List otwarty bylego ksiedza do kleru

IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 11:36
Drodzy Bracia i Siostry!

Sześć lat temu odszedłem z tak zwanego polskiego duchowieństwa, czyli z
Waszych, prawie 50-tysięcznych szeregów. Nosiłem sutannę przez cztery lata
seminarium, a następnie trzy lata i dwa miesiące po święceniach. Nie muszę
się w tej chwili z tego kroku (odejścia) tłumaczyć ani wybielać swojej osoby,
bo dla ludzi ze mną związanych i dla mnie samego jest to obojętne. Odczuwam
jednak pewien niedosyt. Wielu z Was osobiście znałem, wielu bardzo ceniłem i
polubiłem. Byliście wszak moją rodziną, moimi przyjaciółmi i
współpracownikami. Nieładnie jest odchodzić z grona bliskich osób bez
pożegnania, bez podania powodów, a ja tak właśnie zrobiłem.

Jeden z katolickich dziennikarzy zapytał mnie, czy chciałbym teraz, po
sześciu latach, porozmawiać ze swoim byłym szefem i pracodawcą (ujął to
bardziej zgrabnie) – arcybiskupem Władysławem Ziółkiem. W pierwszej chwili,
niewiele myśląc, odpowiedziałem: po co? Przecież wszystko, co mam do
powiedzenia, arcybiskup czyta co tydzień przy porannej, piątkowej kawie.
Zresztą, czy on wyraziłby chęć spotkania ze mną? Wątpię. O taką rozmowę – na
temat motywów mojego odejścia – prosiłem, zanim jeszcze wyprowadziłem się z
ostatniej parafii, ale otrzymałem (od siostry sekretarki) termin „za dwa
miesiące”. Później miałem już co innego na głowie.

Okazało się jednak, że dziennikarz rozmawiał niedawno z arcybiskupem i ten
powiedział: tak. Zastanowiło mnie to, a nawet trochę zawstydziło. Aczkolwiek
nie zgodziłem się na spotkanie, bo szef łódzkiej archidiecezji gotów jest
mnie przyjąć u siebie, w pałacu, niczym Glemp Millera. Nie powiem, że cenię
się bardziej niż szef rządu... albo niech będzie – trochę się cenię. Choć mam
również naprawdę wielki szacunek dla mądrości księdza arcybiskupa.
Zaproponowałem więc, przez posłańca, grunt neutralny. Jak dotąd – bez odzewu.
W sumie nie ma się czemu dziwić, no bo czy ktoś widział kiedyś arcybiskupa
siedzącego w kawiarni przy kawie? Zachodzę w głowę, o cóż by mnie mój dawny
szef zapytał, co chciałby wiedzieć. Ponieważ do naszego spotkania może nigdy
nie dojść, postaram się dać Jemu i Wam kilka odpowiedzi na kilka Waszych
hipotetycznych pytań.

