bladatwarz
19.10.05, 21:38
Dokonajmy porównania:
1) P. Kaczyński mówi, że chce zerwać z III Rzecząpospolitą, folwarkiem służb
specjalnych. Czy Mu wierzyć? Zaatakował Go
JE ks. Józef Życiński, arcybiskup lubelski, słynny z obrony każdego agenta SB.
Jarosław Kaczyński zos-
tał wyrzucony z kancelarii
p. Lecha Wałęsy, gratulował mi uchwały lustracyjnej... Oczywiście p. Kaczyński
jest etatystą - ale kto ma zajmować się państwem jak nie państwowiec? Pod
warunkiem, że nie pozwoli mu się dotykać gospodarki...
2) P. Donald Tusk popierany jest przez najgorsze elementy symbolizujące
poprzedni układ: p. Aleksandra Kwaśniewskiego i p. Lecha Wałęsę; post-komunę -
i jej agenturę. Gołym okiem widzimy, jak agentury bezpieki, stanowiące filar
tego państwa korupcji i złodziejstwa, popierają p. Donalda Tuska. Zwolna
skupia się za Nim cały elektorat antylustracyjny, popiera go ta
pseudomasoneria, a nawet p. Hanna Gronkiewicz-Waltzowa, powiązana ponoć z
"Opus Dei". I to jest poważny powód, by Go nie popierać.
3) Jedynym państwem, które zagraża Polsce, są w tej chwili Niemcy. To
Republika Federalna Niemiec jest z nami nadal w stanie wojny, nie chce
podpisać traktatu pokojowego, wg jej konstytucji RFN istnieje nadal w
granicach z 1937 roku... Niemcy czekają na stosowną chwilę - i oto Niemcy
wyraźnie popierają p. Donalda Tuska. Jest to powód, by Go nie popierać. Jeśli
kogoś popierają nasi wrogowie - to trzeba być podejrzliwym.
4) Nie chodzi o dziadka - po mieczu, po kądzieli czy obydwu - w Wehrmachcie.
Chodzi natomiast o to, że poprzednia partia p. Tuska, Kongres
Liberalno-Demokratyczny, była przez Niemców popierana, a kwartalnik
"środowiska gdańskich liberałów", czyli "Przegląd Polityczny", był po prostu
przez nich finansowany!! Dwie fundacje niemieckie - Eberta i Adenauera -
jawnie faworyzowały KLD. To, że cały ówczesny KLD-owski rząd wystąpił kiedyś w
koszulkach firmy Müller Milch, jest tylko drobnym przyczynkiem do sprawy. To
teraz przecież p. Tuska popierają niemieccy politycy!!
Przy tym wcale nie musi to oznaczać, że p.Tusk jest jakimś agentem BND czy
agentem wpływu RFN. Nie - to może oznaczać tylko tyle, że Niemcy czują, iż
jest to polityk miękki w stosunku do Niemiec, sympatyzuje z Niemcami - więc
forują Go po cichu, ale konsekwentnie. Jak Żydzi szabesgojów. Sam p. Tusk może
nie być tego świadomy!
5) Dwa państwa we Wspólnocie Europejskiej prowadzą najbardziej wredną i głupią
politykę - mają też najgorsze wyniki gospodarcze: Niemcy i Francja. I oto p.
Mikołaj Sarkozy, kandydat na przyszłego prezydenta, też jawnie popiera p. Tuska.
6) Aparat eurokracji, też jawnie, przed p. Kaczyńskim ostrzega. A ponieważ
wrogowie naszych wrogów to na ogół nasi przyjaciele... PiS jest jawnym wrogiem
unio-konstytutki - PO niekoniecznie.
7) Jak Państwo pamiętacie, do masonerii mam stosunek pełen rezerwy - ale
pseudomasonerii zwanej "Wielki Wschód" nienawidzę, jako tajnej jaczejki
Czerwonych. I oto ten-że p. Sarkozy, popierający p. Tuska, słynny jest ze
zdania: "Masoneria w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych jest po prostu u
siebie". Przy czym p. Sarkozy’emu, wtedy akurat ministrowi SW, bynajmniej nie
chodziło o masonerię, lecz o "Wielki Wschód Francji" właśnie.
8) Nie wiem, czy wyjazd p. Tuska na Białoruś i popieranie tam nieudanej
prowokacji naszego wywiadu nastąpił z poduszczenia Niemców, Rosjan, z naiwnej
wiary w d***krację czy z zimnej kalkulacji wyborczej - w każdym razie bardzo
mi się on nie podobał. Natomiast p. Kaczyński wykazuje objawy chorobliwej
niechęci do Rosji - czego też nie lubię. Polityką nie mogą rządzić sentymenty
i resentymenty!
W sumie: o ile w gospodarce zdecydowanie wolę PO, o tyle nie zaryzykowałbym
oddania p. Tuskowi prezydentury - ani nawet MSZ-u. Jeszcze parę dni temu
byłbym więc za p. Kaczyńskim jako za mniejszym złem. Może udałoby Mu się
wstrząsnąć tym państwem korupcji i nieprawości?
Sytuacja się jednak zmieniła. W wyniku eskalacji wrogości stosunki między PO i
PiS są teraz takie, że grozi koalicja PiS-u z każdym poza PO.
Jeśli PiS-owcy nie oddadzą federastom z PO Ministerstwa Spraw Zagranicznych
ani MSW - a jawnie to deklarowali - to p. Tuska jako prezydenta jakoś da się
przeboleć. Nie zaszkodzi - a przynajmniej będzie bardziej reprezentacyjny...
Natomiast gdyby rządy objęła koalicja PiS-PSL-Samoobrona-SLD - to p. Tusk
byłby jedyną zaporą przed ich gospodarczymi pomysłami (słowo daję: myślałem,
że p. Kaczyński tak gada tylko dla przeciągnięcia lewicowego elektoratu - ale
teraz widzę, że On tak na serio!). Więc plułbym sobie w brodę, gdybym
przyczynił się do Jego klęski!!
Co zatem robić?
Cóż, przypominam: ja już nie startuję. Jesteśmy liberałami - w tym sensie, że
uważamy, iż decyzję każdy podejmuje sam. Ja tylko przypominam, iż szansa, że
głos Kowalskiego zdecyduje o wyniku wyborów, jest 14 000 razy mniejsza niż
szansa, że Kowalski, idąc do urny, wpadnie pod samochód. Więc nie wiem, czy
warto ryzykować.
Może przez ten tydzień coś się wyjaśni. ABW i WSI na pewno mają jakąś amunicję
przygotowaną na ostatnie trzy dni. Ale danie IM do zrozumienia, że mamy ICH
gdzieś i chodzimy tylko na takie wybory, gdzie można wybrać jakąś prawdziwą
alternatywę dla tego, co jest - też jest coś warte.
Więc po prostu można nie pójść.
I grypę, i anginę jakoś przeżyjemy...