trevik
21.10.05, 12:01
Tak czytam to forum, przegladam rozmaite opinie i wyrabiam sobie pomalu
zdanie, czym jest (a czym moze byc) pojecie tradycji, wartosci i konserwatyzmu.
Zawsze myslalem, ze konserwatyzm w polityce poza pojeciami wartosci, porzadku
i cnot wiaze sie z kontrolowanymi, stabilnymi i bezpiecznymi zmianami panstwa
i spoleczenstwa przy zachowaniu stosunku do tradycji i wartosci. Jedna z
wartosci konserwatywnych jest rowniez praca nad soba i swoim zyciem, chyba, ze
wrzucimy juz do kanonu socjalizm i panstwo opiekuncze, co jednak wyglada
zalosnie, bo to "wartosci" w miare nowe i pochodzace od wywrotowcow, ktorzy
nie jeden grzech na sumieniu maja - wlacznie z samym Bismarckiem, na ktorego
jeden z obecnych kandydatow sie powolal, zapominajac, ze znakiem towarowym
Bismarcka byl nie tylko socjalizm, ale tez Kulturkampf, czyli m.in. walka z
kosciolem katolickim.
Czym moglaby byc wiec implementacja owych konserwatywnych wartosci w warunkach
Polskich? Rewolucja i jezdzeniem po bandach, aby wprowadzac swoje rozwiazania
ustrojowe, kumajac sie po drodze z przestepcami i liczac na poparcie
komunistycznych zwiazkow zawodowych z "wartosciami" na ustach? Samo robienie
duzych zmian, ktore moga wymknac sie spod kontroli nie moze byc
reprezentowaniem wartosci konserwatywnych (bo sama wladza pelnej kontroli nad
aparatem panstwa i ludem nie daje, zwlaszcza w warunkach polskich). To przeczy
wszelakim pryncypiom. Jednak niektorym jakos udalo sie wmowic, ze takie
dzialania mozna pozenic z konserwatyzmem: dobry przyklad na jeszcze lepsza
socjotechnike.
Czy panstwo zostanie uzdrowione, gdy nakreci sie roszczeniowosc obywateli,
obieca sie gruszki na wierzbie i jablka na sosnie (same gruszki obiecywal
Miller, ale w tej kampanii obiecankami to Miller zostal dawno przebity) a w
tym wszystkim bedziemy liczyc na implementowanie "konserwatywnych" wartosci
przy akompaniamencie zawiedzionych nadziei i niespelnionych obietnic?
Czy obywatele popra takie zmiany, jak zycie polityczne, spoleczne i gospodarka
beda psute?
Przeciez to naiwnosc.
Ja nigdy nie krylem, za ktorym kandydatem bede glosowal i dlaczego, jednak jak
widze, co zostalo zrobione w tej kampanii, obiecane, splugawione (tez
pokretnie z powodu "wartosci") to jestem kompletnie zaskoczony. I to podobno
przez tego, co to chce panstwo uzdrawiac.
Ja dziekuje za takie uzdrawianie panstwa. To, w co wierze i co wynika z mojej
hierarchii wartosci to: CEL NIE USWIECA SRODOW!!!!
Zwlaszcza, jak celem jest metne wizja socjalistycznego panstwa, ktora jest
wylacznie firmowana przez zaufanie jakim daza jednego z kandydatow wyborcy.
I tylko sam siebie pytam, czy to ja zwariowalem, czy moze pojecie
konserwatyzmu zostalo na uzytek tej kampanii od A do Z przedefiniowane?
Gruss, T.
PS: Tez chce wywalenia postkomunistow z zycia publicznego, jednak zadymy w
panstwie z tego powodu, ze bedzie trwalo kilkuletnie polowanie na czarownice
nie mam zamiaru ogladac.