Pochodzę – jak Wy wszyscy – z katolickiej, praktykującej rodziny. Byłem
bezkrytyczny wobec księży i Kościoła, bo nikt nigdy nie próbował mnie
oświecić, uświadamiając, jak wiele popełnia on błędów. Poszedłem do
seminarium, uważając, że jako ksiądz przysłużę się Bożej sprawie i spełnię
swoje ambicje. Już tam, w „szkole miłości”, dostrzegłem rozdźwięk pomiędzy
teorią a praktyką. Wam akurat nie muszę wiele wyjaśniać. I nie chodziło wcale
o ludzi, którzy wszędzie są słabi i grzeszni. Chodziło o system. Stopniowo
dostrzegałem, iż nauka Kościoła rozmija się z Pismem Świętym, jedyną
prawdziwą podstawą wiary. Doktryna katolicka ma tyle wspólnego z wolą Bożą
zawartą w Biblii, ile „Iliada” Homera z historią Greków. Myślałem, że jako
ksiądz pozbędę się tych wątpliwości, pracując u podstaw z ludźmi na parafii.
Jakże się pomyliłem! Do przekonań o błędach katolickiej nauki doszły
praktyczne doświadczenia „na niwie Pańskiej”. W kolejnych parafiach, na
rekolekcjach, pielgrzymkach, przeważnie spotykałem księży poborców,
urzędników, budowniczych, ale jakże niewielu świadków wiary! Ze zdumieniem i
niemałym przerażeniem patrzyłem na bezdusznych duszpasterzy – zdeprawowanych
i zgorzkniałych cyników, traktujących swoją parafię jak punkt usługowy. Nie
było tam ewangelii, nie było „przykładów dla stada”... i dla mnie? Co gorsza,
również większość wiernych – przywykłych do „odprawiania mszy”... i własnej
wiary – nie oczekiwała ode mnie niczego innego, jak tylko ładnego odprawiania
właśnie. Moje ideały legły w gruzach, ręce mi opadły. Niech Wam będzie –
byłem zbyt słaby. Za słaby, aby się temu wszystkiemu przeciwstawić, aby być
znakiem sprzeciwu. Zobaczyłem za to siebie samego na pierwszym probostwie –
karykaturę człowieka o dwóch twarzach – wytrawnego aktora przy ołtarzu i
śliniącego się na widok pełnej tacy hipokrytę za drzwiami plebanii.
Powiedziałem: Nie!

Nie muszę się tłumaczyć. Za to teraz, po sześciu latach, mogę to Wam
powiedzieć szczerze i od serca: decyzję o swoim odejściu z tzw. kapłaństwa
błogosławię każdego dnia i codziennie dziękuję za nią Bogu. Dlaczego?
Odpowiedź jest w każdym numerze tygodnika „Fakty i Mity”. Nie musicie się ze
mną zgadzać, ale wiem, że czytacie naszą gazetę. Proszę tylko o jedno –
pomódlcie się o światło Ducha Świętego i poproście Boga o dar oddzielenia
prawdy od kłamstwa, dobra od zła. Po czym – ze szczególną uwagą –
przeczytajcie dwa artykuły: „Korzenie chrześcijaństwa”, w aktualnym numerze
i „Dlaczego nie jestem katolikiem”, za tydzień. To są teksty szczególnie
skierowane do Was. Zaklinam Was, Kochani! Nawróćcie się do prawdziwego
chrześcijaństwa. Służcie Bogu i ludziom w prawdzie, zgodnie z Jego wolą.
Módlcie się i pracujcie dla drugiego człowieka, a nie dla odstępczej
instytucji. Bądźcie humanistami, altruistami, a nie – urzędnikami. Ten
umęczony, biedny i oszukiwany przez kolejne elity i episkopaty naród nie
potrzebuje nowej sieci watykańskich urzędów skarbowych i rzeszy poborców
kościelnych podatków. Wy – Uczniowie Jezusa Chrystusa – jesteście potrzebni
Polakom jak nigdy dotąd!

„Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre
uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5. 16).

„Paście trzodę Bożą, która jest między wami... nie dla brzydkiego zysku, lecz
z oddaniem, nie jako panujący... lecz jako wzór...” (1 Piotra 5. 2–3).

Jeśli uważacie, że dobrze służycie ludziom jako duchowni tego Kościoła –
zostańcie w nim. Wiem, że bardzo wielu z Was z oddaniem pracuje wśród dzieci,
starszych, chorych i cierpiących. Wielu jest prawdziwymi społecznikami,
świetnymi gospodarzami w parafiach i gminach. Oprócz błędnej doktryny
Kościoła, uczycie ludzi prawdziwej miłości, kultury, poświęcenia dla innych,
przekazujecie potrzebującym pomoc materialną. Tym radzę – pozostańcie w
Kościele, wykorzystując swój autorytet dla dobra tych, którzy Was potrzebują.
Innych namawiam – skoro zrozumieliście już, czym jest Kościół
rzymskokatolicki, i Wasza wrażliwość oraz sumienie nie pozwalają Wam być jego
częścią – nie męczcie się. Miejcie odwagę odejść do normalnego życia, które
Bóg przeznaczył wszystkim ludziom, i wyjść na głębię. Zawsze i wszędzie można
być uczniem Chrystusa.

