gorby
10.11.05, 13:38
gabinet Marcinkiewicza przejdzie w Sejmie ze sporym zapasem głosów. Ale
będzie to klasyczny rząd mniejszościowy. Do każdej sprawy będzie zmuszony
szukać poparcia wśród posłów Samoobrony, LPR, PSL. Oznacza to
najzwyczajniejsze kupowanie głosów. Za stanowiska, za decyzje korzystne dla
określonych lobby, za ukłony pod adresem wyborców tych ugrupowań. Zabiegi te
będą dla rządu Marcinkiewicza kosztowne i czasochłonne. A co najgorsze,
doprowadzą najprawdopodobniej do programowych meandrów.
Krótko mówiąc, będzie to rząd słaby. Zdaje się, że partiom znajdującym się w
parlamencie o to właśnie chodzi. Im słabszy rząd, tym lepiej. Można trzymać
go w szachu. I trwać, ubijając na boku drobne interesy. Żadnemu ugrupowaniu
nie zależy teraz na szybkich, przedterminowych wyborach. W Sejmie będzie więc
miękka opozycja, czyli partie, które zagłosują za wotum zaufania, i
okazjonalnie dadzą się skusić do popierania niektórych rządowych propozycji.
I twarda opozycja, czyli PO i SLD. Te dwa ugrupowania, jak wynika z
wypowiedzi ich polityków, będą na każdym kroku podstawiać gabinetowi
Marcinkiewicza nogę.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051110/publicystyka/publicystyka_a_4.html
Jaka będzie cena zaufania
Nic za darmo
Lepper nie przestaje sugerować, że jego ugrupowanie nie będzie firmować
polityki Marcinkiewicza za darmo. - Samoobrona jest w stanie współrządzić. Bo
jeśli mamy odpowiadać, to i współrządzić - stwierdził po spotkaniu z
premierem. Zapewnił jednak, że objęcie stanowisk przez Samoobronę nie jest
warunkiem poparcia dla rządu. Najbliższy współpracownik Leppera, Janusz
Maksymiuk, zaprzecza pogłoskom, że Samoobrona naciska na stanowiska w
administracji, choćby w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa czy
Agencji Rynku Rolnego. - Pan Marcinkiewicz nie składał nam żadnych propozycji
personalnych - zapewnia. Jednak w Sejmie, jak zwykle, mnożą się spekulacje. -
Na pewno coś dostaną, tylko dyskretnie. Raczej nie wiceministrów, a
dyrektorów spółek państwowych. I raczej nie ludzie bezpośrednio kojarzeni z
partią, tylko jej tzw. eksperci - przypuszcza poseł Platformy.
- Do wzięcia jest ARiMR czy Fundusz Ochrony Środowiska. Poza tym za chwilę
będą mianowani wojewodowie. Stanowiska wicewojewodów też są atrakcyjne, a PiS
nie ma zaplecza na wsi - dodaje przedstawiciel SLD.
Także Roman Giertych zapewnia, że w zamian za poparcie nie chce niczego
więcej, jak realizację "programu dobrego dla Polski". Niektórzy posłowie
uważają jednak, że nagrodę już dostał - to fotel szefa Komisji ds. Służb
Specjalnych dla niego i szefa Komisji Infrastruktury dla Bogusława
Kowalskiego (LPR).
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051110/kraj/kraj_a_6.html
Kaczyzm b'edzie wiec oznaczal kupczenie Polska w imie interesow oszolomow
zadnych wladzy za wszelka cene.