ociecdyrektor
13.11.05, 14:08
Uwielbiam czytać bzdury w zagranicznej prasie na temat Polski. Ale jest i
całkiem sensowny tekst.
"The Economist":
Poprawa klimatu gospodarczego stwarza dla nowego, mniejszościowego rządu PiS
pewne pole manewru, przynajmniej w ramach najbliższego cyklu budżetowego.
Dzięki reformom podatkowym wprowadzonym przez poprzedni rząd, pozytywnym
efektom wstąpienia do UE dającym o sobie znać z opóźnieniem, ożywia się
wzrost, a w ostatnim kwartale br. powinien sięgnąć 4,0 proc. Rosną też
przychody z podatków, czego efektem jest zmniejszenie deficytu budżetowego.
Jeśli rządowi uda się uniknąć nieprzemyślanych posunięć, to może mieć
stosunkowo łatwą przeprawę do czasu przystąpienia do prac nad budżetem na
2007 rok, gdy jego populistyczni stronnicy w zamian za poparcie mogą zażądać
zapłaty. Wówczas może się okazać, że PiS nie bez pewnego ociągania się zwróci
się do Platformy Obywatelskiej i poszerzy parlamentarną bazę rządu. Taki
scenariusz ucieszyłby wielu w Polsce i za granicą" - dodaje gazeta.
Za silne strony PiS-u, „The Economist" uznaje akcent na efektywność i
sprawiedliwość, wskazując, że nowy minister sprawiedliwości opowiedział się
za tym, by sądy pracowały 18 godzin na dobę - do czasu usunięcia ogromnych
zaległości. Za ważne elementy programu nowego rządu, brytyjski tygodnik
uznaje walkę z korupcją i oczyszczenie służb specjalnych.
Braci Kaczyńskich i nowego premiera Kazimierza Marcinkiewicza „The
Economist" chwali za zgodność słów z czynami, zdecydowanie i patriotyzm, ale
jak zauważa, nie dali się oni dotychczas poznać, jeśli idzie o ich wizję,
przywództwo i znajomość niuansów w polityce zagranicznej.
Za minusy nowej ekipy „The Economist" uznaje brak „otrzaskania" się w
świecie, spoglądanie na zachodzące w nim wydarzenia przez pryzmat własnego
podwórka i nieznajomość języków obcych. Innym minusem jest to, że nowa ekipa
będzie musiała porozumiewać się z Andrzejem Lepperem, uchodzącym za
zaprzysięgłego wroga ekonomicznego liberalizmu.