Wszystkim swoim Braciom i Siostrom, przeze mnie opuszczonym, a nie
zdradzonym, mówię:
NIE LĘKAJCIE SIĘ!

JONASZ

    • Gość: czyzunia Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.10.02, 12:07
      tego kosciola niestety nic juz nie zmieni.zaproponujcie jankowskiemu zeby sie
      przesiadklz mesia na malucha.nie qwyobrazam sobie. chzce wierzyc ze sa w kk
      normalni ksieza apostolowie. ale zostana oni zjedzeni przez jankowskich
      rzdzykow, i 99 proc hierarchow. jedynym dla was wyjsciem moze byc
      zorganizowanie nowego kosciola, bo w tym najbardziej ludzki ksiadz zostanie
      zjedzony przez sk-synow hierarchow i innyc businessmanow.
      robrta co chceta.pa
      • Gość: Antyklerykal Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 12:17
        Trzeba zobaczyc jak w samym prawie kanonicznym dokladnie rozpracowana jest
        sprawa skladek i roznego rodzaju dochodow. Dla nich to sprawa pierwszej wagi.
        • Gość: Ed Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 12:35
          W tym zakresie rzeczywiście trudno jest odmówić logiki konstrukcji kodeksu
          kanonicznego w dotychczasowej postaci :-)). Mimo uśmiechu, piszę poważnie,
          ponieważ dzieki uprzejmości znajomych miałem możliwość przeglądu tego
          wyjątkowego arcydzieła sztuki prawniczej sprowadzającego się w swej
          konstrukcji do przymusu wiary w nieomylność rozstrzygnięć książąt kościoła
          katolickiego. Oni to bowiem decydują o tym, co jest słuszne a co tej
          słuszności nie ma i mieć nie może. Czyli innymi słowy jest to bardzo zgrabnie
          rozpisany na kanony regulamin wewnetrzny wspomagający biskupów w utrzymaniu
          struktury i zasad funkcjonowania organizacji diecezjalnych.
          Lektura skądinnąd ciekawa i bardzo wiele mówiąca.
          • Gość: Antyklerykal Kodeks prawa kanonicznego IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 12:52
            www.archidiecezja.lodz.pl/prawo.html
            Polecam
            • Gość: Ed Re: Kodeks prawa kanonicznego IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 12:55
              Dziękuję. Nie znałem tego adresu.

              Pozdrawiam

              Gość portalu: Antyklerykal napisał(a):

              > <a
              href="http://www.archidiecezja.lodz.pl/prawo.html"target="_blank">www.archid
              > iecezja.lodz.pl/prawo.html</a>
              > Polecam
              • Gość: Antyklerykal HTTRACK IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 13:44
                Podaje ci jeszcze adres portalu, na ktorym znajduje sie swietny program do
                sciagania stron internetowych, z opisem po polsku nawet.Wystarczy skopiowac
                do okienka adres strony i ustawic opcje. Kodeks prawa kanonicznego mozesz miec
                w ten sposob na dysku w ciagu 20 minut chyba (nie pamietam juz dokladnie).
                Podczas sciagania stron mozesz sobie spokojnie surfowac. Jezeli masz nagrywarke
                mozesz sobie latwo zapisywac na plyty sciagniete strony. W sumie dziecinna
                zabawa.
                Program nazywa sie HTTrack.Trzeba scigac oczywiscie program z instalatorem,
                ponad 3Mo - wersja 3.21.

                www.httrack.com/index.php?p=2&l=en
                Pozdrawiam
                • Gość: Ed Re: HTTRACK IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 14:33
                  Dziękuję za wsparcie. Skorzystam.
    • aniol_stroz_kagana No dobra. Szanuję twój wybór. 13.10.02, 12:48

      Ale czy nadal wierzysz w Boga? Wygląda na to, że tak.
      Czy jesteś katolikiem?, chrześcijaninem?
      Możesz patrzeć w oczy ludziom, którzy się u ciebie spowiadali?? czy w swojej
      redakcji wyśmiewacie się z tych głupców??!!!

