dokowski
02.11.05, 21:02
Kolejny przykład tego, że jesteśmy azjatyckim państwem bezprawia, a nie
europejskim państwem prawa. Rodzice zabili (?) 10-latka i popełnili (?)
samobójstwo. Jednak w dokumentach pozostanie dla potomności, że trzy osoby
popełniły samobójstwo. Dla poprawy statystyk policyjnych całej sprawie ukręca
się łeb – jest list pożegnalny, a więc: „rodzinne samobójstwo” i koniec
śledztwa. Nieważne, kto kogo zamordował, „sprawy rodzinne”. Mąż może w Polsce
pobić, zgwałcić, zabić żonę, może to samo zrobić ze swoim dzieckiem, a nasza
dzika azjatycka kultura traktuje to jako „sprawy rodzinne, nie wtrącamy się”.
Ciekawe czy jak mąż zabija żonę a potem popełnia samobójstwo, to policja też
to zapisuje jako samobójstwo rodzinne? A dla potomności pozostaje w
statystykach, że kobieta popełniła samobójstwo?