jagnieszkaa
03.12.05, 17:43
[O narodzinach IV RP]
Za siódmą górą, za siódmą rzeką,
Czyli w tych czasach, nie tak daleko,
Lecz się posłużę bajkową formą,
Żyła królewna zwana Platformą.
Cnotliwa była aż do przesady,
Ponoć żelazne miała zasady,
Chociaż kręciła ją dęta mowa
("Prezio lub premier będą z Krakowa")
Pewien królewicz wciąż u niej bywał,
Imię miał dziarskie: Pis się nazywał.
Miliony ludzi krzepiła wiara,
Że wreszcie będzie dobrana para,
Która nam stworzy Rzeczpospolitą,
Miodem płynącą, mlekiem obfitą,
I, że przestaną pociągać sznurki,
Różne Czerwone wredne Kapturki.
Jest w demokracji taka zasada,
Że czasem lustra spytać wypada.
A o co spytać? To dobrze wiecie,
Kto najpiękniejszy jest na tym świecie?
Pis i Platforma stanęli w szranki,
Wybraniec obok swojej Wybranki
A lustro (ważne jak jaki docent)
Rzecze "PiS wygrał" o parę procent.
Tego Platforma nie wytrzymała:
Nogą tupała, piany dostała,
Do tego nagle wzorem macochy,
Zaczęła stroić przeróżne fochy:
Heroldom w mediach trąbić kazała
"Ślubu nie będzie! Takiego wała!
To jawna zdrada, nie będę żoną,
Niech Pis się żeni z Samoobroną,
Bo on z tą dziewką niskiego stanu,
Gzi się na skutek chytrego planu."
Pis jej spokojnie wszystko tłumaczy:
"Cóż, flirt się zdarza, lecz nic nie znaczy,
Ciebie chcę pojąć, choć widzę braki,
Bierz pół królestwa i nie rób draki".
Lud patrzy na to całkiem zdumiony,
Miał Pis mieć żonę, a nie ma żony.
Rządzić w samopas trudniej niestety,
Więc naród tylko wzdycha: "o rety..."
Platforma zgagę ma nieustanną,
Widzi, że może być starą panną,
Albo, co gorsze, knując z Komuchem
Nagle się zmieni w jakąś ropuchę.
Pis, chociaż robi dość tęgą minę,
Cichcem nerwowo przełyka ślinę,
Bo przecież romans z Samoobroną
Nie jest miłością tą wymarzoną.
Za siódmą górą, za siódmą rzeką,
Czyli w tych czasach, nie tak daleko,
Platformę zeżarł nadmiar ambicji,
Dziś coś już mówi o opozycji.
Przez cztery lata z miną dość pewną,
Zamierza zostać śpiącą królewną.
Pis siadł na tronie, czyli za sterem,
Lecz czy to fajnie być kawalerem?
Wesoło tylko Samoobronie,
Ta chętnie widzi siebie w koronie!
Epos się kończy, więc czas dlatego,
Ogłosić wreszcie coś radosnego:
Pewnie się zejdą PiS i Platforma,
Choćby na pokaz, choćby pro forma.
Ja nie mam myśli w kolorze sadzy:
Miłość zwycięży, miłość do władzy.
Gdy nie postąpią jednak roztropnie,
To niech te wszystkie kaczki gęś kopnie!
Wspaniałe! Zaczerpnęłam z Forum Humorum (autor nieznany)
Jagnieszka