gorby
02.12.05, 21:50
Nasz główny problem polega na tym, że Polska ciąży w stronę mentalności
plebejskiej. Nawet polska wersja prawicy nie ma charakteru elitarnego. W
innych krajach prawica polega na tym, że ludzie mający pieniądze, wpływy,
naturalny rodzaj społecznego przywództwa przebijają się do polityki i
zaczynają tworzyć system, który narzuca jakieś rygorystyczne, represyjne
rządy. W Polsce tak nie jest. W Polsce i lewica miała i ma charakter
plebejski, i prawica. Do głosu dochodzą ludzie z ulicy, którzy jakoś starają
się zastraszać innych, bo chcą nadawać ton. Ci, którzy aspirują do jakichś
nowych ideałów, do nowego rządu dusz i chcą uporządkować życie polityczne,
opierając się na jakichś wyższych zasadach, na przykład religijnych, są po
prostu nieoczytani. Nie wiedzą, że w Europie Zachodniej takie pomysły były
już wielokrotnie przerabiane. Ze złym skutkiem.
Rząd na pewno nie chce teokracji, ale urzędnicy „na dole” już wiedzą, kto
nimi rządzi z pomocą ojca Rydzyka. I to oni mogą chcieć się przypodobać nowym
zwierzchnikom, bo taka jest natura urzędnika. Administracyjne kłopoty z
legalizacją parad równości są chyba podszyte tą chęcią przypodobania się
nowej władzy.
– Mam bardziej perfidne spojrzenie na to, co się dzieje. Aktualny układ
polityczny jest oparty na zasadzie od dawna znanej w socjologii, zasadzie
dobry policjant i zły policjant. To polega na tym, że człowieka, który jedzie
za szybko, zatrzymuje dwójka policjantów i jeden mówi, że go wsadzi do
więzienia na pięć lat, a drugi mityguje kolegę, odsuwa na bok, podchodzi do
zatrzymanego i mówi: no nie, na pięć lat pana nie posadzimy, ale rozumie pan,
co pan sobie narobił, musi pan to jakoś rozwiązać... I ten dobry policjant
zawiesza głos i nie robi nic więcej. Taki styl rządzenia w tej chwili widzę w
Polsce. To znaczy PiS gra tutaj rolę dobrego policjanta, a Giertych i Liga
Polskich Rodzin – złego. I oni będą się z nami w ten skecz z autostrady
bawili. Na zmianę jeden będzie mówił, że nie wolno zrobić zupełnie niewinnego
przemarszu przez ulice, a drugi na to będzie mówił: no, taką mamy koalicję,
musimy się z tym pogodzić, nas to trochę boli, że homoseksualiści nie mogą
się pojawić na ulicach... Sprawa homoseksualistów jest rzeczą osobną. Jeśli
ktoś w XXI wieku jeszcze się oburza na to, że ktoś ma inne upodobanie
seksualne niż on, to jest to czysty ciemnogród.
Ale spora część elit politycznych...
– Nie ma w Polsce elit politycznych! Polska jest krajem plebejskim i jeszcze
przez długi czas takim zostanie.
Nazywam elitą tego, kto siedzi na eksponowanym fotelu.
– To jest rząd, który rządzi, to nie jest żadna elita. Elita to naturalny
sposób sprawowania przywództwa. Na razie nie widzę w rządzie osób, które w
naturalny sposób sprawują przywództwo. One mają władzę, one mogą decydować,
mogą tworzyć nowe komisje, urzędy, zamykać stare urzędy, natomiast nie mają
czegoś takiego jak spontaniczne poparcie.
www.przekroj.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=828&Itemid=48&limit=1&limitstart=0
Patrzmy, czy obecna władza chce wprowadzić stan wojenny bez ogłaszania stanu
wojennego. To będzie jakiś przysłany pseudodziennikarz, student na praktyce,
człowiek, który zbiera informacje do swojej pracy dyplomowej, i oczywiście z
Radia Maryja czy z jakiejkolwiek innej organizacji, która jest prawicowa i
plebejska jednocześnie, mogą być wysyłani ludzie, którzy będą kontrolowali
społeczeństwo. Bądźmy czujni, uważni i jeśli tacy obserwatorzy zaczną się
pojawiać, to trzeba podnosić krzyk. Jeśli na przykład mnichom zrobi się za
ciasno w klasztorach i będą chcieli patrzeć, co się dzieje w szkołach, to
trzeba natychmiast mówić, że to nie do nich należy.