copa.cojones
22.11.05, 21:06
Powtarzam swoją opinię na ten temat wyrażoną w innym wątku, bo chciałby wywołać rzeczową dyskusje na temat granicy dobrego smaku. I nie ma tu nic do sprawy, że chodzi niejakiego "Ryzyka".
Ten klecha zasługuje na najwyższe słowa krytyki, swoją działalnością sprzeciwia się swojemu kapłaństwu to jest fakt.
Ale spójrzmy na tę checę chłodnym okiem: gdyby ci młodzi kabareciarze zestawili postać prostytutki z jakąś inną znaną postacią medialną, autorytetem, twoim bliskim albo np: rabinem i użyli równie łatwego klucza do identyfikacji o kogo chodzi to jaki byłby oddźwięk ?
Kabaret to świetna forma krytyki, drwiny i obśmiewania głupoty. Nie może jednak nikogo znieważać i naruszać jego dobrego imienia. Granica jest cieniutka, trzeba to czuć.
W tym znaczenie dzieciaki powinni sie jeszcze trochę podszkolić.