seledynowa
27.10.05, 11:29
"Le Figaro": Republika jednojajowa
"Prezydentem Polski został Lech Kaczyński. Ale nikt nie ma wątpliwości, że to
jego bliźniaczy brat Jarosław, strateg zwycięstwa, będzie pociągał za sznurki
gry politycznej" - pisze "Le Figaro".
Lech Kaczyński prawie wszystko zawdzięcza Jarosławowi, starszemu o 45 minut
bratu, który ma decydujący głos. Tuż po ogłoszeniu wyników wyborów, Lech
niespodziewanie ofiarował, przed kamerami telewizji, bukiet kwiatów
Jarosławowi, który wtopił się w tłum zwolenników prezydenta-elekta. Ale hołd
nie przeszedł niezauważony.
(WTRĄCENIE SIĘ MOJE: TO CHORE!!!)
Tak jak chciał Jarosław, Lech będzie odtąd głównym aktorem na scenie. A brat,
strateg zwycięstwa, nadal będzie pociągał zza sznurki. Od kulis, Polska jest
pierwszą na świecie republiką jednojajową.
Lech i Jarosław są nierozłączni od 56 lat. Podobno, żonaty i będący już
dziadkiem Lech, zwierza się jedynie bratu. Obaj studiowali prawo na
Uniwersytecie Warszawskim. Byli przywódcami Solidarności w latach 80., potem
negocjatorami historycznego kompromisu, który zaowocował w 1989 pokojowym
obaleniem komunizmu. Następnie zostali wybrani na senatorów w pierwszych
wolnych wyborach. Potem doradzali Lechowi Wałęsie w czasie jego pierwszej
kadencji prezydenckiej, zanim się z nim pokłócili.
W 2001 roku razem tworzą partię Prawo i Sprawiedliwość. Pierwszy sukces jest
skromny: PiS dostaje 44 miejsca w Sejmie. Ale polityczna kariera braci
nabiera tempa. W następnym roku, Lech zostaje wybrany na prezydenta
Warszawy, uzyskując ponad 70 proc. głosów. Kiedy będąca u władzy lewica
pogrąża się pod ciężarem afer, on cyzeluje swój wizerunek nieprzekupnego
szeryfa i strażnika porządku moralnego. Określa się jako zwolennik kary
śmierci, przeciwnik aborcji, i od dwóch lat zakazuje homoseksualistom
defilady Gay Pride. Ojczyzna i tradycja. Ale bez ekscesów skrajnej prawicy i
z respektem dla demokracji.
Jego wrażliwość społeczna uwodzi ofiary "terapii szokowej", wdrożonej w
Polsce po upadku komunizmu. Liberalizm naraził na szwank, jego zdaniem,
wartości ruchu Solidarność. Zapowiadając powrót państwa opiekuńczego,
uspokaja elektorat lewicy i populistów, tęskniących za zdobyczami socjalnymi
dawnego reżimu.
Lecha, podobnie jak Jarosława, ideologicznie ukształtowali rodzice,
bohaterowie antyhitlerowskiego ruchu oporu, w atmosferze kultu marszałka
Piłsudskiego. Jest nacjonalistą, katolikiem. Naznaczony tragiczną historią
Polski najeżdżanej przez potężnych sąsiadów, na Rosję i Niemcy patrzy jak na
potencjalnych agresorów. Publikując na kilka dni przed wyborami długi raport
oceniający szkody spowodowane przez hitlerowców w Warszawie, trafia do wielu
Polaków, którzy podzielają jego niepokoje.
Przywiązany do świeżo odzyskanej, po upadku komunizmu, wolności, pozostaje
nieprzemakalny wobec federalistycznych idei Paryża i Berlina. Lech jest
polski, ale nie europejski. Jest atlantycki. Już oświadczył, że pierwszą
zagraniczną wizytę złoży u George’a W. Busha. Potem będzie kolej, w
hierarchicznym porządku, na Watykan i Brukselę.