      Po co odszedłeś z kleru??
      Przecież będąc nadal księdzem i demaskując działalność "rydzykantów" i
      innych "Oszołomów z RM", byłbyś bardziej wiarygodny i skuteczny niż teraz. A
      gdybyś za te głoszone otwarcie - w stanie duchownym - poglądy został
      ekskomunikowany, wykluczony z kleru, lub inaczej ukarany, to twoja
      wiarygodność i rzekoma chęć oświecania rodaków znacznie by zyskały w naszych
      oczach, a przede weszystkim miałyby siłę.

      Co nie pozwalało ci w sutannie mówić TWOJEJ prawdy??
      Dlaczego uznałeś, że w takiej szmacie jak "Fakty i Mity" możesz pluć na to, co
      inni mogą uważać za świętość?

      Gdybyś tam i tu - na forum - pisał jako czynny ksiądz, byłbyś godzien uwagi, a
      nawet szacunku, bo odważnie występowałbyś przeciwko złu.
      A tak, to jesteś tylko żałosnym, rozżalonym, bezsilnym, agresywnym,
      niewiarygodnym wiarołomcą i krzywoprzysięzcą.

      Tak!! Byli księża MUSIELI założyć swoją własną gazetę.
      Któż zaryzykowałby współpracę z ludźmi, którzy już raz zdradzili?? No może
      druga szmata - "NIE".

      W sieci czytam różne świństwa - "Nasz Dziennik", "NIE", "Fakty i
      Mity", "Rozmowy niekontrolowane" z RM ... ale do ręki ich nie biorę.

      W moim domu szmat używa się tylko do wycierania podłogi.
      • Gość: Ed Re: No dobra. Szanuję twój wybór. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.02, 12:57
    • Gość: czyzunia Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.10.02, 13:37
      • Gość: czyzunia Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 13.10.02, 13:47
        kol. sympatyczny, tytulujacy sie "aniol str itd" stary co za herezje glosisz.
        gdzie w jaskim kosciele kat. moze katabas mowic swoje. zgnoiliby go w jakims
        klasztorze i po ptokach. n wzruszyles mnie do glebi.
        ponadto twiedzisz ze szmat do reki itd , alew cZytasz w roznych internetach.
        masz i tak rece upaprane w gownie mo tak czy tak to myszka lub klawiatura jest
        ta szmata. ot kabotyn.
        robta co chceta.pa
        • aniol_stroz_kagana Ech czyzunia - aleś się nawalił przy niedzieli. 13.10.02, 14:02

          Jak ci minie kac, to przeczytaj raz jeszcze o czym piszę.
          Może coś zrozumiesz.

