Dodaj do ulubionych

Ktoś łamał dziecku nogi, ręce, nos, miażdżył uszy

12.12.05, 12:39
Sylwia ma siedem lat. Ktoś łamał jej nogi, ręce, nos, miażdżył uszy. Cierpień
dziecka nie dostrzegła ani szkoła, ani kurator.O przypadkach maltretowanych
dzieci media donoszą od kilku tygodni. Zwykle jednak sprawcami są biologiczni
rodzice. Sylwia tymczasem wychowuje się w rodzinie zastępczej.
- Dziewczynka długo musiała znosić potworny ból. Nasi lekarze znaleźli wiele
zrostów i blizn po dawnych urazach - mówi Krystyna Piskorz, dyrektor
Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.
- Sylwia miała kilka razy złamane nogi, przedramię, nos, zdeformowane - jakby
zmiażdżone - małżowiny uszne, liczne krwawe wybroczyny na tułowiu i
pośladkach. Musiała strasznie cierpieć i jakby się w tym cierpieniu
zaadaptowała - ocenia doktor Andrzej Wencław, zastępca ordynatora oddziału
chirurgii dziecięcej. Sylwia trafiła do szpitala w Olsztynie dzięki lekarzowi
z poradni ortopedycznej w Bartoszycach. On także zawiadomił miejscową
prokuraturę. Dziecko do poradni przyprowadziła prawna opiekunka - ciotka,
Barbara S. Od dwóch lat zastępuje Sylwii matkę. Dziewczynka miała złamaną
rękę. Nikt tego wcześniej nie opatrzył i rana nie chciała się goić. Barbara
S. tłumaczyła, że dziewczynka spadła ze schodów, a ona próbowała leczyć
złamanie okładami. Dlaczego zastępcza matka nie zawiozła dziecka do szpitala
od razu po wypadku?
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051212/kraj/kraj_a_7.html
Niczego nie zauważyli też nauczyciele ze szkoły podstawowej w Pieszkowie, do
której chodzi Sylwia. Szkoła jest mała, klasy nieliczne, dzieci rozbierają
się na zajęcia z wychowania fizycznego. Łatwo zauważyć, gdy mają siniaki, są
markotne i obolałe.
Dyrektorka szkoły Halina Stankiewicz odmawia rozmowy o Sylwii. Mówi tylko, że
to "rodzina bardzo dbająca o dzieci".
Sylwia wcześniej nie zaznała szczęścia. Ojciec pił i bił, aż wylądował w
więzieniu za znęcanie się nad rodziną. Matka w ogóle nie interesowała się
dziećmi. W 2003 r. sąd odebrał obojgu prawa rodzicielskie. Umieścił Sylwię i
jej starszego brata u ciotki.
(..)
Barbara S. na rozmowę się nie godzi. Jest teraz zajęta, bo właśnie "zabili
świniaka i jest dużo pracy".
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka