freemason
28.10.05, 01:23
... bo gdyby chcieć podzielić stanowiska w prezydium wg metody d'Hondta PiS
przypadłoby 3 marszałków, a PO dwóch - czyli opócz Niesiołowskiego mógłby
zasiąść ktoś inny, bardziej może przychylny PiS.
Obecnie PiS ma aż czterech (sic) wicemarszałków - dwóch z własną legitymacją
w kieszeni, dwóch jako "niezależnych" satelitów - w nagrodę za poparcie
Kaczyńskiego na prezia. AWS i SLD były oszczędniejsze w rodzielaniu
politycznych trofeów.
Prawda jest jednak taka, że senatowi spokojnie wystarczyłoby dwóch
marszałków: po jednym z PiS i PO. I budowę IV RP moglibyśmy zacząć od
redukcji administracji, a nie rozpychania jej do granic możliwości - bo
Borosewicz albo Płażyński muszą mieć stołek.
Przykre to.