          Choć pewności nie ma. Niestety.
      • Gość: Michał Re DO:antyklerykała IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 13:53
        Poszło Ci z biskupem (szefem) o "kiełbasę"!
        Albert Einstein powiedział: CZYSTY CHLEW I PEŁNE KORYTO TO IDEAŁ WIEPRZA.
        • Gość: Antyklerykal ???? IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 13:57
          • Gość: Michał Re: A jednak o koryto! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 14:08
            Antyklerykale czy Ci chodziło o pełne koryto i czysty chlew w walce z
            Kościołem? Jesli tak, to dla takich ludzi jak ty nie ma tam miejsca!.Na
            wschodzie (w Rosji) pracuje wielu księży nie pytając o nic. Niesie w znoju i
            niedostatku bezinteresownie pomoc dla ludzi, a ty? Walczysz o "kiełbasę"!
            • Gość: Antyklerykal Re: A jednak o koryto! IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 14:12
              Ty mi wygladasz na takiego, ktory walczy o wiele wiecej przy ksiezych
              korytkach !! hahaha
              To co robia ksieza w Rosji to sprawa Rosji. Mam nadzieje, ze Rosjanie nie
              wpadna w klerykalne sieci jak Polska.
              • Gość: feline Re: A jednak o koryto! IP: proxy / *.dial.proxad.net 13.10.02, 14:18
                Antylkerykale drogi! powiedziales "A", powiedz "B", jakkolwiek ciezko mialo by
                Ci to przyjsc, powiedz, by zamknac geby tym, ktorzy oskarzaja Cie po to, ze
                odszedles z powodu braku zgody na temat podzialu "dobr doczesnych" pomiedzy
                Toba a reszta kleru. Ja natomiast gratuluje Ci odwaznej decyzji i zycze
                wszystkiego dobrego w swieckiej przyszlosci.
                • Gość: Antyklerykal Re: A jednak o koryto! IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 14:24
                  To nie ja odszedlem. Ja nigdy bym nawet nie pomyslal o wiazaniu sobie zycia w
                  tak podejrzany sposob.List jest spamem.
              • Gość: Michał Re: A jednak o koryto! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.02, 14:24
                Pomyliłeś się z powołaniem!. Trzeba było ukończyć szkołę biznesową!
                Ja to uczyniłem, pracuję na swoim i napełniam swoje koryto swoimi rękoma w
                równej walce z innymi. Ty zaś nie mając powołania chciałeś żerować na wiernych
                lecz "szef" w porę się spostrzegł i wypieprzył Cię z pracy. Chleba za darmo
                się nie je.
                • Gość: Antyklerykal Nie bierz mnie za glupka IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 14:33
                  Ja nigdy nie bylem i nie bede ksiedzem. Mialem wystarczajaco dobrze ^poskladane
                  w glowie aby sie w cos takiego nie wrabiac.List to spam.
                  • aniol_stroz_kagana To nie "spam", tylko spazm!! 13.10.02, 15:25

                    Nie brałem cię za głupka, ale widzę, że sę myliłem!

                    I w dodatku podszywasz się pod kogoś, kim jedynie chciałbyś być.
                    Niestety - wbrew własnemu przekonaniu, nie masz "wystarczająco dobrze
                    poukładane w głowie"!
    • laurie Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru 13.10.02, 15:19
      Dwie uwagi tylko:
      1. dlaczego widzac to cale zlo kleru, jako ksiadz nie postepowales w zgodzie z
      wlasnym sumieniem??? dlaczego nie realizowales swojej wizji dobrego kaplana?
      Przeciez nie byles slepym niewolnikiem, narzedziem bez woli w rekach "zlych"?
      Nie wszyscy sa zli. Wielu jest idealistow wsrod klerykow, podobnych do ciebie,
      z tymi powiniennes trzymac, razem stworzylibyscie sile.

      2. ok, nie dales rady, nie kazdy ma w sobie tyle sily, rozumiem. Ale dlaczego
      teraz opluwasz kosciol i walczysz z kosciolem. Czy to nie jest mszczenie sie za
      to, ze okazales sie za slaby? Sposob na radzenie sobie z konfliktem sumienia?
      Przypomina to obrazonego pracownika, ktory gdzie tylko moze opluwa eks-
      pracodawce i niszczy go. Myslisz, ze to jest w porzadku??



