pc_maniac
28.10.05, 17:55
"PO przegrało wybory więc niech siedzi cicho i bierze co im dają".
Takie zdanie przewija się ciągle na tym forum.
Problem w tym, że jest skrajnym nonsensem. Bo o ile można powiedzieć, że
wybory te przegrało PD, UP, czy też UPR, bo nie wszedł żaden kandydat z tych
partii do sejmu to jak taką bzdurę można przypiąć partii, która stanowi DRUGĄ
siłę w parlamencie?
Owszem przegrało z PiS, ale że przegrało wybory? To co ma powiedzieć na to
Samoobrona, która uważa, że te wybory to dla niej wielkie zwycięstwo?!
Teraz przejdę do drugiej części tej bzdury, czyli "niech siedzi cicho i
bierze co im dają".
A to niby z jakiej racji? Przecież te kilka milionów wyborców nakłada na tą
partię jakieś zoowiązania wobec nich. Nie mówię tutaj o całkowitej realizacji
swojego programu, bo jednak nie są PIERWSZĄ lecz DRUGĄ partią. Jednak te
kilka milionów to bardzo znacząca siła, która w przypadku całkowitej
kapitulacji partii i zaprzepaszczenia szansy na reprezentatywne wpływanie na
losy kraju, by jej tego nie darowała.
Co to jest KOALICJA?! Niektórzy forumowicze jak mantrę powtarzają te słowo,
choć jego sensu w tekstach nie uświadczysz.
Koalicja to przecież najzwyklejsza w świecie forma SPÓŁKI z pełną
odpowiedzialnością za czyny i skutki, jakie z niej wynikają.
Zaś ilość elektoratu wyborczego, a co za tym idzie ilość członkó w
parlamencie to najzwyklejszy KAPITAŁ tej SPÓŁKI, o czym wielu tutaj stara się
milczeć. Czemu nie wiem.
SPÓŁKA zaś nakłada tak na jedną stronę jak i drugą pewne wymagania.
Najprościej można rzec - jaki kapitał założycielski taka odpowiedzialność i
prawo do decydowania.
Nie jest nigdy w spółkach tak, ze kto ma największy kapitał ten dyktuje
warunki. Owszem, może tak nastąpić gdy ma się tego kapitału powyżej 50%.
Problem w tym, ze PiS nie osiągnął w parlamencie powyzej 50%. Więc o
bezwzględnym rządzeniu moze sobie jedynie pomarzyć. Nawet mając stanowisko
prezydenta po swojej stronie.
Ktoś zakrzyknie, zaraz, przecież mogą powołać rząd mniejszościowy - owszem,
ale w takim wypadku będą musięli każdą swoją decyzję w parlamencie
przeforsowywać okupując ją ustepstwami wobec KOGOKOLWIEK , kto da im
większość w głosowaniach. A to spowoduje, że każda decyzja będzie
przypominała Targowicę.
Mieliśmy tak przecież od wielu lat, a to górnicy coś uszczknęli, a to rolnicy
kołderką w swoją stronę pociągnęli, odkrywając z niej np. Służbę Zdrowia. I
tak w koło Macieju.
Więc KOALICJA?!
Owszem, tylko za jaką cenę? To proste, za taką jaką koalicjanci wnoszą w
wianie do spółki w rządzeniu. Każdy rozumie, że PiS bierze więcej.
Z tym nikt nie polemizował, ani PiS , ani Platforma.
Jednak tutaj rodzi się pytanie kto za co będzie odpowiadał?
Chyba jest jasne, że PiS nie może w tej "spółce odpowiadać, za wszystko, bo
jednak tej bezwzględnej większości nie osiągnął (to tla przypomnienia).
Najprostszym rozwiązaniem jest by w tematach zbieżnych dla obu partii
zasiedli na stołkach ministerialnych przedstawiciele PO, a tam gdzie różnice
były wielkie panowie z PiS.
Niby logiczne, prawda?!
Niestety nie dla panów z PiS. Bo jak pokazała rzeczywistość, PO dostała teki
ministerialne właśnie w tych resortach, w których najbardziej się ze sobą
koalicjanci nie zgadzali - czyli ROLNICTWO, GOSPODARKA, SŁUŻBA ZDROWIA,
FINANSE.
