bloczek4
20.10.05, 09:48
Mogła zabrać tylko osobistą pościel i to co miała na sobie. Przez pięć lat
była niewolnicą u innych volsdeuchów z Pomorza, mówiących po polsku i o
polskim nazwisku. W moich okolicach panuje uzasadnione przekonanie, że nie
było większych sukinsynów wśród funkcjonariuszy okupacyjnych w GG niż
volsksdeuche. Mając w pamieci żywieckiego Habsburga, który wybrał
nazistowskie więzienie zamiast podpisania niemieckiej volkslisty (a któż miał
większe prawa do niemieckości od niego?) trudno mi zdobyć się na
wszechogarniającą wyrozumiałość wobec Polaków w nazistowskich mundurach.
Praszczaj Tusk, praszczaj Kutz... Niech będzie, że pielęgnuję fobie.