pies_na_czarnych
12.11.05, 12:01
Prasa o rządzie Marcinkiewicza
Kazimierz Marcinkiewicz i Jarosław Kaczyński
"Do brydża z Lepperem", "Brydż Kaczyńskich", "PiS z poparciem radykałów" - to
tytuły z pierwszych stron polskich gazet.
Prasa zastanawia się nad przyszłością gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza,
który w czwartek otrzymał w Sejmie wotum zaufania.
Jednym z najczęściej poruszanych problemów jest przyszła współpraca PiS z
Samoobroną i LPR.
Próba sił?
W „Gazecie Wyborczej" Marek Beylin zastanawia się czy szefa Prawa i
Sprawiedliwosći Jarosława Kaczyńskiego czeka „otwarta wojna" z Andrzejem
Lepperem oraz czy zdoła on przejąć elektorat LPR i Samoobrony.
Ewa Milewicz przewiduje, że budowana przez Kaczyńskiego wielka partia
prawicowa „zje i Samoobronę, i LPR". „Nim ta kadencja dobiegnie końca" –
pisze Milewicz.
Bogumił Luft, komentator „Rzeczpospolitej", wyraża niepokój ze względu na –
jak pisze – ubóstwo programu gospodarczego rządu oraz „niebezpieczne sugestie
premiera, że są rzeczy, na które pieniądze muszą się znaleźć, nawet jeśli ich
nie ma".
Obawy autora zwiększa uzależnienie gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza od
wsparcia ugrupowań o skrajnych poglądach na ekonomię.
Najbliższe miesiące
Rafał Ziemkiewicz na łamach „Życia Warszawy" przewiduje, że o utrzymaniu
społecznego poparcia dla rządu zdecydują najbliższe miesiące.
Według publicysty „ludzie muszą dostać albo chleb, albo igrzyska". Na to
pierwsze na razie – zdaniem autora – nie ma co liczyć, należy się więc raczej
spodziewać działań w zakresie „oczyszczania państwa", czyli walki z korupcją.
Jeśli gabinet Marcinkiewicza się z tych obietnic nie wywiąże straci poparcie –
przewiduje Ziemkiewicz.
„Rozliczenia zamiast chleba" – tak ocenia program rządu Jan Złotorowicz
z „Trybuny".
Autor przewiduje „czystki" w policji i innych instytucjach związanych z
wymiarem sprawiedliwości. Z kolei z zapowiedzi polityki prosocjalnej PiS-u –
według niego – pozostało tylko hasło polityki prorodzinnej.
Premier ściągał?
„Życie Warszawy" porównało tekst expose Kazimierza Marcinkiewicza z
wystąpieniem programowym jego poprzednika – Marka Belki.
Cztery przytoczone przez dziennik fragmenty dotyczące polityki gospodarczej i
prywatyzacyjnej są łudząco podobne.
„Ściągając od polityka lewicy całe frazy Kazimierz Marcinkiewicz najwyraźniej
zapomniał, że sam przez lata jako nauzyciel musiał walczyć z takimi
praktykami" – pisze Ewa Szadkowska.