piotr7777
30.11.05, 22:40
...z co najmniej kilku powodó.
To nie jest tak, że KWaśneiwski z włąsnej woli postanowił usłaskawić
skazanego Zbigniewa Sobotkę. To Sobotka wystąpił o ułaskaiwenie, zresztą bez
jego inicjatywy byłoby to niemożliwe. A skoro tak to naturalną konsekwencją
tego wniosku byłą prośba prezydenta o nadesłanie akt sprawy Prezydent jeszcze
nawet nie podjął decyzji ale już wielu jego wrogów wie jaka ona będzie.
Jeżeli Sobotka nie zostanie ułąskawiony w wyniku negatywnej decyzji
Aleksandra Kwaśneiwskiego nikt mu nie wyrazi wdzięczności. Tak jak latem nikt
nie pochwalił go za podpisanie ustawy otwierającej szerszy dostęp do zawodó
prawniczych mimo że wcześniej m.in. na tym forum pisano, że na 100 procent ja
zawetuje.
Odstąpienie od zasiegania opini sądów jest wynikiem faktu, że od wydania
ostatniego wyroku upłynął zbyt krótki odstęp czasu i raczej z góry wiadomo,
że taka opinia byłaby negatywna. Gdyby bowiem sądy dostrzegły okoliczności
przemawiające za ułąskawieniem uwzględniłyby to przy wymiarze kary.
Poza tym nikomu chyba nie zależy na tym aby Sobotka odsiedział te pełne bodaj
cztery i pół roku w zakłądzie karnym - zdaniem wielu prawników jak na tego
typu sprawy to wyrok nader surowy. Nie sądzę by Kwaśniewski anulował całą
karę, raczej ograniczy się do jej obniżenia bądź warunkowego zawieszenia.
Tak więc wszlekie ataki na Kwaśneiwskiego są co najmniej przedwczesne.