Z takiego obrotu sprawy PO powinno się cieszyć. Będą mogli realizować swój
program.
Doprawdy?
Otóż nie!!! Ci panowie dostali resorty dzięki którym można zrealizować
najistotniejsze dla społeczeństwa postulaty, ale POD WARUNKIEM, ŻE BĘDĄ
REALIZOWALI POSTULATY PiS!!!
No jakże to tak?! Czyli, że ministrowie PiS w swoich resortach będą
realizowali postulaty PO?
A wała! W tych resortach również będą realizowane postulaty PiS, z tą
różnicą, że przez ludzi PiS.
Czyli, ze w tej spółce/koalicji panowie z PO mają być wyłącznie pracownikami
najemnymi, nie zaś wspólnikami na dobre i na złe.
Inaczej mówiąc - jak się nie uda, to się wywali na zbitą mordę pracownika, bo
nie sprostał, jak się zaś uda to zyski w postaci poparcia zgarnie PiS, a
pracownik (może) dostanie gratyfikację finansową w postaci podwyżki?!
Zaraz, zaraz, a gdzie tu miejsce na elektorat PO? Gdzie tu miejsce na
koalicję? Przecież to jawne oszustwo? Bo jak nazwać spółkę w rządzeniu bez
prawa do WSPÓŁDECYDOWANIA?
Więc koalicja zaczyna się sypać.
Co robi PiS?
Moe tak szantażyk? Wykluczymy ich ze współdecydowania we władzach parlamentu?!
Ale na to potrzeba innego koalicjanta, którego siła da nam większość. Tyle,
że takiego nie ma. Trzeba szukać pomocy dobierając ich kilku. Skumamy się z
tymi, których jeszcze nie dawno nazywaliśmy KRYMINALISTAMI, sprzedawczykami,
popaprańcami (to nie moje słowa lecz posłów PiS popredniej kadencji).
No i zaczęło się. Jak to PO ma wziąć współodpowiedzialność za losy kraju pod
presją SZANTAŻU? W jakim my świecie żyjemy? Czy to Bangladesz, że pierwsza
partia w kraju rozmawia z koalicjantem retoryką szantażu?
A gdzie moralność? Gdzie te szczytne ideały, którymi sobie buzię PiS wycierał
jeszcze kilka miesięcy temu? To teraz ci, których zwali kryminalistami są
cacy? Czyżby ich oczyszczono z zarzutu?
A skąd ta wielka chęć do niedawno opluwanego PSL?
A PO? Czy powinna wchodzić do rządu na warunkach szantażu? Wyprzeć się swoich
ideałów, swojego elektoratu, bo tego wymaga INTERES NARODOWY.
Tylko czym jest ten interes narodowy? Bo dla elektoratu PiS są nimi obietnice
przedwyborcze PiS, zaś dla elektoratu PO obietnice PO!
PO zdradzając w imię "INTERESU NARODOWEGO" swoje ideały owszem realizuje
interes PiS'u, ale nie całego narodu.
Jeśli więc przyjmujemy, że PiS wygrał wybory, to on odpowiada za rządzenie
krajem, a jeśli pragnie się z kimś podzielić tą współodpowiedzialnością to
tej drugiej stronie powinien ustąpić na tyle ile druga strona wnosi do wiana
w postaci elektoratu,a co za tym idzie ilości wybranych posłów.
Owszem PiS może zawiązać szeroką koalicję z innymi ugrupowaniami, może
również stworzyć rząd mniejszościowy, z doraźnym poparciem koalicjantów
parlamentarnych (którzy w tym drugim przypadku niewiele ryzykują, bo będą
jedynie walczyć o przeciąganie kołderki to w jedną to w drugą stronę, a cała
odpowiedzialność spadnie na PiS).
Tylko czy tego oczekuje naród? Ciągłego przeciągania liny od rolników do
górników, od emerytów do związkowców, od mundurowych do pielęgniarek czy
kolejarzy?
Taki rząd niestety pogrąży nasz kraj na kolejne 4 lata w apatii braku reform,
zmian czy wogóle naprawy czegokolwiek. Ten rząd będzie jedynie biegał od
jednego miejsca zapalnego do drugiego i łatał.
Ale łatane palto z każdym rokiem będzie w gorszym stanie. Bo to właśnie mają
do siebie łaty.