nic juz nie rozumiem z tej statystyki

24.10.05, 13:07
O ile osrodki badania opinni publicznej rozjechaly sie z wynikami to kazdy widzi. Wyjasnienia tej sytuacji sa 2
- albo sa sterowani z zewnatrz.
- albo nie znaja sie na tym co robia, a potem dorabiaja do bledow ideologie w postaci twierdzen o wyborcach podejmujacych decyzje w autobusie w drodze na wybory. Nawet jesli tak sie dzieje, to powinni uwzgledniac to jakos w swoich badaniach - statystyka pretenduje chyba do miana nauki?
Coz mi po fachowcu, ktory zrobi przewracajacy sie stol i tlumaczy potem ze zewnetrzne okolicznosci uniemozliwily mu poprawne przykrecenie nog?
O ile pamietam, to granica bledy statystycznego wynosi 3 procent.
I jeszcze jedna zastanawiajaca rzecz, glownym argumentem statystykow bylo to, ze wyborcy ze wstydu zatajaja swoje preferencje wyborcze o ile ich kandydat nie jest ulubiencem mediow. Mysle, mysle i nie rozumiem - dlaczego zatajaja je przed wyborami, a po nich juz nie?! Wyniki sondazow przeprowadzonych wsrod wychodzacych z lokali wyborczych miescily sie wszak w granicach bledu.
Im dluzej mysle tym mniej rozumiem
    • ayran Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 13:41
      Po pierwsze, w miarę przybliżania się dnia wyborów, przewaga Tuska malała.
      Po drugie, każde badanie określa preferencje w dniu badania - wyniki exit polls
      były bardzo zbliżone do rzeczywisteggo wyniku głosowania.
      Tak naprawdę to, co wielu ankietowanych wstydliwie zataja, to nieuczestniczenie
      w wyborach - 70% wyborców deklarowało, że do wyborów pójdzie, poszło, tak
      naprawdę 50%. Te 20% reprezentuje prawie 6 mln. wyborców. Ustalenie, co
      deklarowali ci, którzy wbrew własnym zapowiedziom na wybory nie poszli, to
      klucz do wyjaśnienia tego paradoksu. Technicznie jest to dość trudne - zwykle
      po wyborach znaczący procent tych, którzy nie brali w nich udziału deklaruje,
      że na wyborach a jakże - byli.
      • podex Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:00
        Zgrabne wyjasnienie i dziekuje za nie. O ile dobrze zrozumialem to te 20 procent, ktore deklarowalo udzial a w koncu nie poszlo do urn, bylo raczej pro Tuskowe, i stad wziela sie roznica?
        Czy nie mozna by tego uwzglednic w postaci jakiegos komentarza do wynikow ankiet, podawanego PRZED a nie PO wyborach?
        I jakos ciagle mam watpliwosci co do sensu stosowania narzedzia, ktore nie spelnia swojej roli wplywajac przy tym na preferencje wyborcze.

        • xtrin Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:05
          Wybacz brutalną szczerość, ale sondaże są po prostu dla osób umiejących
          krytycznie do nich podejść.
          Czytając te wszystkie spiskowe teorie na ich temat aż chciałoby się opatrzać je
          jakimś ostrzeżeniem w stylu "Minister Zdrowia ostrzega".
          • tees1 Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:09
            xtrin napisała:
            > Wybacz brutalną szczerość, ale sondaże są po prostu dla osób umiejących
            > krytycznie do nich podejść.

            Czyli dla naprawde nielicznych. Wszyscy wczoraj wydawali sie zaskoczeni wynikiem.
            • kropekuk Dla socjologow i zawodow zblizonych, tees:))) 24.10.05, 14:10

            • xtrin Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:10
              Bo cała demokracja by działać poprawnie powinna zostać ograniczona do
              nielicznych ;).
          • kropekuk Teorie spiskowe ZAWSZE rodzi ciemnota...Scislej: 24.10.05, 14:10
            polizanie jakiejs pseudo-wiedzy, najczesciej z magla. Nic nowego pod sloncem
          • podex Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:26
            Wyjasniam, iz nie jestem zwolennikim pkt 1 choc i jego wykluczyc z gory nie mozna. Podalem go jako alternatywe do pkt 2 gwoli naukowej scislosci. I jakos niezbyt podoba mi sie teoria o elitarnym dostepie do wynikow badan, zwlaszcza ze jesli kryteria dostepu do tej grupy nie sa jasno okreslone to oddalamy sie od nauki a przyblizamy do szamanstwa.
            A moze nalezaloby wyselekcjonowac grupe, ktora wlasciwie analizuje wyniki sondazy, i oni wyjasniali by to takim tlukom jak ja?:-)
            Zrzekam sie praw autorskich do powyzszego pomyslu.
            • ayran Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:31
              A kto będzie za to płacił?
        • ayran Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:18
          podex napisał:

          > Zgrabne wyjasnienie i dziekuje za nie. O ile dobrze zrozumialem to te 20
          procen
          > t, ktore deklarowalo udzial a w koncu nie poszlo do urn, bylo raczej pro
          Tuskow
          > e, i stad wziela sie roznica?

          To hipoteza, którą trzeba by zweryfikować. Przy czym nie twierdzę że byli
          protuskowi a tylko, że raczej deklarowali bycie takowymi. Z różnych powodów.
          Taki przebieg wyborów i rozbieżności sondaży z końcowymi wynikami to zresztą
          żadna sensacja - wystarczy prześledzić przebieg ostatnich wyborów w dwóch
          krajach o najpodobniejszej do Polski strukturze społecznej i podobnym poziomie
          zamożności - tj. na Słowacji i na Litwie.
    • kropekuk W sondazach frekwencja wynosila 65%. Zrob 24.10.05, 14:08
      teraz dla tegoz probe i porownaj z proba dla 54% - roznice moga byc znaczne:)))
      Tu tkwi blad - w blednie zakladanej frekwencji, przyjetej najwyraznie jako
      stala (gdy tymczasem powinni zrobic symultane dla roznej frekwencji wyborczej).
      • tees1 czarujace 24.10.05, 14:35
        Te rozne liczby maja naprawde cos z szamanstwa.

        Najbardziej podoba mi sie sztuczka, jak przepytuja 800 osob i z 97% pewnoscia
        wiedza co uwaza 17 000 000 osob, w tym ja.
    • seth.destructor Re: nic juz nie rozumiem z tej statystyki 24.10.05, 14:43
      Błąd tworzą ankieterzy i ankietowani.
      1. Znam przypadek, kiedy w ankiecie dotyczącej religii ankieterki poszły w
      niedzielę pod kościół i uzyskały "zadziwiające wyniki", że Polacy to katolicy.
      Tak samo, jakby przeprowadzić ankiete wśród internautów, który z nich ma własny
      komputer.
      2. Ludzie, którzy zgadzają się na bycie ankietowanymi róznią się od
      nieankietowalnych poziomem i przede wszystkim tym, że nie są tak lękliwi. Znam
      przypadki, wiele przypadków, gdy ludzie jak ognia unikają ankieterów, z różnych
      przyczyn, pierwszą z nich jest strach przed odpowiedzą, bo nie mają własnego
      zdania, bo się boją, że zostanie to wykorzystane przeciwko nim itp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja