podex
24.10.05, 13:07
O ile osrodki badania opinni publicznej rozjechaly sie z wynikami to kazdy widzi. Wyjasnienia tej sytuacji sa 2
- albo sa sterowani z zewnatrz.
- albo nie znaja sie na tym co robia, a potem dorabiaja do bledow ideologie w postaci twierdzen o wyborcach podejmujacych decyzje w autobusie w drodze na wybory. Nawet jesli tak sie dzieje, to powinni uwzgledniac to jakos w swoich badaniach - statystyka pretenduje chyba do miana nauki?
Coz mi po fachowcu, ktory zrobi przewracajacy sie stol i tlumaczy potem ze zewnetrzne okolicznosci uniemozliwily mu poprawne przykrecenie nog?
O ile pamietam, to granica bledy statystycznego wynosi 3 procent.
I jeszcze jedna zastanawiajaca rzecz, glownym argumentem statystykow bylo to, ze wyborcy ze wstydu zatajaja swoje preferencje wyborcze o ile ich kandydat nie jest ulubiencem mediow. Mysle, mysle i nie rozumiem - dlaczego zatajaja je przed wyborami, a po nich juz nie?! Wyniki sondazow przeprowadzonych wsrod wychodzacych z lokali wyborczych miescily sie wszak w granicach bledu.
Im dluzej mysle tym mniej rozumiem