaja.
        ponadto bardak w sl. zdrowia. jesli nikt za nic nie odpowiada to skutki jw.
        zeby nie byc goloslownym; ostatnie oddanie krwi 16.01.2002.
        a kartagiona i tak musi byc zburzona.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja