wartburg4
20.10.05, 09:35
No comment.
Siwicki i Jaruzelski malowali w Moskwie dramatyczny obraz Polski po to, aby
mieć argument za wprowadzeniem stanu wojennego: groźbę interwencji wojskowej
Układu Warszawskiego. Jak wynika z dokumentów zachowanych w czeskich
archiwach i z notatki Dzúra, w 1981 roku takiego zagrożenia nie było. -
Większe niebezpieczeństwo interwencji było rok wcześniej - wyjaśnia
prokurator Piotr Piątek z IPN w Katowicach. Nad komunikatem trwała długa
dyskusja. W końcu wersję proponowaną przez Jaruzelskiego odrzucono. - Nikt
poza Jaruzelskim nie domagał się, aby zawrzeć w nim choćby aluzję o
interwencji wojskowej - dodaje Piątek.
Dzúr pisze o tym wprost w swojej notatce: "Marszałek Nikołaj Ogarkow (szef
sztabu sił zbrojnych ZSRR - przyp. red.) powiedział Siwickiemu, że sowieccy
towarzysze nie chcą takiego rozlewu krwi, jak na Węgrzech w 1956 roku".
To wystarczyło i w końcowym komunikacie znalazła się jedynie wzmianka na
temat sytuacji w Polsce: "Wyrażono solidarność w walce PZPR, wszystkich
polskich patriotów, przeciw kontrrewolucji". Nie było jednak oczekiwanej
przez Jaruzelskiego groźby interwencji wojskowej. Decyzję o wprowadzeniu
stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku musiał podjąć sam
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051020/kraj/kraj_a_4.html