buraque
13.12.05, 09:09
Dwa cytaty:
"Zaczęło się od tego, że zatrzymał się u mnie w Krakowie na kilka dni dawny
kolega z liceum. Z kilku dni zrobiło się kilka miesięcy. Nie bardzo mi
odpowiadał jego styl bycia, zwłaszcza towarzystwo, w jakim się obracał, no i
to, że był na moim wikcie. Zacząłem go grzecznie wypraszać. Bez skutku.
Musiałem więc to zrobić bardziej stanowczo. Mój gość zniknął, ale ja zacząłem
dostawać anonimy, telefoniczne pogróżki, a wreszcie żądania pieniędzy pod
groźbą śmierci. Nie było trudno dojść, kto się za tym kryje. Znajomi tego
kolegi moją dobroć odczytali jako słabość i postanowili wykorzystać.
(...)
Moja mama, z zawodu lekarz dentysta, jest piękną, ciepłą, wrażliwą osobą. Do
dzisiaj to najważniejsza kobieta w moim życiu."
Czy jeszzce ktoś ma jakieś wątpliwości?