gargamel.z.rm
05.12.05, 23:18
Unijnymi dopłatami bezpośrednimi tuczy się Kościół kat. Po kilka milionów
rocznie zyskują też obszarnicy, którzy uprzednio za psi grosz przejęli
tysiące hektarów popegeerowskiej ziemi. Najbogatsze kraje OECD w sumie
dopłacają właścicielom ziemskim ok. 300 mld dolarów rocznie.Funkcjonujący
system dopłat bezpośrednich jest dla części właścicieli ziemi źródłem łatwego
pieniądza. Przykładowo w Polsce wcale nie trzeba się narobić, żeby zarobić.
Wystarczy spalić trawę na łące i skłamać, że się ją skosiło na siano
(porównaj „Gazeta Wyborcza” z 29 lipca 2005 r.).
(..)
Wskutek dopłat bezpośrednich najwięcej zyskują właściciele ziemscy, którym i
tak powodziło się najlepiej, akurat im niedostatek nigdy nie zajrzał w oczy.
Zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej emeryci i pracownicy
najemni sponsorują milionerów! W Najjaśniejszej rokrocznie kilkunastu
posiadaczy ziemskich wyrywa z kasy unijnej po milionie złotych. Czy można
poznać nazwiska tych szczęśliwców? W Polsce niestety nie!
(..)
Jednak nie sposób dowiedzieć się, ile wziął z tytułu dopłat np. zachodnio-
pomorski latyfundysta Artur Balazs czy też inni wielcy posiadacze, którzy
uprzednio za bezcen łyknęli tysiące hektarów popegeerowskiej ziemi. W Polsce
w zeszłym roku najwyższa dopłata bezpośrednia dla jednej osoby wyniosła aż 6
mln zł. Oprócz tego agencja łaskawie podaje, że jeszcze trzech innych
posiadaczy ziemskich wzięło po 5 mln zł. Jak się ci szczęśliwcy nazywają –
nie wiadomo.
(..)
Ciekawe, jaką kasę wzięli np. były senator Stokłosa, poseł Komorowski z PSL
albo obecni parlamentarzyści – Wojciech Mojzesowicz z PiSuaru, Jarosław
Kalinowski czy Andrzej Lepper.
www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=6589
W Polsce Kościół jest największym latyfundystą i ciągnie potężny szmal z
dopłat bezpośrednich. Zapytaliśmy w ARiMR, jaką kwotę zgarnął z tego tytułu.
Odpowiedziano nam, że to tajemnica. Chcieliśmy więc na własną rękę chociaż z
grubsza wyszacować wysokość dopłat wychodząc z założenia, że dopłata (tylko
podstawowa) wynosi w bieżącym roku 57,42 euro do jednego hektara. Aby więc
wyliczyć wielkość zgarnianych przez polski Kościół dopłat podstawowych (są
jeszcze dopłaty uzupełniające dla uprawiających wytypowane gatunki roślin i
Kościół też z nich korzysta), trzeba by wiedzieć, ile Kościół ma ziemi rolnej
i co na niej uprawia. To jednak również pilnie strzeżona tajemnica. „NIE”
próbowało wydębić dane o areale kościelnych latyfundiów z GUS, od episkopatu
i z resortu rolnictwa. Bezskutecznie! Rzecznik episkopatu grzecznie, lecz
wykrętnie nam odpisał, że Kościół nie ma zbiorczej ewidencji swych
posiadłości i doradził pisać do poszczególnych diecezji, czyli na Berdyczów.
Większość diecezji w ogóle ignoruje korespondencję od „NIE”! Tylko na
ziemiach zachodnich i północnych Kościół kat. odzyskał od państwa polskiego
(po roku 1989) ok. 160 tys. ha gruntów – o ok. 5 tys. ha więcej, niż miał
przed II wojną światową! (porównaj Dorota Zielińska, „Zarobki Pana
Boga”, „NIE” nr 9/2002). Można więc przyjąć, że ze swych posiadłości na tylko
tych ziemiach Kościół weźmie za ten rok 9 187 000 euro.A przecież oprócz tego
Kościół ma wielkie połacie ziemi rolnej w Polsce centralnej i wschodniej oraz
na Podkarpaciu. Czy można się dziwić, że episkopat popierał starania Polski o
wejście do UE, a w ostatnich wyborach wsparł partie, które wpisały do
programów zwiększenie dopłat bezpośrednich.