      • Gość: Rob Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: ncroes* / *.kabel.telenet.be 13.10.02, 17:27
        laurie napisała:

        > Dwie uwagi tylko:
        > 1. dlaczego widzac to cale zlo kleru, jako ksiadz nie postepowales w zgodzie
        z
        > wlasnym sumieniem??? dlaczego nie realizowales swojej wizji dobrego kaplana?
        > Przeciez nie byles slepym niewolnikiem, narzedziem bez woli w
        rekach "zlych"?
        > Nie wszyscy sa zli. Wielu jest idealistow wsrod klerykow, podobnych do
        ciebie,
        > z tymi powiniennes trzymac, razem stworzylibyscie sile.
        >
        > 2. ok, nie dales rady, nie kazdy ma w sobie tyle sily, rozumiem. Ale
        dlaczego
        > teraz opluwasz kosciol i walczysz z kosciolem. Czy to nie jest mszczenie sie
        za
        >
        > to, ze okazales sie za slaby? Sposob na radzenie sobie z konfliktem
        sumienia?
        > Przypomina to obrazonego pracownika, ktory gdzie tylko moze opluwa eks-
        > pracodawce i niszczy go. Myslisz, ze to jest w porzadku??
        >
        >
        >

        Dlaczego wszyscy wyciagacie wnioski bez dokladnego przeczytania pierwszego
        listu. Przeciez tam nic takiego nie ma.

        • Gość: Antyklerykal Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 20:39
          SZadzac po niektorych wypowiedziach mozna sadzic, ze ludzie w ogole nie czytali
          przytoczonego przeze mnie listu albo zwyczajnie nie dociera do ich mozgow jego
          tresc. Kiedys podawali w jakiejs gazecie statystyke dotyczaca wlasnie ludzi,
          ktorzy kompletnie nie rozumieja nawet najprostszego tekstu przeczytanego w
          gazecie. Jest ich ponoc az 50%. Odpowiedzi w tym watku jakoby tylko
          potwierdzaly te statystyke.
          • laurie Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru 13.10.02, 21:09
            Nie, no ludzie, czy juz zupelnie powariowaliscie!!
            Jak to nic takiego nie ma?? Jak to nie ma krytyki i opluwania kosciola?
            Jak to nie ma rezygnacji z wykonywanego zawodu, bo wszyscy wokol byli "zli",
            tylko Antyklerykal czysty jak lza wiec uciekl z tego "bagna".
      • Gość: Kraken Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.ipt.aol.com 13.10.02, 19:04
        laurie napisała:

        > Dwie uwagi tylko:
        > 1. dlaczego widzac to cale zlo kleru, jako ksiadz nie postepowales w zgodzie
        z
        > wlasnym sumieniem??? dlaczego nie realizowales swojej wizji dobrego kaplana?
        *********************
        -Kr. Wpierw zapoznaj sie z prawem kanonicznym,a potem zadawaj te niemadre
        pytania-przeciez jest to organizacja scisle shierarchizowana-"dobry kaplan"-a
        to smieszne!Niech tylko ktorys sie wychyli-a skonczy jak ten Pulkownik Chwastek







        > Przeciez nie byles slepym niewolnikiem, narzedziem bez woli w rekach "zlych"?
        *******************
        -Kr. Do pewnego momentu WSZYSCY sa "slepym narzedziem" w rekach kleru(jesli
        rodzice byli na tyle glupi,aby nakazywac pociechom uczestnictwo w tym
        jarmarcznym widowisku zwanym "msza",no bo to przecie tradycja),a najlepiej
        widac to w serii ostatnich skandali pedofilskich w kosciele katolskim w USA




        > Nie wszyscy sa zli. Wielu jest idealistow wsrod klerykow, podobnych do
        ciebie,
        > z tymi powiniennes trzymac, razem stworzylibyscie sile.
        > **********************

        -Kr. Podaj przyklady-to cale gadanie,ze "przeciez ksiadz to tez czlowiek","ze
        przeciez wielu jest idealistow wsrod nich.." i takie rozne wyrwasy-toz to
        zwykla koscielna demagogia-przyklady poprosze-podaj mi choc jeden przyklad,ze
        ksiadz zamiast plebanii wybudowal wlasnym sumptem powiedzmy swietlice,czy
        boisko dla dzieci(oczywiscie za BEZPLATNYM korzystaniem z tegoz)-a zapodam go
        do Pokojowej nagrody Nobla w roku przyszlym



        > 2. ok, nie dales rady, nie kazdy ma w sobie tyle sily, rozumiem. Ale dlaczego
        > teraz opluwasz kosciol i walczysz z kosciolem. Czy to nie jest mszczenie sie
        za
        >
        > to, ze okazales sie za slaby?
        ***********************
        -Kr. Bredzisz dzieweczko-Jonasz okazal sie wlasnie na tyle SILNY,ze poznawszy
        cale plugastwo kosciola od "podszewki"-a wiec znacznie lepiej anizeli
        wielu "bronicieli" czci koscielnej-potrafil zerwac z calym tym plugawym
        zaklamaniem-gdyby Chrystus zobaczyl co wyprawia kosciol "podpierajac" sie jego
        imieniem-zaloze sie,ze sam przybilby sie ponownie do krzyza




        Sposob na radzenie sobie z konfliktem sumienia?
        > Przypomina to obrazonego pracownika, ktory gdzie tylko moze opluwa eks-
        > pracodawce i niszczy go. Myslisz, ze to jest w porzadku??
        *******************
        -Kr. Ciekawe dlaczego katole ukazywanie calej prawdy o kosciele nazywaja
        opluwaniem,mszczeniem sie, dzialaniem ciemnych sil i takie tam dyrdymaly-PRAWDA
        W OCZY KOLE,CO???
        >
        >
        >
    • Gość: czyzunia Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.10.02, 14:49
      kol. sympatyczny aniol stroz itd. teraz ja ci napisze klerykale przglupiasty.
      jak ci minie kac to moze zrozumiesz ze to zlo trzeba ogniem wyplenic z calej
      ziemi.ksieza na ksiezyc bo oni nigdy nie patrza na l;udzi tylko na swoja kase.
      robta co chceta.
      a oszolek niech w koncu spelni moja prosbe o przedstawienie dorobku
      naukowego "uczelni"ojca muchomorka.pa
      • alicja0 Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru 14.10.02, 19:18
        Nie wiem z czego tu się cieszyć: słaby człowiek, który głupio się tłumaczy (nie
        wiadomo po co i komu? Kogo to obchodzi?), że zawinął kiecę i zwiał z
        niewygodnego środowiska, bo mu realizacja jego ideałów okazała się zbyt trudna.
        I jeszcze głupio przyznaje, że jednak w Kościele pozostają inni kapłani,
        których sam ocenia jako dobrych, pracujących w pocie czoła dla innych. Czyżby
        więc w tym gnieździe kłamstwa mogli jednak się uchować szlachetni księża? W
        takim kontekście niestety były ksiądz przedstawia się nie jako dzielny chwat,
        co to Pana Boga się nie boi i potrafi zerwać dane Mu słowo tj. śluby
        kapłańskie, ale koleś, który wyeksponował swoje tchórzostwo, wygodnictwo i
        brak - właśnie - brak ideałów. Nie wiem skąd taka koncepcja, że to wielka
        odwaga, gdy ktoś zrywa dane słowo - i to jeszcze dane uroczyście. To już
        zupełne pomieszanie pojęć, aczkolwiek bardzo wygodne i mocno propagowane przez
        wszystkich osobników, co to chcą jakoś zneutralizować własne słabostki. A ten
        ex-ksiądz choć pragnie to skryć, to widać wyraźnie, że jeszcze jego próżność
        łechcze propozycja spotkania się z biskupem w stylu "o, szycha chce się ze mną
        pogadać, ale jestem ważny". Trochę jednak mu chyba mina skapcaniała, gdy biskup
        wcale nie zamierzał padać mu do nóżek i prosić usilnie o spotkanie. Prywatnie
        sądzę, że biskup i tak wiedział, że taka rozmowa nie ma większego sensu. Cóż
        więc jest przyczyną, że nagle były ksiądz postanowił objawić światu swoje
