Kto jest w Polsce moralnym autorytetem?

    • leszab Nie mam żadnych wątpliwości ,że PIS 19.11.05, 23:27
      • hummer Też nie mam 20.11.05, 00:21
        I dlatego powinien wziąć na siebie odpowiedzialność, od której się miga :-)
        Chyba, że tylko profesjonalnie kłamali jak to oni.
      • tojajurek A o co tu właściwie chodzi? 20.11.05, 00:48
        Asienka32 zapoczątkowała dyskusję nie precyzując właściwie o co jej chodzi.
        Może teraz jest jakaś nowa moda, ale jeszcze niedawno było bezsensem próbowanie
        analizy problemu bez zdefiniowania podstawowych pojęć.
        A więc co uważamy za cechę decydującą o uznaniu kogoś za autorytet moralny?
        Jak na razie - według mnie - najbardziej sensowne są głosy twierdzące, że kogoś
        takiego jak "ogólny i powszechny autorytet moralny" w ogóle nie ma.
        Na pewno są ludzie zasłużeni dla innych, znani z niezłomności poglądów,
        niezwykle wykształceni, znoszący z godnością prześladowania, wzorowo religijni
        i przyzwoici - ale czy to znaczy, że są we wszystkim niekwestionowanymi
        autorytetami.
        A może po prostu szukanie autorytetów moralnych jest formą umysłowego
        wygodnictwa? Może tak naprawdę ich po prostu nie ma?
        Może każdy z nas znakomicie potrafi rozróżnić dobro od zła, prawdę od fałszu,
        współczucie od nienawiści, bezinteresowność od poświęcenia, honor od podłości?
        Trzeba tylko trochę wysiłku, żeby dogadać się z sobą samym...
    • gutek.gutek Wiadomo. Bracia Kaczynscy. 20.11.05, 00:39
    • mamablues Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 04:14
      asienka32 napisała:

      > Wsród żyjących oczywoiście, do tego niekwestionowanym przez większośc,
      > niekontrowersyjnym i nie powiązanym z żadnymi układami?

      Dla mnie na pierwszym miejscu i niekwestionowany rownocześnie przez większość -
      Władysław Bartoszewski.
      Poza tym Borusewicz, Ochojska.
      I jeszcze, przez nikogo chyba dotąd niewymieniany, Ryszard Bugaj. Ze względu na
      uczciwość i wierność swoim zasadom. Chodzi o postawę, nie o poglądy, z którymi
      czasem nie zgadzam się. Ale szanuję i uważnie słucham i czytam, jeśli mam
      okazję.
      • sawa.com Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 06:53
        mamablues napisała:

        > asienka32 napisała:
        >
        > > Wsród żyjących oczywoiście, do tego niekwestionowanym przez większośc,
        > > niekontrowersyjnym i nie powiązanym z żadnymi układami?
        >
        > Dla mnie na pierwszym miejscu i niekwestionowany rownocześnie przez
        większość -
        >
        > Władysław Bartoszewski.
        > Poza tym Borusewicz, Ochojska.
        > I jeszcze, przez nikogo chyba dotąd niewymieniany, Ryszard Bugaj. Ze względu
        na
        >
        > uczciwość i wierność swoim zasadom. Chodzi o postawę, nie o poglądy, z
        którymi
        > czasem nie zgadzam się. Ale szanuję i uważnie słucham i czytam, jeśli mam
        > okazję.

        Mnie się też podobają wyżej wymienieni. Szczególnie Ochojską podziwiam. Jest
        naszym sumieniem.
        Najbardziej mnie zaskakuje brak pisarzy, filozofów... wśród wymienianych osób.
        Ludzi na miarę Żeromskiego.
        Dla mnie autorytet moralny to przede wszystkim sumienie. Człowiek, który
        potrafi wskazać właściwy kierunek w trudnej sytuacji przy wielu niewiadomych.
        Uczciwość to za mało, żeby być autorytetem.
        Takim idealnym wzorcem autorytetu był papież Wojtyła. Owe jego: Nie lękajcie
        się - wskazujące kierunek a równocześnie dające poczucie bezpieczeństwa.
        • hrabia.mileyski Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 07:53
          sawa.com napisała:

          > Najbardziej mnie zaskakuje brak pisarzy, filozofów... wśród wymienianych osób.
          > Ludzi na miarę Żeromskiego.

          Z Żeromskim byłbym raczej ostrożny.Na ocenę tej postaci wpływ ma nie tylko jego
          twórczość literacka, ale i pewne niezbyt pozytywne cechy osobowe, które
          dostrzegali ludzie mu współcześni.Żeromski wykazywał się chorobliwą wręcz
          ambicją do sięgania po zaszczyty i to do tego stopnia, że sam organizował i
          finansował "spontaniczne" manifestacje poparcia dla swej kandydatury do
          literackiej nagrody Nobla. Współcześni widzieli ujemne cechy jego charakteru,
          później wybielono postać pisarza.
          • sawa.com Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 08:36
            hrabia.mileyski napisał:

            > sawa.com napisała:
            >
            > > Najbardziej mnie zaskakuje brak pisarzy, filozofów... wśród wymienianych
            > osób.
            > > Ludzi na miarę Żeromskiego.
            >
            > Z Żeromskim byłbym raczej ostrożny.Na ocenę tej postaci wpływ ma nie tylko
            jego
            > twórczość literacka, ale i pewne niezbyt pozytywne cechy osobowe, które
            > dostrzegali ludzie mu współcześni.Żeromski wykazywał się chorobliwą wręcz
            > ambicją do sięgania po zaszczyty i to do tego stopnia, że sam organizował i
            > finansował "spontaniczne" manifestacje poparcia dla swej kandydatury do
            > literackiej nagrody Nobla. Współcześni widzieli ujemne cechy jego charakteru,
            > później wybielono postać pisarza.

            Rzeczywiście, na Żeromskiego patrzę poprzez pryzmat jego twórczości literackiej
            i wrażliwości społecznej. Pierwszy raz słyszę o tym, żeby "sam organizował i
            > finansował "spontaniczne" manifestacje poparcia dla swej kandydatury do
            > literackiej nagrody Nobla."
            Natomiast ma Pan rację co do ambicji - zapewne nie przyznanie mu tej nagrody
            było dla niego bardzo bolesnym ciosem. Bodajże w tym samym roku kiedy to się
            stało, umarł.
            Zawsze widziałam pewna analogię tej sytuacji do sytuacji jaka wyniknęła w
            związku z przyznanie nagrody Nobla Miłoszowi i rozpaczy Andrzejewskiego.
            • hrabia.mileyski Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 08:52
              Najbardziej jednak spektakularna jest historia Nałkowskiej - tu wracam do Nobla.
              Jej przyjaciele posuwali się nawet do fałszerstw, przysyłajac jej telegramy o
              rzekomych olbrzymich szansach na uzyskanie nagrody. Czynili tak w dobrej wierze,
              widząc jej szaleńczą depresję, zagrażającą nawet życiu. I faktycznie zmarła ze
              zgryzoty, dowiedziawszy się, ze Nobla jej nie przyznano.
              • sawa.com Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 08:59
                No cóż bycie ambitnym nie jest przywarą. Trzeba jednak z tym uważać.
                • hrabia.mileyski Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 09:09
                  Skoro już zahaczyliśmy o wątek Nobla, to może zakończmy go czymś nieco
                  weselszym, coby nie było tak ponuro.
                  Najzabawniejsza była historia z Reymontem - poczatkowo ani mu sie chciało jechać
                  po nagrodę - przebywał wówczas bodajże w Austrii. Jak już jednak dotarł na
                  miejsce, to okazało się, ze jego pokój hotelowy zawalony jest stertami listów od
                  rodaków.
                  Z jednym z przyjaciół zasiedli do przeglądania korespondencji i ku swojemu
                  rozbawieniu stwierdzili, że olbrzymia część listów to prośby o....pożyczkę!
                  Reymont nieźle się ubawił, stwierdził nawet, ze będzie zmuszony zaciągnąć
                  olbrzymi kredyt bankowy, by sprostać tym prośbom, nagroda Nobla okazała się
                  bowiem wysoce niewystarczająca.
                  • sawa.com Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 09:22
                    hrabia.mileyski napisał:

                    > Skoro już zahaczyliśmy o wątek Nobla, to może zakończmy go czymś nieco
                    > weselszym, coby nie było tak ponuro.
                    > Najzabawniejsza była historia z Reymontem - poczatkowo ani mu sie chciało
                    jecha
                    > ć
                    > po nagrodę - przebywał wówczas bodajże w Austrii. Jak już jednak dotarł na
                    > miejsce, to okazało się, ze jego pokój hotelowy zawalony jest stertami listów
                    o
                    > d
                    > rodaków.
                    > Z jednym z przyjaciół zasiedli do przeglądania korespondencji i ku swojemu
                    > rozbawieniu stwierdzili, że olbrzymia część listów to prośby o....pożyczkę!
                    > Reymont nieźle się ubawił, stwierdził nawet, ze będzie zmuszony zaciągnąć
                    > olbrzymi kredyt bankowy, by sprostać tym prośbom, nagroda Nobla okazała się
                    > bowiem wysoce niewystarczająca.


                    Bardzo to fajne, też tego nie znałam.
                    Natomiast z dziełami Reymonta ma swoją osobistą przygodę. Strasznie mi się nie
                    chciało czytać "Chłopów". Ale to strasznie. Uważałam, że jest to jakaś tortura
                    dla uczniów. Już nie wiem co mnie zmusiło do tego, że zajrzałam do tych tomów.
                    I jakież było moje zdumienie! Każdy tom czytałam na jednym oddechu. Ani
                    przedtem ani potem nic takiego mi się nie przytrafiło. Piękna literatura.
                    Należał mu się za to NObel. Natomiast "Ziemię Obiecaną" znam tylko z
                    ekranizacji Wajdy. A tu uważam, że należał się conajmniej Oscar. Bardzo lubię i
                    cenię ten film.
                    pozdrawiam (i idę pobiegać do lasu.)
                    • hrabia.mileyski Re: Kto jest w Polsce moralnym autorytetem? 20.11.05, 09:31
                      Ze mna i "Chłopami" było bardzo podobnie. Jak wiadomo, Reymont jakby w pewnym
                      momencie przerwał swą opowieść i pamietam, ze w liceum dostaliśmy zadanie
                      dopisania ostatniego rozdziału, uwzględniając oczywiście język i formę powieści.
                      Powiem szczerze, że bardzo się w to wciągnąłem, a moją "powieść" nauczycielka
                      kazała przepisać i przez jakiś czas krążyło to po szkole. Byłem z siebie bardzo
                      dumny, prawie jakbym sam dostał Nobla.
                      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja