joszix
22.11.05, 19:58
rozumiem że podczas pracy zginął człowiek, wielu jego kolegów cudem ocalało. dziwi mnie jedna rzecz- niecały rok temu moja sąsiadka zmarła w fabryce wykonując prace na którą nie pozwalał jej stan zdrowia, mimo że nie powinna pracować w wysokiej temp. musiała rozładować porcelanę z pieca i przewieźć ją na wózkach do składu- organizm nie wytrzymał. nie było wtedy zadnych państwowych urzedników , a pracodawca ukręcił sprawie łeb. przed chwilą usłyszałem że premier odwiedził kopalnię i zapowiedział że rodzina tragicznie zmarłego górnika otrzyma stosowne środki. państwo o niej nie zapomni. więc jak to jest????