basia.basia
17.10.05, 11:17
www.wprost.pl/ar/?O=82059
"Załatw to, niech on nie szczeka" - tak miał powiedzieć gen. Wojciech
Jaruzelski do gen. Czesława Kiszczaka. Nie szczekać miał ksiądz Jerzy
Popiełuszko. Rzecz działa się w połowie 1984 r. Kiszczak, wówczas minister
spraw wewnętrznych, po rozmowie z Jaruzelskim wezwał do gabinetu generałów
bezpieki Władysława Ciastonia i Zenona Płatka. Podczas narady zatwierdzono
plan działań przeciwko Jerzemu Popiełuszce. Ich kulminacją było zamordowanie
księdza, lecz operacja wcale się wtedy nie skończyła. Trwała jeszcze po
powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego, kiedy MSW wciąż kierował gen.
Kiszczak. Trwała nawet w latach 90., kiedy to sprawców i ich bezpośrednich
mocodawców zastraszano, by nie ośmielili się odsłonić nawet rąbka tajemnicy."