        tchórzostwo czyli odwagę inaczej? Chyba zawróciła mu w głowie duma z
        zainteresowania jego skromną osobą ze strony biskupa..
        Bez względu na to czy to ksiądz, czy sędzia, czy lekarz: każdy, kto porzuca
        własne ideały i łamie dane przez siebie słowo z tchórzostwa, wygodnictwa itp. -
        zasługuje raczej na litość niż podziw. I po co się jeszcze z tym afiszować?
        Ech, minęły czasy Wołodyjowskiego i innych, co potrafili własne życie oddać dla
        zachowania raz danego słowa...
        • Gość: Zaszokowany Re: List otwarty bylego ksiedza do kleru IP: *.ipt.aol.com 14.10.02, 19:44
          Twoja wypowiedz Alicjo jest bezrozumna. Wiesz dobrze, ze do seminariow ida
          ludzie pelni idealow, ktorzy nie maja pojecia jak wyglada w praktyce koszciol.
          Sa to ludzie czasem pelni idealow, ktore mozna nazwac powolaniem albo tez
          cwaniacy, ktorzy szukaja sobie wygodnego zycia w bogatym polskim kosciele
          (obszerna plebania, sluzaca nazywana gosposia, brak troski o wikt i opierunek,
          prestiz w pewnych srodowiskach, mozliwosc zrobienia kariery przy zalozeniu
          calkowitego posluszenstwa wobec wyzszych stanowiskiem i wlasnych
          umiejetnosciach manipulowania ich decyzjami). Ci pierwsi, a wiec idealisci
          wierza w prawdziwa misje KK i kiedy spotykaja sie z druzgocaca dla ich idealow
          rzeczywistoscia, zalamuja sie. Czasem odchodza z tej obludnej organizacji jaka
          jest KK, czasem zostaja wbrew sobie z nadzieja, ze cos uda im sie w niej
          zmienic. Wielu z nich przekonuje sie, ze to walka z wiatrakami ale jakos
          trwaja, boja sie odejsc, boja sie spotkania z twardym laickim zyciem.Ci, ktorzy
          przekonali sie, ze ich walka nie ma sensu odchodaza i szukaja szczescia w
          normalnym cywilnyùm zyciu. Nie do ciebie kobieto nalezy ich sadzenie. Oni nie
          sprzeniewierzaja sie slubom prawdy. Oni nie chca podtrzymywac slubow zaklamaniu.
      • aniol_stroz_kagana He, he, he!!! 14.10.02, 20:57
        Mogę być przygłupiasty. To uznaję. Jako Kaganowy Anioł Stróż, nie mogę być
        zbyt rozgarnięty. Wiem to i się nie skarżę. Inaczej przydzielil by mnie do
        lepszej roboty.

        Możesz mnie terz nazywać klerykałem, choć sobie niczym na to nie zasłużyłem.

        Ale nie jestem żaden twój "kol. sympatyczny".
        Chciałbyś!!
        Ale nie dla psa kiełbasa!!

        Zawsze, gdy patrzę na tytuł twoich wątków (już same one są tak głupie, że
        rzadko czytam ich treść), zawsze widzę twoje rozpaczliwe pytanie: czy z unią?
        (czyzunia - brak polskich liter).
        To teraz ci odpowiadam - z unią!!! Ale mam nadzieję, że bez ciebie kmiotku!!

        He, he, he!!!

        To ty jesteś ten znany na zachodzie polaczek - pijaczek!!?
        Nigdy nie wypowiesz się po minięciu kaca, bo po prostu nie dopuszczasz do
        kaca. Uchlewasz się ponownie zanim kac nadejdzie!! Nie??!
        • Gość: Zaszokowany Re: He, he, he!!! IP: *.ipt.aol.com 14.10.02, 21:03
          Ty jestes bardziej cham i prymitywny buc, niz aniol. Strzez Boze niebo przed
          takimi samozwanczymi aniolami!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja