gorby
05.12.05, 14:18
Tadeusz S. (37 l.) w środku nocy położył półrocznego Kamilka do wózeczka i
wyjechał na spacer. Wózek z dzieckiem ukrył w krzakach, a sam wrócił do domu,
chcąc po męsku dokończyć spór z konkubiną Lidią W.
(..)
Ja chyba miałem jakieś dziecko - usłyszeli zdumieni krakowscy policjanci od
pijanego w sztok mężczyzny, którego wieźli do komisariatu po kolejnej
awanturze rodzinnej.
(..)
Patrol dostał zgłoszenie o nocnej awanturze - opowiada mł. insp. Dariusz
Nowak z biura prasowego małopolskiej policji. - Drzwi były wyłamane, a w
mieszkaniu awanturowały się trzy pijane osoby. Dopiero w radiowozie pijany
tatuś zaczął sobie przypominać, że zostawił w jakichś krzakach dziecko.
Policjanci znaleźli wózek ze zmarzniętym, zapłakanym maluszkiem.
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=82842&scroll_article_id=82842&layout=1&p
age=text&list_position=1
Prawie kabaret ale cholernie smutny.