Rząd Landsbergermenscha zaskoczył mnie pozytywnie

31.10.05, 21:52
Podoba mi się, że nie jest to gabinet stricte partyjniacki (Kaczyńskim i
samemu Marcinkiewiczowi udało się zatrzymać skok na rząd partyjnych
aparatczyków, np. Diakonowa - beznadziejnego ministra budownictwa w rządzie
Olszewskiego czy Mecha, za którym ciągną się dziwne sprawki z okresu Buzka).
Oczywiście niesie to za sobą pewne minusy - posłowie PiS mogą odmawiać w
sejmie poparcia dla pomysłow złożonego z "nieswoich" rządu, ale gabinet
eksercki ma swe niewątpliwe zalety.

Trudno odmówić kompetencji Teresie Lubińskiej (gospodarcze szlify zdobywała
pod okiem Balcerowicza), Głębockiej, Radkowi Sikorskiemu (dobry minister w
rządzie Buzka, ma niezłe stosunki z Amerykanami) czy Stefanowi Mellerowi
(choć technokrata a nie polityk, ma szansę zdobyć uznanie w Europie, bo ma
dużą wiedzę i nie jest fanatykiem jak np. Jerzy Marek Nowakowski).

By dodać łyżki dzegciu do tej oceny powiem, że nie podoba mi się mianowanie
Wassermanna i Ziobry na stanowiska ministrów. Ten drugi jest po prostu za
młody (a na stołku prokuratora młodość i niedoświadczenie nie są raczej w
cenie), a w komisji Rywina dał się raczej poznać jako janczar partyjny -
bardziej dążący do rozbudowy popularności swojej partii niż rzetelnego
wyjaśnienia sprawy (groteskowe przesłuchanie Millera).

Wassermann z kolei to osoba chyba cierpiąca na paranoję (porównanie działań
hydraulików z Krakowa do bandyty Piotrowskiego) i manię wielkości. Powinien
być jak najdalej trzymany od służb. Mysle, ze przy najbliższej rekonstrukcji
rządu należy tych panów wyrzucić i wrócić do niezależnych fachowców, np.
Ananicza czy Sienkiewicza.

Generalnie dałbym rządowi kredyt zaufania, ale obawiam się - mimo wszystko -
zarządzania z tylnego siedzenia przez dwóch braci (Marcinkiewicz składa
meldunki co tydzień w pałacu). Marcinkiewicz musi w ciągu najbliższych
tygodniach te obawy (znacznej części ludzi, w tym elektoratu PiS) rozwiać.
    • pro.filutek1 Re: Rząd Landsbergermenscha zaskoczył mnie pozyty 31.10.05, 21:54
      Mam podobny oglad sytuacyji.
    • loquin.phd Nie ulega wątpliwości, że dzieje rządu tego ... 31.10.05, 22:05
      ... robakowatego parweniusza kresowo-lubuskiego będą nadzwyczaj krótkie.
      Oczywiście Szaronowie spróbują rządzić à la présidentielle za pomocą służb,
      szantaży i obietnic (tak jak Kwachu), ale długo to nie potrwa.

      Na razie nastała dzicz kompletna.
    • freemason Felery nowego rządu 01.11.05, 00:33
      Odnośnie felerów nowego rządu to należałoby wymienić słabe umocowanie ministrów
      od spraw gospodarczych - żaden/na z nich nie został/a wicepremierem - nasuwa
      się tu podobieństwo do rządu Buzka, gdy Jarosław Bauc straciwszy fotel zastępcy
      szefa rządu nie uzyskał wystarczającego wpływu, by forsować swe pomysły (i
      ostrzeżenia odnośnie dziury budżetowej!). Choć przecież fachowcem od gospodarki
      w prezydium pozostał Janusz Steinhoff. Tutaj i tego nie będzie.

      Sądzę więc, że wzorem Olszewskiego należało po prostu zrezygnować z powoływania
      wicepremierów (oszczędność środków, poskromienie Dorna) i czekać na ewentualne
      usadowienie się Rokity na tym stanowisku.

      Pozdrawiam.
    • kropekuk W pelni podzielam: nawet Dorna da sie zniesc (bo 01.11.05, 00:35
      nieglupi facio). Jak Pilat w Credo siedzi w tym tylko pajac telewizyjny Ziobro
      i czerwony prokurator Wassermann (a poza tym cham z jakuzi). Reszcie trzeba dac
      szanse dzialania. I tyle.
    • kropekuk PS: Tez mysle, ze Bartek Sienkiewicz powinien 01.11.05, 00:37
      zastapic tego czerwonego buca - u nas sie go ceni:)))
    • freemason Kobiety 01.11.05, 14:48
      Cieszy umieszczenie w rządzie dwoch kobiet (Lubińska, Głębocka), które będą
      zawiadywać poważnymi resortami (nie będą jedynie paprotkami tak jak w rządzie
      Belki Jaruga, a Millera Łybacka). Można by sobie życzyć, by proporcja między
      męskim a żeńskim pierwiastkiem była nieco bardziej wyrównana (brakuje mi w
      rządzie Zyty Gilowskiej np. na stanowisku ministra gospodarki albo Anny
      Radziwiłł jako ministra edukacji).

      Dotychczas rządy Buzka i Millera zaczynały pracę z takim samym odsetkiem kobiet
      na ważnych stanowiskach (Suchocka, Kamińska i Nazarowa w rządzie AWS/UW;
      Łybacka i Piwinik u Millera) - za Buzkiem udział "czynnika kobiecego" jednak
      wzrastał (Cegielska, Kamela-Sowińska, Kornasiewicz, Wasilewska-Trenkner), za
      czasów SLD (!) malał (w socjaldemokratycznym rządzie była tylko jedna kobieta).

      Mam nadzieję, że po wejściu (ewentualnym) PO do rządu proporcja ta wzrośnie.
      Platforma ma bowiem wiele wykwalifikowanych działaczek gotowych do rządzenia
      (Gronkiewicz-Waltz, Pitera, Hibner, Śledzińska-Katarasińska). Szkoda, żeby
      kobiety się marnowały...
Pełna wersja