danner
27.10.05, 07:39
Kampania Tuska to duże pieniądze, miliony złotych, sztuczne
kształtowanie wizerunku w upolitycznionych artykułach dzienników,
w programach informacyjnych stacji telewizyjnych: seriami
persfasji sondażowych, zakończone porażką. Jednak w niespotykanym
do tej pory w Polsce wsparciem mediów doszło do poważnego błędu
w sztabie wyborczym D. Tuska. O czym się nie mówi.
O przegranej zadecydowało załamnie na kilkanaście dni przed
II turą stworzonego przez media wizerunku D. Tuska. Jest tego
potwierdzenie w wynikach sondażowych II tury. Aż 7,7% wyborców
(TNS OBPP i PBS), którzy zagłosowali na D. Tuska w I turze
odeszło od niego i zagłosowała na L. Kaczyńskiego. Podczas, gdy
w przypadku L. Kaczyńskiego było to tylko 1,3%. Ten sam proces
zachodził u wyborców niezdecydowanych. Wyborcy niezdecydowani
(brak syndromu lojalnościowego) łatwiej zyskiwali przychylność
do L. Kaczyńskiego niż do D. Tuska.
7.7% wyborców, którzy zrezygnowali z D. Tuska to 418 tys. osób.
Ten przepływ daje spadek różnicy II tury z 1 mln 200 tys. osób
do różnicy 464 tys. (418 tys. mnoży się tu x2). Daje to procentowy
ostateczny wynik wyborów 51% do 49%. I tu widać D. Tusk najwięcej
utracił - swoimi głosami. Jest to 2% powiększone do różnicy
8% wyniku wyborczego.
Błędnie się podaje, że o wyniku wyborów zadecydowały głosy
wyborców A. Leppera. Do podziału głosów wszystkich pozostałych
kandydatów było 15,46% (2,2 mln) podczas gdy A. Leppera - 15,11%.
Tusk przejął zaledwie 64% głosów pozostałych kandydatów podczas
gdy, L. Kaczyński 83% głosów wyborców A. Leppera. Okazała się
tu mniejsza skuteczność, D. Tusk - z gorszym efektem przejmował
elektorat pozostałych kandydatów.
O porażce D. Tuska zadecydowała w dużej mierze utrata zaufania,
wyczucie przez wyborców sztuczności w mediach wokół D. Tuska i
w efekcie 8% odpływ od niego elektoratu.